piątek, 11 września 2026 22:18
Reklama

Wspomnienie szkoły w III Rzeszy. Bicie dzieci, szkoła i godziny przez las do kościoła...

Nad bezpieczeństwem mieszkańców czuwał policjant. Był to człowiek wysokiego wzrostu w służbowym uniformie i kasku. Wyglądał groźnie. Mieszkał przy szosie wiodącej z Borkenfriede do Anklam. Przemieszczał się na rowerze.
Wspomnienie szkoły w III Rzeszy. Bicie dzieci, szkoła i godziny przez las do kościoła...

Autor: Archiwum rodziny Weiss

Któregoś dnia zawitał u nas oznajmiając, że syn Zenon (Zeno), kwalifikuje się do nauki szkolnej, na co Mama odpowiedziała, że nie chodzi do szkoły, ponieważ po prostu nie ma stosownego obuwia. Po kilku dniach takie obuwie dostarczył wraz z elementarzem do nauki języka niemieckiego. Zostałem przydzielony do szkoły w Lübs.

Jest to wieś położona 2 km od Heinrichshof. Szkoły wiejskie charakteryzowały się jednoizbowymi lokalami z boiskiem, sanitariatami i budynkiem mieszkalnym dla kierownika szkoły. Nauczyciel nazywał się Schwartz. W okresie pilnych prac wiosennych młodzież przerywała naukę i była kierowana do prac pielenia i czyszczenia zagonów buraka cukrowego.

W roku szkolnym 1941/1942 nauczyciel wezwał mnie do tablicy i kazał palec przyłożyć do czubka butów. Podniósł tył marynarki i przyłożył szpicrutą, że natychmiast wyprostowałem się do pionu. Nauczyciel oświadczył:”Nie będziesz bił niemieckich dzieci”.

 

Okazało się, że na tym majątku mieszkała rodzina, u których co roku rodziło się dziecko. Jedno z tych dzieci zupełnie przypadkowo rzuciło kamieniem, trafiając brata Andrzeja w czoło, w wyniku czego pokazała się krew i mnie poniosło. Wymierzyłem – moim zdaniem – sprawiedliwą karę. Mama założyła Andrzejowi plaster i sprawa poszła w zapomnienie. Natomiast matka tego dziecka poskarżyła się nauczycielowi.

Uderzenia były tak mocne, że na pupie pokazały się pręgi. Nawet Matka zauważyła, że nie szukam okazji, by usiąść.

 

Był to już 1943 r. W okresie żniw swobodnie rozmawiając z rówieśnikami (mówiłem już miejscowo gwarą – plattdeutsch) znalazłem się z nimi koło ogrodu pałacowego. Ogrodzenie zestawiane z desek – wysokie na 2 metry – miało już swoje ubytki i wystarczyło wyjąć dwie deski, by znaleźć się w ogrodzie, gdzie stała piękna grusza z owocami. Kuszenie było ogromne. Z dużych okien pałacu roztaczał się piękny widok na ten ogród. Akurat w tym czasie w oknie stał Pan Rümer i gdy zobaczył nas krzątających się po ogrodzie, wszczął alarm.

My czym prędzej schowaliśmy się w nieściętym zbożu, za mną także brat Andrzej wywołując moje imię. Kiedy wróciliśmy do domu zastaliśmy już Ojca. Trzymał w ręku pasek. Kazał mi się położyć na ławce stojącej wzdłuż łóżka. Dostałem lanie i zapamiętałem słowa Ojca: „Jestem Polakiem i nie będę chodził po cudze mienie”. Było to, jak się później okazało ostatnie lanie, jakie otrzymałem w życiu.

 

Pobyt na przymusowych robotach wywołał także inne potrzeby codziennego zaspokojenia – higieny osobistej. Tata wespół ze stolarzem zbudował z desek sosnowych czterokątną wannę z uchwytami i wróciliśmy do cotygodniowych kąpieli rodzinnych, poczynając od najmłodszego Andrzeja. Wszystko odbywało się w kuchni, gdzie było ciepło. Woda na bieżąco była gorąca, a po wodę do studni było może z 30 kroków. Odzież brudna byłą prana w ciągu tygodnia. Mnie pozostało nosić wodę ze studni. Z wyjątkiem miesięcy zimowych bieliznę wywieszano w przydzielonym nam ogródku. Ponieważ wymieniłem słowo „ogródek”, to podkreślam fakt wybudowania altanki w rogu od strony już pola uprawnego, gdzie w okresach letnich rodzice lubili przesiadywać, co też zostało zauważone przez sąsiadów. Drzewo (wiśnia nie dawała już smacznych owoców) zostało wykarczowane i po wyschnięciu zużyte przez Ojca do robienia dla dzieci tw holenderek. Po wykonaniu przez Mamę grubych skarpet zimą służyły do ślizgania się po lodzie. Ale to była frajda.

 

Jak nadchodziły jesienne dni to Ojciec w dni wolne od pracy zabierał mnie na spacer do lasu, a stała sobie brzoza, to już wytężałem wzrok, czy może zobaczę jakiegoś grzyba.

 

Któregoś razu trafiliśmy na przebiegającą linię energetyczną (stąd wycięty pas drzew gdzieś na 50 m) kiedy w oddali zauważyliśmy lochę z młodymi dzikami. Tatuś szepnął: „nie ruszaj się”. Mnie włosy dęba stanęły. W taki właśnie sposób nabierałem doświadczenia jak zachowywać się takich przypadkach.

Zauważyłem, że wśród mieszkańców majątku nie ma tradycji zbierania owoców leśnych z wyjątkiem jagód. Przypominam sobie zdarzenie, którego byłem świadkiem. Przyszła p. Auras i zapytała się Mamusi, „czy pójdziemy wspólnie na jagody?”. Matka zaskoczona tym pytaniem powiedziała, że uzgodni to z mężem, kiedy przyjdzie na obiad. Padły wówczas słowa: „Gehen morgen beeren pflccken komm zu mir!”. (dosłownie: Idź jutro zbierać jagody, przyjdź do mnie! - dop. red.).

Rzeczywiście n drugi dzień Matka przygotowała dla siebie wiadro 8-litrowe, a dla mnie 5-litrowe. Po drodze wykupione zostały bilety wstępu do lasu w miejscowości Lübs – Heinrichschof. Muszę przyznać, że weszliśmy do starego lasu ciągnącego się aż pod zatokę w Świnoujściu. Rosły tam krzaki jagód tak duże, że jak usiadłem pod nimi to byłem niewidoczny i Matka często wołała: „Zeno, wo bist du”.

Po zapełnieniu jagodami wiaderek wracaliśmy do domu zmieniając co chwilę ręce. W sumie była to odległość do 3 km (1 km las, 2 km Lübs – Heinrichschof). Był to duży wysiłek i zmęczenie, ale co za radość móc zjeść jagody z cukrem, czy zupę jagodową z leniwymi pierogami – pycha!

 

Rodziców interesowały również sprawy duchowe i możliwość uczestnictwa w nabożeństwach. Najbliższy kościół katolicki znajdował się w miejscowości Blumental, ale należał do parafii w Pasenwalk. Msza odbywała się tylko w niedzielę o godz. 10.00. Pokonanie tej odległości wymagało czasu – ok. 2 godzin. Gdy sprawy organizacyjne zostały ustalone, Msza odbywała się tylko w niedzielę o godz. 10.00. Pokonanie tej odległości wymagało czasu – około 2 godzin. Gdy sprawy organizacyjne zostały ustalone Mama już w każdą niedzielę przygotowywała na godz. 8.00 wymarsz do kościoła – przewodził grupie Kazik. Do domu wracaliśmy ok. godz. 13.00, a Mama czekała już z obiadem. Z biegiem czasu Ojciec załatwił dla Krysi służbę w parafii.

Z uczestnictwa w nabożeństwie zwolniony był Andrzej ze względu na wiek.

 

Opr. (tomm)/Zenon Weiss

 



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Koncerty wrześniowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Koncerty wrześniowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w GdańskuKoncerty symfoniczne i wydarzenia organizowane i współorganizowane przez PFB we wrześniu Sala Koncertowa PFB11/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 43-151,50 złKoncert symfoniczny – W rytmie Buenos AiresArpi Sinanyan – sopranWystąpią:Orkiestra PFBArtur Koza – dyrygentArpi Sinanyan – sopranTomasz Marut – fortepianPaweł Zagańczyk – bandoneonMonika Orłowska – skrzypceChór Filharmonii ŁódzkiejProwadzenie: Krzysztof DąbrowskiW programie:Astor Piazzolla – Cztery pory roku w Buenos Aires [22’]Przerwa [20']Martín Palmeri – Misa a Buenos Aires [37’]Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej niezbyt często grywa kompozycje latynoamerykańskie. Tak właśnie będzie podczas pierwszego wrześniowego koncertu. Filharmoników gdańskich poprowadzi Artur Koza, na co dzień kierownik Chóru Filharmonii Łódzkiej, który również wystąpi w Sali Koncertowej 11 września. Zaśpiewa znakomita ormiańska sopranistka Arpi Sinanyan, a solowe partie instrumentalne wykonają: pianista Tomasz Marut, grający na bandoneonie Paweł Zagańczyk (wystąpią w kompozycji Palmeriego) oraz skrzypaczka Monika Orłowska (solistka utworu Piazzolli).Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Koncertowa PFB18/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 38-131,50 złInauguracja sezonu artystycznego 2026/2027Wystąpią:Orkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentDavid Khrikuli – fortepianDavid Khrikuli fot. Juan Luis PoutProwadzenie: Konrad MielnikW programie:Fryderyk Chopin – II Koncert fortepianowy f-moll op. 21 [30’]Przerwa [20’]Gustav Mahler – I Symfonia D-dur Tytan [50’]Koncert, którym inaugurujemy sezon artystyczny, to zawsze moment szczególny. Orkiestrę Polskiej Filharmonii Bałtyckiej poprowadzi oczywiście jej szef artystyczny maestro George Tchitchinadze. Solistą podczas pierwszej części koncertu będzie gruziński pianista David Khrikuli, finalista ubiegłorocznego Konkursu Chopinowskiego. W jego wykonaniu zabrzmi II Koncert fortepianowy f-moll op. 21 Fryderyka Chopina (który Khrikuli wykonywał podczas finałowego etapu Konkursu). W drugiej koncertu części zabrzmi pełna ironii, fascynacji naturą czy pieśnią ludową I Symfonia D-dur Tytan Gustava Mahlera. Główny Sponsor PFB – Mecenas Kultury  Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Kameralna PFB20/09/2026, niedziela, godz. 12:00Bilety w cenie: 25-41 złKlasyka na Ołowiance – Fortepian w tańcuMikołaj Sikała fot. Mateusz Słodkowski Wystąpią:Emilia Biskupska – fortepianZuzanna Lisiecka-Madeja – fortepianMikołaj Sikała – fortepianDaniel Ziomko – fortepianProwadzenie, kierownictwo artystyczne: Dominika Glapiak W programie: utwory Mikołaja Sikały oraz jego aranżacje utworów takich kompozytorów, jak Igor Strawiński, Darius Milhaud, Leonard Bernstein, Ernesto Lecuona czy George GershwinPomysłodawczyni i prowadząca cykl Klasyka na OłowianceDominika Glapiak na pierwsze spotkanie w nowym sezonie proponuje muzykę taneczną jako inspirację dla kompozytorów. W rozmaitych konfiguracjach na jednym fortepianie zagrają Emilia Biskupska, Zuzanna Lisiecka-Madeja, Mikołaj Sikała i Daniel Ziomko, prezentując utwory wykonywane na cztery ręce, a także - co w życiu koncertowym zdarza się niezwykle rzadko - na sześć oraz finalnie na osiem rąk. Zabrzmi muzyka gdańskiego pianisty i kompozytora Mikołaja Sikały, którego utwory balansują między klasyczną formą oraz bogactwem świata muzyki rozrywkowej. Będą też dzieła oryginalne, nawiązujące między innymi do brzmień jazzowych, klubowych oraz latynoamerykańskich, a także transkrypcje rozmaitych przebojów XX-wiecznych kompozytorów (m.in. słynne Mambo z suity West Side Story).  Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Sala Koncertowa PFB25/09/2026, piątek, godz. 19:00Bilety w cenie: 33-131,50 złKoncert symfoniczny – Valerij SokolovValerij Sokolov – skrzypceWystąpią:Orkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentValerij Sokolov – skrzypce W programie:Wolfgang Amadeusz Mozart – Uwertura do opery Don Giovanni K.527 [6']Piotr Czajkowski – Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 [37']Przerwa [20']Wolfgang Amadeusz Mozart – Symfonia g-moll nr 40 K.550 [27']Miesiąc zwieńczy koncert z udziałem świetnego ukraińskiego skrzypka, laureata Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. George’a Enescu w Bukareszcie w 2005 roku Valerija Sokolova. Artysta wraz z Orkiestrą Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą maestro George’a Tchitchinadze zagra jedno z najbardziej znanych dzieł literatury skrzypcowej i zarazem jeden z najbardziej efektownych koncertów romantycznych, czyli Koncert skrzypcowy D-dur op. 35 Piotra Czajkowskiego. Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa EnergetycznaPartner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.09.2026
Reklama
Reklama