Wtorek, 15.10.2019

Pamięć naszym obowiązkiem. Premiera filmu dokumentalnego „Pelplińska Jesień 1939 roku”

  • 12.11.2009, 00:00
  • Przemysław Zieliński
Pamięć naszym obowiązkiem. Premiera filmu dokumentalnego „Pelplińska Jesień 1939 roku”
Podziel się:
Oceń:
PELPLIN. W nowo wyremontowanej sali widowiskowej Miejskiego Ośrodka Kultury, odbyła się uroczysta premiera dokumentu przedstawiające lata okupacji w Pelplinie i męczeńską śmierć kapłanów ówczesnej diecezji chełmińskiej.
W filmie przeplatają się obrazy z czasów wojny i najnowszych dziejów miasta, jak z wizyty Jana Pawła II w 1999 r. Wówczas podczas mszy św. Papież również wspominał pelplińskich męczennikach. W sumie podczas okupacji diecezja chełmińska straciła ponad 300 kapłanów.

Eksterminacja elit
- Podobne grono osób, jakie dzisiaj jest na tej sali, nazistowskie Niemcy postanowiły zgładzić w Pelplinie w pierwszej kolejności – powiedział dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury Piotr Łaga. - To właśnie w odniesieniu do kapłanów, nauczycieli, samorządowców, działaczy politycznych i społecznych oraz przedsiębiorców prowadzono planowaną i masową politykę eksterminacji elit. Pamięć o pomordowanych jest naszym obowiązkiem.
Stąd też narodził się pomysł powstania 25-minutowego dokumentu. Zrealizowali go Andrzej Machnowski i Paweł Wołudzki z agencji ATM z Warszawy. Film zostanie wkrótce pokazany w telewizji TVN Religia oraz – prawdopodobnie – w TVP3 Gdańsk. W najbliższym czasie ma się ukazać także na płycie DVD.

Spalona kukła, podeptana flaga…
Film zaczyna się o przedstawienia historii cysterskiego opactwa i miasteczka. Jego twórcy przeprowadzili rozmowy z najstarszymi mieszkańcami Pelplina, naocznymi świadkami wydarzeń sprzed 70 lat.
- Żyliśmy z Niemcami w dobrej komitywie – wspominała w filmie Zofia Szukalska. - Wybuch wojny był dla nas szokiem.
- W lipcu, przed wybuchem wojny, Polski Związek Zachodni spalił w Pelplinie kukłę Hitlera – mówił Franciszek Solecki. - Niemcy patrzyli przez firanki kto to robił.
Miesiąc później – jak pisał regionalista kociewski Józef Milewski - w restauracji Lutzów miejscowi Niemcy dokonali spisu Polaków, ich zdaniem niebezpiecznych dla „Wielkich Niemiec”. Pelplin zajęto bez jednego wystrzału 3 września, gdy od strony Starogradu wjechała kolumna wojsk niemieckich. Miejscowa Niemka Ditta Lutz w obecności tych żołnierzy publicznie podarła i podeptała polską flagę, a na placu przed katedrą przybyły z Gdańska gauleiter NSDAP Albert Forster powiedział do zebranych ludzi: „Polacy spolszczyli Pomorze w ciągu 20 lat. My, Niemcy, zniemczymy Pomorze w ciągu 24 godzin”.

Z łopatami w ręku
20 października 1939 r. aresztowano 24 kapłanów – profesorów Wyższego Seminarium Duchownego i pracowników kurii biskupiej.
- Księża dostali wezwanie do stawienia się w budynku seminarium – opowiadał Franciszek Solecki. - Poszli wszyscy oprócz chorego bp Dominika. Ok. 17.00 wyprowadzono ich z łopatami w kierunku nadleśnictwa. Potem ich zawrócono i szli przez miasto.
- Miałam wtedy 19 lat – wspominała Jadwiga Lotkowska. - Wracając do domu widziałam na moście kolumnę ludzi prowadzonych przez Niemców. Gdy podeszłam bliżej okazało się, że to nasi księża, który szli w kierunku Starogardu z łopatami w rękach.
Księży ostatecznie skierowano do Tczewa, gdzie zostali rozstrzelani na terenie koszar. Po zakończeniu wojny zostali ekshumowani i pochowani na pelplińskim cmentarzu. Obecnie trwa ich proces beatyfikacyjny.

Trudny i bolesny czas
- Był to najwyższy czas, aby taki film zrealizować, choćby dlatego, że jeszcze żyją świadkowie tamtych wydarzeń – stwierdził po projekcji burmistrz Andrzej Stanuch. - Zdaję sobie sprawę, że nie było im łatwo. Był to czas bardzo trudny i bolesny.
Wdzięczność twórcom filmu wyraził też biskup pelpliński Jan Bernard Szlaga, który wraz z burmistrzem objął honorowy patronat.
- Przed 45 laty ks. Janusz Pasierb, gdy był wikarym w warszawskim kościele św. Trójcy, ucząc mnie ministrantury często powtarzał, że muszę przyjechać do Pelplina – mówił realizator dokumentu Andrzej Machnowski. - Pracowało nam się trudno, bo pan dyrektor Łaga był szalenie wymagający. Znaczące uwagi otrzymaliśmy też od ks. Ireneusza Smaglińskiego, dyrektora Radia „Głos”.
Przed i po pokazie dla zgromadzonych mieszkańców miasta zagrała pianistka Dorota Jabłońska-Mazurek. Utwory Debussyego i Chopina zabrzmiały na fortepianie odrestaurowanym po 40 latach milczenia.

Przemysław Zieliński

Zdjęcia (1)

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu tczewska.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe