– Szkoda, że mi się dzisiaj nie udało w finale. Ale jestem zadowolona ze swojego występu w Gdańsku, bo zagrałam tu cztery bardzo dobre mecze. Niektóre były bardzo wyrównane, a mnie udawało się odwrócić ich losy. Dzięki temu miałam dzisiaj szansę powalczyć o największy tytuł w karierze. Niestety trochę mi dzisiaj zabrakło sił, bo jednak upalna pogoda nie ułatwiała gry, ale na pewno przeciwniczka była po prostu lepsza ode mnie – powiedziała Feistel, która zdobyła w Gdańsku 33 punkty w do rankingu WTA oraz zarobiła 3 395 dolarów brutto.
Córka byłej tenisistki z Sopotu Magdaleny Mróz Feistel ma w dorobku pięć tytułów wywalczonych w singlu, w tym jeden w imprezie ITF W35 w Klosters w 2024 roku. Poza tym zwyciężała czterokrotnie w turniejach rangi ITF W15 w: Monastyrze (2023), Telde (2024), Radomiu (2025I Huamantli (2026). Dzięki punktom wywalczonym w RokitkiPark Open w poniedziałek awansuje aż o 47 lokat na 337. pozycję w rankingu WTA (z 384.), w którym przed ostatnimi kontuzjami była już 296. na świecie.
Niedzielny finał w Gdańsku trwał godzinę i 33 minuty, a rozpoczął się po godzinie 10, kiedy temperatura jeszcze nie zbliżała się do 30 stopni. Zakończyły niemal w południe. Otwarcie należało do Soboliewej, która odskoczyła na 2:0, zanim Polka odrobiła stratę i wyrównała na 2:2. Ponownie Gina straciła serwis w piątym gemie, więc z przewagą breaka jej rywalka zbudowała prowadzenie 4:2 i 5:3, za zakończyła pierwszą partię wynikiem 6:4 przy pierwszym setbolu, broniąc chwilę wcześniej break pointa.
Gina eliminuje Ewald
Również drugą odsłonę finału Soboliewa otworzyła wychodząc na 2:0. Ale kluczowa dla losów tytułu okazała się dopiero seria trzech wygranych gemów, które dały jej bezpieczne prowadzenie 5:1. Potem Fristel utrzymała jeszcze serwis na 2:5, ale w ósmym gemie nie zdobyła już punktu przy podaniu rywalki, która wykorzystała pierwszego meczbola.
W sobotnim półfinale Gina wyeliminowała inną Polkę – Weronikę Ewald (Gdańska Akademia Tenisowa), która również startowała w RokitkiPark Open z dziką kartą. Wygrała po blisko dwuipółgodzinnej walce 6:1, 7:6 (7-1), odwracając losy drugiej partii ze stanu 2:5, broniąc aż pięć piłek setowych.
Po udanym występie w Gdańsku Ewald przesunie się w górę rankingu WTA o ponad 50 lokat, awansując z 417. w okolice 359. miejsca, najwyższego w dotychczasowej karierze.
Na starcie RokitkiPark Open 2026 stanęło w singlu w sumie siedem Polek, a oprócz Giny i Weroniki z dzikich kart skorzystały także: Amelia Paszun (AZS Poznań/Młode Talenty BNP Paribas) osiągając 1/8 finału po pokonaniu innej posiadaczki specjalnej przepustki – Oriany Gniewkowskiej (Gdańska Akademia Tenisowa).
Trzy kolejne Polki przeszły zwycięsko dwuetapowe eliminacje, a najdalej, bo do ćwierćfinału dotarła Daria Kuczer (BKT Advantage Bielsko-Biała), wyeliminowana przez Feistel. 1/8 finału osiągnęła Weronika Falkowska, a w pierwszej rundzie odpadła Marcelina Podlińska (obie KS Górnik Bytom).
Za to Falkowska w RokitkiPark Open 2026 okazała się najlepsza w grze podwójnej, zdobywając już 36. Tytuł w karierze, a trzeci w tym sezonie. Tym razem stworzyła skuteczny duet z Hiszpanką Georginą Garcią-Perez, a w zaciętym finale pokonały 3:6, 7:5, 11-9 Kazaszkę Żibek Kulambajewą i Węgierkę Amarissę Kiarę Toth.
Weronika jest pierwszą polską triumfatorką gdańskiej imprezy, który odbył się po raz trzeci, ale pierwszy w randze ITF W50 i z pulą nagród 40 tys. dol. W 2024 roku był to turniej ITF W35, a w poprzednim sezonie ITF W15. W 1/4 finału wystąpiły w tym roku dwa polskie deble: Ewald-Kuczer oraz Gniewkowska i Sara Husar (KT Kubala Ustroń), a także Podlińska z zagraniczną partnerką.
Ostatnie dni przed finałami
Weronika Ewald w piątek wyeliminowała w 1/4 finału Darię Kuczer (BKT Advantage Bielsko-Biała) bez straty seta. O tytuł w deblu na kortach Gdańskiej Akademii Tenisowej powalczy Weronika Falkowska (KS Górnik Bytom).
Ewald, 20-letnia tenisistka pochodząca z Tczewa jako pierwsza osiągnęła półfinał. Wygrała po dwóch godzinach i 38 minutach z rozstawioną z numerem ósmym Czeszką Barborą Palicovą.
– To był kolejny ciężki mecz tutaj, szczególnie jeśli chodzi o jego początek, jak widać po wyniku 0:6. Na pewno przeciwniczka świetnie grała w pierwszym secie. Kiedy było trzeba przejmowała inicjatywę, a ja ciut za bardzo pasywnie zagrałam i oddawałam jej często zbyt proste piłki. Na szczęście mój trener mnie wystarczająco dobrze zmotywował. Ustaliliśmy na nowo, co mam grać, więc starałam się przejmować bardziej inicjatywę, grać agresywniej i na swoich warunkach zdobywać punkty. Dzięki temu udało mi się bardziej na ten mecz zaczepić, no bo jednak wcześniej nie było za bardzo gry – powiedziała Ewald, którą od kilku lat prowadzi trener Marcin Domaszewicz.
– Później myślę, że trochę się pojawiło więcej nerwów u przeciwniczki, robiła też więcej błędów, więc drugi set był już równy i wygrałam go w tie-breaku do pięciu. No i trochę nie wyszedł mi początek trzeciego seta, ale od 0:3 udało mi się opanować sytuację, no i potem nie było problemów z domknięciem meczu. Z tego się bardzo cieszę, bo czasem bywa z tym u mnie różnie. Najważniejsze było dla mnie, że udało mi się już do końca zachować ten „luz w ręce”. Jutro pewnie czeka mnie kolejny trudny mecz, możliwe, że znowu trzysetowy, bo Gina lubi długie mecze. Ale zamierzam się skupić na swojej grze i zobaczymy, jak mi pójdzie – dodała.
Piątkowe zwycięstwo oznacza, że Weronika osiągnie w poniedziałkowym notowaniu rankingu WTA najwyższą lokatę w karierze. Kolejny wygrany mecz może dać jej skok jeszcze o dziesięć pozycji.
– Oczywiście ważny jest dla mnie awans w rankingu, bo pozwala mi grać w coraz większych turniejach bez konieczności walki w eliminacjach. Choćby tutaj w Gdańsku był tak wysoki cut off, że potrzebowałam dzikiej karty, żeby zagrać w tym tygodniu. Ale w trakcie turnieju o takich rzeczach staram się nie myśleć, tylko koncentruję się na kolejnym meczu – zapewnia Ewald.
Jako ostatni w piątek rozegrano polski ćwierćfinał. W trwającym dwie godziny i 23 minuty pojedynku posiadaczka dzikiej karty Feistel pokonała 6:3, 7:5 Kuczer, która do głównej drabinki przebiła się przez dwuetapowe eliminacje.
– Nie był to łatwy mecz ani krótki, chociaż tym razem udało się uniknąć trzeciego seta. To dobrze, bo warunki do gry w tym upale są naprawdę ciężkie i warto jest zachować jak najwięcej sił na kolejny mecz. Jutro chyba ma być jeszcze cieplej, więc mam nadzieję, że uda mi się szybko zregenerować i będę gotowa do gry – powiedziała Gina, która awansując do półfinału przesunęła się na 351. pozycję na świecie w rankingu WTA live.
Piątkowy plan gier na kortach Gdańskiej Akademii Tenisowej otworzył pojedynek w grze podwójnej z pozytywnym polskim akcentem. Weronika Falkowska (KS Górnik Bytom) i Hiszpanka Georgina Garcia-Perez pokonały po dwugodzinnej walce 7:6 (7-2), 6:4 rozstawione z numerem trzecim Finkę Laurę Hietarantę i Niemkę Julie Lilly Sophie Steur, które w czwartek wieczorem wyeliminowały w 1/4 finału 6:4, 6:4 duet Ewald-Kuczer.
W sobotni finale rywalkami polsko-hiszpańskiego debla będą Kazaszka Żibek Kulambajewa i Węgierka Amarissa Kiarta Toth. W singlu Falkowska dotarła w Gdańsku do 1/8 finału, wygrywając wcześniej trzy mecze, w tym dwa w eliminacjach.
Partnerami trzeciej edycji RokitkiPark Open 2026 są: Rokitki Park, Pomorska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A., Miasto Gdańsk oraz Ziaja. Gdański turniej należy do cyklu LOTTO PZT Polish Tour 2026, którego partnerem tytularnym jest LOTTO, partnerem głównym Ministerstwo Sportu i Turystyki, partnerami – Hertz i Tretorn, a patronem medialnym jest „TENIS MAGAZYN”.
Partnerami trzeciej edycji RokitkiPark Open 2026 są: Rokitki Park, Pomorska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A., Miasto Gdańsk oraz Ziaja.
Rikitki Park Open

Napisz komentarz
Komentarze