Na początek trochę danych zawartych w niniejszym tekście. W Polsce w sektorze publicznym jest zatrudnionych ok. 23,6%, poziom ten utrzymuje się już od ponad dwóch dekad z tendencją wzrostową!!! Dla przykładu w Japonii to 7,7%, w kraju 3,5 razy większym od Polski pod względem ludności, co powinno również generować zdecydowanie więcej problemów jednostkowych. Jednak w Japonii ok. 12 pracowników w sektorze prywatnym pracuje na 1 w sektorze publicznym. W Polsce 3 pracowników z sektora prywatnego pracuje na 1 pracownika z sektora publicznego!!! Takie proporcje w dłuższej perspektywie czasu muszą generować głębokie problemy społeczne, ponieważ to biznes utrzymuje państwo a nie urzędnicy. Już kilkanaście lat temu, jeden z prominentnych polityków stwierdził, że rak, który toczy nasz kraj to urzędnicy. Ta sfera zatrudnienia publicznego ma się świetnie i cały czas rośnie w siłę.
W latach 90 mały i średni biznes doskonale się rozwijał, funkcjonowały Izby Gospodarcze, wspierając na różnym poziomie samorządy, które nie miały pieniędzy na nic, czy to na zakup papieru, długopisów, ołówków, w zasadzie dotyczyło to wszystkich akcesoriów biurowych oraz wielu innych. Wielokrotnie urzędom te akcesoria dostarczali po prostu przedsiębiorcy. Doskonale to pamiętam. Niestety, po upadku komuny starych struktur urzędniczych, pod koniec lat 90 następuje odrodzenie braci urzędniczej na każdym poziomie i kończy się wspólnota, a zaczyna się dojenie małego i średniego biznesu, czyli tych, którzy głównie utrzymują państwo i nie ma żadnych sentymentów, co trwa do dnia dzisiejszego. Ponieważ biznes jeszcze się kręcił, więc samorządy mają coraz więcej pieniędzy, obiekty pięknieją , a biura są wyposażane w nowoczesny sprzęt, również komputerowy, co ma przyśpieszyć i usprawnić działanie urzędów. Nic takiego się nie dzieje, urzędy rozrastają się do niebezpiecznych rozmiarów dla funkcjonowania państwa, a rozwój komputeryzacji w administracji w zasadzie służy głównie do coraz większej i ścisłej kontroli obywateli oraz przedsiębiorców, wręcz służy głównie urzędnikom do permanentnej kontroli, karania czy wydawania uznaniowo decyzji, a nie społeczeństwu. Jesteś nie pokorny pokażemy ci gdzie twoje miejsce.
Moim zdaniem po wejściu Polski do Unii Europejskiej zaczyna się definitywny początek końca małego i średniego biznesu, co jest zgodne z doktryną zawartą w manifeście z Ventotene wygnanego na banicję komunisty Altiero Spinellego - guru „elit” brukselskich. Mały i średni biznes ostatecznie wg tej doktryny nie ma istnieć. Niszczone są systemowo wszystkie Izby Gospodarcze w Polsce. Samorządy zaczynają dysponować ogromnymi budżetami, głównym strumieniem pieniędzy na rozwój są dotacje, a jak jeszcze brakuje pieniędzy zawsze można zaciągnąć kredyt na dziesiątki lat wg zasady „po nas choćby potop”. Mechanizm, który napędza się sam, jak to trafnie określił autor przytoczonego tekstu. Mały i średni biznes nie jest potrzebny administracji do niczego.
Jednak to nie koniec. Właśnie jesteśmy świadkami dalszego eksperymentu na społeczeństwie, bo nie potrafię inaczej tego określić, czyli wprowadzanie systemu KSeF. System, który jest nieprzyjazny i będzie kolejnym narzędziem do inwigilacji społeczeństwa i biznesu dla urzędników. Pomijając, to, że system jest nieprzyjazny w obsłudze, to wymusza na użytkownikach zmianę oprogramowania na minimum Windows 10 (na podstawie jakiego prawa), a co za tym idzie w bardzo wielu przypadkach wymianę sprzętu komputerowego i poważne koszty, ale kogo to obchodzi.

Tłuste koty - sfera publiczna żerująca na naszym państwie ma się świetnie, do dyspozycji potężna flota samochodów służbowych w całej Polsce (jeden z najwyższych wskaźników na świecie), wydawane pieniądze publiczne na delegacje, hotele, restauracje, pięknie wyremontowane urzędy, cieplutko w zimie, chłodno latem, regularna pensyjka co miesiąc, ZUS opłacony, no i porządny urlop co roku. Więc ta trójka z sektora prywatnego do roboty, bo to wszystko kosztuje i nie macie narzekać, bo zrobią wam wszystkie niedziele i święta pracujące. System ma duże potrzeby.










Napisz komentarz
Komentarze