wtorek, 30 czerwca 2026 04:11
Reklama

Wówczas dowiedziałem się, że w tym zakładzie pracować już nie będę. To był ciężki moment w moim życiu

Walczyli o wolną i niepodległą Polskę: Rozmowa z Markiem Piwońskim, wieloletnim związkowcem „Solidarności” i opozycjonistą z lat 80-tych.
Wówczas dowiedziałem się, że w tym zakładzie pracować już nie będę. To był ciężki moment w moim życiu

Wspominał Pan kiedyś, że całe swoje życie zawodowe chciałby związać z POLMO. Nie żałował Pan w tym kontekście zwolnienia po strajku w grudniu 1981 roku?

Wie Pan, to była wówczas sprawa emocji. Władza miała wówczas wszystko. Mogła pracę równie dobrze dać, co i odebrać. Nową pracę w Spółdzielni Inwalidów „Wisła” otrzymałem tylko i wyłącznie po znajomości. Wiedziałem, że nawet jak mnie stamtąd zwolnią, to otrzymałbym inny papier, niż taki „wilczy bilet” z grudnia 81’. Bardzo pomógł mi ksiądz Wysga. Bez wahania na kolędzie położył mi pieniądze na stole. Zresztą pomoc była i od kolegów. Wspieraliśmy się. Przecież już wcześniej stworzono zbiórki pieniędzy dla rodzin internowanych . Była grupa wsparcia.

Wiedziałem, za co byłem zwolniony. Nie było zmiłuj się, gdy władzy skrzywiło się palec. Po drugie miałem poczucie spełnienia, że jednak czegoś dokonałem, mimo straty pracy, źródła utrzymania. Była to pewna niezręczność, bo miałem już wtedy czwórkę dzieci. Myślałem zresztą, że w POLMO dojdę do lat emerytalnych. Dobrze mi się tam pracowało, głównie ze względu na zgraną grupę ludzi. Jeden drugiemu pomagał. Zżyliśmy się przez piłkę nożną. Graliśmy w Tczewie, czy Gorzędzieju z Jerzym Wojdą, Zenkiem Różanowskim, Zenkiem Pawłowskim Rysiem Nathem i innymi. To nas połączyło. Spotykaliśmy się także po pracy, wówczas prowadziliśmy rozmowy na różny temat.

Kiedy został wprowadzony stan wojenny i okazało się, że wielu kolegów nie ma na stanowisku pracy, upomnieliśmy się o nich, okazało się, że zostali internowani w grudniu 81’. Nie chciano nam powiedzieć, gdzie są. Wtenczas nie wiedzieliśmy, że zostali internowani. To tylko nas umocniło, a chęć stania murem za nimi, to był nasz obowiązek.

Po strajku rozpoczęło się formowanie nowej załogi. Odbywało się to w szkole przyzakładowej, przy ulicy Bałdowskiej. Wówczas dowiedziałem się, że w tym zakładzie pracować już nie będę. To był ciężki moment w moim życiu. Miałem świadomość, że moja rodzina ucierpi. Jednak dzięki mojej siostrze i jej koledze Władysławowi Graczykowi dostałem pracę w Spółdzielni Inwalidów „Wisła”. Pracowałem tam 20 lat, aż do zakończenia działalności zakładu.

Dzisiaj nie wiem, może bym postępował inaczej. Wtenczas działała młodość, ten młodzieńczy entuzjazm. Człowiek był nieobliczalny w swoich decyzjach. Dzisiaj jestem ostrożniejszy, dmuchałbym na zimne. Wówczas coś parło. Tak miało być. Ja trochę wierzę w przeznaczenie, że nic nie dzieje się bez ingerencji z góry. Wszystko ma swoje powiązania.

Jak zaczęła się Pana współpraca z Gazetą Tczewską? Rozumiem, że między ludźmi zbędnego kontaktu nie było, ale jakoś Pan musiał się z kimś skontaktować, żeby to rozpocząć.

Tak, miałem wówczas jeszcze kontakt kolegami w POLMO, między innymi z Jerzym Wojdą. To był złoty chłopak. Często nas odwiedzał w spółdzielni. Podejmowaliśmy go kawą. Jednak gazety przynosił mi do domu. Chowałem je pod szafę wiszącą, która swym ciężarem przyciskała „Tczewską” do ściany. Gazeta rozchodziła się potajemnie. Nie była to publiczna działalność. Wiadomo było, komu można ją dać. A ten kto dostał, wiedział komu może ją przekazać dalej. Przy okazji były również zbierane datki, które były przekazywane na „Tczewską”. Potem ukazywały się potwierdzenia wpłaty, które zbierałem pod kryptonimem „Ułan”. Przekazywałem je Jerzemu Wojdzie. Był moim głównym współpracownikiem. Mówił mi, żebym nie zadawał zbędnych pytań odnośnie gazety, żebym tylko rozdawał. Nie znałem struktur, kto drukował, kto pierwszy rozdawał. W tamtych czasach warto było wiedzieć jak najmniej na te tematy, bo nie było wiadomo, czy nie wezmą cię na przesłuchanie i nie wymuszą jakiegoś zeznania.

Pytał się Pan jak do tego doszło. To wszystko odbywało się spontanicznie. Tak właściwie nie pamiętam, kiedy był ten pierwszy moment. Kiedy po raz pierwszy poszedłem z tymi gazetkami do ludzi. Podkreślę to tylko raz jeszcze, że była to zasługa Jerzego Wojdy.

Kojarzy Pan najgroźniejszą sytuację podczas podziemnej działalności?

Groźnie było, gdy do zakładu pracy przychodziła esbecja. Interesowała się mną, bo pytali się czy robię jakieś zadymy, akcje plakatowe. Pamiętam też, że kiedy mieszkałem na Ogrodowej, to zawsze na rogu stał jakiś gościu. Nie wiedziałem kto to jest. Szedłem do pracy, stoi. Wracałem, stoi. Szedłem po zakupy, stoi. Wieczorem oglądając telewizję przy zgaszonym świetle zauważyłem głowę zaglądającą do mieszkania, powiedziałem żonie, że ktoś nas obserwuje, za oknem. Wybiegłem do niego i mówię: „O co chodzi”? Nic mi nie odpowiedział, tylko uciekł. Potem widziałem jak stała w tym miejscu inna osoba. Tamten widocznie uznał, że jest „spalony”. Cały czas więc jakaś kontrola nade mną była. W pewnym momencie chciałem zastawić na niego pułapkę. Miałem możliwość przejścia przez piwnicę, pod ulicą i zajść go od tyłu. Stwierdziłem, że to jednak byłoby za duże ryzyko, bo pod drodze był ciemny zaułek. Jeszcze bym dostał po gębie i tyle by mi z tego przyszło. Potem w 1985 roku przeprowadziłem się na Kasztanową, więc nie mieli już możliwości obserwowania mnie przez okno.

Ludzie nadal mylą ROMO z ZOMO?

No wie Pan. Dzisiaj może mało kto wie, co to ZOMO, a co ROMO. Wtedy, kiedy byłem w ROMO to mylili. Dlatego bardzo przeżywałem ten moment.

W 1982 roku zostałem powołany do rezerwy, właśnie do oddziałów ROMO. Mogłem się nie stawić na wezwanie, mogłem sobie posiedzieć parę lat, ale… próbowano mnie reklamować przez zakład pracy, ale bezskutecznie.

Kiedy wywieźli nas do Gdańska, zastanawiałem się jak założę ten milicyjny mundur. Może dobrze, że byliśmy w Gdańsku, bo od razu daliśmy po sobie poznać, że jesteśmy „przebierańcami”. Stacjonowaliśmy na Słowackiego we Wrzeszczu. Trzymałem się z Zbigniewem Brzękiem, Wojciechem Kriekowskim i Andrzejem Brzezińskim. Pamiętam, że jak wjeżdżaliśmy na Aleję Grunwaldzką zaczęliśmy śpiewać pieśni kościelne. To nas ukazywało w innym świetle. Jadący za nami mieszkańcy Gdańska wymachiwali do nas rękoma w geście litery „V”.

Byli co prawda ludzie, którzy posłusznie wypełniali rozkazy, gonili „wrogów ludu”. To, że ja tam nie wylądowałem w więzieniu, to chyba opatrzność nade mną czuwała. Pamiętam jak facet od spraw politycznych, mówiliśmy na niego „Smutny Franek”, spytał się mnie: „Piwoński, co wy tam te pieśni religijne śpiewacie”? Powiedziałem, że dawno nie byłem w kościele . „No to teraz w niedzielę pojedziecie”. Zaczynał się mnie pytać ile mam dzieci, które ile ma lat. Pododawał im po pięć wiosen. „No to jak Pan wyjdzie, to tyle będą miały”. Myśleli, że mnie złamią. Fakt, trochę się obawiałem. Przecież wtedy ginęli ludzie.

Potem mieli nas dosyć i nigdzie nas nie angażowali. My tylko tam byliśmy. Na koniec pamiętam jak siedziałem w domu w swoim pokoju i słuchałem radia „Wolna Europa”. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Aż mi się nogi ugięły, bo za drzwiami stał gliniarz. „Pan Piwoński”? W tle cały czas nadaje „Wolna Europa”. Powiedział, że chce mi wydrzeć kartę mobilizacyjną z książeczki wojskowej. Spytałem się czy mogę uczynić to sam. Kiedy powiedział, że tak, zrobiłem to z przyjemnością. Od tamtego czasu miałem spokój z milicją.

Bo przypomnijmy, że ROMO to były rezerwowe oddziały Milicji Obywatelskiej, a ZOMO to były zmechanizowane oddziały. Do ZOMO szli nawet na ochotnika w zamian za odbycie służby wojskowej. Płacili tam od początku służby. To byli ludzie naprawdę oddani władzy.

Pytam się o to, bo o ROMO bardzo mało się mówi, a większość ludzi przecież nie chciała tam być.

Tak, chociaż muszę powiedzieć, że towarzystwo było wymieszane. Jacyś emerytowani milicjanci, czy ochotnicy. Był taki jeden z Tczewa. Aż się rwał na pierwszą linię. Tacy byli jednocześnie informatorami. Mówili przełożonym, o czym rozmawialiśmy. Trzeba było trzymać się z zaufanymi ludźmi. Pamiętam, że Zbigniew Brzęk poszedł na przepustkę i pożyczył ode mnie kurtkę. Zapomniałem, że zostawiłem w niej mój dowód osobisty. Na tej jego przepustce doszło do tego, że trafił na komendę milicji. To on, nie wiedząc na którym był piętrze, złapał kurtkę, bloczek, na którym go spisywali i wyskoczył przez okno. Przyszedł do nas obdrapany, ale go nie złapali.

A które to było piętro?

Całe szczęście pierwsze. Przez drzwi by nie wybiegł, bo były zamknięte magnetycznie. Powiedział mi potem, że musiał dorwać mój dowód, meldunek, który spisywali i wyskoczyć przez okno. To była dopiero desperacja! Także tak to z ROMO wyglądało.

Ale muszę powiedzieć, że zaskarbiliśmy sobie sympatię ludzie. Litowali się nad nami. Mówili: „chodźcie chłopaki na herbatę”. Przyjmowali nas do domu i spędzaliśmy tam całą służbę. Potem wracaliśmy na miejsce zbiórki. Czasem graliśmy nawet w karty. Także dywersja była na całego. To, że się nie dostałem do tego więzienia, to był chyba cud. To był najgorszy okres w moim życiu.

Mój pobyt w ROMO uważałem za bardzo upokarzający. Myślę , że było to gorsze niż internowanie. Bo internowani są traktowani jak bohaterowie, a na nas patrzono z podejrzliwością. Może mnie tam przekręcili, nawiązali ze mną jakąś współpracę? Po zakończeniu tego okresu trzeba było się na nowo uwiarygadniać, a przecież powołanie do ROMO było to z przymusu, bez mojej chęci. Przeżyłem to jednak. Powtarzając za Inką: „Zachowałem się jak trzeba”.

W środowisku związkowym „Solidarności” był Pan jednak aż do 2002 roku. To sporo czasu, ma Pan szerokie spojrzenie. Czym jest dzisiaj „Solidarność”? Dalej związkiem, zapleczem politycznym, a może czymś zupełnie innym?

Wie Pan, patrząc z perspektywy obecnych wydarzeń to już na pewno nie jest ta sama „Solidarność”. 2 lipca obchodziliśmy rocznicę pierwszych strajków w POLMO. Byłem zdziwiony, że pod zakładem składali kwiaty ludzie np. z IPN-u, nie było natomiast przewodniczącego „Solidarności” z POLMO. Jak się dowiedziałem, nie przyszedł, bo miał tamtego dnia wolne. W moim poczuciu i z perspektywy czasu, ja poświęcałem tylko swój wolny czas. Nieraz kosztem rodziny. Kiedy był strajk, nie było mnie w domu, a to był mój prywatny czas. Nawet członków rodziny angażowałem w różnych pracach związkowych, chociażby akcje plakatowe, wyjazdy pielgrzymki ludzi pracy. Na tę pielgrzymkę co roku zabierałem też pewną chorą kobietę na wózku, opiekowałem się nią. Chciałem też jej pokazać to, czego ona na pewno by nie zobaczyła. Dzisiaj z Tczewa nie wyjeżdża już żaden autokar. A to jest właśnie święto ludzi pracy.

Dla mnie oni teraz nie mają już tego poczucia obowiązku. Tego bakcyla. Bakcyla typowego działacza. Nie podoba mi się to, bo tą naszą pracę powoli się zaprzepaszcza. Może my wychodziliśmy za bardzo przed szereg, może oni nam zarzucają że byliśmy za bardzo otwarci. Dla mnie jednak „Solidarność” to solidarność między jednym, a drugim. Żeby między jednym, a drugim była pomoc. Trzeba być otwartym na drugiego człowieka, nie zamykać się przed nim.

To, że Spółdzielnia Inwalidów „Wisła” upadła, było też przyczynkiem braku pomocy z zewnątrz. Musieliśmy mierzyć się z przemysłem, jak równy z równym. Zatrudnialiśmy przecież inwalidów, którzy stanowili 75% załogi. Ci ludzie skończyli szkoły specjalne. Tylko nieliczni byli w pełni sprawni psychicznie. Taką załogą ciężko się zarządza, więc nie byliśmy tak atrakcyjni na rynku.

Dzisiaj inwalidzi siedzą po domach, biorą głodowe renty, nie mając możliwości spotkań z innymi. Bo kiedy pracowali to była nich rehabilitacja w procesie pracy. Myślę, że tym ludziom to dużo dawało. Pracownicy służby socjalnej dobrze się nimi opiekowali. Dzisiaj te osoby zostały skazane same na siebie.

„Solidarność” została rozmieniona na drobne, wydaje mi się, że zbyt duża ilość związkowców odeszła do działalności partyjnej, politycznej. Byłem przeciwny temu, że pchamy się w politykę. Uważałem, że związek zawodowy powinien być bardziej rewindykacyjny. Nie idzie to z polityką w parze. No bo jak, do 15:00 mam być w związkowcem, a po 15:00 mam być działaczem partyjnym? Inaczej, jak można mieć pewne zobowiązania wobec pracowników, a potem iść do Rady Miasta i podejmować sprzeczne z tym decyzje.

