Jeszcze przed sezonem grzewczym tona pelletu kosztowała około 1200 zł. Dla wielu gospodarstw domowych była to rozsądna i dostępna forma ogrzewania. Gdy jednak przyszły silne mrozy, w magazynach zaczęło świecić pustkami, a w punktach sprzedaży pellet stał się towarem deficytowym. Wraz z brakami pojawiły się także drastyczne podwyżki cen.
Obecnie w niektórych miejscach w Polsce cena pelletu sięga nawet 3000 zł za tonę, co dla wielu rodzin jest kwotą nie do udźwignięcia. Konsumenci nie kryją oburzenia i coraz głośniej mówią o wykorzystywaniu sytuacji przez część sprzedawców. – To zwykłe żerowanie na ludziach w środku zimy – komentują internauci.
Wielu kupujących podkreśla, że nie mieli możliwości przygotowania się na tak nagłe i wysokie podwyżki, a zmiana źródła ogrzewania w trakcie sezonu grzewczego jest praktycznie niemożliwa. Zamiast tego zaczęli jednak szukać alternatyw – i, jak się okazuje, takie rozwiązania już istnieją.
Coraz więcej osób decyduje się na tańsze zamienniki pelletu drzewnego, takie jak pellet ze zbóż czy samo zboże, które w niektórych piecach na pellet sprawdza się równie dobrze. Dla tych użytkowników różnica w kosztach jest ogromna, dlatego – jeśli tylko instalacja na to pozwala – wybierają znacznie tańszą opcję, rezygnując z drogiego pelletu.
Eksperci i sami konsumenci zwracają uwagę, że obecna sytuacja może odbić się sprzedawcom bokiem. Klienci, raz zrażeni tak wysokimi cenami, nie tylko szukają alternatyw tu i teraz, ale także zabezpieczą się na przyszłość. Kupowanie opału z dużym wyprzedzeniem, magazynowanie czy zmiana paliwa to rozwiązania, które coraz częściej pojawiają się w rozmowach.
Nie bez znaczenia jest również fakt, że za zachodnią granicą pellet jest znacznie tańszy. W Niemczech cena tony pelletu wynosi około 1300 zł, czyli tyle, ile jeszcze niedawno w Polsce. Coraz więcej osób zapowiada, że jeśli tylko będzie taka możliwość, zacznie sprowadzać pellet z zagranicy, co dodatkowo wpłynie na krajowy rynek.
Zdaniem wielu mieszkańców obecna sytuacja ma znamiona skandalu i pokazuje, jak łatwo w kryzysowych momentach dochodzi do nadużyć. Jednocześnie powszechne jest przekonanie, że rynek prędzej czy później się unormuje – głównie dlatego, że konsumenci już teraz uczą się reagować, kombinować i szukać tańszych rozwiązań.
Jedno jest pewne: po tej zimie wielu użytkowników pelletu wyciągnie wnioski. A sprzedawcy, którzy dziś liczą szybki zysk, mogą w przyszłym sezonie boleśnie odczuć konsekwencje obecnej polityki cenowej.










Napisz komentarz
Komentarze