Feta w Tczewie i własne produkcje teatralne. Rozmowa z nowym dyrektorem Centrum Kultury i Sztuki

  • 21.03.2020, 11:58
  • Wawrzyniec Mocny
Feta w Tczewie i własne produkcje teatralne. Rozmowa z nowym dyrektorem Centrum Kultury i Sztuki Archiwum

Podziel się:

Oceń:

Z Tomaszem Hildebrandtem, nowym dyrektorem Centrum Kultury i Sztuki o planach, teatrze i filmie; pomysłach na wielką kulturę w małym mieście oraz o tym, jak wykorzystać czas, w którym koronwirus... zamyka sceny teatralne i ekrany kinowe.

Centrum Kultury i Sztuki od niedawna ma nowego gospodarza. Jak po przeprowadzeniu kwerendy ocenia pan stan obejmowanego ośrodka?

- Wstępną koncepcję działania Centrum przedstawiłem już podczas konkursu na stanowisko dyrektora. Zdawałem sobie jednak sprawę, że podejmuję się jej przygotowania przy pewnych ograniczeniach, instytucję znałem głównie jako zwykły konsument. Po objęciu stanowiska przyszła pora na głębszą analizę w oparciu o dokumentację finansową, strukturę organizacyjną i rozmowy z pracownikami. Sytuacja nie jest najgorsza: imprezy się odbywały, warsztaty także, i to przy dużej frekwencji, ale jest też sporo problemów, którym trzeba sprostać. Przede wszystkim mamy znaczne zaległości finansowe z ubiegłego roku, które odpowiednio pomniejszają budżet na ten rok. Na najbliższe miesiące zakontraktowano też stosunkowo mało imprez, co jest już mniejszym problemem z uwagi na epidemię koronawirusa. Jednak tych wydarzeń powinno być w repertuarze znacznie więcej. Tym bardziej że tak naprawdę dysponujemy jedyną odpowiednio przystosowaną salą widowiskową o tej wielkości w powiecie tczewskim. Moim zdaniem powinniśmy tam organizować minimum jedno duże wydarzenie w tygodniu. W zbyt małym stopniu wykorzystywany jest też klub w „Zagłębiu Artystycznym”. To fajne, zmodernizowane miejsce i przydałoby się, by funkcjonowało jak klub muzyczny z muzyką na żywo, której prawie nie ma w Tczewie, i innymi atrakcjami klubowymi,. Taka oferta na pewno wkrótce się pojawi.

 

Co zrobić by oferta kulturalna trafiała do różnych grup odbiorców?

- Powinna być bardzo różnorodna. Chciałbym, by w ofercie było miejsce na interesujący koncert, zabawny kabaret, ambitny spektakl teatralny, dobry film czy rozrywkową rewię, wszystko to w różnej skali i skierowane do odbiorcy o różnych gustach. Zdaję sobie sprawę, że ciężko będzie w obecnej sali przystosowanej do spektakli teatralnych i widowisk, organizować bardziej dynamiczne wydarzenia jak np. występy rockowe, co nie oznacza, że nie można stawiać na dobrą muzykę do odbioru „na siedząco”. Poza tym w programie pojawią się mniejsze formy teatralne, jak monodramy czy spektakle teatru niezależnego, przeznaczone dla mniejszej liczby widzów (swoista mieszanka teatru impresaryjnego i repertuarowego). W ostatnim czasie zajmowałem się sceną teatru niezależnego w Gdańsku i wiem, że ta oferta istnieje niedaleko nas i wystarczy ją sprowadzić i udostępniać widzom w Tczewie. Chciałbym uruchomić też własne produkcje teatralne Centrum, które odpowiadałaby lokalnym potrzebom, ale równocześnie mogłyby stanowić produkt eksportowy, którym moglibyśmy chwalić się na festiwalach i przeglądach zewnętrznych. Zamierzam w tym celu oprzeć się na reżyserach trójmiejskich, przynajmniej na początku. Jeśli chodzi o aktorów, to najprawdopodobniej nie wystarczy istniejąca w Centrum baza w postaci warsztatów aktorskich, na które uczęszczają głównie dzieci i młodzież. To nie znaczy, że nie ma innych zasobów, w Tczewie są osoby na co dzień związane ze scenami teatralnymi spoza miasta, które można zaprosić do współpracy. Chciałbym też przywrócić tradycję teatru ulicznego...

 

Mówiąc o tego rodzaju przedstawieniach nasuwa się skojarzenie ze „Zdarzeniami”... Czy myśli Pan o ich reaktywacji pod inną postacią, niekoniecznie festiwalową? Był Pan dyrektorem Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych „Feta” - czy planowane jest sprowadzanie replik festiwalów teatralnych lub filmowych obok własnych przeglądów artystycznych?

- Na pewno nie w tak rozbudowanej formie jak międzynarodowy festiwal „Zdarzenia”. Raczej traktowałbym teatry uliczne jako powrót do pewnej idei, dodatek towarzyszący większemu, multidyscyplinarnemu wydarzeniu. I raczej w w skali mikro, z uwagi na ogrom kosztów i pracy organizacyjnej, które towarzyszyły oryginalnym „Zdarzeniom”. Jestem natomiast otwarty na repliki, np. współpracę przy wydarzeniach odbywających się w innych miastach, dzięki czemu sprowadzanie wartościowych kulturalnie spektakli byłoby stosunkowo tanie. Opracowałem już koncepcję współpracy z „Fetą”. Widziałbym np. produkt - „Feta w Tczewie”. Atrakcyjna wydaje mi się tu możliwość zaproszenia na korzystnych warunkach (bo odchodzą koszty logistyczne, głównie transportowe, stanowiące niekiedy50-60 proc. ceny), atrakcyjnych teatrów zagranicznych. Tym bardziej że teatr uliczny rozwija się za naszą zachodnią granicą bardzo dynamicznie i jest na bardzo wysokim poziomie, podczas gdy polski teatr uliczny przeżywaa kryzys. Jeśli chodzi o organizację własnych wydarzeń festiwalowych tego typu w większej skali, to na przeszkodzie stoją finanse, których w tej chwili nie mamy.

 

Kiedyś w CKiS organizowano repliki festiwali filmowych: np. Tofifest, Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni, czy Grand Off, funkcjonował DKF... Kuszący wydawałby się wieczór z rozdania oskarów...

- Jestem otwarty na tego typu pomysły. Na pewno będziemy rozwijać repliki wydarzeń filmowych. Szczególnie bliska jest mi idea Dyskusyjnego Klubu Filmowego, jednak bardziej jako kino studyjne, prezentujące filmy, których nie można zobaczyć choćby lokalnie, choćby w Heliosie. Często widz tczewski nie ma możliwości obejrzenia głośnych, ważnych produkcji, które z przyczyn komercyjnych nie są wyświetlane w kinach sieciowych. Chodzi o filmy ambitne, nagradzane i doceniane w świecie.

 

Jakie małe formy artystyczne będziemy mogli oglądać w CKiS?

- W klubie muzycznym pojawi się teatr improwizowany,, mniejsze kabarety, stand-up, slamy poetyckie (prezentacja poezji w dowolnej formie artystycznej, śpiewu, piosenki autorskiej) czy spotkania z podróżnikami. Jak już wspomniałem wcześniej, myślimy o małej scenie teatralnej dla dorosłych, ale i dla dzieci.

 

A jak podoba się Panu idea Amfiteatru Miejskiego jako miejsca organizacji dużych koncertów?

- Amfiteatr jest obiektem bardzo potrzebnym w Tczewie. Posiada on miejsca siedzące dla wielu widzów i jest przystosowany do do prezentacji różnego rodzaju widowisk, a dzięki ogrodzeniu daje możliwość biletowania wydarzeń i wprowadzenia odpowiednich środków bezpieczeństwa. Jest to jednak drogi obiekt wymagający modernizacji, co stanowi poważny problem organizacyjny i finansowy. Jak w latach ubiegłych, i w tym roku odbędzie się tam co najmniej jedno duże wydarzenie koncertowe. Przychodzi mi też na myśl bulwar nadwiślański, który jest jednak wielką przestrzenią na naprawdę duże wydarzenia. Poza tym będziemy wykorzystywali park przy naszym Centrum. To także teren zamknięty, co daje możliwość wprowadzenia biletów na imprezy, a dodatkowymi zaletami są bliskość infrastruktury Centrum oraz wykorzystanie naturalnej atmosfery piknikowej – miejsca spotkań dla mieszkańców z dodatkowymi atrakcjami, jak animacje czy modne ostatnio food trucki.

Chciałbym nadmienić o planie wprowadzenia dodatkowej formy działalności CKiS, którą nazywam „Czwartym filarem” - animacja kulturalno-społeczna, polegająca na aktywnościach integracyjnych i partycypacyjnych realizowanych w środowiskach lokalnych, pod hasłem: „Kultura w Sąsiedztwie”. Chciałbym więc dostarczyć ofertę Centrum do miejsc, gdzie jej na co dzień nie ma, do dzielnic i osiedli tczewskich i poprzez współpracę z organizacjami pozarządowymi, grupami nieformalnymi czy lokalnymi liderami spróbować zaktywizować mieszkańców i zachęcić ich do współtworzenia oferty kulturalnej miasta. Mam na myśli realizowanie pomysłów mieszkańców na osiedlowe wydarzenia zawierające elementy kulturalne, ale i działania społeczne, integrację, której celem będzie zwiększenie kompetencji kulturalnych i potrzeby współuczestnictwa z jednej strony i praktyczna realizacja idei otwartego domu kultury, z drugiej. Jest to trend świetnie rozwijający się obecnie za granicą, który jest już wdrażany w polskich miastach i nic nie stoi na przeszkodzie, aby robić to także w Tczewie. Chciałbym między innymi tworzyć wydarzenia piknikowe – integracyjne i wielopokoleniowe w poszczególnych dzielnicach Tczewa, z warsztatami, grami miejskimi, spektaklami familijnymi i innymi atrakcjami. To oczywiście latem, ale myślimy też o działaniach całorocznych, realizowanych przy współpracy z partnerami lokalnymi, którzy dysponują odpowiednimi lokalami. Chodzi nam o stworzenie miejsc spotkań kulturalnych, aktywnego spędzania czasu, wymiany poglądów i pomysłów. Być może uda się pozyskać środki na uruchomienie tzw. „mini grantów”.

 

- W jaki sposób będzie finansowana tego typu działalność społeczna?

Będziemy aplikować o środki do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Te środki wykorzystamy wspólnie z pieniędzmi CKiS na realizację pomysłów mieszkańców. Wspomniałem już o „mini grantach”, inną formą partycypacji mieszkańców będzie np. Świetlica Kreatywna z elementem otwartego naboru pomysłów do realizacji w ramach warsztatów. Projektem, który planujemy realizować z pozyskanych funduszy będą „Tczewskie Talenty”. Zamierzamy łowić „perełki”, zdolnych mieszkańców, utalentowanych w różnych dziedzinach, nie tylko artystycznych, i promować te osoby, aby stworzyć opowieść o Tczewie jako mieście ludzi kreatywnych. Zdaję sobie sprawę, że najtrudniejsza będzie praca z młodzieżą, a konkretniej znalezienie impulsu, który mógłby wyprowadzić młodych ludzi z domu, sprzed ekranu smartphona czy komputera. Dlatego zamierzamy wdrożyć kolejny projekt, „Lekcje o Kulturze”, czyli spotkania z interesującymi ludźmi, którzy potrafią wygenerować komunikat zdolny zachęcić młodzież do rozwoju, jak lokalni raperzy czy tancerze.

 

A co z nowymi formami przekazu?

- Myślę o stworzeniu pracowni nowych mediów – miejscu, które byśmy animowali, ale takim o dziennikarskim zacięciu. Chciałbym, by przy okazji młodzież miała szansę nauki pewnych gatunków dziennikarskich (recenzji, wywiadu, reportażu). Planujemy nauczać promowania działań przy użyciu mediów społecznościowych, strony internetowej, kamery czy mikrofonu... My zyskalibyśmy dzięki temu świetny sposób do autopromocji.

 

Jakich większych wydarzeń możemy się spodziewać w nadchodzących cieplejszych dniach?

- Nie mogę na razie zdradzić szczegółów, bo jesteśmy w zbyt wczesnej fazie przygotowań. Na pewno wielkich wydarzeń plenerowych nie zabraknie. Mówi się o przeniesieniu z Gniewu do Tczewa Festiwalu Gospel, który bardzo rozrósł się w ostatnich latach i obecnie przyciąga gwiazdy tej muzyki z całego świata, a także rodzimych artystów tej rangi co Anna Maria Jopek, która wystąpiła ubiegłego lata. Na pewno nie obędzie się bez Festiwalu Grzegorza Ciechowskiego. My ze swojej strony przygotowujemy m.in. „Sobótki Tczewskie”, festiwal „UnderGramy”, kilka innych propozycji koncertowych, a także festyny i pokazy kina plenerowego. Pomysł jest taki, aby w każdy weekend sezonu letniego zapewnić mieszkańcom Tczewa jakąś atrakcję.

 

Czy ma Pan już zaplanowane z jakich środków zewnętrznych będzie korzystało CKiS?

- Wiem już z przeprowadzonej kwerendy, z jakich dotacji i grantów będę korzystał. Jedno źródło to sponsoring. Tu akurat mowa o stosunkowo niewielkich środkach. W ramach wydarzeń letnich będziemy pozyskiwali fundusze z wynajmu terenów na działalność komercyjną. MKiDN organizuje całą listę konkursów, w których można wziąć udział. Po wstępnej analizie wybraliśmy już siedem, w których moglibyśmy wziąć udział. To oczywiście loteria, często nawet najlepiej przygotowane wnioski nie gwarantują otrzymania dotacji. I nie chodzi tu o błędy formalne, które są wychwytywane na etapie tworzenia wniosku, więc trudno na podstawie takich błędów być wyeliminowanym z naboru, tych czynników jest bardzo wiele. Nie opieram jednak swoich przyszłych działań na środkach zewnętrznych, gdyż wynik każdego z konkursów np. pod kątem wielkości lub samego przyznania dotacji – jest trudny do przewidzenia. Trzonem finansowym jest dotacja podmiotowa z gminy i środki pozyskiwane z działalności, m.in. ze sprzedaży biletów wstępu na wydarzenia czy uczestnictwa w zajęciach. Stosunkowo łatwo przewidzieć w budżecie fundusze na wkład własny w konkursach ministerialnych na działania kulturalne, trudniej na inwestycje czy remonty, gdyż musimy tutaj polegać na zasobach miasta. Tych pieniędzy jest też znacznie mniej, nasz obiekt niestety nie kwalifikuje się do dotacji z wielu istniejących źródeł.

Wawrzyniec Mocny

Komentarze (5)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu tczewska.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Daniel
Daniel 23.03.2020, 20:32
Człowiek brzmi trochę jak administrator kultury
ala
ala 23.03.2020, 19:10
Aśka miała pomysły i pracowała za trzech.Miała jedna wadę:nie była w miejskich układach.Ten nowy jest protegowany, ale nie wiadomo czy jest dobry w tym, co będzie robił. Gadać sobie można.W Tczewie, a nie w Sopocie, będzie teraz Festiwal Piosenki.
Zbigniew
Zbigniew 22.03.2020, 11:03
Przez to że fotele na sali widowiskowej nie są składane ogranicza to w znaczny sposób zakres wykorzystania gmachu CKiS, poprzedni dyrektor Nehrebecki zlikwidował to, nie wziął pod uwagę że jest sala widowiskowa w byłym Domu Kultury przy ul Kołątaja którą można było wykorzystać na spektakle teatralne i kinowe. Pewnie już nikt nie pamięta pięknej kameralnej muszli koncertowej znajdującej się w ogrodzie CKiS którą rozebrano i nie ma po niej śladu
mieszkaniec
mieszkaniec 22.03.2020, 16:09
Pomysł z wykorzystaniem parku przy ckis nie jest nowy. Poprzedni dyrektorzy też organizowali tam imprezy. Niestety żaden nie pomyślał o zadaszeniu, co skutkuje tym, że w razie deszczu najpierw zwija się publiczność potem artysta...
d
d 21.03.2020, 19:25
pierdu pierdu - wszystko wszystkim, czyli nic

Pozostałe