wtorek, 3 lutego 2026 10:05
Reklama
Reklama

„Syn marnotrawny” w tanecznej oprawie

TCZEW. - Każdy z nas, aby przyjechać i pokazać się na scenie w Polsce zapłacił z własnej kieszeni. W Polsce musimy zdać się na własne siły - powiedział Jiri Vorbowsky, dyrektorem Balletu Magnificat. Na deskach Centrum Kultury i Sztuki wystąpił Ballet Magnificat z USA, który zaprezentował „Syna marnotrawnego”. Sala pękała w szwach.
„Syn marnotrawny” w tanecznej oprawie
Grupa podzieliła swój występ na dwie części. W pierwszej zaprezentowała pokaz baletowy do różnego rodzaju motywów muzycznych. W drugiej opowiedziano historię biblijnej syna marnotrawnego, oczywiście w baletowo-tanecznej formie.
Baletnice i baletmistrz Jiri Vorbovsky nie ograniczali się do baletu, były inspiracje taneczne z różnych zakątków świata.
Oszczędna scenografia pobudzała aktorów do większej ekspresji na scenie. Właściwie to postacie posługiwały się jedynie zmieniającymi się strojami oraz rekwizytami, np. przebranie za świniopasa oraz przy scenach trwonienia majątku przez głównego bohatera.
Balet gości w Tczewie bardzo rzadko. Tczewianie nie widzieli go u siebie od dawna. Wyjątek stanowią pojedyncze spektakle festiwalu „Zdarzenia”, w których od czasu do czasu pojawiają się nawiązania do baletu.
Dyr. Jiri Vorbowsky, przerwy wykorzystywał do podzielenia się swoim przesłaniem.
- Cieszymy się, że możemy tu być dziś wieczór z Wami. Chcielibyśmy złożyć serdeczne i głębokie kondolencje z powodu śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego i tylu ludzi, którzy z nim lecieli. W takich momentach bez względu na narodowość i rasę wszyscy jesteśmy tacy sami. Jesteśmy też tacy sami z powodu Jezusa Chrystusa, który jest naszym najlepszym pasterzem. On jest naszym bratem. Opiekuje się swoimi owcami. Przebyliśmy tyle mil, by być tutaj z Wami. Chciałbym, aby przez mój taniec zmieniły się Wasze serca…
Organizatorzy przepraszają tych chętnych, którzy przybyli na sztukę, a zabrakło dla nich miejsc.

Trzeba zaufać sobie…

Rozmowa z Jiri Voborsky'm, Amerykaninem czeskiego pochodzenia, dyrektorem Balletu Magnificat.

- Jesteśmy zespołem międzynarodowym. Pochodzimy z Jackson nad Missisipi. Grupę tworzą studenci z całego świata, a także osoby z profesjonalnych firm zajmujących się tańcem. Prezentujemy ok. 80 – 90 przedstawień w roku. Występowaliśmy nie tylko w USA, ale także w Czechach, Macedonii, Belgii, Holandii, Grecji, Singapurze, Kostaryce, Puerto Rico, Kanadzie, Izraelu. A teraz cieszymy się, że mogliśmy odwiedzić Polskę.
- Jakie utwory muzyczne prezentowaliście w Tczewie?
- Używamy wszystkich rodzajów muzyki: od klasycznej przez jive, aż po motywy celtyckie. Tak było także podczas „Syna marnotrawnego” w Tczewie.
- Widzowie mogli zobaczyć różne style tańca...
- Przedstawiliśmy balet klasyczny, ale ten rodzaj tańca bardzo ogranicza możliwość opowiadania historii. Dlatego sięgnęliśmy po elementy z różnych tańców, z wielu zakątków świata. Wszystko po to, by łatwiej dotrzeć z przekazem naszej sztuki. Pokazaliśmy balet liryczny, który nie jest nowoczesnym tańcem - w wersji bardzo „złagodzonej”. Ponieważ nasze przedstawienie trwało jedynie godzinę i 10 minut, postanowiliśmy czerpać z wielu gatunków tańca po trochu.
- Dlaczego posłużyliście się akurat baletem, by opowiedzieć o „Synu marnotrawnym”?
- Nie chcieliśmy się skupić tylko na przekazie artystycznym. Istotne dla nas było ukazanie także przesłania religijnego. Mogliśmy skupić się wyłącznie na balecie, ale nie chodziło nam tylko o zaprezentowanie własnych umiejętności. Chcieliśmy pokazać, iż każdy z nas może zmienić swoje życie i że trzeba zaufać sobie…
- Dlaczego posłużyliście się skromną scenografią?
- Niestety, jesteśmy ograniczeni, jeśli chodzi o transport. Poza tym na spektakl wstęp był wolny. Każdy z nas, aby przyjechać i pokazać się na scenie zapłacił z własnej kieszeni. W USA mamy pełne wyposażenie, światła, elementy scenograficzne i różnego rodzaju  rekwizyty. W Polsce musimy zdać się na własne siły.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Festiwal Smaków Regionalnych wraca! Druga edycja już na przełomie lutego i marca 2026 Festiwal Smaków Regionalnych wraca! Druga edycja już na przełomie lutego i marca 2026 Miłośnicy regionalnych przysmaków mogą już zapisywać datę w kalendarzu. W dniach 28 lutego – 1 marca 2026 roku odbędzie się druga edycja Festiwalu Smaków Regionalnych. Organizatorzy zapowiadają jeszcze więcej wystawców, nowych smaków i wyjątkowy klimat, który przyciągnie zarówno smakoszy, jak i całe rodziny.Po sukcesie pierwszej edycji Festiwal Smaków Regionalnych powraca w jeszcze większym wydaniu. Przez dwa dni odwiedzający będą mogli spotkać lokalnych producentów z różnych regionów Polski, spróbować tradycyjnych wyrobów oraz poznać historie kryjące się za ich recepturami.Na uczestników czekać będą m.in. sery, miody, pieczywo, wędliny i wiele innych regionalnych specjałów. Jak zapowiadają organizatorzy, w tym roku wydarzenie zostanie rozszerzone o nowe strefy tematyczne oraz większą przestrzeń wystawienniczą, co ma zapewnić jeszcze lepszy komfort zwiedzania i zakupów.– To wydarzenie dla wszystkich, którzy cenią dobrą, autentyczną kuchnię i produkty tworzone z pasją. Jedno jest pewne – nikt nie wyjdzie stąd głodny – zapowiadają organizatorzy.Festiwal Smaków Regionalnych to nie tylko okazja do zakupów, ale też do kulinarnej podróży po Polsce i spotkań z ludźmi, którzy stoją za wyjątkowymi produktami.Osoby zainteresowane udziałem w wydarzeniu mogą już teraz śledzić informacje organizatora w mediach społecznościowych i zaznaczyć swoją obecność na wydarzeniu, aby być na bieżąco z kolejnymi ogłoszeniami.Data rozpoczęcia wydarzenia: 28.02.2026
Reklama