W ostatnich tygodniach opinią publiczną wstrząsnęła afera z 28-letnim Dawidem Kacprzykiem, działaczem młodzieżówki Koalicji Obywatelskiej i pracownikiem wielu instytucji opieki zdrowotnej, który tylko w jednym roku zarobił 1.600.000 zł, gdzie dyżury tego typa potrafiły trwać nawet po 96 godzin, a o wątpliwych kompetencjach nie wspomnę. Nie będę go tytułował lekarzem, ponieważ trudno doszukać się jakiejkolwiek etyki czy pokory. Zwykły, młody w krótkich spodenkach cwaniaczek bez doświadczenia, zaangażowany w działalność polityczną, nastawiony na kasę i wpływy. Aby odwrócić uwagę od tego typa, zaatakowano ogólnie lekarzy i ich zarobki, gdzie oczywiście patologia ma miejsce, ale ja chciałbym zwrócić uwagę na równie irytującą patologię chyba o jeszcze większym zasięgu.
Spółki komunalne to krowy dojne, zasilające kieszenie lokalnych kacyków na ogromną skalę i drenujące kieszenie mieszkańców, którzy w rzeczywistości są właścicielami tych spółek, które mają świadczyć usługi na rzecz mieszkańców i podnosić ich komfort. W rzeczywistości bardzo często są bankomatem dla ludzi czujących się świetnie w mętnej wodzie. Dlaczego na przykład mamy drogą wodę? Bo prezes czy dyrektor musi zarobić. W ubiegłym roku poruszyłem już ten temat i na żadną refleksję nie liczyłem i się nie przeliczyłem. Toteż postanowiłem wrócić do tematu w kontekście patologii zarobków oderwanych od rzeczywistości.
Chodzi o Radnego Powiatowego Witolda Sosnowskiego, jako przykład na patologiczne zjawiska w spółkach komunalnych. Witold Sosnowski notorycznie spóźniający się na sesje rady powiatu, a zgodnie ze swoim oświadczeniem majątkowym w 2024 uzyskał z tego tytułu przychody w wysokości 21.301,86 zł, ale w 2025 to już 22.796,86 zł, czyli więcej o 1.495 zł. Jako obywatel pytam: za co? Za notoryczne spóźnianie się na sesję? Ja osobiście nie znam żadnych inicjatyw czy jakiejkolwiek aktywności radnego Sosnowskiego na rzecz rozwijania powiatu, tylko branie kasy? Jednak to jest dopiero początek. Radny Sosnowski jest zatrudniony w dwóch spółkach komunalnych w miejscowości Skarszewy(miejscowości liczącej ok. 6.600 mieszkańców!) - w Gminnych Wodociągach i Kanalizacji Sp. z o.o. i Gminnym Przedsiębiorstwie Komunalnym Sp. z o.o. również w Skarszewach, w obu pełni funkcję Prezesa Zarządu. Łącznie w 2024 wykazał dochód 377.094,33 zł , jednak zgodnie z oświadczeniem majątkowym w 2025 roku dochód radnego Sosnowskiego z tego tytułu wyniósł już 399.330,95 zł !!! Czyli tylko w jednym roku dochód radnego Sosnowskiego z tytułu pracy w spółkach komunalnych wzrósł o 22.236,62 zł !!! Muszę zadać ponownie pytanie, jak Prezes Sosnowski dzieli czas pracy w spółkach, bo wychodzi na to, że pracuje w każdej po cztery godziny dziennie, więc zarabia po ok. 200.000 zł pracując w każdej ze spółce na pół etatu? Chyba, że pracuje po 16 godzin, jak niektórzy lekarze w ochronie zdrowia? Zatrudnienie w dwóch spółkach komunalnych może tłumaczyć notoryczne spóźnienia radnego Witolda Sosnowskiego na sesje rady powiatu, dlaczego więc otrzymuje pełną dietę radnego, skoro nie wypełnia należycie obowiązków radnego? A może w tej sytuacji powinien zrzec się mandatu radnego? To dokładnie taka sama patologia, a może i o większym zasięgu, jak ta w ochronie zdrowia.

Dojenie mieszkańców poprzez spółki komunalne w bardzo wielu miejscowości w Polsce przez lokalnych kacyków trwa, więc nie dziwmy się, że jest droga woda czy wywóz śmieci. Szkoda tylko mieszkańców takich miejscowości, jak przykładowe Skarszewy, które nie są odosobnionym przypadkiem, ale tak wybrali mieszkańcy.
https://www.facebook.com/olek.wojciechowski.1829
Felieton ukazał się 29 lipca br. w Gazecie Tczewskiej nr 14/2026

Napisz komentarz
Komentarze