środa, 28 stycznia 2026 10:22
Reklama
Reklama

Nowa pani ordynator liczy na powroty lekarzy

TCZEW. Lekarze są w cenie. Specjalistka z gdańskiego szpitala przybyła do Tczewa – na fotel ordynatora. - Sądzę, iż jestem wystarczająco operatywna i komunikatywna, by stworzyć dobry, stabilny zespół lekarzy – mówi dr Alicja Płukis.
Nowa pani ordynator liczy na powroty lekarzy
Rozmowa z dr Alicją Płukis, specjalistą II stopnia chorób wewnętrznych, nową ordynator Oddziału Chorób Wewnętrznych Szpitala Powiatowego w Tczewie

- Przez ok. 20 lat pracowała pani w szpitalu MSWiA w Gdańsku, teraz awans do Tczewa...
- Tak, jako asystent na oddziale wewnętrznym, następnie jako starszy asystent. Byłam też zastępcą ordynatora i p.o. ordynatora Oddziału Rehabilitacji Kardiologicznej Sanatorium „Leśnik” w Sopocie. W chwili wejścia w życie reformy służby zdrowia, w 1999 r., nie udało się sanatorium wywalczyć w Kasach Chorych kontraktu na świadczenie usług na tym oddziale. Dla mnie oznaczało to powrót do szpitala MSWiA na zasadach lekarza kontraktowego oraz pracę w przychodni. Parę dni temu rozstałam się z tym szpitalem. Muszę przyznać, nie bez żalu…

- Czy to prawda, że tamtejsza dyrekcja niechętnie pozwoliła pani zmienić pracę…
- Właściwie wychowałam się w tym szpitalu i wszystkie najwspanialsze chwile zawodowe wiążą się z tamtym miejscem. Zgodnie z umową powinnam skończyć pracę z końcem grudnia br. i dopiero wówczas zacząć ją w Tczewie. I to prawda, że niechętnie widziano moje odejście. Ponieważ potrzeba w tczewskiej placówce była nagła, udało mi się - na zasadzie zgodnej woli obu stron - zacząć pracę w Tczewie już od dnia 20 listopada br.

- Co panią przekonało do pracy w Szpitalu Powiatowym w Tczewie?
-  Myślę, że dojrzałam zawodowo i wiekowo do funkcji ordynatora. Wiele lat spędzonych na pracy w oddziale sprawiło, że nabrałam doświadczenia. Sądzę, iż jestem wystarczająco operatywna i komunikatywna, by stworzyć dobry, stabilny zespół lekarzy w tczewskim oddziale wewnętrznym.

- Pani zadaniem będzie stworzenie od podstaw zespołu w Tczewie. Bo to w naszym szpitalu jedyny oddział, w którym od dawana były problemy z kadrą...
- Po pierwsze, najważniejsze jest zawsze dobro pacjenta i to z pewnością dla mnie stoi zawsze na pierwszym miejscu. Powody do zadowolenia już są, bo oddział jest wyposażony w nowoczesny, dobry sprzęt diagnostyczny. To bardzo ważne dla szybkiego i prawidłowego rozpoznania i leczenia chorych. Oczywiście, priorytetem jest pozyskanie dla tego oddziału dobrych lekarzy specjalistów. Mam już plany co do takiego działania i myślę o kilku osobach, które były od dawna związane z tym oddziałem. Liczę, że uda mi się je namówić do powrotu do pracy. Dyrekcja ZOZ jest też zainteresowana, by był to zespół ludzi, którzy mają do siebie wzajemny szacunek i zaufanie. Sądzę, że wspólnie uda się nam stworzyć dobry, scalony zespół lekarzy. Tak jak to ma miejsce w innych oddziałach tczewskiej placówki.

- Czy nadal istnieje widmo zagrożenia dla pacjentów ograniczeniem na oddziale liczby przyjmowanych chorych? Bo tego do niedawna mieszkańcy się obawiali po publikacjach informacji od pani poprzednika.
- Takiej groźby absolutnie nie ma. Obecnie mam kilka osób pomagających nam w pracy w oddziale. Czynimy też starania, by pozyskać młodych lekarzy chcących się tu specjalizować. Gdybym nie miała tej pewności i optymizmu, co do stworzenia dobrego zespołu specjalistów, nie przyszłabym tutaj do pracy. Dyżury są zabezpieczane na bieżąco. Liczba personelu jest obecnie wystarczająca, by objąć opieką pacjentów na ponad 60-łóżkowy oddział.

- W Tczewie powstał pomysł połączenia marszałkowskiego Szpitala Rehabilitacyjnego i Opieki Długoterminowej oraz Szpitala Powiatowego. Jak się pani na to zapatruje?
- To bardzo dobry pomysł, szczególnie z punktu widzenia potrzeb pacjentów. Takie połączenie, a więc rozszerzenie oferty dla chorych, znacznie skróci kolejki oczekiwania na rehabilitację. A także w znacznej mierze przyspieszy proces zdrowienia i oszczędzi znacznie czas, oraz uprości drogę, jaką obecnie pacjent pokonuje, gdy wypisany ze szpitala musi nadal korzystać z różnych form leczenia.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Festiwal Smaków Regionalnych wraca! Druga edycja już na przełomie lutego i marca 2026 Festiwal Smaków Regionalnych wraca! Druga edycja już na przełomie lutego i marca 2026 Miłośnicy regionalnych przysmaków mogą już zapisywać datę w kalendarzu. W dniach 28 lutego – 1 marca 2026 roku odbędzie się druga edycja Festiwalu Smaków Regionalnych. Organizatorzy zapowiadają jeszcze więcej wystawców, nowych smaków i wyjątkowy klimat, który przyciągnie zarówno smakoszy, jak i całe rodziny.Po sukcesie pierwszej edycji Festiwal Smaków Regionalnych powraca w jeszcze większym wydaniu. Przez dwa dni odwiedzający będą mogli spotkać lokalnych producentów z różnych regionów Polski, spróbować tradycyjnych wyrobów oraz poznać historie kryjące się za ich recepturami.Na uczestników czekać będą m.in. sery, miody, pieczywo, wędliny i wiele innych regionalnych specjałów. Jak zapowiadają organizatorzy, w tym roku wydarzenie zostanie rozszerzone o nowe strefy tematyczne oraz większą przestrzeń wystawienniczą, co ma zapewnić jeszcze lepszy komfort zwiedzania i zakupów.– To wydarzenie dla wszystkich, którzy cenią dobrą, autentyczną kuchnię i produkty tworzone z pasją. Jedno jest pewne – nikt nie wyjdzie stąd głodny – zapowiadają organizatorzy.Festiwal Smaków Regionalnych to nie tylko okazja do zakupów, ale też do kulinarnej podróży po Polsce i spotkań z ludźmi, którzy stoją za wyjątkowymi produktami.Osoby zainteresowane udziałem w wydarzeniu mogą już teraz śledzić informacje organizatora w mediach społecznościowych i zaznaczyć swoją obecność na wydarzeniu, aby być na bieżąco z kolejnymi ogłoszeniami.Data rozpoczęcia wydarzenia: 28.02.2026
Reklama