wtorek, 30 czerwca 2026 04:11
Reklama

ZOMO przyjeżdżało do naszych biur co godzinę. Przychodziło i zwijało, kogo się da

Walczyli o wolną i niepodległą Polskę: rozmowa z Janem Kulasem, członkiem opozycji antykomunistycznej i byłym posłem na Sejm RP.
ZOMO przyjeżdżało do naszych biur co godzinę. Przychodziło i zwijało, kogo się da

W 1980 ukończył Pan studia i został magistrem historii. Tego samego roku wstąpił Pan do „Solidarności”. Czym ona wówczas była dla Pana? Dla człowieka, który wtedy zaczynał dorosłe życie?

Marzyło się o Polsce wolnej, demokratycznej, mimo że w tym czasie w Związku Radzieckim świętowano 70. Rocznicę rewolucji październikowej. Na wschodzie zachowywali się tak, jakby mieli rządzić jeszcze przez 100 lat. My się z tym nigdy nie pogodziliśmy, bo prawie każde pokolenie Polaków podejmowało powstanie narodowe. Zaczęliśmy od ruchu „Solidarności”. Ja akurat na studiach zetknąłem się z Panem Bogdanem Borusewiczem. Był działaczem KOR-u i wolnych związków zawodowych. Także już w akademiku miałem okazję spotykać się z tak znaną postacią.

W połowie sierpnia 1980 roku, wielu z nas wyjechało z Tczewa do Gdańska. Nie czekaliśmy. Jako Tczewianie pojechaliśmy pod historyczną bramę nr 2 Stoczni Gdańskiej, bo to było dla nas ważne, aby tam być osobiście. 31 sierpnia widziałem podpisanie porozumień Gdańskich w telewizji. Byłem wówczas w Warszawie, gdzie zbierałem materiały od pracy magisterskiej o Powstaniu Warszawskim. Wielu z moich przyjaciół, którzy kończyli lub skończyli studia, mieli okazję być wtedy osobiście w Gdańsku.

Jeszcze w sierpniu, kilka dni przed podpisaniem porozumienia spotkałem tam przyszłych działaczy NZS-u, którzy już tam byli. To było dla mnie ważne doświadczenie. Wymarzyłem sobie, że moja pierwsza praca zawodowa będzie związana z „Solidarnością”. W tamtym czasie praca w „Solidarności” była pracą dla wolnej Polski. Nie miałem co do tego żadnych wątpliwości. Na początku pracowałem społecznie, to nie było tak, że praca na mnie czekała. Dobra praca tak naprawdę nigdy nie czeka, trzeba o nią zabiegać, o nią dbać. To była praca w siedzibie gdańskiej „Solidarności” we Wrzeszczu na ulicy Grunwaldzkiej 103. Zatrudniono mnie w grudniu 80’, początkowo na próbę, społecznie. Byłem animatorem, ale też pracowałem jako historyk. Spotykałem się z zachodnimi dziennikarzami.

Tego samego miesiąca zdobyłem przepustkę na odsłonięcie Pomnika Poległych Stoczniowców. To było 16 grudnia 1980 roku. Było to dla mnie ważne, jako dla historyka i obywatela, żeby w tym uczestniczyć osobiście. Chciałem być świadkiem tego wydarzenia razem z tysiącami ludzi. Wiedzieliśmy, że tego Pomnika komuna już nie zniszczy.

Ja nie miałem wątpliwości, że „Solidarność” to jest droga do wolnej i demokratycznej Polski. Nie należało się bać Związku Radzieckiego. Wiedziałem oczywiście, że to było światowe imperium, że to się pewnie jeszcze nie uda wszystko za jednym razem. Trzeba było jednak zrobić kolejną wyrwę w totalitarnym systemie. Taką wyrwą był rok 1956, 1968, 1970, już nie mówię o powstaniach narodowych z XIX wieku, bo one też były potrzebne.

Właśnie. Powiedział Pan kiedyś, że wówczas „było widać, że system upada”. To była taka duża wyrwa?

Wie Pan, pierwszym takim znakiem był 17 września 1980 roku, rejestracja „Solidarności”. To poszło naprawdę sprawnie. W tym czasie, w ciągu 17 dni tej rejestracji związek liczył już 3,5 miliona członków. Pod koniec roku było to już 9,5 milionów. Nigdzie indziej w Europie nie zorganizował się tak wilki ruch społeczny. Jako historyk potrafiłem to docenić. Zdawałem sobie sprawę, że tym razem komuniści nie poradzą sobie jak w 1968, a nawet w 1970 roku, gdzie przecież wydarzenia rozgrywały się tylko na Wybrzeżu, a nie w całej Polsce.

„Solidarność” była ruchem społeczno-narodowym, który objął cały kraj. I z miesiąca na miesiąc ten ruch się rozwijał. Miał on formalnie formułę zawodową-zakładową, ale zasadniczo był to właśnie ruch społeczno-narodowy. Podstawa zawodowa posłużyła do zalegalizowania milionów Polaków. Widzieliśmy, że skoro jest nas 10 milionów, to prędzej, czy później dojdzie do pewnej autonomii.

Natomiast doceniałem siłę Związku Radzieckiego. Nie mówiłem tak jak mój kolega, Jan Rulewski, że to tygrys na glinianych nogach. To było jednak jeszcze imperium. Przecież ZSRR panowało wtedy nad jedną trzecią świata. Jednak już wtedy się powoli łamało. Taką próbą sił było Przesłanie do Narodów Europy Środkowo-Wschodniej na pierwszym Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ „Solidarność” we wrześniu 1981 roku. Okazało się, że reakcja na to zdarzenie była niewielka, więc to pokazywało kruszenie się systemu ZSRR.

A był Pan wtedy zaskoczony, skoro nie uważał Pan, że to tygrys na glinianych nogach?

Spodziewałem się mocniejszej reakcji, bo to wciąż było wielkie imperium. Było najwidoczniej zaskoczone, rządzili nim „staruszkowie”. Najważniejsza jednak była droga dyplomacji, nie miałem złudzeń, że nikt nam wtedy realnie nie pomoże. Tę ścieżkę umiarkowanej dyplomacji uosabiał właśnie Lech Wałęsa. Władze miały do niego trochę zaufania, więc tę konfrontację, w postaci stanu wojennego, udało się przesunąć. Jednak ten „karnawał Solidarności” powoli kończył się po blisko 500 dniach, ale każdy z tych dni był przybliżeniem się do wolności, do demokracji. Zresztą wielu z nas powiedziało sobie, że w tym ruchu będzie do końca.

Czym Pan się zajmował w Zarządzie Regionu gdańskiej „Solidarności”?

W styczniu 1981 roku zostałem zatrudniony w Kancelarii Archiwum Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”. Moim bezpośrednim przełożonym był Pan Maciej Grzywaczewski, bardzo sympatyczny człowiek, fachowiec, oddany całkowicie „Solidarności”. Spotkałem tam wielu znakomitych ludzi, np. Pana Aleksandra Halla, Arkadiusza Rybickiego, Bogdana Lisa. Z Lechem Wałęsą widziałem się tylko raz, gdy zajrzał do „mojego biura” spytać się, czy wszystko w porządku. Zresztą był on moim pierwszym pracodawcą, bo to on, jako szef Zarządu Regionu, podpisywał umowy o zatrudnienie.

Przystąpiłem tam do typowej pracy związkowej i historyczna. Do listopada 1981 zbieraliśmy materiały odnoszące się do wydarzeń grudniowych z 1970 roku. Szukałem ich tam, gdzie na co dzień pracowałem, czyli w archiwum Zarządu Regionu. Było nas tam 5, czy 6 historyków. Przyjmowaliśmy i spisywaliśmy relacje świadków i uczestników Wydarzeń Grudniowych. Wszystko się udało, wydaliśmy książkę, która ukazała się na Zachodzie, m.in. w Paryżu. Potem były to też wydania krajowe.

W całej „Solidarności” bardzo ważne było też przełożenie struktur związku na duże miasta, wsie, nawet spółdzielnie produkcyjne i PGR-y. Trzeba było przeprowadzić wybory do komisji zakładowych i wybory do Zarządu Regionu. Każdy z nas, pracowników, był do dyspozycji władz Związku. Dla kogoś, który był świeżo po studiach na Uniwersytecie Gdańskim, ten rok pracy w „Solidarności”, poznanie tych wszystkich ludzi, to było wielkie przeżycie i doświadczenie.

Muszę też Panu powiedzieć, że równie wielkim przeżyciem był dla mnie Festiwal Piosenki Niezależnej, albo inaczej mówiąc „Piosenki Zakazanej”. Pojechałem wówczas na trzeci dzień tego festiwalu, gdzie największą gwiazdą był zespół Manaam, oczywiście poza oficjalnym programem. To zrobiło na mnie duże wrażenie. Skąd oni się wzięli, gdzie byli dotychczas? Od razu było widać, że to będzie wielka kapela, mocny rock. Do tego duża indywidualność „Kory” Jackowskiej. Półtorej godziny grali razem z wiatrem „Solidarności”, razem z ludźmi.

"Od razu było widać, że to będzie wielka kapela, mocny rock. Do tego duża indywidualność „Kory” Jackowskiej. Półtorej godziny grali razem z wiatrem „Solidarności”, razem z ludźmi".

A jak przeżył Pan stan wojenny? Nie chodzi mi o to, czym on był dla kraju, ale jak przeżył go Jan Kulas?

Zachowałem się najpierw bardzo prozaicznie, niektórzy mówią, że szlachetnie, niektórzy, że naiwnie. Zastanawiałem się co miałem zrobić? Rano w poniedziałek, 14 grudnia 1981 roku. Ostatecznie stawiłem się do pracy. Potem dołączyło do mnie parę innych osób. Weszliśmy do naszych biur. Drzwi były rozwalone. Dozorca, który tam był, poradził nam, żebyśmy sobie poszli. ZOMO przyjeżdżało do naszych biur co godzinę. Przychodziło i zwijało, kogo się da. Opuściliśmy więc budynek i stwierdziliśmy, że trzeba wesprzeć tych, którzy organizują strajk. Jego ognisko było w Stoczni Gdańskiej. Pojechaliśmy tam, udało nam się dostać do biur. Nasza praca polegała na pisaniu komunikatów i ich redagowaniu. W stoczni spędziłem łącznie trzy dni, w tym do 16 grudnia 1981. To był dla mnie najbardziej heroiczny okres. 17 grudnia stocznia była już zamknięta, odcięta, spacyfikowana.

Co Pan wtedy czuł?

Wtedy zrozumiałem, że stan wojenny będzie taki jak wielkie powstania narodowe. Bolesny, trudny dla społeczeństwa, trudny dla każdego z nas. Zrozumiałe, że trzeba będzie zejść do podziemia. I tak uczyniliśmy. Okazało się, że od połowy stycznia 1982 zaczęło się uspokajać. Władzy wydawało się, że zwyciężyła, a nam, że można było wrócić do domów. Każdy z nas też musiał szukać jakiegoś zatrudnienia. Trzeba było żyć, byliśmy młodymi ludźmi. Wtedy właśnie spotkałem ludzi z Tczewa.

Właśnie, jak zaczęła się pańska historia z tczewskim podziemiem?

Całe studia mieszkałem w Gdańsku. Pomyślałem sobie, że w Tczewie prawie nikogo nie znam z ówczesnych działaczy NSZZ „Solidarność”. Wówczas spotkałem parę osób, które były ważne na mojej ścieżce społecznego i drogowego rozwoju.

Jakie to były postacie?

Pierwszą z nich, był Zdzisław Jaśkowiak. Spotkałem się z nim na przełomie stycznia, lutego 1981 roku. Poznałem go poprzez Komisję Charytatywną w Gdańsku przy Kościele Św. Brygidy. Komuna nie doceniła tego, że przy pomocy charytatywnej w dużym stopniu aktywni byliśmy my, działacze. Tylko formalnie jako społecznicy. Pierwsze spotkanie tej pomocy odbyło się właśnie u Zdzisława Jaśkowiaka na ulicy Sobieskiego 7.

Potem spotkałem księdza, który się nami zajmował. Był to ks. Grzegorz Grabowski. Nasz koordynator na terenie Parafii Św. Józefa. Zorganizowaliśmy system pomocy materialnej, ale także żywność, lekarstwa i inne rzeczy dla wszystkich internowanych i aresztowanych.

Potem ustalono, że waszym półlegalnym punktem będzie parafia NMP u księdza Cieniewicza?

Tak, potem trzeba było ustalić punkt dla całego miasta, bo inaczej byłoby to trudne i mało efektywne. Tak doradził nam zresztą ks. Grabowski. Powiedział nam, że ten, który mógłby się tej sprawie całkowicie poświęcić, to właśnie ks. Stanisław Cieniewicz. Wówczas jego parafia była taką „betlejemką”. Kościół drewniany, kilka salek na Suchostrzygach. Trzeba dodać, że ksiądz udostępnił nam, można powiedzieć swoje mieszkanie, swój gabinet. Tam składano nam dary, które rozwoziliśmy. Chociaż powinienem powiedzieć, roznosiliśmy, bo mało kto miał wtedy samochód. Fiata 126p miał wtedy doktor Zbigniew Bulczak i doktor Danuta Galewska. To był wtedy wysoki standard życia. W większości byliśmy piechurami, ale te dwa samochody bardzo nam się przydały. Było to ryzykowne, bo gdyby znaleziono w nich zakazane materiały, nastąpiłaby konfiskacja tych aut. Nasi przyjaciele się nie wycofali. Warto to jeszcze przywołać dr Łucję Wydrowską, Andrzeja Zielińskiego, Barbarę Włodarczyk i Krystynę Łatasiewicz. Współpracowałem też ze środowiskiem Duszpasterstwa Ludzi Pracy „Emaus”, gdzie byłem, dziś byśmy powiedzieli liderem. Tutaj, w Parafii Podwyższenia Krzyża na Starym Mieście, naszym opiekunem był ksiądz Feliks Kamecki. Znakomicie wywiązał się ze swojej roli.

Była też podziemna prasa.

Od lutego, marca 1982 roku zaczęła się prawdziwa działalność podziemna w Tczewie. Takim pierwszym symbolem, były pierwsze egzemplarze Gazety Tczewskiej z grudnia 82’. Moja rola była pewnie niemała. Miałem spore doświadczenie w pisaniu, redagowaniu.

Współpracował Pan z Gazetą Tczewską, pisząc teksty i podpisywał Pan się inicjałami „T.L”. Co one oznaczały?

Jako historyk wybrałem oczywiście inicjały „Trybuna Ludowego”. Kojarzyło mi się to z wielką historią. Pomyślałem sobie, że to jest ta rola w nowym ruchu. Pisaliśmy na bieżąco komunikaty, sprawozdania. Ja zajmowałem się często biografiami historycznymi. Publikowałem też swoje opinie na różne tematy. Byłem w tym gronie starszy niż młodsi koledzy.

W podziemiu powołaliśmy Komitet Koordynacji Społecznej NSZZ „Solidarność” Ziemi Tczewskiej. Tylko sześć osób tam zasiadało, biorących jednak największą odpowiedzialność i wystawiających się na wielkie ryzyko. Komitet KKS działał do 1989 roku. Reprezentowaliśmy różne środowiska. Z jednej strony byli działacze robotniczy, Mietek Śliwka, Jerzy Wojda, czy Zdzisław Jaśkowiak. Była grupa inteligencji, z kręgów służby zdrowia, oświaty, kultury, jak np. dr Wydrowska, moja osoba i inni. Byli też ludzie, którzy dopiero co skończyli szkołę średnią, Czesław Czyżewski i Wojciech Kreft. Oni się jednak bardzo szybko rozwijali i świetnie się odnaleźli w szerszej działalności wydawniczej. Trzeba pamiętać, że w podziemiu było wielu ludzi. Tam, gdzie była potrzebna pomoc medyczna, niezwykle ważna, były Panie Basia Włodarczyk, doktor Wydrowska, Danuta Galewska, czy doktor Bulczak. Było to możliwe dzięki świetnej organizacji. Pamiętam, że byłem na jednym przesłuchaniu na komendzie MO na ulicy Kasprowicza. Wówczas zyskałem pewność, że władza nie ma o nas praktycznie żadnych konkretnych informacji. Nie było donosów.

To było kapitalne świadectwo. Tczew zdał egzamin w najtrudniejszym okresie. Nie oznacza to jednak, że nie było aresztowań. Najwięcej było po solidarnościowym strajku w POLMO w 1984 roku. Złapano m.in. Romana Bojanowskiego, ale dzięki temu, że byliśmy świetnie zorganizowani, nie wpadliśmy wszyscy.

Mówi Pan o dobrej organizacji. Ludzie działający w Gazecie Tczewskiej mówią, że nie mieli z niektórymi kontaktu. Nie znali się.

Tak, podobnie było z przekazywaniem moich materiałów dla Gazety. Nigdy się z bezpośrednio z drukarnią nie kontaktowałem. To było wszystko bardzo dobrze skoordynowane. To było najlepiej widać, gdy tworzone były samorządy. Byliśmy tutaj już mocno przygotowani do nowej rzeczywistości.

"To było kapitalne świadectwo. Tczew zdał egzamin w najtrudniejszym okresie".

Co się z Panem działo w okolicach transformacji ustrojowej?

Hmm… nasze drogi nie tyle, co się rozeszły, ale w 1989 część z nas poszła do gospodarki, część w tym czasie kończyła studia, część szukała nowego zawodu. Poza tym otwierała się droga do wyborów. To mnie najbardziej interesowało, nie ukrywam. To było moje marzenie, żeby Tczew miał swojego posła.

No więc się udało.

Tak jest. Natomiast wracając do czerwca 89’, najważniejszym było odbudowanie komisji zakładowych. W Tczewie, w salkach u księdza Cieniewicza zaczynałem poznawać innych ludzi z podziemia, m.in. Helenę Kordek, Romana Bojanowskiego, Mariana Sarnowskiego, Andrzeja Szulfera i wielu innych. To była już działalność jawna. „Solidarność” udało się odbudować. Nie było nas 10 milionów, nie te czasy, ale było nas wielu.

Wybory do parlamentu w naszym mieście były ciężkie, bo władza dała nam 2 miesiące, od kwietnia do czerwca 89’. Nastąpił mały spór z Gdańskiem o posła Ziemi Tczewskiej. Wydawało nam się, że po siedmiu latach harówki, przyjdzie wsparcie, a powiedziano nam, że to chyba za wcześnie. Nie zdążymy się przygotować. Nie doceniali nas. Powiedziano na, że w Gdańsku są znakomite kadry do parlamentu. Ostatecznie wybór padł na Panią Olgę Krzyżanowską. To była krótka rozmowa, tak nawiązując do tej demokracji…

Razem z Panią Lucją Wydrowską miałem zadanie pilnowania uczciwości czerwcowych wyborów. Oczywiście mieliśmy swoich przedstawicieli w każdej komisji lokalnej, ale po Tczewie i okolicach jeździliśmy i się przyglądaliśmy. Pamiętam, jak w Subkowach nie chciał mnie do lokalu wpuścić pewien Pan. Mówił, że oni tutaj wszystkim nadzorują, poradzą sobie bez nas. Ostatecznie weszliśmy do tego lokalu, zresztą potem dowiedzieliśmy się, że był to działacz partyjny. Wszystko ostatecznie odbyło się bez problemów. „Solidarność” wygrała znacząco nie tylko u nas, ale w całej Polsce. Byliśmy dumni z naszego zwycięstwa.

Dziękuję za rozmowę


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Koncerty czerwcowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Koncerty czerwcowe w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej Koncerty symfoniczne i wydarzenia organizowane przez PFB w czerwcu 2026 r. Sala Koncertowa PFB1/06/2026, poniedziałek, godz. 9:00 i 11:30Bilety w cenie: 26 złKoncert edukacyjny z okazji Dnia Dziecka – Ole! Muzyczna korrida z byczkiem FernandoWystąpią:Kamil Pękala – barytonKwartet Opera w składzie:Michał Rożek – I skrzypcePrzemysław Treszczotka – II skrzypceKrzysztof Szwarc – altówkaBarbara Misiewicz – wiolonczelaZespół taneczny Żucovia DanceNatalia Bigus – choreografiaKarolina Klawitter – scenariusz i prowadzenie koncertuW programie: Georges Bizet – muzyka z opery Carmen Wiek: 4+Czas trwania: ok. 60 min.Zapraszamy Was na niezwykły koncert z okazji Dnia Dziecka, podczas którego poznacie bajkę o najsympatyczniejszym byczku świata – Fernando. Wszystko to przy dźwiękach wspaniałej muzyki z opery Carmen Georges’a Bizeta – pełnej hiszpańskiego ognia, rytmicznego tupania, radosnego klaskania.--Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.Partner wydarzeń artystycznych PFB w 2025 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski---Bazylika św. Mikołaja w Gdańsku2/06/2026, wtorek, godz. 20:00Wstęp wolny!Koncert organowy z cyklu Bliżej Bacha Wystąpi:Bartosz Jakubczak – organySouthwest German Chamber ChoirJudith Mohr – przygotowanie Chóru W programie:/ Bartosz Jakubczak:Nicolaus Bruhns – Preludium e-moll WielkieJan Sebastian Bach – Preludium chorałowe Allein Gott in der Höh sei Ehr BWV 662Allabreve BWV 589Felix Mendelssohn-Bartholdy – Temat z wariacjami D-durWolfgang Amadeusz Mozart – Fantazja f-moll KV 608/ Chór:Mikołaj Zieleński – Vox in RamaWacław z Szamotuł – In te Domine speraviHeinrich Schütz – Herr, auf dich traue ichJan Sebastian Bach – Ich lasse dich nichtCzas trwania koncertu: ok. 60 min.Cykl koncertowy Bliżej Bacha to koncerty skierowane głównie do lokalnej społeczności, które rokrocznie przyciągają setki pomorskich melomanów. W tym roku koncerty w ramach powyższych wydarzeń będą miały miejsce w dominikańskiej, zabytkowej Bazylice św. Mikołaja. Świątynia, jako jedna z najstarszych w Gdańsku, stanowi niezwykle ważne miejsce dla gdańszczan, a dla turystów ważny punkt na trójmiejskiej mapie zabytków. Bazylika może poszczycić się zabytkowymi organami – najlepszym gdańskim bachowskim instrumentem i mnóstwem dzieł sztuki sakralnej, które przechodzą konsekwentne renowacje. Zapraszamy na koncert organisty Bartosza Jakubczaka oraz Southwest German Chamber Choir, prowadzony przez Judith Mohr.--Główny organizator: Pomorskie Stowarzyszenie Musica SacraWspółorganizatorzy:Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w GdańskuKlasztor Dominikanów w Gdańsku---Sala Dębowa6/06/2026, sobota, godz. 11:00, 13:30Bilety: 16 złWarsztaty muzyczno-integracyjne dla seniorów – Muzyka nie zna wieku Prowadzenie: Eliza LudkiewiczMuzyka nie zna wieku to sobotnie spotkania w niewielkim, kameralnym gronie, w niezobowiązującej atmosferze. Prowadząca Eliza Ludkiewicz (psycholożka, oligofrenopedagożka oraz arteterapeutka) zapozna uczestników z elementami muzykoterapii, ukazując, w jaki sposób muzyka może rozluźniać ciało i umysł, poprawić kondycję psychofizyczną, pobudzić kreatywność i uwolnić endorfiny. Część druga spotkania ma nieformalny charakter integracji przy kawie, herbacie i słodkiej przekąsce.--Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.Partner wydarzeń artystycznych PFB w 2026 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski---Sala nad Motławą 9/06/2026, wtorek, 13:30Bilety w cenie: 39 zł (jeden bilet obejmuje wstęp jednego dziecka i opiekuna)Czuła muzyka dla SmykaWarsztaty umuzykalniające dla maluszków i ich opiekunówProwadzenie: Ewelina Bronk-MłyńskaWiek: 1-4 latCzas trwania: ok. 45 min.Zapraszamy na wyjątkowe warsztaty stworzone z myślą o najmłodszych dzieciach oraz ich opiekunach. Czuła muzyka dla Smyka to przestrzeń wspólnego odkrywania świata dźwięków, rytmu i bliskości. W kameralnej, ciepłej atmosferze dzieci doświadczają różnorodnych brzmień, rozwijają wrażliwość muzyczną i ruchową, uczą się przez zabawę i naturalną ekspresję, budują więź z opiekunem poprzez wspólne muzyczne aktywności.Zajęcia prowadzone są przez Ewelinę Bronk-Młyńską (certyfikowaną instruktorkę I i II st., członkini Polskiego Towarzystwa im. E. E. Gordona, absolwentkę Akademii Muzycznej im. S. Moniuszki w Gdańsku na wydziale instrumentalnym i wokalno-aktorskim oraz pedagożkę) w duchu uważności i radości, bez oceniania czy oczekiwań – tu liczy się radość z bycia razem i wspólnego muzykowania.--Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.Partner wydarzeń artystycznych PFB w 2025 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski---9/06/2026, wtorek, godz. 20:00Wstęp wolny!Koncert organowy z cyklu Bliżej BachaWystąpi:Radosław Marzec – organyW programie:Jan Sebastian Bach:- Preludium i fuga Es-dur BWV 552- Trio Sonata C-dur BWV 529: Allegro, Largo, Allegro- Preludium e-moll BWV 548- Andante h-moll BWV 528 z: Trio Sonata e-moll- Fuga e-moll, BWV 548Czas trwania koncertu: ok. 60 min.Cykl koncertowy Bliżej Bacha to koncerty skierowane głównie do lokalnej społeczności, które rokrocznie przyciągają setki pomorskich melomanów. W tym roku koncerty w ramach powyższych wydarzeń będą miały miejsce w dominikańskiej, zabytkowej Bazylice św. Mikołaja. Świątynia, jako jedna z najstarszych w Gdańsku, stanowi niezwykle ważne miejsce dla gdańszczan, a dla turystów ważny punkt na trójmiejskiej mapie zabytków. Bazylika może poszczycić się zabytkowymi organami – najlepszym gdańskim bachowskim instrumentem i mnóstwem dzieł sztuki sakralnej, które przechodzą konsekwentne renowacje. Zapraszamy na koncert znakomitego organisty Radosława Marca.--Główny organizator: Pomorskie Stowarzyszenie Musica SacraWspółorganizatorzy:Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w GdańskuKlasztor Dominikanów w Gdańsku---Sala Koncertowa PFB12/06/2026, piątek, godz. 19:00 Bilety w cenie: 28-100 złKoncert symfoniczny – Pietro de Maria Wystąpią:Orkiestra PFBEugene Tzigane – dyrygentPietro de Maria – fortepianPietro de MariaW programie:Wolfgang Amadeusz Mozart – Koncert fortepianowy nr 22 Es-dur K. 482 [34’]Przerwa [20']Johannes Brahms – III Symfonia F-dur op. 90 [33’]Świetny włoski pianista Pietro de Maria zagra jeden z najbardziej cenionych koncertów Wolfganga Amadeusza Mozarta – Koncert fortepianowy nr 22 Es-dur K. 482. Mozart zastąpił w nim oboje klarnetami, co nadaje brzmieniu orkiestry bardziej miękki, ciepły kolor i podkreśla lekkość stylu klasycznego, połączonego z głęboką ekspresją emocjonalną koncertu. Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą japońskiego dyrygenta Eugene’a Tzigane  zagra również jedną z najważniejszych symfonii późnego romantyzmu – III Symfonię F-dur op. 90 Johannesa Brahmsa.--Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.Partner wydarzeń artystycznych PFB w 2025 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski---Sala Koncertowa PFB19-20/06/2026, piątek-sobota, godz. 19:00 Bilety w cenie: 43-141,50 złZakończenie jubileuszowego 80. sezonu artystycznego 2025-2026Wystąpią:Krzysztof Jakowicz fot. Piotr ŻagiellOrkiestra PFBGeorge Tchitchinadze – dyrygentKrzysztof Jakowicz – skrzypceEwa Tracz – sopranAdam Sobierajski – tenorTomasz Rak – barytonAkademicki Chór Uniwersytetu GdańskiegoMarcin Tomczak, Aneta Majda – przygotowanie chóru UGChór Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego im. T. TylewskiegoBłażej Połom, Aleksandra Zawada, Hanna Stoszek – przygotowanie chóru GUMedChór dziecięcy Canzonetta z OSM I i II st. im. F. Nowowiejskiego w Gdańskuoraz uczestnicy Operowego Chóru Dziecięcego przy Operze Bałtyckiej w GdańskuTeresa Pabjańczyk, Anna Borkowska – przygotowanie chóru OSMProwadzenie: Konrad MielnikW programie:Max Bruch – I Koncert skrzypcowy g-moll op. 26 [24’]Przerwa [20']Carl Orff – Carmina Burana [59’]Wyjątkową atrakcję Polska Filharmonia Baltycka szykuję na zakończenie swojego jubileuszowego sezonu artystycznego. Koncert wieńczący 80 lat istnienia zespołu Orkiestry PFB uświetni obecność aż czterech chórów: Akademickiego Chóru Uniwersytetu Gdańskiego, Chóru Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego im. T. Tylewskiego oraz Chóru dziecięcego Canzonetta z OSM I i II st. im. F. Nowowiejskiego w Gdańsku wspartego uczestnikami Operowego Chóru Dziecięcego przy Operze Bałtyckiej w Gdańsku. Wraz z nimi Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą maestro George’a Tchitchinadze i śpiewakami-solistami (Ewa Tracz, Adam Sobierajski  i Tomasz Rak) wykona słynną kompozycję Carla Orffa Carmina Burana. Wcześniej w pierwszej części wieczoru wystąpi wirtuoz skrzypiec Krzysztof Jakowicz, który z Orkiestrą PFB zagra I Koncert skrzypcowy g-moll op. 26. Koncert wyjątkowo zostanie powtórzony w sobotę 20 czerwca.--Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.Partner wydarzeń artystycznych PFB w 2025 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski--Archikatedra Oliwska29/06/2026, poniedziałek, godz. 20:00 Bilety w cenie: 28-48 złInauguracja 69. Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej w Oliwie Orkiestra PFB fot. Piotr HukałoWystąpią:Orkiestra PFBMirosław Jacek Błaszczyk – dyrygentRoman Perucki – organyŁukasz Długosz – fletAgata Kielar-Długosz – fletŁukasz Długosz i Roman Perucki, fot. Paweł JaremczukProwadzenie: Konrad MielnikW programie:Enjott Schneider – III Koncert organowy Chopinade (prawykonanie)Mikołaj Piotr Górecki – Sacra conversazione na dwa flety, organy i orkiestrę smyczkową op. 71 (prawykonanie)Krzysztof Penderecki – Adagio z III Symfonii (wersja na smyczki)Czas trwania koncertu: ok. 80 min.Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej w Oliwie to największe w Polsce i jedno z największych wydarzeń organowych w Europie. Podczas festiwalu przez całe wakacje w zabytkowej Katedrze Oliwskiej grane są recitale w wykonaniu wybitnych organistów z różnych stron świata. Perłą w koronie zawsze jest Inauguracja MFMO w Oliwie, która tym razem będzie wyjątkowo imponująca. Orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą Mirosława Jacka Błaszczyka zagra z wybitnymi solistami: prof. Romanem Peruckim (organy) i flecistami: Agatą Kielar-Długosz i Łukaszem Długoszem. W programie aż dwa prawykonania dedykowane solistom koncertu. Po raz pierwszy usłyszymy III Koncert organowy Chopinade Enjotta Schneidera oraz Koncert na flet, organy i orkiestrę Mikołaja Piotra Góreckiego. Wydarzenie dopełni Adagio z III Symfonii (w wersji na smyczki) Krzysztofa Pendereckiego.--Sponsor Strategiczny PFB: Energa Grupa OrlenGłówny Sponsor PFB – Mecenas Kultury: PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.Partner wydarzeń artystycznych PFB w 2025 roku: Ruch MuzycznyPatroni medialni: Trojmiasto.pl, Radio Gdańsk, Pomorskie.eu, Prestiż. Magazyn Trójmiejski  Data rozpoczęcia wydarzenia: 09.06.2026
Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Ambitne, wakacyjne kino CKiS w TczewieLetnie seanse pod gwiazdami, to już filmowa tradycja Centrum Kultury i Sztuki. W lipcu i sierpniu odwiedzicie Skandynawię za sprawą głośnej „Wartości sentymentalnej” w gwiazdorskiej obsadzie ze Stellanem Skarsgårdem oraz Elle Fanning, a także „Ostatniego wikinga” z Madsem Mikkelsenem, który wciela się w zupełnie inną rolę niż przywykliśmy. Zawitamy też do Azji za sprawą nowego filmu Park Chan- wooka pt. „Bez wyjścia”, autora głośnego „Oldboya” oraz „Służącej”. Na ostatni seans filmowy tego lata zabierzemy Was w podróż do Brazylii za sprawą „Tajnego agenta”, z Wagnerem Mourą, który dał się poznać szerszej publiczności jako Pablo Escobar w serialu „Narcos”.Na dużym ekranie zobaczycie filmy:„Wartość sentymentalna”– zdobywca Oscara w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy, z muzyką Hani Rani„Bez wyjścia” – historia pokazująca do czego posunie się człowiek chcący zdobyć pracę„Ostatni wiking” – mieszanka gatunków, ten film to udana komedia, dramat i trochę kina gangsterskiego z domieszką „Beatlesów”„Tajny agent” – głośny film brazylijski, łamiący granice gatunków thriller polityczny nagrodzony na festiwalu w Cannes 2025Jeśli kochasz kino, zapach ciepłego wieczoru i spotkania z ludźmi, którzy czują to samo – przyjdź, rozsiądź się wygodnie i pozwól się porwać emocjom. Kino w Parku – letnie seanse filmoweWartość sentymentalna reż. Joachim Trier17 lipca 2026 godz. 21.30Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 17.07, godz. 21.30 - Wartość sentymentalna reż. Joachim TrierNajnowszy film Joachima Triera, reżysera „Najgorszego człowieka na świecie”, z nominowanymi do Oscara w kategoriach aktorskich Renate Reinsve, Stellanem Skarsgårdem, Ingą Ibsdotter Lilleaas i Elle Fanning w rolach głównych. Jeden z najczęściej nagradzanych i najważniejszych filmów tego roku, z muzyką skomponowaną przez polską kompozytorkę Hanię Rani.Siostry Nora (Renate Reinsve) i Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) spotykają się ze swoim dawno niewidzianym ojcem, charyzmatycznym, niegdyś wielkim reżyserem filmowym Gustavem (Stellan Skarsgård). Proponuje on Norze, aktorce teatralnej, rolę w swoim najnowszym filmie, który ma być jego powrotem do świata filmu. Gdy dziewczyna odrzuca propozycję, ten zatrudnia młodą gwiazdę Hollywood (Elle Fanning). Teraz siostry muszą poradzić sobie nie tylko ze swoją skomplikowaną sytuacją z ojcem, ale też z amerykańską gwiazdą, która zmienia ich rodzinną dynamikę.Reżyseria: Joachim TrierObsada: Renate Reinsve, Stellan Skarsgård, Inga Ibsdotter Lilleaas, Elle Fanning czas trwania: 2 godz. 15 min Nagrody:Zdobyty Oscar: Oscar kategorii Najlepszy Film MiędzynarodowyZdobyte Złote Globy: Złoty Glob - Najlepszy aktor drugoplanowy Stellan Skarsgårdzdobyte nagrody w Cannes: Grand Prix Festiwalu - Najlepszy film Joachim Trier  Kino w Parku – letnie seanse filmoweBez wyjścia reż. Park Chan-wook24 lipca 2026 godz. 21.15Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 24.07, godz. 21.15 - Bez wyjścia reż. Park Chan-wookKiedy rynek pracy jest bezlitosny, trzeba wyeliminować konkurencję. Bohater „Bez wyjścia” – nowego filmu Park Chan-wooka, twórcy „Oldboya”, „Służącej” i „Podejrzanej” – dosłownie bierze sprawy w swoje ręce. Koreański mistrz kina gatunkowego stawia niepokojąco trafną diagnozę współczesnych lęków – w swoim bezkompromisowym, autorskim stylu.Man-su (gwiazda „Squid Game”, Lee Byung-Hun) prowadzi idealne życie: stabilne zatrudnienie, rodzina, dom, dwa golden retrievery. Ale wystarczy jeden dzień, by sielanka zmieniła się w horror. Man-su traci pracę w fabryce papieru, a z nią status, męskość, tożsamość, honor i sens życia. By je odzyskać, nie cofnie się przed niczym, szczególnie że mokra robota przynosi tyle samo satysfakcji, co ta papierkowa.Choć bezlitośnie kpi z wyścigu szczurów, korporacyjnej mentalności i męskiego ego, reżyser zabiera również głos na temat współczesnego rynku pracy w dobie AI. „Bez wyjścia”, podobnie jak kultowy „Parasite”, pod warstwami czarnego humoru kryje wnikliwe obserwacje dotyczące klasowych napięć i burzliwych społecznych przemian. Pół żartem, pół serio Park Chan-wook zadaje i nam prowokacyjne pytanie: czy istnieje praca, dla której możesz zabić?Reż Park Chan-wookobsada: Lee Byung-hun, Son Ye-jin, Park Hee-soon, Lee Sung-min, Yeom Hye-ran, Cha Seung-wonprodukcja: Korea Południowa 2025czas: 139’NagrodyZłote Globy 2026Nominacje:- Najlepszy film komediowy lub musical- Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie komediowym lub musicalu (Lee Byung-hun)- Najlepszy film zagranicznyFilm pokazywany na MFF Wenecja 2025 - Konkurs Główny  Kino w Parku – letnie seanse filmoweOstatni wiking reż. Anders Thomas Jensen31 lipca 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 31.07, godz. 21.00 - Ostatni wiking reż. Anders Thomas JensenPo czternastu latach odsiadki Anker wychodzi z więzienia z jednym celem: odzyskać zrabowaną fortunę. Problem w tym, że łup ukrył jego brat – Manfred ( Mads Mikkelsen ), który dziś przedstawia się jako John Lennon i dryfuje we własnym świecie zaburzonej tożsamości. Dla brutalnego, impulsywnego Ankera krucha psychika Manfreda to pole minowe – a zarazem jedyna droga do celu.Na tropie zaginionych pieniędzy bracia trafiają na ekipę osobliwych wyrzutków, którzy zamiast pomóc, tylko komplikują sprawy. Aby odzyskać fortunę, Anker musi reaktywować legendarny zespół The Beatles – bo tylko John Lennon zna miejsce ukrycia łupu.„Ostatni wiking” to szalona, pełna absurdu jazda bez trzymanki przez przeszłość, popękaną psychikę, braterską lojalność i świat, w którym logika przestała obowiązywać.Nagrodzony Oscarem reżyser Anders Thomas Jensen po raz kolejny udowadnia, że w duecie z Madsem Mikkelsenem tworzy filmy kultowe. Reżyseria: Anders Thomas JensenObsada: Mads Mikkelsen, Nicolas Bro, Lars Brygmann, Nikolaj Lie Kaas, Sofie Gråbøl, Bodil JørgensenRok produkcji: 2025, Kraj produkcji: DaniaCzas trwania: 105 min  Kino w Parku – letnie seanse filmoweTajny agent reż. Kleber Mendonça Filho7 sierpnia 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł7.08, godz. 21.00 - Tajny agent reż. Kleber Mendonça Filho „Tajny agent" to jeden z najbardziej elektryzujących tytułów ostatnich lat. Nominowany do Oscara w 4 kategoriach (w tym za Najlepszy Film), zdobywca dwóch Złotych Globów, dwóch nagród w konkursie festiwalu w Cannes. Film Klebera Mendonçy Filho („Aquarius", „Bacurau"), należącego do czołówki najwybitniejszych reżyserów współczesnego kina światowego, przywołuje ducha klasycznego kina gangsterskiego. Jednocześnie brawurowo łączy wątki obyczajowe z epickim rozmachem, humor z seksapilem, nostalgię z grozą.Film Mendonçy Filho rozgrywa się w Brazylii lat 70. podczas karnawału. Zanurzone w palącym słońcu miasto Recife jest na granicy szaleństwa: w trakcie roztańczonego święta giną ludzie, gdzieś na plaży znaleziono rekina z ludzką nogą w brzuchu, a wśród tłumów krążą dwaj zabójcy z tajną misją... Kolory i radość to tylko pozory – to czasy brutalnej wojskowej dyktatury. Marcelo, bohater „Tajnego agenta", to mężczyzna przypadkowo uwikłany w sieć politycznych i kryminalnych intryg sięgających szczytów władzy. Był uczciwy, więc stał się celem skorumpowanego systemu i teraz każdy kolejny krok może kosztować go życie. Jak ocalić siebie i rodzinę w świecie brutalnej przemocy, fałszywych tożsamości, podsłuchów i kłamstw?Za rolę ostatniego sprawiedliwego w zepsutym do szpiku kości kraju Wagner Moura zdobył Złoty Glob, nagrodę w Cannes, ma też szansę na pierwszego w karierze Oscara. Znany z serialu „Narcos", „Elitarnych", czy „Civil War", aktor porusza się w labiryncie brudnych sekretów z lekkością i wdziękiem gwiazd starego Hollywood. „Tajny agent" jest hołdem dla kina Sergio Leone, Martina Scorsese i Francisa Forda Coppoli, do którego nawiązuje skalą i duchem. Mendonça Filho odświeża jednak i reinterpretuje kino gangstersko-szpiegowskie, wychodząc poza klisze i gatunkowe ramy. Widowiskowy, pasjonujący i przenikliwy, odsłania kawał prawdy nie tylko o przeszłości, ale i o naszych czasach.Reżyseria: Kleber Mendonça FilhoWystępują: Wagner Moura, Maria Fernanda Cândido, Gabriel LeoneKraj produkcji: Niemcy, Francja, Holandia, BrazyliaRok produkcji: 2025, Język oryginalny: portugalskiGatunek: dramat, thrillerCzas trwania: 161 min Nagrody:Oscary 2026: 4 nominacje: Najlepszy Film, Najlepszy Film Międzynarodowy, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Najlepszy CastingZłote Globy 2026: Najlepszy film zagraniczny, Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie dramatycznym (Wagner Moura)MFF Cannes 2025: Najlepsza Reżyseria, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Nagroda FIPRESCI Kino w Parku – letnie seanse filmoweLipiec – sierpień 2026Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł Data rozpoczęcia wydarzenia: 17.07.2026 21:30 – Data zakończenia wydarzenia: 07.08.2026 22:30
Reklama
Reklama