wtorek, 3 lutego 2026 13:59
Reklama
Reklama

Bibliotekarz, który nie czuje się wypalony

TCZEW. Rozmowa z Janem Kaznochą, bibliotekarzem i pedagogiem Zespołu Szkół Ekonomicznych w Tczewie - od 37 lat.
Bibliotekarz, który nie czuje się wypalony
- Swoją prace przy ZSE kontynuuje pan już 37 lat, jednak bibliotekarzem jest pan jeszcze dłużej. W jakich okolicznościach rozpoczął pan swoją przygodę z biblioteką?
- Wszystko zaczęło się w Gdańsku. Ukończyłem studia we Wrocławiu na kierunku bibliotekoznawstwo, a moją specjalnością oprócz pracy w bibliotece była organizacja bibliotek publicznych. Rozpocząłem pracę jako instruktor w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Gdańsku. W latach 70. przeniosłem się do Tczewa, ponieważ tutaj mogłem dostać mieszkanie. Kontynuowałem pracę w bibliotece publicznej, m.in. w czytelni, a w lutym 1972 r. rozpocząłem pracę w ZSE, wtedy jeszcze Zespole Szkół Zawodowych. Ceniłem sobie bardzo pracę w województwie, miałem pod opieką kilkanaście bibliotek, ale powrót do biblioteki szkolnej przyjąłem z ogromną radością. Tutaj czuję się jak... uczeń albo student.
- Przypomina pan sobie swój pierwszy dzień pracy w szkole?
- Pamiętam go bardzo dobrze. To był 1 luty 1972 r. Kiedy przyszedłem do biblioteki przyjął mnie ówczesny dyrektor szkoły, a później prezydent Tczewa, Czesław Glinkowski. W poprzednim roku przy okazji 35-lecia mojej pracy zawodowej, spotkałem się z panem Glinkowskim; złożył mi on wówczas życzenia kolejnych 15 lat pracy w ZSE (śmiech). Z tego co sobie jeszcze przypominam z mojego pierwszego dnia pracy - biblioteka ZSE, niestety, nie była taką, jaką sobie wymarzyłem na studiach.
- Skąd wzięła się pana pasja i zainteresowanie książką?
- Od dzieciństwa pasjonowały mnie turystyka, sport i chyba zawsze marzyłem, żeby pójść na AWF. Okazało się, że moje zainteresowania mogłem z powodzeniem rozwinąć właśnie w bibliotece. Właściwie wszystko zaczęło się od obozu wędrownego i  przygody z bractwem turystycznym „Jasień”. Kiedy robiłem specjalizację trzeciego stopnia napisałem pracę pt. „Jak promować czytelnictwo poprzez turystykę”. Wybrałem taką formę pracy, ponieważ bardzo mi się to podobało. Organizowaliśmy wyjazdy, które polegały nie tylko na wysiłku fizycznym, ale zachęcaliśmy też młodzież do czytania książek i przygotowywania tras.
- Jak wyglądały warunki pracy 37 lat temu?
- Cała biblioteka była wielkości dzisiejszej czytelni w ZSE. Do tego była przedzielona, a czytelnia posiadała zaledwie cztery stoliki. W kronikach mam zdjęcia młodzieży korzystającej z tej małej czytelni, m.in. dzisiejszych nauczycieli w ZSE. Jeśli chodzi o samą pracę z czytelnikami to nie różniła się ona znacząco od tej dzisiejszej, bo pomagały mi praktyki i wiedza pedagogiczna nabyta w trakcie studiów. Oczywiście nie było komputerów, które szkoła nabyła w 2004 r., dlatego musieliśmy inaczej organizować naszą pracę. Na początek skupiliśmy po jednej, dwóch osobach z każdej klasy, które stanowiły młodzieżową służbę biblioteczną. Dzisiaj wystarczą dwie osoby do obsługi całego systemu komputerowego!
- W trakcie swojej długoletniej pracy z uczniami podejmował pan wiele inicjatyw promujących bibliotekoznawstwo. Na czym one polegały?
- Tak się składa, że z Zdzisławem Czyżem jesteśmy dwójką bibliotekarzy, co jest wyjątkiem chyba w skali województwa. Obaj ukończyliśmy ten sam kierunek na studiach i razem podejmowaliśmy w szkole różne inicjatywy, m.in. przysposobienie czytelnicze. Ułożyliśmy także program pracy, który dzisiaj nazywa się Edukacją Czytelniczą i Medialną. To bardzo miłe, kiedy po latach przychodzą byli uczniowie i dziękują za naszą pracę. Tak się składa, że nasi absolwenci mogą korzystać z zasobów biblioteki, a wiedzę nabytą w szkole pożytkują z powodzeniem w dorosłym życiu. Natomiast jeśli chodzi o ścisłe przygotowanie - do aktywu bibliotecznego uczniowie zdawali egzamin, otrzymywali tytuł młodego i honorowego bibliotekarza. Dzisiaj 21 naszych absolwentów jest bibliotekarzami!
- Nie każdy posiada tyle zapału do pracy z młodzieżą. Dobrze czuje się pan w roli pedagoga?
- Bycie z młodzieżą nigdy mnie nie męczyło, wręcz wypoczywam w ich towarzystwie. Często zdarzają się uczniowie pochodzący z rozbitych rodzin, albo nawet patologicznych, a pomaganie im, wypełnianie ich czasu zawsze sprawia mi dużą przyjemność.
- Oprócz zajęć z uczniami, pracuje Pan także z nauczycielami...
- Rzeczywiście, pracujemy w takiej grupie - to Zespół Samokształcenia Nauczycieli i Bibliotekarzy w całym powiecie tczewskim. Spotykamy się, organizujemy zebrania, wycieczki. Obecnie realizujemy program dla uczniów „Poznajemy biblioteki Trójmiasta”. Poza tym pracowałem kiedyś przez dwa lata jako konsultant ds. bibliotek szkolnych, co też było dobrą okazją do współpracy z nauczycielami.
- W jaki sposób pielęgnuje pan swoją pasję do dnia dzisiejszego?
- Przede wszystkim podejmując nowe wyzwania. Ostatnio mobilizujemy młodzież do rozwijania swoich zainteresowań, np. przy Kole Miłośników Astronomii. Są to rzeczy nowe, których wcześniej nie robiliśmy. Na pewno nie mogę powiedzieć, że jako nauczyciel jestem wypalony.


Uczniowie o swoim pedagogu

Rozmowa z Anną Kruszyńską, Mateuszem Kruszyńskim i Tomaszem Reichsteinem, członkami Dyskusyjnego Klubu Książki przy ZSE w Tczewie

- Czy w czasach skomputeryzowanych bibliotek praca bibliotekarza jest jeszcze pożyteczna?
M. K.: - Zdecydowanie tak. Kiedy przychodzimy do pana Jana, zawsze dowiadujemy się o nowych, ważnych i ciekawych książkach, co w nowoczesnych bibliotekach byłoby niemożliwe. Poza tym zachęca nas do czytania i zawsze odpowiada na nasze pytania.
A. K.: - Podobnie kiedy przygotowujemy się do matur, wystarczy przyjść do biblioteki i zawsze zostajemy „zasypani” przez pana Jana wieloma tytułami. Bez takiej pomocy uczniom byłoby bardzo ciężko.
M.K.: - Oprócz tego do naszej dyspozycji jest jeszcze Internet, ale tam jest zawsze dużo błędów.
A.K.: - Większość opracowań udostępniana jest przez uczniów, a niektórzy z nich celowo robią „psikusy”.
- Jesteście członkami Dyskusyjnego Klubu Książki i z panem Janem Kaznochą macie codzienny kontakt w bibliotece. Jaką rolę odgrywa on w waszym szkolnym życiu?
M.K.: - Po prostu pokazuje jak w kulturalny sposób można realizować swoje zainteresowania.
A.K.: - Tak właśnie jest np. z Kołem Miłośników Astronomii. Najpierw pan Jan poszedł na spotkanie sam, a następnego dnia namawiał nas abyśmy sami spróbowali, bo warto. I w taki sposób rozwija w nas różne zainteresowania. Podobnie z podróżowaniem, jazdą na rowerze…
T.R.: - Właściwie to pan Jan wyciąga nas na przejażdżki rowerowe, a nie na odwrót.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

prof. K. Denek 15.04.2009 13:54
Jestem pod wrażeniem profesjonalnego wywiadu (gratuluję) i życzę spełnienia ambitnych przedsięwzięć krajoznawczo-turystycznych w szkole. Niech się spełnią!

Olga koleżanka ze studiów 30.03.2009 11:04
Takiego samego zaangażowania, pasji dydaktycznej i działań kulturotwórczych w najszerszym tego słowa znaczeniu życzę na następne lata. Pozdrawiam i ściskam prawicę.

Olga koleżanka ze studiów 30.03.2009 11:00
Takiego samego zaangażowania, pasji dydaktycznej i działań kulturotwórczych w najszerszym tego słowa znaczeniu życzę na następne lata. Pozdrawiam i ściskam prawicę.

Małgosia i Agnieszka 30.03.2009 10:53
Gratulujemy sukcesów zawodowych. Jest to naprawdę duża satysfakcja jak młodzi ludzie tak wyrażają się o swoim profesorze.

Przemek Kaniecki 30.03.2009 10:28
Bardzo gratuluję Panu ciekawej publikacji, która spotkała się z pięknym odzewem.

Beata Symbor 30.03.2009 10:18
To bardzo miłe!!!! Gratuluję!

Absolwentka 19.03.2009 11:24
Profesor Jan Kaznocha zapisal się w pamięci wielu roczników absolwentow Szkoły jako wspanialy nauczyciel i przyjaciel młodziezy.

Małgosia 05.03.2009 09:26
Miałam wspaniałego nauczyciela i przewodnika prof. Jana Kaznochę, który tak zaraził mnie swoją pasją wędrówek po górach, że trwa ona do dzisiaj.

Tomasz 03.03.2009 12:23
Wiele zawdzięczam Panu Janowi. Znakomity nauczyciel, wzór do naśladowania;)

uczniowie 01.02.2009 21:09
Oby tak dalej Panie Janie. Życzymy wydania własnej książki.

Allan 01.02.2009 21:07
Dobrze mieć takiego nauczyciela w gronie przyjaciół.

Uczeń ZSE 30.01.2009 19:46
Pan Jan to super gość Miałem okazję go poznać i mam nadzieję że jaszcze mnie zaskoczy pozytywnie

Reklama
Festiwal Smaków Regionalnych wraca! Druga edycja już na przełomie lutego i marca 2026 Festiwal Smaków Regionalnych wraca! Druga edycja już na przełomie lutego i marca 2026 Miłośnicy regionalnych przysmaków mogą już zapisywać datę w kalendarzu. W dniach 28 lutego – 1 marca 2026 roku odbędzie się druga edycja Festiwalu Smaków Regionalnych. Organizatorzy zapowiadają jeszcze więcej wystawców, nowych smaków i wyjątkowy klimat, który przyciągnie zarówno smakoszy, jak i całe rodziny.Po sukcesie pierwszej edycji Festiwal Smaków Regionalnych powraca w jeszcze większym wydaniu. Przez dwa dni odwiedzający będą mogli spotkać lokalnych producentów z różnych regionów Polski, spróbować tradycyjnych wyrobów oraz poznać historie kryjące się za ich recepturami.Na uczestników czekać będą m.in. sery, miody, pieczywo, wędliny i wiele innych regionalnych specjałów. Jak zapowiadają organizatorzy, w tym roku wydarzenie zostanie rozszerzone o nowe strefy tematyczne oraz większą przestrzeń wystawienniczą, co ma zapewnić jeszcze lepszy komfort zwiedzania i zakupów.– To wydarzenie dla wszystkich, którzy cenią dobrą, autentyczną kuchnię i produkty tworzone z pasją. Jedno jest pewne – nikt nie wyjdzie stąd głodny – zapowiadają organizatorzy.Festiwal Smaków Regionalnych to nie tylko okazja do zakupów, ale też do kulinarnej podróży po Polsce i spotkań z ludźmi, którzy stoją za wyjątkowymi produktami.Osoby zainteresowane udziałem w wydarzeniu mogą już teraz śledzić informacje organizatora w mediach społecznościowych i zaznaczyć swoją obecność na wydarzeniu, aby być na bieżąco z kolejnymi ogłoszeniami.Data rozpoczęcia wydarzenia: 28.02.2026
Reklama