Czyli polityka przeważyła?

Tak, polityka przeważyła. Teraz może PiS i Piotr Duda idą w parze z postulatami wysuwanymi przez związki. Rząd wychodzi naprzeciw tym żądaniom. Trzeba słuchać głosu ludu. Można się na nim oprzeć, bo nie są to żądania wyssane z palca. Mimo wszystko jednak „Solidarność” zaczyna tracić na wartości. Zresztą widać to po liczbie członków. My to robiliśmy za darmo, spontanicznie.

Teraz związkowiec to zawód.

Tak, trochę zatraca się wartości, które nam wówczas przyświecały. Wytykając poprzednim związkom, że ktoś się przyssał do stołka, chcieliśmy robić inaczej. A niektórzy są długoletnimi przewodniczącymi, bo nie robią problemów. Tutaj trzeba wykazać trochę odwagi.

Oczywiście, robiliśmy też błędy, ale zawsze kierowaliśmy się dobrem pracownika i zawsze trzymaliśmy się swojego. Broniliśmy ludzi, którzy byli w związku i płacili składki. Jednak gdy był ktoś wartościowy, nawet gdy nie był w „Solidarności”, broniliśmy i jego.

A te zmiany nie wiążą się z upływem czasu i innym spojrzeniem na pracę?

No tak, na pewno. Teraz pracownik jest, jutro go nie ma. Trochę się zmieniło. Mogę powiedzieć, że byliśmy na początku oddani sprawie. Ludzie mogli na nas liczyć. Czuli się bezpiecznie, kiedy byli w „Solidarności”. Była to może też taka przynęta, żeby zapisać się do nas. Teraz się wszytko rozmyło. Niektórzy mówią, że im się to nie opłaca, bo po co mają płacić składki. Co mi ta „Solidarność” da?

Dziękuję za rozmowę


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Koncerty czerwcowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Koncerty czerwcowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Koncerty symfoniczne i wydarzenia organizowane przez PFB w czerwcu 2026 r. Sala Koncertowa PFB1/06/2026, poniedziałek, godz. 9:00 i 11:30Bilety w cenie: 26 złKoncert edukacyjny z okazji Dnia Dziecka – Ole! Muzyczna korrida z byczkiem FernandoWystąpią:Kamil Pękala – barytonKwartet Opera w składzie:Michał Rożek – I skrzypcePrzemysław Treszczotka – II skrzypceKrzysztof Szwarc – altówkaBarbara Misiewicz – wiolonczelaZespół taneczny Żucovia DanceNatalia Bigus – choreografiaKarolina Klawitter – scenariusz i prowadzenie koncertuW programie: Georges Bizet – muzyka z opery Carmen Wiek: 4+Czas trwania: ok. 60 min.Zapraszamy Was na niezwykły koncert z okazji Dnia Dziecka, podczas którego poznacie bajkę o najsympatyczniejszym byczku świata – Fernando. Wszystko to przy dźwiękach wspaniałej muzyki z opery Carmen Georges’a Bizeta – pełnej hiszpańskiego ognia, rytmicznego tupania, radosnego klaskania.--Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.Partner wydarzeń artystycznych PFB w 2025 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski---Bazylika św. Mikołaja w Gdańsku2/06/2026, wtorek, godz. 20:00Wstęp wolny!Koncert organowy z cyklu Bliżej Bacha Wystąpi:Bartosz Jakubczak – organySouthwest German Chamber ChoirJudith Mohr – przygotowanie Chóru W programie:/ Bartosz Jakubczak:Nicolaus Bruhns – Preludium e-moll WielkieJan Sebastian Bach – Preludium chorałowe Allein Gott in der Höh sei Ehr BWV 662Allabreve BWV 589Felix Mendelssohn-Bartholdy – Temat z wariacjami D-durWolfgang Amadeusz Mozart – Fantazja f-moll KV 608/ Chór:Mikołaj Zieleński – Vox in RamaWacław z Szamotuł – In te Domine speraviHeinrich Schütz – Herr, auf dich traue ichJan Sebastian Bach – Ich lasse dich nichtCzas trwania koncertu: ok. 60 min.Cykl koncertowy Bliżej Bacha to koncerty skierowane głównie do lokalnej społeczności, które rokrocznie przyciągają setki pomorskich melomanów. W tym roku koncerty w ramach powyższych wydarzeń będą miały miejsce w dominikańskiej, zabytkowej Bazylice św. Mikołaja. Świątynia, jako jedna z najstarszych w Gdańsku, stanowi niezwykle ważne miejsce dla gdańszczan, a dla turystów ważny punkt na trójmiejskiej mapie zabytków. Bazylika może poszczycić się zabytkowymi organami – najlepszym gdańskim bachowskim instrumentem i mnóstwem dzieł sztuki sakralnej, które przechodzą konsekwentne renowacje. Zapraszamy na koncert organisty Bartosza Jakubczaka oraz Southwest German Chamber Choir, prowadzony przez Judith Mohr.--Główny organizator: Pomorskie Stowarzyszenie Musica SacraWspółorganizatorzy:Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w GdańskuKlasztor Dominikanów w Gdańsku---Sala Dębowa6/06/2026, sobota, godz. 11:00, 13:30Bilety: 16 złWarsztaty muzyczno-integracyjne dla seniorów – Muzyka nie zna wieku Prowadzenie: Eliza LudkiewiczMuzyka nie zna wieku to sobotnie spotkania w niewielkim, kameralnym gronie, w niezobowiązującej atmosferze. Prowadząca Eliza Ludkiewicz (psycholożka, oligofrenopedagożka oraz arteterapeutka) zapozna uczestników z elementami muzykoterapii, ukazując, w jaki sposób muzyka może rozluźniać ciało i umysł, poprawić kondycję psychofizyczną, pobudzić kreatywność i uwolnić endorfiny. Część druga spotkania ma nieformalny charakter integracji przy kawie, herbacie i słodkiej przekąsce.--Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.Partner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski---Sala nad Motławą 9/06/2026, wtorek, 13:30Bilety w cenie: 39 zł (jeden bilet obejmuje wstęp jednego dziecka i opiekuna)Czuła muzyka dla SmykaWarsztaty umuzykalniające dla maluszków i ich opiekunówProwadzenie: Ewelina Bronk-MłyńskaWiek: 1-4 latCzas trwania: ok. 45 min.Zapraszamy na wyjątkowe warsztaty stworzone z myślą o najmłodszych dzieciach oraz ich opiekunach. Czuła muzyka dla Smyka to przestrzeń wspólnego odkrywania świata dźwięków, rytmu i bliskości. W kameralnej, ciepłej atmosferze dzieci doświadczają różnorodnych brzmień, rozwijają wrażliwość muzyczną i ruchową, uczą się przez zabawę i naturalną ekspresję, budują więź z opiekunem poprzez wspólne muzyczne aktywności.Zajęcia prowadzone są przez Ewelinę Bronk-Młyńską (certyfikowaną instruktorkę I i II st., członkini Polskiego Towarzystwa im. E. E. Gordona, absolwentkę Akademii Muzycznej im. S. Moniuszki w Gdańsku na wydziale instrumentalnym i wokalno-aktorskim oraz pedagożkę) w duchu uważności i radości, bez oceniania czy oczekiwań – tu liczy się radość z bycia razem i wspólnego muzykowania.--Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.Partner wydarzeń artystycznych PFB w 2025 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski---9/06/2026, wtorek, godz. 20:00Wstęp wolny!Koncert organowy z cyklu Bliżej BachaWystąpi:Radosław Marzec – organyW programie:Jan Sebastian Bach:- Preludium i fuga Es-dur BWV 552- Trio Sonata C-dur BWV 529: Allegro, Largo, Allegro- Preludium e-moll BWV 548- Andante h-moll BWV 528 z: Trio Sonata e-moll- Fuga e-moll, BWV 548Czas trwania koncertu: ok. 60 min.Cykl koncertowy Bliżej Bacha to koncerty skierowane głównie do lokalnej społeczności, które rokrocznie przyciągają setki pomorskich melomanów. W tym roku koncerty w ramach powyższych wydarzeń będą miały miejsce w dominikańskiej, zabytkowej Bazylice św. Mikołaja. Świątynia, jako jedna z najstarszych w Gdańsku, stanowi niezwykle ważne miejsce dla gdańszczan, a dla turystów ważny punkt na trójmiejskiej mapie zabytków. Bazylika może poszczycić się zabytkowymi organami – najlepszym gdańskim bachowskim instrumentem i mnóstwem dzieł sztuki sakralnej, które przechodzą konsekwentne renowacje. Zapraszamy na koncert znakomitego organisty Radosława Marca.--Główny organizator: Pomorskie Stowarzyszenie Musica SacraWspółorganizatorzy:Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w GdańskuKlasztor Dominikanów w Gdańsku---Sala Koncertowa PFB12/06/2026, piątek, godz. 19:00 Bilety w cenie: 28-100 złKoncert symfoniczny – Pietro de Maria Wystąpią:Orkiestra PFBEugene Tzigane – dyrygentPietro de Maria – fortepianPietro de MariaW programie:Wolfgang Amadeusz Mozart – Koncert fortepianowy nr 22 Es-dur K. 482 [34’]Przerwa [20']Johannes Brahms – III Symfonia F-dur op. 90 [33’]Świetny włoski pianista Pietro de Maria zagra jeden z najbardziej cenionych koncertów Wolfganga Amadeusza Mozarta – Koncert fortepianowy nr 22 Es-dur K. 482. Mozart zastąpił w nim oboje klarnetami, co nadaje brzmieniu orkiestry bardziej miękki, ciepły kolor i podkreśla lekkość stylu klasycznego, połączonego z głęboką ekspresją emocjonalną koncertu. Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą japońskiego dyrygenta Eugene’a Tzigane  zagra również jedną z najważniejszych symfonii późnego romantyzmu – III Symfonię F-dur op. 90 Johannesa Brahmsa.--Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.Partner wydarzeń artystycznych PFB w 2025 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski---Sala Koncertowa PFB19-20/06/2026, piątek-sobota, godz. 19:00 Bilety w cenie: 43-141,50 złZakończenie jubileuszowego 80. sezonu artystycznego 2025-2026Wystąpią:Krzysztof Jakowicz fot. Piotr ŻagiellOrkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentKrzysztof Jakowicz – skrzypceEwa Tracz – sopranAdam Sobierajski – tenorTomasz Rak – barytonAkademicki Chór Uniwersytetu GdańskiegoMarcin Tomczak, Aneta Majda – przygotowanie chóru UGChór Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego im. T. TylewskiegoBłażej Połom, Aleksandra Zawada, Hanna Stoszek – przygotowanie chóru GUMedChór dziecięcy Canzonetta z OSM I i II st. im. F. Nowowiejskiego w Gdańskuoraz uczestnicy Operowego Chóru Dziecięcego przy Operze Bałtyckiej w GdańskuTeresa Pabjańczyk, Anna Borkowska – przygotowanie chóru OSMProwadzenie: Konrad MielnikW programie:Max Bruch – I Koncert skrzypcowy g-moll op. 26 [24’]Przerwa [20']Carl Orff – Carmina Burana [59’]Wyjątkową atrakcję Polska Filharmonia Baltycka szykuję na zakończenie swojego jubileuszowego sezonu artystycznego. Koncert wieńczący 80 lat istnienia zespołu Orkiestry PFB uświetni obecność aż czterech chórów: Akademickiego Chóru Uniwersytetu Gdańskiego, Chóru Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego im. T. Tylewskiego oraz Chóru dziecięcego Canzonetta z OSM I i II st. im. F. Nowowiejskiego w Gdańsku wspartego uczestnikami Operowego Chóru Dziecięcego przy Operze Bałtyckiej w Gdańsku. Wraz z nimi Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą maestro George’a Tchitchinadze i śpiewakami-solistami (Ewa Tracz, Adam Sobierajski  i Tomasz Rak) wykona słynną kompozycję Carla Orffa Carmina Burana. Wcześniej w pierwszej części wieczoru wystąpi wirtuoz skrzypiec Krzysztof Jakowicz, który z Orkiestrą PFB zagra I Koncert skrzypcowy g-moll op. 26. Koncert wyjątkowo zostanie powtórzony w sobotę 20 czerwca.--Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.Partner wydarzeń artystycznych PFB w 2025 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski--Archikatedra Oliwska29/06/2026, poniedziałek, godz. 20:00 Bilety w cenie: 28-48 złInauguracja 69. Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej w Oliwie Orkiestra PFB fot. Piotr HukałoWystąpią:Orkiestra PFBMirosław Jacek Błaszczyk – dyrygentRoman Perucki – organyŁukasz Długosz – fletAgata Kielar-Długosz – fletŁukasz Długosz i Roman Perucki, fot. Paweł JaremczukProwadzenie: Konrad MielnikW programie:Enjott Schneider – III Koncert organowy Chopinade (prawykonanie)Mikołaj Piotr Górecki – Sacra conversazione na dwa flety, organy i orkiestrę smyczkową op. 71 (prawykonanie)Krzysztof Penderecki – Adagio z III Symfonii (wersja na smyczki)Czas trwania koncertu: ok. 80 min.Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej w Oliwie to największe w Polsce i jedno z największych wydarzeń organowych w Europie. Podczas festiwalu przez całe wakacje w zabytkowej Katedrze Oliwskiej grane są recitale w wykonaniu wybitnych organistów z różnych stron świata. Perłą w koronie zawsze jest Inauguracja MFMO w Oliwie, która tym razem będzie wyjątkowo imponująca. Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą Mirosława Jacka Błaszczyka zagra z wybitnymi solistami: prof. Romanem Peruckim (organy) i flecistami: Agatą Kielar-Długosz i Łukaszem Długoszem. W programie aż dwa prawykonania dedykowane solistom koncertu. Po raz pierwszy usłyszymy III Koncert organowy Chopinade Enjotta Schneidera oraz Koncert na flet, organy i orkiestrę Mikołaja Piotra Góreckiego. Wydarzenie dopełni Adagio z III Symfonii (w wersji na smyczki) Krzysztofa Pendereckiego.--Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.Partner wydarzeń artystycznych PFB w 2025 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski  Data rozpoczęcia wydarzenia: 09.06.2026
Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Ambitne, wakacyjne kino CKiS w TczewieLetnie seanse pod gwiazdami, to już filmowa tradycja Centrum Kultury i Sztuki. W lipcu i sierpniu odwiedzicie Skandynawię za sprawą głośnej „Wartości sentymentalnej” w gwiazdorskiej obsadzie ze Stellanem Skarsgårdem oraz Elle Fanning, a także „Ostatniego wikinga” z Madsem Mikkelsenem, który wciela się w zupełnie inną rolę niż przywykliśmy. Zawitamy też do Azji za sprawą nowego filmu Park Chan- wooka pt. „Bez wyjścia”, autora głośnego „Oldboya” oraz „Służącej”. Na ostatni seans filmowy tego lata zabierzemy Was w podróż do Brazylii za sprawą „Tajnego agenta”, z Wagnerem Mourą, który dał się poznać szerszej publiczności jako Pablo Escobar w serialu „Narcos”.Na dużym ekranie zobaczycie filmy:„Wartość sentymentalna”– zdobywca Oscara w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy, z muzyką Hani Rani„Bez wyjścia” – historia pokazująca do czego posunie się człowiek chcący zdobyć pracę„Ostatni wiking” – mieszanka gatunków, ten film to udana komedia, dramat i trochę kina gangsterskiego z domieszką „Beatlesów”„Tajny agent” – głośny film brazylijski, łamiący granice gatunków thriller polityczny nagrodzony na festiwalu w Cannes 2025Jeśli kochasz kino, zapach ciepłego wieczoru i spotkania z ludźmi, którzy czują to samo – przyjdź, rozsiądź się wygodnie i pozwól się porwać emocjom. Kino w Parku – letnie seanse filmoweWartość sentymentalna reż. Joachim Trier17 lipca 2026 godz. 21.30Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 17.07, godz. 21.30 - Wartość sentymentalna reż. Joachim TrierNajnowszy film Joachima Triera, reżysera „Najgorszego człowieka na świecie”, z nominowanymi do Oscara w kategoriach aktorskich Renate Reinsve, Stellanem Skarsgårdem, Ingą Ibsdotter Lilleaas i Elle Fanning w rolach głównych. Jeden z najczęściej nagradzanych i najważniejszych filmów tego roku, z muzyką skomponowaną przez polską kompozytorkę Hanię Rani.Siostry Nora (Renate Reinsve) i Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) spotykają się ze swoim dawno niewidzianym ojcem, charyzmatycznym, niegdyś wielkim reżyserem filmowym Gustavem (Stellan Skarsgård). Proponuje on Norze, aktorce teatralnej, rolę w swoim najnowszym filmie, który ma być jego powrotem do świata filmu. Gdy dziewczyna odrzuca propozycję, ten zatrudnia młodą gwiazdę Hollywood (Elle Fanning). Teraz siostry muszą poradzić sobie nie tylko ze swoją skomplikowaną sytuacją z ojcem, ale też z amerykańską gwiazdą, która zmienia ich rodzinną dynamikę.Reżyseria: Joachim TrierObsada: Renate Reinsve, Stellan Skarsgård, Inga Ibsdotter Lilleaas, Elle Fanning czas trwania: 2 godz. 15 min Nagrody:Zdobyty Oscar: Oscar kategorii Najlepszy Film MiędzynarodowyZdobyte Złote Globy: Złoty Glob - Najlepszy aktor drugoplanowy Stellan Skarsgårdzdobyte nagrody w Cannes: Grand Prix Festiwalu - Najlepszy film Joachim Trier  Kino w Parku – letnie seanse filmoweBez wyjścia reż. Park Chan-wook24 lipca 2026 godz. 21.15Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 24.07, godz. 21.15 - Bez wyjścia reż. Park Chan-wookKiedy rynek pracy jest bezlitosny, trzeba wyeliminować konkurencję. Bohater „Bez wyjścia” – nowego filmu Park Chan-wooka, twórcy „Oldboya”, „Służącej” i „Podejrzanej” – dosłownie bierze sprawy w swoje ręce. Koreański mistrz kina gatunkowego stawia niepokojąco trafną diagnozę współczesnych lęków – w swoim bezkompromisowym, autorskim stylu.Man-su (gwiazda „Squid Game”, Lee Byung-Hun) prowadzi idealne życie: stabilne zatrudnienie, rodzina, dom, dwa golden retrievery. Ale wystarczy jeden dzień, by sielanka zmieniła się w horror. Man-su traci pracę w fabryce papieru, a z nią status, męskość, tożsamość, honor i sens życia. By je odzyskać, nie cofnie się przed niczym, szczególnie że mokra robota przynosi tyle samo satysfakcji, co ta papierkowa.Choć bezlitośnie kpi z wyścigu szczurów, korporacyjnej mentalności i męskiego ego, reżyser zabiera również głos na temat współczesnego rynku pracy w dobie AI. „Bez wyjścia”, podobnie jak kultowy „Parasite”, pod warstwami czarnego humoru kryje wnikliwe obserwacje dotyczące klasowych napięć i burzliwych społecznych przemian. Pół żartem, pół serio Park Chan-wook zadaje i nam prowokacyjne pytanie: czy istnieje praca, dla której możesz zabić?Reż Park Chan-wookobsada: Lee Byung-hun, Son Ye-jin, Park Hee-soon, Lee Sung-min, Yeom Hye-ran, Cha Seung-wonprodukcja: Korea Południowa 2025czas: 139’NagrodyZłote Globy 2026Nominacje:- Najlepszy film komediowy lub musical- Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie komediowym lub musicalu (Lee Byung-hun)- Najlepszy film zagranicznyFilm pokazywany na MFF Wenecja 2025 - Konkurs Główny  Kino w Parku – letnie seanse filmoweOstatni wiking reż. Anders Thomas Jensen31 lipca 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 31.07, godz. 21.00 - Ostatni wiking reż. Anders Thomas JensenPo czternastu latach odsiadki Anker wychodzi z więzienia z jednym celem: odzyskać zrabowaną fortunę. Problem w tym, że łup ukrył jego brat – Manfred ( Mads Mikkelsen ), który dziś przedstawia się jako John Lennon i dryfuje we własnym świecie zaburzonej tożsamości. Dla brutalnego, impulsywnego Ankera krucha psychika Manfreda to pole minowe – a zarazem jedyna droga do celu.Na tropie zaginionych pieniędzy bracia trafiają na ekipę osobliwych wyrzutków, którzy zamiast pomóc, tylko komplikują sprawy. Aby odzyskać fortunę, Anker musi reaktywować legendarny zespół The Beatles – bo tylko John Lennon zna miejsce ukrycia łupu.„Ostatni wiking” to szalona, pełna absurdu jazda bez trzymanki przez przeszłość, popękaną psychikę, braterską lojalność i świat, w którym logika przestała obowiązywać.Nagrodzony Oscarem reżyser Anders Thomas Jensen po raz kolejny udowadnia, że w duecie z Madsem Mikkelsenem tworzy filmy kultowe. Reżyseria: Anders Thomas JensenObsada: Mads Mikkelsen, Nicolas Bro, Lars Brygmann, Nikolaj Lie Kaas, Sofie Gråbøl, Bodil JørgensenRok produkcji: 2025, Kraj produkcji: DaniaCzas trwania: 105 min  Kino w Parku – letnie seanse filmoweTajny agent reż. Kleber Mendonça Filho7 sierpnia 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł7.08, godz. 21.00 - Tajny agent reż. Kleber Mendonça Filho „Tajny agent" to jeden z najbardziej elektryzujących tytułów ostatnich lat. Nominowany do Oscara w 4 kategoriach (w tym za Najlepszy Film), zdobywca dwóch Złotych Globów, dwóch nagród w konkursie festiwalu w Cannes. Film Klebera Mendonçy Filho („Aquarius", „Bacurau"), należącego do czołówki najwybitniejszych reżyserów współczesnego kina światowego, przywołuje ducha klasycznego kina gangsterskiego. Jednocześnie brawurowo łączy wątki obyczajowe z epickim rozmachem, humor z seksapilem, nostalgię z grozą.Film Mendonçy Filho rozgrywa się w Brazylii lat 70. podczas karnawału. Zanurzone w palącym słońcu miasto Recife jest na granicy szaleństwa: w trakcie roztańczonego święta giną ludzie, gdzieś na plaży znaleziono rekina z ludzką nogą w brzuchu, a wśród tłumów krążą dwaj zabójcy z tajną misją... Kolory i radość to tylko pozory – to czasy brutalnej wojskowej dyktatury. Marcelo, bohater „Tajnego agenta", to mężczyzna przypadkowo uwikłany w sieć politycznych i kryminalnych intryg sięgających szczytów władzy. Był uczciwy, więc stał się celem skorumpowanego systemu i teraz każdy kolejny krok może kosztować go życie. Jak ocalić siebie i rodzinę w świecie brutalnej przemocy, fałszywych tożsamości, podsłuchów i kłamstw?Za rolę ostatniego sprawiedliwego w zepsutym do szpiku kości kraju Wagner Moura zdobył Złoty Glob, nagrodę w Cannes, ma też szansę na pierwszego w karierze Oscara. Znany z serialu „Narcos", „Elitarnych", czy „Civil War", aktor porusza się w labiryncie brudnych sekretów z lekkością i wdziękiem gwiazd starego Hollywood. „Tajny agent" jest hołdem dla kina Sergio Leone, Martina Scorsese i Francisa Forda Coppoli, do którego nawiązuje skalą i duchem. Mendonça Filho odświeża jednak i reinterpretuje kino gangstersko-szpiegowskie, wychodząc poza klisze i gatunkowe ramy. Widowiskowy, pasjonujący i przenikliwy, odsłania kawał prawdy nie tylko o przeszłości, ale i o naszych czasach.Reżyseria: Kleber Mendonça FilhoWystępują: Wagner Moura, Maria Fernanda Cândido, Gabriel LeoneKraj produkcji: Niemcy, Francja, Holandia, BrazyliaRok produkcji: 2025, Język oryginalny: portugalskiGatunek: dramat, thrillerCzas trwania: 161 min Nagrody:Oscary 2026: 4 nominacje: Najlepszy Film, Najlepszy Film Międzynarodowy, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Najlepszy CastingZłote Globy 2026: Najlepszy film zagraniczny, Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie dramatycznym (Wagner Moura)MFF Cannes 2025: Najlepsza Reżyseria, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Nagroda FIPRESCI Kino w Parku – letnie seanse filmoweLipiec – sierpień 2026Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł Data rozpoczęcia wydarzenia: 17.07.2026 21:30 – Data zakończenia wydarzenia: 07.08.2026 22:30
Reklama
Reklama