piątek, 11 września 2026 14:46
Reklama
Wspominamy archiwalny artykuł Gazety Tczewskiej sprzed 20 lat...

Coś nie tak, bo autobusy nie jeżdżą…

31 sierpnia minie 45 lat od momentu pierwszych strajków w Polsce, które zmieniły bieg historii. Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej (PKS) było pierwszym strajkującym w pamiętnym sierpniu zakładem w Tczewie.
  • Źródło: Gazeta Tczewska
Coś nie tak, bo autobusy nie jeżdżą…

Autor: Wikipedia.pl

Źródło: Wikipedia

TCZEW.
 „Ciężka atmosfera” od dłuższego czasu wisiała w powietrzu. Brakowało wszystkiego – od części, paliwa po masło, ale także chleba. „Coś nie tak, bo autobusy nie jeżdżą” – jak określili dziennikarze „Głosu Wybrzeża”, podsumowując 15 sierpnia 1980 r.
 

Zamknięta brama wyjazdowa

– Zaczęło się od zamknięcia bramy wyjazdowej do zakładu – przypomina Roman Bojanowski.

Władysław Wojno, były kierowca PKS: – Warsztaty PKS ogłosiły strajk. Przy bramie wyjazdowej stanęła straż robotnicza, która nie dopuściła do wyjazdu autobusów. Sobie przypisuję pomysł powołania Komitetu Strajkowego. W skład komitetu weszli: Władysław Wojno, Andrzej Nowakowski, Andrzej Mroczkowski, Andrzej Wróblewski oraz Roman Bojanowski.

Strajk – 4–5 dniach do warsztatów PKS w Tczewie przyłączyły się MKS-y. Warsztaty ogłosiły strajk już 15 sierpnia, reszta zakładu PKS włączyła się do protestu kilka dni później.

Przez dziurę w płocie

Najważniejsze wydarzenia miały miejsce w siedzibie Komitetu Strajkowego.

Wojno i Jerzy Bandrowski pojechali autobusem do Gdańska, aby skontaktować się z Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym. –  Wjechaliśmy na teren stoczni przez dziurę w płocie. Spotkaliśmy się z Lechem Wałęsą i innymi działaczami, by przekazać im wiadomość o strajku PKS w Tczewie. To, że udało się nam tam dostać, było ogromnym przeżyciem. Czułem się jak uczestnik wydarzeń historycznych.

– Wróciliśmy do Tczewa z odezwą do wszystkich zakładów pracy, by solidaryzowały się ze strajkiem – dodaje Wojno.

Roman Bojanowski wspomina: – Byli kierowcami–robotnikami. Nasze postulaty nie miały charakteru żądań politycznych, takich jak uwolnienie więźniów politycznych czy likwidacja JOK-u Jacka Kuronia i Adama Michnika. Chcieliśmy poprawy naszego życia i wyprowadzenia kraju z sytuacji kryzysowej, skrócenia czasu oczekiwania na mieszkania, zaopatrzenia w żywność i odzież, czyli przedstawicieli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

– Wraz z dwoma osobami zawiozłem je na motorze do siedziby PZPR – wspomina Roman Bojanowski. - Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności (2013).

Pieniądze od Anny Walentynowicz

Ustalono, że uczestnicy strajku muszą otrzymywać zapłatę za pracę.

– Pamiętam, jak Anna Walentynowicz wręczyła nam pieniądze – wspomina Wojno. – To była równowartość dniówki.

– Wszędzie było pełno milicji, która sprawdzała kierowców i tylko szukała pretekstu, aby aresztować ludzi. Mówiłem, że nie jestem jednym z kierowców – dodaje. – Odżegnał krzyżem między Tczewem a Gdańskiem i powtarzałem, że nie interesował się tym, co dzieje się w Tczewie.

– Odtąd krążyłem między Tczewem a Gdańskiem i dowoziłem do stoczni wiadomości – dodaje Wojno. – Dostałem całe 5000 złotych, które odebrałem, pokwitowałem i w całości przekazałem do zakładu w Tczewie.

– Byłem członkiem rady zakładowej, przez dwa lata upominałem się o wybór przewodniczącego strajku, gdyż czynił się z niczego.

– Jednak dla mnie liczyła się przede wszystkim sprawa związku zawodowego – mówi Władysław Wojno.

Tysiące ludzi nie dojechało

Strajk w PKS trwał do 31 sierpnia 1980 r., co oznacza, że przez dwa tygodnie PKS-y nie wyjeżdżały z tczewskiej zajezdni. Autobusy nie kursowały również na trasie do Gdańska. Tysiące ludzi codziennie maszerowało do pracy, np. wzdłuż torów kolejowych do zakładów w Tczewie.

– Ludzie byli zmęczeni, ale wszyscy zdawali sobie sprawę, że sytuacja w kraju jest bardzo trudna. Solidarność dała ludziom nadzieję na zmiany – mówi Władysław Wojno.

Pracownicy gdańskiego MKS-u pomagali też w organizacji strajku w Tczewie. – Wspólnie drukowaliśmy ulotki, które rozdawaliśmy mieszkańcom Tczewa, informując o sytuacji w kraju – dodaje.

Osoby mieszkające na wsi i w małych miastach nie miały połączeń. – Później mieszkańcy musieli pieszo iść np. z Gniewa czy Pelplina do Tczewa. Telewizja, prasa i radio były odcięte, ludzie domyślali się jedynie, że coś jest nie tak, gdy autobusy nie wyjechały na trasy.

Po podpisaniu porozumień w stoczni do PKS zaczęły zajeżdżać nowe autobusy – przypomina Bojanowski.

Nie tak miało być…

– Czy było warto? Obaj działacze są zgodni, że było warto, ale nie o taką Polskę walczyli. Wszystko poszło w innym kierunku.

– Walczyliśmy o ludzką godność, sprawiedliwość i równość. – Nie o to nam szło, by władze Solidarności walczyły o stołki, układy, przywileje – mówi Wojno.

– Sytuacja w kraju nadal nie jest dobra, ludzie wyjeżdżają za chlebem do Anglii czy Niemiec. Młodzi muszą szukać szczęścia poza Polską – dodaje.

Plany Wałęsy i innych działaczy Solidarności z tamtych lat były inne. Dziś wielu z nich nie utożsamia się z obecną władzą.

Obaj nasi rozmówcy podkreślają, że gdyby można było jeszcze raz cofnąć czas, decyzja o podjęciu strajku zapadłaby ponownie. „Wtedy to była konieczność, bo władze komunistyczne doprowadziły kraj na skraj przepaści, ale teraz inaczej byśmy to rozegrali, lepiej”.
 


 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Ekologia, zabawa i dobra energia. Na Osiedlu Witosa otwierają ścieżkę ekologiczną Ekologia, zabawa i dobra energia. Na Osiedlu Witosa otwierają ścieżkę ekologiczną Nowa atrakcja na tczewskim osiedlu już w piątek !Tczewianie zyskają nowe miejsce do nauki, zabawy i rodzinnego spędzania czasu. W piątek, 11 września, na Osiedlu Witosa oficjalnie otwarta zostanie ścieżka ekologiczna. Organizatorzy przygotowali z tej okazji wydarzenie dla mieszkańców, podczas którego nie zabraknie atrakcji dla dzieci i dorosłych.Ścieżka ekologiczna powstała z myślą o mieszkańcach, rodzinach oraz wszystkich, którzy chcą odpocząć na świeżym powietrzu i jednocześnie dowiedzieć się czegoś o otaczającej nas przyrodzie. Na trasie znalazły się m.in. tablice edukacyjne oraz elementy pozwalające w ciekawy i przystępny sposób poznawać świat natury.Oficjalne otwarcie odbędzie się w piątek, 11 września, o godz. 12:00, na Skwerze 750-lecia Miasta Tczewa, od strony ul. Frycza-Modrzewskiego.🎈 Będzie coś dla najmłodszychOtwarcie ścieżki ma być nie tylko oficjalną uroczystością. Organizatorzy zaplanowali również atrakcje dla mieszkańców. Na dzieci czekać będą darmowe dmuchańce, a uczestnicy wydarzenia będą mogli skorzystać z kiełbasek z grilla, słodkiego poczęstunku oraz napojów.To dobra okazja, by zajrzeć na Osiedle Witosa, zobaczyć nową ścieżkę i sprawdzić, jak prezentuje się miejsce stworzone z myślą o edukacji ekologicznej i wypoczynku.📅 Piątek, 11 września⏰ godz. 12:00📍 Skwer 750-lecia Miasta Tczewa – od strony ul. Frycza-Modrzewskiego  Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.09.2026 12:00 – Data zakończenia wydarzenia: 11.09.2026 15:00
Reklama
Reklama