sobota, 18 lipca 2026 08:19
Reklama

NASZA DEBATA: Kontrowersyjna prywatyzacja służby zdrowia

Debata Portalu Pomorza i „Gazety Tczewskiej” - Przekształcenia własnościowe szpitali: czy prywatyzacja jest nieunikniona? W dyskusji o restrukturyzacji tczewskich szpitali wciąż jest więcej pytań i niedomówień niż pewnych informacji.
NASZA DEBATA: Kontrowersyjna prywatyzacja służby zdrowia
Aby przybliżyć mieszkańcom powiatu złożoną problematykę planowanych zmian, Portal Pomorza oraz „Gazeta Tczewska” zorganizowali debatę, dotyczącą przekształceń własnościowych szpitali w Tczewie.
Udział w niej wzięli członkowie władz powiatu, dyrekcja i pracownicy obu szpitali oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych.

Wojciech Szramowski, prezes Wydawnictwa Pomorskiego: - Nasze spotkanie poświęcone jest przyszłości szpitala w Tczewie. Zastanowimy się jak przetrwać zagrożenia, które się przed nim rysują oraz w jaki sposób wykorzystać szanse, które szpital posiada.

Janusz Wikowski, redaktor naczelny Wydawnictwa Pomorskiego i Portalu Pomorza: - Problemy związane ze służbą zdrowia w Polsce są duże. Dotyczą prawa do bezpłatnej opieki medycznej zapisanego w Konstytucji. Postarajmy się wytłumaczyć tczewianom na czym będą polegać zmiany w tczewskiej służbie zdrowia, gdyż to co jest tematem dyskusji w Radach - Powiatu i Miasta, nie zawsze dociera do świadomości publicznej. Dyskutujmy o argumentach „za” i „przeciw”, mówmy o wątpliwościach i planach na przyszłość. Jaki model szpitala w mieście takim jak Tczew powinien funkcjonować?

Witold Sosnowski, starosta powiatu tczewskiego: - Kiedy obejmowałem stanowisko, ponad rok temu, na początku ustaliłem priorytety. Szpital był pierwszą sprawą, którą się zajęliśmy. Uznaliśmy, że sytuacja nie jest najgorsza, natomiast problem jest z infrastrukturą. To co jest aktualnie w Tczewie, w jakimś momencie może przestać działać. Przepisy unijne mówią, że należy do 2012 r. doprowadzić szpital do takiego stanu, którego nie mamy i długo nie będziemy mieli, jeśli nie znajdziemy ok. 30 mln zł. Nie jesteśmy pierwszym powiatem, który zajmuje się przekształcaniem Zespołu Opieki Zdrowotnej. Dla przykładu powiat kartuski podjął uchwałę nie tylko o likwidacji, ale także o utworzeniu nowej spółki. My widzimy jedną drogę – spółkę prawa handlowego. Szukamy inwestora, który znajdzie 20 mln zł na rozwój szpitala. Celem jest także podpisanie z Narodowym Funduszem Zdrowia takiego kontraktu, który pozwoli świadczyć także komercyjne usługi. Wciąż rozmawiamy z marszałkiem województwa o połączeniu obu tczewskich szpitali - Szpitala Powiatowego oraz Szpitala Rehabilitacyjnego i Opieki Długoterminowej.

J. Wikowski: - Jak wygląda obecnie sytuacja z szukaniem potencjalnego inwestora?

W. Sosnowski: - Podpisaliśmy już list intencyjny z biurem maklerskim PKO BP. To już drugi inwestor – pierwszego zniechęciło nie utworzenie spółki prawa handlowego. Zrobiliśmy także wycenę majątku.

J. Wikowski: - Czy jest taki model przekształceń w Polsce, na którym Tczew może się wzorować?

Stanisław Ackerman, wiceprzewodniczący Rady Powiatu Tczewskiego: - Cała Polska szuka takiego modelu. Wzorem może być Kwidzyn, gdzie 60 proc. udziałów szpitala jest własnością miasta. W tej sprawie jako Rada zadawaliśmy wiele pytań zarządowi powiatu. Chcemy, by Szpital Rehabilitacyjny połączył się ze Szpitalem Powiatowym, ale nie chcemy by wszystkie długi przeszły na powiat (oba szpitale mają w sumie 22 mln zł długów), bo wówczas będzie brakowało pieniędzy na infrastrukturę drogową, szkoły itd. Natomiast wiemy jedno – prywatyzacja jest niezbędna. Pytanie tylko w jakim czasie ją zrobić.

Janusz Boniecki, dyrektor Zespołu Opieki Zdrowotnej w Tczewie: - Można sprywatyzować źle, można i dobrze. Celem nadrzędnym Szpitala Powiatowego jest zabezpieczenie potrzeb zdrowotnych mieszkańców powiatu (120 tys. ludzi) w oparciu o zawarty kontrakt z NFZ. Kontrakt z NFZ jest zawierany na świadczenie usług medycznych, a nie na pokrywanie długów i inwestycje. To są pieniądze na świadczenia i powinny być tak wykorzystywane. Dla NFZ nie jest ważne, czy szpital jest publiczny czy niepubliczny, ale czy świadczenia są dobrze wykonywane. Mając na uwadze dobro pacjentów, a z drugiej strony ekonomię, nasuwa się w sposób oczywisty, że oba tczewskie szpitale powinny być połączone, dlatego że opieka będzie bardziej kompleksowa. Mamy wielkie braki w zakresie infrastruktury, zwłaszcza budowlanej. Budynek oddziału chirurgicznego nadaje się do remontu, blok operacyjny jest warunkowo dopuszczony do użytku, a okres dostosowawczy do standardów unijnych się zbliża. Oddział Chorób Wewnętrznych na ul. Paderewskiego też nie spełnia wymogów. Jest w planie wybudowanie nowego oddziału internistycznego równolegle do oddziału dziecięcego oraz nowego bloku operacyjnego z trzema salami spełniającymi wymogi unijne. Konieczny jest również kompleksowy remont Szpitala Rehabilitacyjnego. Potencjał jest więc za mały w stosunku do oczekiwań lokalnej społeczności. Starostwo w żaden sposób pieniędzy na te inwestycje (20-30 mln zł) nie znajdzie. