Generał Józef Haller stał się symbolem wolnego Pomorza

  • 23.02.2020, 08:00
  • redakcja
Generał Józef Haller stał się symbolem wolnego Pomorza Archiwum

Podziel się:

Oceń:

O nowym albumie opowiadającym o trudnych losach polskiego Pomorza i o tym kim dla ówczesnych Polaków był generał Józef Haller, dowódca Frontu Pomorskiego a wcześniej Błękitnej Armii, rozmawiamy z doktorem Krzysztofem Kordą.

Jest Pan współautorem nowego albumu poświęconego historii polskiego Pomorza. Skąd pomysł na tego typu publikację?

- Pomysł narodził się już 2 lata temu, gdy obchodzono w Polsce w 2018 roku rocznicę dotyczącą odzyskania przez Polskę niepodległości. Nadarzyła się okazja do rozmowy z prof. Prondzyńskim i postanowiliśmy wspólnie przypomnieć Pomorzanom: Kaszubom, Kociewiakom, że Pomorze powróciło do Polski w 1920 r. Wówczas 2 lata temu świadomość była niewielka. Wiele osób wskazywało, że Kociewie i Kaszuby wróciły do Polski w 1918 r. Rozmawiając z młodzieżą, ale także z dorosłymi często widzę, że brakuje zupełnie zrozumienia, tego przecież nie tak odległego wydarzenia. Tymczasem Tczew był w niewoli Pruskiej 148 lat! Dlatego nasza książka nie jest pozycją naukową, a popularnonaukową, której zadaniem jest przybliżenie w atrakcyjny sposób podstawowych faktów. Powstał album, w którym połowę stanowią teksty, a drugą połowę zdjęcia. Tych ostatnich udało nam się zamieścić 115. Te zdjęcia są w dużym stopniu nieznane, a pochodzą m.in. z Centralnego Archiwum Wojskowego w Warszawie (Wojskowego Biura Historycznego) oraz z Biblioteki Narodowej Polona. Książka omawia cały okres rozbiorów przez XIX w., dzieje I wojny światowej, okres przejściowy z 1918 r. czyli utworzeniem II RP. Omawiamy sam powrót Pomorza w granice odrodzonej Polski, opisujemy też pragnienia Polaków w zderzeniu z rzeczywistością.

 

Omawiając ten symboliczny okres historii, który mówi nam o powrocie Tczewa i Pomorza w granice Polski, nie sposób pominąć postaci gen Józefa Hallera. Kim dla ówczesnych Polaków była ta postać?

- Gen. J. Haller jest postacią legendarną, która pozwala utożsamiać Pomorzan z Polską. Generał stał na czele Wojsk Frontu Pomorskiego. To jego witano, gdy wkraczał na odzyskane tereny. On był symbolem, przypadł Jemu zaszczyt przejmowania ziem pomorskich w sposób pokojowy. Gdy przed wielu laty badałem w terenie tamte wydarzenia poprzez rozmowy z mieszkańcami, to często słyszałem zachwyt i sentyment np. w Piasecznie, gdy ktoś wspominał, że dotknął albo przywitał się z gen. Hallerem. Jego legenda utrwalała się zresztą, bo generał regularnie przyjeżdżał na Pomorze na różne uroczystości. Sama jego wizyta była przygotowywana z dużą większą starannością niż wizyty innych oficjeli. W okresie międzywojennym był dla Pomorzan postacią najważniejszą, miał wielu zwolenników, także swoich żołnierzy, którzy stąd się wywodzili lub osiedlili się w naszych stronach.

 

A jak to się stało, że ówcześni ojcowie polskiej niepodległości wpadli na pomysł, by odzyskać Pomorze poprzez triumfalny i pokojowy pochód armii gen. Hallera?

- Pomorze odzyskaliśmy w zasadzie bez walki. Postanowiono o tym już w Traktacie Wersalskim w 1919 r. Traktat mówił, że ma ono powrócić pokojowo. Po zakończeniu konferencji pokojowej przygotowywano dokumentację, mówiącą o tym, że jedno państwo drugiemu oddaje majątek i poszczególne prowincje. Dyplomatom zależało na tym, by to wszystko odbywało się z zachowaniem pewnego porządku, a nie w anarchii. Ze strony samego gen. Hallera to jego wkroczenie było też pewną demonstracją siły armii, ale i zdolności organizacyjnych nowego państwa. Sukcesem jest to, że odbyło się to w sposób płynny. Warto dodać, że generała Halelra oczekiwano na Pomorzu już wiosną 1919 r. Sama armia wedle wstępnych planów miała przypłynąć z Francji do Gdańska. Była to Błękitna Armia. Rozrzucano nawet ulotki, że generał ląduje z 60-tysięcznym wojskiem w Gdańsku. Brytyjczycy jednak to uniemożliwili obawiając się nadmiernego wzrostu siły Polski i Francji kosztem Niemiec.

Oczywiście gdyby nie zabiegi Brytyjczyków zapewne Pomorze i to z Gdańskiem zostałoby przyłączone już w kwietniu 1919 r.

Zatem hallerczycy dotarli drogą lądową, koleją z ominięciem Wielkopolski i Pomorza, po to by nie ominąć niebezpieczeństwo wplątania ich w konflikty polityczne. Następnie generał zostaje wysłany do Poznania, gdzie stanął na czele Wojsk Frontu Pomorskiego czyli wojsk, które brały udział w powstaniu wielkopolskim, składających się m.in. z ochotniczych pułków z Pomorza i Wielkopolski. Na czele tej armii stał pułk. Skrzyński. I on jest właśnie twórcą faktycznym armii FP. Dla podniesienia rangi tego procesu na czele wojsk zamiast głównego organizatora czyli pułk. Skrzyńskiego postawiono gen. J. Hallera, który przybył do Polski ze swoją armią i stał się postacią legendarną. Jego Błękitna Armia została wcześniej rozwiązana we wrześniu 1919 r., a sam generał stanął jesienią 1919 na czele wojsk Frontu Pomorskiego, które otrzymała zadanie: doprowadzić do powrotu Pomorza do Rzeczpospolitej w styczniu i lutym 1920 r.

 

Czy może pan powiedzieć parę słów na temat życiorysu gen. J. Hallera? Jak to się stało, że włączył się w sprawę odzyskania niepodległości?

- Ur. się w 1873 r. Od 1914 r. Dowódca dowodził III pułkiem legionów. Po jednej z bitew, pod Kaniowem w maju 1918 r. przedarł się do Moskwy, a następnie dotarł do Francji, gdzie utworzył słynną „Błękitną Armię”. W latach 1918 – 1919 był dowódcą tej armii. A w 1919 r. jego armia przybywa do Polski. Od 18 stycznia 1920 jego Front Pomorski rozpoczął wyzwalanie Pomorza. Od Torunia 18 stycznia, przez Gniew w dniu 27 stycznia, Pelplin 28 stycznia, 30 stycznia Tczew, a 10 lutego docierają do Pucka, gdzie miały miejsce słynne zaślubiny Polski z Bałtykiem. W 1920 roku pełnił funkcję dowódcy także Frontu Północnego, jego wojska również walczyły z bolszewikami i m.in. w Bitwie Warszawskiej. Po przewrocie majowym w 1926 r. stał się przeciwnikiem przewrotu i tym samym Józefa Piłsudskiego. Z uwagi niechęć Pomorzan do przewrotu majowego z 1926 roku i z uwagi na fakt, że na Pomorzu mieszkało wielu przeciwników marszałka, rola gen. Hallera jeszcze wzrosła.

 

Które wydarzenia związane z odzyskaniem Pomorza miały lokalnie największe znaczenie?

- Lokalnie na pewno – powstanie starogardzkie z 1846 r., od 1848 r. - praca organiczna u podstaw (krzewienie polskiej kultury, geografii i historii, wzmacnianie gospodarcze kraju; praca u podstaw rozłożona na pokolenia). Paradoksalnie wprowadzenie kulturkampfu przez Otto von Bismarca zjednoczyło Polaków w obronie przed wynarodowieniem, skonsolidowało i ostatecznie Polacy przetrwali. Niezwykle ważną rolę odegrały na Pomorzu Towarzystwa Ludowe, którym przewodził ks. Aleksander Kupczyński wówczas proboszcz w Wielkim Garcu, a później, w Wolnej Polsce prob. tczewskiej fary. Warto przywołać w tym miejscu wydarzenia z lat 1918 – 1920 tj. zwoływanie polskich wieców; wybory polskich rad ludowych w Tczewie, Gniewie i Pelplinie.

Planowano też wybuch powstania na Pomorzu, ale ostatecznie nie doszło do niego z powodu zwycięskiego powstania wielkopolskiego. Niemniej wzięło w nim udział wielu ochotników z Pomorza.

Władze w Warszawie w tym okresie były przeciwne zarówno powstaniu pomorskiemu, jak i wielkopolskiemu, bo były przekonane o potędze Niemiec na Pomorzu, które bez trudu zdławiłyby oba zrywy. Nie może to zresztą dziwić, Polska dopiero co powstała, a była w stanie wojny ze swoimi sąsiadami.

Niewiele zatem brakowało byśmy Pomorza w ogóle nie mieli. A zyskaliśmy je dzięki błyskotliwej akcji dyplomatycznej.

 

A co można sądzić na temat słynnej na cały kraj symboliki zaślubin Polski z morzem?

- Była potrzebna z uwagi na krzewienie patriotyzmu. Od 18 stycznia polskie media pisały o nadchodzącej ceremonii. To było ogromne wydarzenie patriotyczno – kulturalne. Rozpoczęło się mszą św. z kazaniem księdza Józefa Wryczy - wówczas majora, a dzisiaj znanego nam generała, a następnie wrzuceniem pierścienia do morza. Samą symbolikę pierścienia zaczerpnięto z legend weneckich. To był też symbol tęsknoty Gdańska za Polską. Nie bez powodu gdańszczanie ufundowali obie obrączki (jedną generał zatrzymał). Ten gest oznaczał, że odtąd losy Polski będą nierozerwalnie związane z morzem. Znaczenie Gdyni, Tczewa dla ówczesnej Polski było ogromne. Polska mogła dzięki polityce morskiej rozwijać się gospodarczo. Gdynia powstała w błyskawicznym tempie, stając się największym portem bałtyckim. Wybudowano magistralę węglową łączącą Gdynię ze Śląskiem. Rozbudowano rybołówstwo przemysł przetwórczy, powstał port we Władysławowie, a w Tczewie port rzeczno – morski ze słynną Szkołą Morską. A to tylko kilka sukcesów II RP...

 

Rozmawiał Wawrzyniec Mocny

 

html_redakcja

Zdjęcia (2)


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu tczewska.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Miska ryżu
Miska ryżu 24.02.2020, 11:32
Panie Korda, co z Pana kręgosłupem?
Ignacy
Ignacy 23.02.2020, 19:00
A jednak II RP nie w pełni doceniała znaczenie Pomorza i Bałtyku... 0

Pozostałe