We wtorek awans do drugiej rundy wywalczyła Amelia Paszun (AZS Poznań), startująca z dziką kartą. Stypendystka programu Młode Talenty BNP Paribas pokonała posiadaczkę podobnej przepustki Orianę Gniewkowską (Gdańska Akademia Tenisowa) 6:4, 3:6, 6:1. I to właśnie Amelia walczyła w czwartek o miejsce w ćwierćfinale RokitkiPark Open z Ewald, z którą jeszcze nie miała okazji grać.
20-letnia Weronika, pochodząca z pobliskiego Tczewa, również otrzymała dziką kartę od Gdańskiej Akademii Tenisowej, a wynikało to z bardzo mocnej obsady RokitkiPark Open 2026. Na liście zgłoszeń Polki znalazły się dopiero wśród zawodniczek uprawnionych do startu w eliminacjach. Mecz Ewald zajmującej 417. miejsce w rankingu WTA z 248 na świecie Bulgaru trwał godzinę i 37 minut, a już na otwarcie Polka przełamała rywalkę i to do zera. Dzięki temu potem wychodziła na prowadzenie 2:0, 3:1, zanim zrobiło się 3:3. Dalej obie tenisistki na przemian zdobywały gemy, pomimo wzajemnych przełamań serwisów, więc doszło do tie-breaka. W nim od stanu 5-5 dwie ostatnie wymiany rozstrzygnęła na swoją korzyść Weronika.
Również w drugim secie Polka wyszła na 2:0 dzięki przewadze breaka, a potem powiększyła ją do dwóch i odskoczyła na 5:1. Co prawda pozwoliła się przełamać na 2:5, ale w ósmym gemie wykorzystała pierwszą piłkę meczową.
– Pierwszy set był bardzo zacięty, było dużo przełamań w jedną i drugą stronę. Na szczęście udało się to dociągnąć do końca, choć tie-break też nie był łatwy, bo 7-5, więc na sam styk. Ale trochę mnie to poniosło dalej, bo weszłam bardzo dobrze w drugiego seta. Zaczęłam go od bardzo dobrego serwisu i potem przełamania, więc zaczęłam od razu wywierać presję na przeciwniczce – powiedziała po meczu Ewald.
– Potem było jeszcze lepiej, gdy udało mi się bardzo szybko wyskoczyć na 5:1. W tamtym momencie przeciwniczka zaczęła bardziej ryzykować i zdobyła jeszcze gema, więc na chwilę zrobiło się ciężej. Ale ostatecznie udało mi się ten mecz domknąć, z czego się bardzo cieszę i teraz zbieram siły na kolejną rundę – dodała.
Wtorkowy poranek na kortach Gdańskiej Akademii Tenisowej był wyjątkowo udany dla polskich tenisistek, które pewnie i bez straty seta odnosiły kolejne zwycięstwa. Jako pierwsza z nich w 1/8 finału zameldowała się - również obdarowana dziką kartą - Gina Feistel (WKS Grunwald Poznań), która spędziła na korcie godzinę i 48 minut.
Córka byłej tenisistki z Sopotu Magdaleny Mróz-Feistel wygrała z Hiszpanką Nurią Paarizzas-Diaz 6:4, 6:2 i w czwartek spotka się z turniejową „czwórką” Ralucą Georgianą Serban z Cypru.
Godzinę i 24 minuty do wywalczenia awansu potrzebowała Kuczer, która wcześniej przebiła się zwycięsko przez dwie rundy eliminacji. We wtorek Daria wyeliminowała 6:1, 6:2 rozstawioną z numerem szóstym Elenę Malyginę z Estonii.
– To śmiesznie, bo dziewczynę kojarzyłam i grałam przeciwko niej dwa lata temu w Bydgoszczy, więc wiedziałam z kim gram. Wiedziałam, jak dziewczyna wygląda, ale kompletnie nie pamiętałam, jak gra, bo nie pamiętałam tamtego naszego meczu z Bydgoszczy. Także wyszłam dzisiaj jakby na czystą kartę. Pomimo wyniku, to mecz nie był łatwy, ale na pewno byłam bardziej solidna niż moja przeciwniczka. I w tych trudniejszych momentach byłam bardziej skoncentrowana na swojej grze i na tym, co mam robić – powiedziała Kuczer, która niedawno wróciła do gry po długiej kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją.
– Na pewno fajnie się czuję i cieszę się, że znów mogę grać w tenisa. Dobrze jest być z powrotem w Tourze, dobrze jest znowu grać mecze i turnieje, widzieć znajome twarze. Tego mi brakowało przez prawie rok. To dopiero mój drugi start po powrocie, więc jeszcze dużo pracy przede mną i zobaczymy co będzie dalej. Na pewno w Gdańsku zrobiłam już trzeci krok w dobrą stronę i mam nadzieję, że tak będzie dalej – dodała.
Najszybciej, bo zaledwie w ciągu 53 minut, przeszła pierwszą rundę inna polska zwyciężczyni kwalifikacji. Falkowska uporała się 6:0, 6:1 z Czeszką Ivaną Sebastovą. W czwartek Weronika zagrała przeciwko rozstawionej z numerem piątym Amerykance Hibah Shaikh.
W środę nie powiodło się tylko Marcelinie Podlińskiej (KS Górnik Bytom), również wyłonionej z dwuetapowej eliminacji. Polka przegrała z Ukrainką Anastaziją Soboliewą 5:7, 1:6. Polka występuje w Gdańsku jeszcze w deblu razem ze Szwedką Idą Johansson. W ćwierćfinale, wyznaczonym na godz. 10.00 spotkała się w czwartek z najwyżej rozstawioną parą Malygina-Sebastova.
Również duet Ewald-Kuczer zobaczymy w tej fazie, a po drugiej stronie siatki staną rozstawione z numerem trzecim Finka Laura Hietaranta i Niemka Julie Lilly Sophie Steur.
Jeszcze w środę w pierwszej rundzie gry podwójnej wystąpiła Falkowska u boku Hiszpanki Georginy Garcii-Perez przeciwko Bułgarce Lii Karatanczewej i Amerykance Gabrieli Vilar. Natomiast Feistel i Meksykanka Narian Gomez Pazuela-Cano (nr 4. w drabince) grają z Gniewkowską i Sarą Husar (KT Kubala Ustroń).
Jest to już trzecia edycja RokitkiPark Open rozgrywanego na kortach ziemnych Gdańskiej Akademii Tenisowej. W 2024 turniej miał rangę ITF W35, poprzednim sezonie ITF W15, a tym razem wszedł po raz pierwszy na poziom ITF W50 z pulą nagród w wysokości 40 tysięcy dolarów.
Jak dotychczas nie udało się w nim triumfować reprezentantkom Polski ani w singlu, ani w deblu, choć przed rokiem do finału dotarły juniorki Inka Wawrzkiewicz (STK Sopot) i Nadia Affelt (Pro Tenis Toruń/Młode Talenty BNP Paribas).
Partnerami gdańskiego turnieju w 2026 roku są: Rokitki Park, Pomorska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A., Miasto Gdańsk oraz Ziaja. RokitkiPark Open należy do cyklu LOTTO PZT Polish Tour 2026, którego partnerem tytularnym jest LOTTO, partnerem głównym Ministerstwo Sportu i Turystyki, partnerami – Hertz i Tretorn, a patronem medialnym jest „TENIS MAGAZYN”.
RokitkiPark

Napisz komentarz
Komentarze