FELIETON. Sport jest najlepszym ambasadorem, czy na pewno?

  • 25.05.2020, 23:16
  • Źródło: Gazeta Tczewska
FELIETON. Sport jest najlepszym ambasadorem, czy na pewno?

Podziel się:

Oceń:

Nie ukrywam, że do napisania tego felietonu skłoniła mnie ostatnia informacja o rezygnacji zespołu piłkarek ręcznych Sambora Tczew, z ubiegania się o licencję na grę w Superlidze.

Od dawna wiadomo, że sport to najlepszy ambasador oraz promotor miejsc, w których odbywają się imprezy sportowe różnego szczebla. Dlatego państwa, regiony czy miasta zabiegają o to, żeby imprezy odbywały się na ich terenie. Dbają również o jak najwyższy poziom sportu w społeczności lokalnej na każdym szczeblu, a szczególnie każdy marzy o sukcesach sportu profesjonalnego. Nawet ci, którzy nie interesują się sportem ulegają magii sukcesów sportu profesjonalnego. Przykładem może być „Małyszomania”, „ Stochmania”, „ Kubicomania” czy Justyna Kowalczyk, Robert Lewandowski lub odnoszący sukcesy lekkoatleci. Ile dla Polski i społeczności lokalnych zrobiły te nazwiska nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, a to tylko przykłady. Ile nazwisko Adama Małysza zrobiło dla miejscowości Wisła, wiedzą nie tylko jej mieszkańcy. W Wiśle odbywają się zawody rangi międzynarodowej w skokach, Wisła odnotowała dynamiczny wzrost turystyki, itd. Robert Kubica dla polskiego sportu motorowego zrobił chyba więcej niż wszyscy razem wzięci, promując przy okazji największy Polski koncern paliwowy. Dodatkowo wszystkie takie sukcesy mają ogromny pozytywny wpływ na młodzież.

Niestety w tym miejscu musimy zderzyć się z naszą lokalną zaściankową rzeczywistością. Ogłoszono, że zespół piłkarek ręcznych Sambor Tczew zrezygnował z ubiegania się o licencję gry w Superlidze. Na wstępie myślę, że stwierdzenia, które pojawiały się, iż zespól zrezygnował z gry w Superlidze są daleko krzywdzące dla zawodniczek. To działacze zrezygnowali z wprowadzenia zespołu do Superligi tłumacząc się COVID-19 i brakiem pieniędzy - chyba, że się mylę? Każdy sportowiec wkładając serce, zdrowie i czas w to, co robi dąży zawsze do osiągnięcia szczytów, chyba, że sam nie wierzy w to, co robi, wtedy nigdy ich nie osiągnie. Myślę, że temat jest bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać. Idąc od początku, w większości rozwiniętych krajów, sport szkolny ma bardzo wysoką rangę, u nas zajęcia wychowania fizycznego często są traktowane, jako zło konieczne, a nauczyciele przedmiotów ścisłych odnoszą się do nich, delikatnie mówiąc, z ironią (oczywiście nie wszyscy).

W jaki sposób nasz sport lokalny ma się rozwijać, mieć poważną rangę? Basen, który budowano latami ( młodzi mieszkańcy pewnie nie wiedzą) po prostu „niekończąca się opowieść”. Jak go zbudowano, to okazało się, że jest za krótki, aby odbywały się w nim poważne zawody pływackie. Dzisiaj tenże „basen”, to dla miasta 60 tysięcznego jakaś żenada, a podobno mieliśmy mieć już nowy? „Slip” na tak zwanej „przystani” jak zbudowano, to go za kilka miesięcy rozebrano, bo nie spełniał żadnych norm żeglarskich. „Stadion lekkoatletyczny” (a w zasadzie boisko) zbudowano taki, na którym żadne poważne imprezy sportowe się nie odbędą, bo otrzymał najniższy możliwy certyfikat PZLA dopuszczający do użytku. Jak przy moście zbudowano „skatepark”, to się okazało, że służył wszystkim, tylko nie rolkarzom, bo do niczego się nie nadaje. Przykładów, jeśli chodzi o słabą infrastrukturę sportową w mieście można by mnożyć.

Zadaję sobie pytanie - kiedy pojawi się odrobina profesjonalizmu w działaniach wokół sportu lokalnego? Od dawna panuje przekonanie, że bardzo doby trener powinien również pełnić rolę managera tego sportu. Nic bardziej mylnego. Oddaję wielki szacunek trenerom i ich wiedzy w zakresie sportu, jednak często nie pokrywa to się z umiejętnością zarządzania i kreatywnością, co pokazała chociażby budowa tak zwanego stadionu lekkoatletycznego. Mam wrażenie, że pomimo tego, iż zarówno w ratuszu jak i w starostwie zasiadają byli sportowcy, samorządowcy, społecznicy, którzy nie rozumieją zasad funkcjonowania i korzyści płynących ze współczesnego sportu, szczególnie profesjonalnego. Żaden mały czy średni przedsiębiorca nie będzie łożył własnych pieniędzy na byle co. Duży biznes jest zainteresowany sukcesami i profesjonalnym sportem oraz profesjonalnym zarządzaniem nim. Czas to zrozumieć. Niestety jest to również efekt braku budowania silnej wspólnoty lokalnej. Żadne poważne reklamy nie pojawią się na stadionie lekkoatletycznym, a jednym z niewielu sponsorów może zostanie np. jakaś spółka komunalna. Dotyczy to również każdego innego obiektu.

Smutny przykład piłkarek ręcznych Sambora Tczew to kolejny przykład zmarnowanych szans i dobitnie pokazuje, że Tczew dryfuje niestety w kierunku głębokiej prowincji. Gdybyśmy tworzyli silną wspólnotę,to jako mieszkańcy nie powinniśmy dopuścić do rezygnacji piłkarek ręcznych z gry w Superlidze. A tak, zapewne jak zawsze, zostanie nam wszechobecna bylejakość, byle jaki basen, byle jakie boisko lekkoatletyczne, byle jaka piłka nożna, wspomnienie o slipie, byle jakie … itd., itd..

 

Olek Wojciechowski

olekwojciechowski01.gmail.com

 

 

 

Źródło: Gazeta Tczewska

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu tczewska.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
B532
B532 26.05.2020, 12:25
Na sport w Tczewie nie ma pieniędzy. Pieniądze są na filmowe gnioty Michała Milowicza. Niestety, jacy wyborcy, taki prezydent miasta.
ibserwator
ibserwator 27.05.2020, 15:17
Na pewno mamy utalentowanych trenerów min. lekkoatletyki. Są też choć niewielu utalentowani lekkoatleci. Teraz przynajmniej będą mieli gdzie trenować, ale na dłuższą metę to nie wstarczy. Potrzebny jest impuls, kóry przyciągnie młodych sportowców, a do tego konieczny jest duży obiekt nie IV b, a I a., gdzie odbywałyby się mityngi międzynarodowe, a nie szkolne, działkowcow i masters.

Pozostałe