sobota, 7 listopada 2026 06:30
Reklama

Statki o nazwie „Tczew” pod biało – czerwona banderą

Prawie niezauważona przeminęła 85. rocznica pojawienia się w Polskiej Marynarce Handlowej pierwszego w historii statku noszącego nazwę „Tczew”. Są ważniejsze rocznice, ale… Warto ją potraktować bodaj jak pretekst do wywołania z niepamięci dwóch parowców, sławiących miasto. Zwłaszcza że oba miały ciekawe dzieje.
Statki o nazwie „Tczew” pod biało – czerwona banderą

Uwolniony z lodowych okowów
Pierwszy „Tczew” powstał w holenderskiej stoczni NV Scheepswerfen w/h H. Bodewes w Milingen w 1924 r. Zwodowany jako „Jung”, pływał pod banderą Króletwa Niderlandów trzy lata – aż w listopadzie 1927 r. został zakupiony przez państwowego armatora o nazwie Żegluga Polska SA i 7 grudnia po raz pierwszy zawinął do swego nowego macierzystego portu w Gdyni. Maleńki masowiec (55,3 m długości, 8,6 m szerokości, 3,8 m zanurzenia), mogący przewozić w dwóch ładowniach 1 020 ton naraz, napędzany był maszyną parową o mocy 600 KM, dzięki której jego maksymalna prędkość sięgała 10 węzłów. Obsługę zapewniała 20-osobowa załoga.

Początkowo „Tczew” eksploatowany był w systemie trampingowym w żegludze bliskiego zasięgu. Już w drugim roku pływania pod polską flagą przydarzyła mu się niezbyt często spotykana przygoda: został uwięziony w lodach, pokrywających zatoki Kilońską i Meklemburską. Przymusowy postój w polu lodowym trwał od 4 lutego do 15 marca 1929 r. Jako ciekawostkę można odnotować, iż z pomocą przyszły mu niemieckie pancerniki „Elsass” oraz (okryty 10 lat później niedobrą sławą) „Schleswig-Holstein”, które skruszyły lód – nie na tyle jednak, by „Tczew” zdołał się skutecznie uwolnić z okowów. Nacisk pola lodowego spowodował wgniecenia i pęknięcia blach kadłuba, a sześciu członków wygłodzonej załogi podjęło ryzyko marszu do oddalonej o 4 mile wsi. Kiedy zaś zakupiona żywność się skończyła, niemieckie samoloty ratowały marynarzy zrzutami z powietrza. A że wszystko nie skończyło się źle, to zasługa marynarzy „Elsassa” - po 6 tygodniach dryfowania ponownie odnaleźli polski parowiec i – krusząc potężną masą (14 300 t wyporności pancernika) lód – wyprowadzili go z pułapki.

Tragedia w Gdańsku
Rok później masowiec skierowano do obsługi pierwszej w dziejach polskiej floty stałej linii, łączącej Gdynię oraz Gdańsk z Lipawą, Rygą, Tallinem i Helsinkami. Służbę na niej pełnił razem z s/s „Chorzów”. Wraz z rozwojem kontraktów armatora pływał także do Niemiec (głównie do Hamburga) i zachodniej Finlandii. 5 grudnia 1938 r., niemal w przededniu 11. rocznicy wejścia pod polską banderę, statek spotkała katastrofa. Na skutek błędu gdańskich sztauerów, ładujących pod jego pokład blachy, utracił stateczność, przechylił się na bok i zatonął w basenie portowym. Śmierć poniosło wtedy dwóch członków załogi.
Do eksploatacji w Żegludze Polskiej „Tczew” już nie wrócił. Podniesiony z dna 27 grudnia 1938 r. został odholowany do stoczni w Gdyni. Nim jednak remont dobiegł końca wybuchła wojna i statek padł łupem hitlerowców, którzy - przemianowawszy go na „Dirschau” (czyli wciąż „Tczew”, tyle że po niemiecku) - wcielili go do swojej floty. O jego dalszej służbie niewiele wiadomo; prawdopodobnie zatonął.

Dyplomaci w akcji
Następca masowca pojawił się w rejestrach morskich jednostek pływających po 30 latach. Rudowęglowiec – jeden z pierwszej w historii Stoczni im. Adolfa Warskiego w Szczecinie serii B-32 – został zwodowany 26 października 1957 r., służbę zaś w barwach następcy Żeglugi Polskiej, a mianowicie Polskiej Żeglugi Morskiej, rozpoczął 25 marca roku następnego. Eksploatowano go (jak zresztą poprzednika) w systemie trampingowym, bywał jednak także kierowany na stałe linie, obsługiwane przez szczecińskiego armatora.
Statek zapisał się w dziejach armatora jako bohater osobliwego wydarzenia, angażującego służby dyplomatyczne kilku państw. Pod koniec 1958 r. został wysłany z ładunkiem cementu do Gwinei, która niewiele wcześniej uniezależniła się od francuskiej metropolii. Niestety, w kraju tym nie było portu z prawdziwego zdarzenia, a rozładunek przywożonych towarów odbywał się na redzie, z użyciem zwykłych łodzi wiosłowych, należących do brytyjskiej kompanii Walcon (The West Africa Lines Conference). Monopolista nie był zainteresowany dopuszczeniem do rynku, nad którym zachowywał pełną kontrolę, konkurencji – przedstawiciele firmy odmówili więc obsługi polskiego statku. I wtedy odbyła się szybka akcja dyplomatyczna: Polacy poprosili o poparcie Rosjan, ci zaś – jako że zachowywali znakomite stosunki z przywódcą Gwinei, Ahmedem Sekou Toure, gdyż wspierali materialnie jego dążenia do zainstalowania w kraju socjalizmu – doprowadzili do zmuszenia Anglików, aby zdjęli z „Tczewa” swoiste embargo. Inna sprawa, że podczas przeładowywania sypkiego towaru na łodzie notowano ogromne straty... Mimo wszystko podróż ta dała początek istniejącej do dziś linii zachodnioafrykańskiej.

Solidna jednostka - 18 lat służby
Dalekich rejsów parowiec miał na koncie bardzo wiele – pływał w barwach Polskiej Żeglugi Morskiej 18 lat. Potem, po sprzedaży w 1976 r., nosił jeszcze banderę Grecji i nazwę „Efi” – nie trwało to jednak zbyt długo, gdyż w 1978 r. skierowano go do stoczni złomowej.
Była to – o czym świadczą wspomnienia tych, którzy ją poznali – niezła jednostka. Niewielka (94,8 m długości, 13,5 m szerokości, 5,5 m zanurzenia), napędzana tłokową maszyną parową o mocy 2 000 KM, rozpędzająca w pełni obciążony kadłub do 12 węzłów, mieszcząca w czterech ładowniach 3 124 tony towarów. „Kalosza” 30 zatrudnionych na nim marynarzy raczej chwaliło: statki typu B-32 były pierwszymi w polskiej flocie, na których dla członków załogi zaprojektowano w miarę wygodne kabiny. Co ważne – i to odróżniało „Tczew” oraz 40 jego „bliźniaków” od np. „sołdków”, budowanych w Stoczni Gdańskiej – pomieszczenia mieszkalne znajdowały się wysoko ponad linią wody, dzięki czemu nie było problemów z ich wentylacją.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ehuyiselizog 31.10.2018 06:31
http://doxycycline-******.site/ - doxycycline-******.site.ankor ******cytotec.site.ankor

ihekaqap 31.10.2018 05:46
http://doxycycline-******.site/ - doxycycline-******.site.ankor ******cytotec.site.ankor

Reklama
Waldemar Malicki - Naga Prawda o Klasyce |REWELACJA MIESIĄCA] Waldemar Malicki - Naga Prawda o Klasyce |REWELACJA MIESIĄCA] „Rewelacja miesiąca” to cykl koncertów, podczas którego zabierzemy Was w pełną emocji i muzycznych wzruszeń podróż przez największe przeboje oraz niezapomniane sceniczne spotkania. W programie znajdą się koncerty i występy wybitnych artystów polskiej sceny muzycznej i estradowej m.in. Jacek Cygan, Michał Bajor, Grażyna Brodzińska, Waldemar Malicki, Grupa MoCarta, czy Izabela Trojanowska.Cykl „Rewelacja miesiąca” jest propozycją dla wszystkich miłośników dobrej muzyki, eleganckiego humoru i ponadczasowych melodii, które od lat poruszają kolejne pokolenia słuchaczy. Na złość konwenansom i przekraczając wszelkie granice kontynuujemy przygodę z programem „Naga prawda o klasyce”. Zapraszamy na pełne pozytywnej energii koncertowe show w takt melodii wygrywanych przez charyzmatycznego wirtuoza Waldemara Malickiego. Nasz manifest brzmi następująco:jak najwięcej → oszałamiającej pianistyki Waldemara Malickiego, muzyka igrającego pomiędzy poważnymi klasycznymi brzmieniami a lekkością popkultury i komizmem rzeczywistości;jak najwięcej → dramatycznych brzmień sopranu Anity Rywalskiej, mistrzyni wokalistyki i rozbrajających żartów;jak najwięcej → obezwładniającego tenoru Marcina Pomykały, fascynującego świetnym głosem i zmysłem aktorskim;jak najwięcej → pięknej i frenetycznej wiolonczelistki Małgorzaty Krzyżanowicz, hipnotyzującej połączeniem wdzięku, profesjonalizmu i znakomitego poczucia humoru. Pełen seksapilu czteroosobowy zespół zaprasza na niezapomniane muzyczne spotkanie obfitujące w abstrakcyjny humor, krótkie obserwacje obyczajowe oraz mnóstwo dystansu do samego siebie i otaczającego nas świata. To inteligentna rozrywka, gdzie skecze muzyczne zderzają się z aktualnymi anegdotami, żartobliwie komentującymi naszą rzeczywistość, a bezinteresowna zabawa z poważniejszą refleksją i chwilą głębokiego wzruszenia.Niespotykana nigdzie indziej forma artystyczna nie tylko zagwarantuje mnóstwo oczyszczającego śmiechu, ale także zachwyci wybitną pianistyką, różnorodnością subtelnych klimatów i mnóstwem energetycznych utworów, m.in. Pucciniego, Bramsa, Verdi’ego czy Bizeta, które zaskoczą swoim brzmieniem niczym przeboje napisane współcześnie.W trakcie naszego dynamicznego widowiska będziemy zaskakiwać, poruszać, a nawet lewitować nad sceną. Słowem, zrobimy wszystko, by unieść Was ponad fotelami, lub zachwycić, tak, byście z rozkoszą zatopili się w brzmieniach i dali się ponieść pozytywnym emocjom. Nie może Was zabraknąć! Scenariusz i reżyseria Jacek Kęcik [*]Występują:Fortepian - Waldemar MalickiWiolonczela - Małgorzata KrzyżanowiczSopran - Anita RywalskaTenor - Marcin PomykałaCzas trwania: 100 minKoncert pod patronatem Prezydenta Miasta Tczewa Łukasza Brządkowskiego.  Kiedy: 07.11.2026, Godz. 18:00Sala widowiskowa CKiSBilety: 180 zł, 160 zł z Kartą Mieszkańca Tczewa dostępne w kasie CKIS oraz online na stronie: bilety24.pl Data rozpoczęcia wydarzenia: 07.11.2026 18:00 – Data zakończenia wydarzenia: 07.11.2026 20:00
Reklama
Reklama

Temperatura: 7°C Miasto: Tczew

Ciśnienie: 1030 hPa
Wiatr: 6 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama