poniedziałek, 26 października 2026 08:06
Reklama

Szpital Powiatowy w Tczewie nie generuje już długów

Tczew. Rozmowa z Januszem Bonieckim, dyrektorem Zespołu Opieki Zdrowotnej w Tczewie
- W Szpitalu Powiatowym w Tczewie w ciągu ostatnich trzech lat zaszły pozytywne zmiany, a jednak… Proszę powiedzieć czy działa pan na szkodę szpitala...

- Z 10-miesięczną przerwą jestem już dyrektorem szpitala niemal czwarty rok. Gdy tu przyszedłem zadłużenie placówki sięgało 24 mln zł, komornicy pukali do naszych drzwi, lekarze i pielęgniarki nie chcieli tu pracować. Dziś zadłużenie wynosi 19 mln zł i tego faktu nie można podważyć. Infrastruktura i wyposażenie w sprzęt diagnostyczny cztery lata temu jakie były - wielu pacjentów pamięta. Jak jest teraz? Posiadamy nowoczesny sprzęt: aparaty usg, inkubatory, cyfrowy rentgen, wideokolonoskop i wideogastroskop, nowe karetki i tak dalej.
Wielu naszych pracowników studiuje, czyli podwyższa swoje kwalifikacje, a ZOZ w pełni pokrywa koszta studiów. Wykonaliśmy parce remontowo-adaptacyjne w budynkach szpitalnych i administracyjnym, gdzie są gabinety lekarzy specjalistów, nie kapie nam już na głowę z dziurawego dachu, a w piwnicy jest sucho, więc i dokumenty nie pleśnieją. Ciągle wykonujemy jakieś prace remontowe w miarę możliwości i naszych starań. Wprowadziliśmy dobry system informatyczny, który upraszcza i przyspiesza wymianę informacji pomiędzy oddziałami szpitalnymi. Załoga powołała Związek Zawodowy Pracowników ZOZ w Tczewie, który nie ma na celu działań politycznych, ale dba o dobro szpitala i pracowników. Zapoczątkowaliśmy drogę połączenia dwóch istniejących w Tczewie szpitali dla dobra pacjenta. Ogólnie więc chyba „coś” pozytywnego się wydarzyło. Wiele zawdzięczamy sponsorom, samorządom - miejskiemu i powiatowemu. Czy gdybym działał na szkodę szpitala, tak wiele by się udało zrobić?

- A dlaczego nasz szpital wbrew ogólnopolskiemu trendowi się nie zadłuża?

- Udało się zorganizować taką strukturę, która jest w miarę efektywna, oczywiście do doskonałości jeszcze daleko, ale to zaczyna dawać efekty. Komunikacja ze społecznością powiatu tczewskiego jest na zdecydowanie lepszym poziomie, niż to było niegdyś. To ważne, by pacjent chciał się leczyć u nas, korzystać z naszej oferty. To dla pacjentów wydajemy kwartalnik z informacjami o: poradniach specjalistycznych, sprzęcie diagnostycznym, działalności ZOZ i Szpitala - także Szpitala Rehabilitacyjnego, który rozprowadzany jest również przez „Gazetę Tczewską”. Działamy przy „otwartej przyłbicy”. Ogrom pracy i udanej współpracy z pracownikami, a także działania restrukturyzacyjne pozwoliły nie tylko wyhamować zadłużenie, ale też nieco je zmniejszyć. Jednak jest ono nadal, a sytuacja ciągle jest trudna. Potrzeby są tak duże, że sami z kontraktu z NFZ nie podołamy, a nie mamy możliwości pozyskania pieniędzy z innych źródeł. Należy też podkreślić, że szpital nie generuje długów!

- Dlaczego w Szpitalu Powiatowym w Tczewie lekarze nie strajkują i nie podejmują akcji protestacyjnych?

- Uważam, że jest u nas wysoka świadomość w zakresie wiedzy ekonomiczno-finansowej. Lekarze i ordynatorzy mają dużą wiedzę, że jest kontrakt którzy trzeba wykonać i za który otrzymujemy z NFZ pieniądze. I że są koszty, które musimy ponosić. Lekarze zawsze znajdą miejsce, gdzie zarabia się więcej niż u nas, ale są też miejsca gdzie zarabia się gorzej.

- W wielu jednostkach leczniczych brakuje lekarzy, dlaczego u nas nie ma braków? I czy możemy uspokoić pacjentów, że ci którzy są to dobrzy fachowcy?

- Cały czas rozmawiamy o zarobkach lekarzy, ale liczą się też inne aspekty: zgranie zespołu, dobra atmosfera w pracy, umiejętność rozwiązywania konfliktów we własnym gronie, klimat, perspektywy, możliwości oraz współpraca z kadrą pielęgniarską.

- Z jakimi problemami boryka się dyrektor ZOZ oprócz poszukiwania dróg pozwalających utrzymać szpital?
- Jest to utrzymanie tej kadry lekarskiej takiej, jaka jest. Na dzisiaj nie stanowi to zagrożenia, ale w krótkiej perspektywie może stanowić.

- Czy pacjenci powinni się bać przekształcenie szpitala z publicznego w niepubliczny?
- To są tylko nazwy. Pacjent na początku w ogóle nie odczuje różnicy. W perspektywie odczuje ją pozytywnie. To znaczy zostaną wykonane niezbędne nakłady inwestycyjne w zakresie remontów i wyposażenia, powstaną pawilony i szpital będzie się mieścił w jednym miejscu, co spowoduje oszczędności. Świadczenia medyczne będą wykonywane w dobrych warunkach, poprawi się sytuacja załogi.

- A jednak ma pan wrogów. Może nie jest ich wielu, ale są bardzo skuteczni. Dlaczego chce pan wykonywać swoją pracę nadal mimo tego?

- Moja rola jest taka, by przekształcenie prowadzone przez organ założycielski, czyli właściciela jakim jest Starostwo Powiatowe w Tczewie, zrealizować w sposób korzystny dla załogi i pacjentów. Cztery lata temu tutaj przyszedłem, było tragicznie. Długi co miesiąc to kwota 400 tys. zł i ciągle narastające. Nie było pieniędzy na nic: na rachunki za wodę, za śmieci, za energię, na leki, strzykawki itd. Ten najgorszy okres przetrwaliśmy i się zrestrukturyzowaliśmy. Udało się także dzięki wspaniałej załodze. Oczywiście są wyjątki, co dla mnie jest niezrozumiałe, ale wolę mówić o tym co pozytywne. Niestety, nie rozumiem o co chodzi moim wrogom, dlaczego działają tak jak działają, dlaczego chcą doprowadzić do likwidacji szpitala. Nie wiem. Szpital jest na początku prostej i to jest najważniejsze. Ważne jest też pełne zrozumienie władz powiatu co do podjęcia niezbędnych działań mających na celu utrzymanie szpitala w Tczewie.

- Czy pacjent w tczewskim szpitalu może być potraktowany nieodpowiednio, nieetycznie, bez udzielenia pomocy?

- Dużo na temat zachowań rodziny, a często i samych pacjentów może powiedzieć kierownik pogotowia ratunkowego dr Marek Klusek, czy pielęgniarki z izb przyjęć naszego szpitala Często wręcz utrudnia się lekarzom pomoc udzielaną pacjentowi. Nawiązuje pani do pewnego artykułu w „Gazecie Tczewskiej”? Tę sprawę zbadałem i absolutnie nie potwierdziła się wersja przedstawiona przez rodzinę pacjenta w państwa gazecie. Sprawa jest o tyle przykra, że przez to możemy stracić szalenie dobrego kardiologa. Pacjenci znający tego lekarza wiedzą, że nie było to możliwe.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Tczewski Bal Świętych 2026 z jubileuszem Biedronek i Gabi Gąsior czyli POZWÓL ZABRAĆ SIĘ DO NIEBA! Tczewski Bal Świętych 2026 z jubileuszem Biedronek i Gabi Gąsior czyli POZWÓL ZABRAĆ SIĘ DO NIEBA! Mieszkańcy Tczewa po raz czternasty spotkają się, aby w radosnej i rodzinnej atmosferze wziąć udział w Tczewskim Balu Świętych. Wydarzenie odbędzie się w sobotę, 31 października 2026 roku. Wszystko rozpocznie się o godzinie 16.00 pod kościołem św. Józefa, skąd wyruszy barwny i rozśpiewany Korowód Świętych i Aniołów.Organizatorzy gorąco zachęcają uczestników – szczególnie tych najmłodszych – do przygotowania strojów oraz transparentów promujących wartości wiary i świętości.Finał wydarzenia zaplanowano w tym roku w parku za Centrum Kultury i Sztuki. Na scenie odbędzie się wyjątkowy Koncert Jubileuszowy z okazji 35-lecia Chóru Dziecięcego Biedronki. Wyjątkową oprawę muzyczną zapewnią goście specjalni: Gabi i Wojciech Gąsior – cenieni artyści oraz znane postacie polskiej sceny muzyki chrześcijańskiej. Na uczestników czekają również wspólne tańce i poczęstunek w postaci tradycyjnej zupy z dyni.Wydarzenie odbywa się pod hasłem: „Pozwól zabrać się do nieba, tam karnawał wiecznie trwa!”.Patronat honorowy: Prezydent Miasta Tczewa Łukasz Brządkowski, Starosta Tczewski Mirosław Augustyn.Sponsorzy i partnerzy: Miasto Tczew, Powiat Tczewski, ZUOS Tczew, ZWiK Tczew, ZUK Tczew, Zespół Szkół Katolickich w Tczewie, Powołani do Miłości, CKiS Tczew, Restauracja Piaskowa, CKZ Nauka, ZUP Starówka. Wydarzenie objęte jest patronatem Gazety Tczewskiej portalu Tczewska.pl   31.10.2026 godz. 16.00Tczewski Bal Świętych 2026Wymarsz spod kościoła św. Józefa  Data rozpoczęcia wydarzenia: 31.10.2026 16:00 – Data zakończenia wydarzenia: 31.10.2026 19:00
Reklama
Reklama

Temperatura: 8°C Miasto: Tczew

Ciśnienie: 1008 hPa
Wiatr: 20 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama