sobota, 28 marca 2026 15:26
Reklama

Mały Rycerz przegrał walkę z chorobą. Minionej nocy zmarł Jaś Bieliński

Mimo wielogodzinnej próby ratowania życia cierpiącego na zespół Arnolda Chiariego Jasia Bielińskiego z Tczewa, chłopiec zmarł w czwartek (31.01.) o godz. 1.15 w Szpitalu Dziecięcym na Polankach. Mały Rycerz stoczył w swym krótkim życiu wiele bitew, niestety ostatecznie przegrał walkę o zdrowie.
Mały Rycerz przegrał walkę z chorobą. Minionej nocy zmarł Jaś Bieliński
Jasiu często się uśmiechał. Szybko zaskarbiał sobie sympatię osób, które miały z nim kontakt. Tym trudniej pogodzić się z jego śmiercią.

W ub. roku zmagania chłopca z chorobą opisywaliśmy na łamach GT wielokrotnie. Każde spotkanie z rodzicami napawało optymizmem i podziwem z jaką determinacją walczą o życie Jasia. 

Walczyli wszyscy

Chłopiec urodził się jako wcześniak z zespołem Arnolda Chiariego. Choroba polega na przemieszczeniu struktur tyłomózgowia do kanału kręgowego doprowadzająca w ostateczności deformacji czaszki. Na jego rzecz odbywały się liczne zbiórki, licytacje, również charytatywny koncert z udziałem gwiazd disco polo, a nawet przejazd rowerami z Pruszcza Gdańskiego do Nowego Sącza, w którym towarzyszyliśmy uczestnikom. Wszystko to po to, by zebrać potrzebne 2 mln zł na operację w Barcelonie. Personel szpitala i rodzice, włożyli wiele wysiłku, by ustabilizować stan zdrowia chłopca. Od urodzin, 22 października 2017 r., do połowy sierpnia 2018 r. maluch przebywał w szpitalu. Krótko po powrocie do domu Jaś znowu zachorował, po czym ponownie konieczna była hospitalizacja (wcześniej lekarz rodzinny odmówił matce chłopca przewiezienia do szpitala w Gdańsku - w tej sprawie toczy się postępowanie, jednak oskarżoną jest matka chłopca). Rodzina bardzo szybko nauczyła się fachowej opieki - od podłączenia tlenu do koncentratora, po karmienie dojelitowe - Mały Rycerz był pod ich kontrolą dosłownie 24 godz. na dobę. Odwiedzający ich w domu wiedzieli, że nawet niewielka infekcja wniesiona z zewnątrz może być dla chłopca zagrożeniem. 

Zgasła mała iskierka

Przyjaciele głęboko wierzyli, że mały Jaś będzie żył. Trzymali kciuki zarówno za niego, jak i jego bliskich. Niestety, 29 stycznia br. rodzice zamieścili wpis o wysokiej gorączce utrzymującej się od dwóch dni, i ogólnie złym stanie chłopca. Lekarz bał się wysyłać Jasia do szpitala twierdząc, że mały przyjedzie z jedną infekcją, a wróci z kolejnymi. Z godziny na godzinę jego stan się pogarszał. Od środy 30 stycznia, przyjaciele i znajomi z niepokojem śledzili kolejne wpisy, cały czas będąc pełni nadziei, że Mały Rycerz wygra kolejną batalię. Kiedy w końcu chłopiec trafił na oddział był już bardzo osłabiony - wdała się sepsa, po czym wielokrotnie następowało zatrzymanie akcji serca. Po 10 reanimacjach ostatnią nadzieją było przetoczenie krwi. Niestety stan Jasia uniemożliwił jego uratowanie. Serduszko zgasło w nocy o 1.15. Do bliskich chłopca ze wszystkim stron napływają kondolencje, do których dołącza także redakcja GT. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Karolina 03.02.2019 21:08
Najserdeczniejsze kondolencje dla rodziców Małego Rycerza [*] Spoczywaj w spokoju aniołku. Wiem co rodzice czują jak odchodzi od nas małe nie winne dziecko. Sama doświadczyłam takiej sytuacji

Roksana 31.01.2019 23:06
Wyrazy współczucia. Serce mi pęka na pół? Dużo siły dla todziny w tych ciężkich chwilach! Mały rycerzu byłeś dzielny do końca , a teraz zasiliłeś grono aniołków w niebie?[*]

Marta 31.01.2019 15:51
Serce pęka z żalu :( wyrazy współczucia

Matka 31.01.2019 13:33
Wyrazy wspolczucia...dajcie juz spokoj z oskrazeniami wobec matki. Ta osoba,ktora nie dala wczesniej zgody na przewiezenie chlopca karetka z przychodni jest bardzo wszystkim znana... Moja sp.mame kiedys wyzwala od psychicznie chorych,a miala bardzo wysokie cisnienie i krotko potem zmarla na udar.. Gratuluje super opieki w tej przychodni!

Reklama
Reklama
Reklama