wtorek, 3 lutego 2026 10:05
Reklama
Reklama

Gwiezdne Wojny w natarciu

TCZEW. Nie tak dawno temu, w nie aż tak odległej galaktyce, miało miejsce niezwykłe wydarzenie - podróżujący z planety na planetę (a przynajmniej z miasta do miasta - kilka miesięcy temu odwiedzili Gdynię) postacie z Gwiezdnych Wojen trafiły do Tczewa. Mistrz Jedi, Szturmowiec, pilot myśliwca TIE, Mara Jade, Sith... - fani gwiezdnej sagi Georga Lucasa mogli zrobić sobie zdjęcie z każdym z nich.
Gwiezdne Wojny w natarciu
Podczas zorganizowanej przez portal internetowy www.GwiezdneWojny.com.pl trzydniowej imprezy atrakcji było dużo więcej: wystawa modeli, strzelnica, pokazy walk na miecze świetlne, prezentacje fan filmów, kącik gier itd. Podczas gdy młodsi wymachiwali plastikowymi mieczami, starsi podziwiali pełne detali repliki gwiezdno-wojennych pojazdów. Kiedy mali padawanowie pobierali nauki u rycerza Jedi, ich ojcowie oglądali się za rudowłosą Marą Jade. Dla każdego coś miłego!

Gwiezdne Wojny od A do Z
Tylu ludzi przez pomieszczenia Centrum Kultury i Sztuki nie przewinęło się już dawno. Mali, duzi, chłopcy, dziewczęta... - okazało się, że fanów Gwiezdnych Wojen w Tczewie nie brakuje, a Moc jest w nich zaiste silna. Swoją wiedzą na temat stworzonego przez Georga Lucasa uniwersum popisali się przede wszystkim najmłodsi - znali odpowiedź na prawie każde zadane w quizie pytanie. Jakiej rasy był Generał Grievous? Jak nazywał się statek, którym dowodził Admirał Ackbar? Z jakiej planety pochodzą Twi’lekowie? Chociaż odpowiedzi na te pytania nie znajdziemy nawet w filmach Lucasa, młodzi fani odpowiadali na nie nie łamiąc sobie przy tym języka.

Blastery w dłoń
Podczas gdy kandydaci do Akademii Jedi brali udział w „quizach kwalifikacyjnych”, inni próbowali swoich sił na strzelnicy - wycięta z tektury postać imperialnego szturmowca przyjęła na siebie setki strzałów z naładowanego gumowymi strzałkami blastera. Mali rekruci zostali również przeszkoleni w zakresie rozpoznawania pojazdów (którego to szkolenia przechodzić w zasadzie nie musieli, gdyż każdą wskazaną przez instruktora machinę nazwać potrafili bez zająknięcia).
- Snowspeeder! Snowspeeder! - wykrzykiwali kiedy oprowadzający ich po wystawie Mistrz Jedi sięgał po kolejny model.

Figurka na dobry początek
Replikami gwiezdno-wojennych pojazdów zainteresowani byli również starsi uczestnicy imprezy. Ilość modeli i statuetek, jakość ich wykonania oraz cena (niektóre z takich „zabawek” kosztują grubo ponad 1000 zł, a i dostać je nie jest łatwo) wzbudziły respekt nawet u tych, którzy o Gwiezdnych Wojnach wiedzieli na tyle mało, że na widok spacerującego ulicami Starówki żołnierza Imperium krzyczeli: „o, to ten robot z Gwiezdnych Wojen!”.
- Ja nie jestem fanką, mój mąż jest - powiedziała nam jedna ze starszych uczestniczek imprezy. - Musiałam zabrać mu portfel, bo inaczej wrócilibyśmy do domu z torbą pełną zakupów.
Na plastikowe miecze świetlne naciągali swoich rodziców wszyscy chłopcy, znaleźli się też chętni na małe figurki i koszulki. Kto wie, być może niektórzy z nich zapoczątkowali w ten sposób kolekcję, która za kilka lat rozmiarami dorówna tej zebranej przez organizatorów?

Nie tylko od Georga Lucasa
Na czas trwania imprezy galeria Centrum Kulltury i Sztuki zamieniła się w kino, w którym obejrzeć mogliśmy... nie, nie obie trylogie Gwiezdnych Wojen, a twórczość fanów. Tzw. fan filmy to krótkometrażowe (choć nie zawsze) produkcje zrealizowane przez miłośników sagi Georga Lucasa. Owszem, większość z nich to obrazy kilkuminutowe, powstałe przy niewielkim budżecie i nakręcone w pobliskich parkach, na podziemnych parkingach czy nawet w piwnicach. Jednak co jakiś czas swoją premierę ma film, który zachwyca pod względem zarówno fabuły, jak i strony wizualnej: efekty specjalne, kostiumy, scenografia montaż… Ponieważ wszystko w nich stoi na wysokim poziomie, ogląda się je niczym profesjonalne, zrealizowane przez studio filmowe produkcje. IMPS, Troops, Revelations, Broken Allegiance… - warto je obejrzeć, tym bardziej, że dostępne są w internecie całkowicie za darmo.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Festiwal Smaków Regionalnych wraca! Druga edycja już na przełomie lutego i marca 2026 Festiwal Smaków Regionalnych wraca! Druga edycja już na przełomie lutego i marca 2026 Miłośnicy regionalnych przysmaków mogą już zapisywać datę w kalendarzu. W dniach 28 lutego – 1 marca 2026 roku odbędzie się druga edycja Festiwalu Smaków Regionalnych. Organizatorzy zapowiadają jeszcze więcej wystawców, nowych smaków i wyjątkowy klimat, który przyciągnie zarówno smakoszy, jak i całe rodziny.Po sukcesie pierwszej edycji Festiwal Smaków Regionalnych powraca w jeszcze większym wydaniu. Przez dwa dni odwiedzający będą mogli spotkać lokalnych producentów z różnych regionów Polski, spróbować tradycyjnych wyrobów oraz poznać historie kryjące się za ich recepturami.Na uczestników czekać będą m.in. sery, miody, pieczywo, wędliny i wiele innych regionalnych specjałów. Jak zapowiadają organizatorzy, w tym roku wydarzenie zostanie rozszerzone o nowe strefy tematyczne oraz większą przestrzeń wystawienniczą, co ma zapewnić jeszcze lepszy komfort zwiedzania i zakupów.– To wydarzenie dla wszystkich, którzy cenią dobrą, autentyczną kuchnię i produkty tworzone z pasją. Jedno jest pewne – nikt nie wyjdzie stąd głodny – zapowiadają organizatorzy.Festiwal Smaków Regionalnych to nie tylko okazja do zakupów, ale też do kulinarnej podróży po Polsce i spotkań z ludźmi, którzy stoją za wyjątkowymi produktami.Osoby zainteresowane udziałem w wydarzeniu mogą już teraz śledzić informacje organizatora w mediach społecznościowych i zaznaczyć swoją obecność na wydarzeniu, aby być na bieżąco z kolejnymi ogłoszeniami.Data rozpoczęcia wydarzenia: 28.02.2026
Reklama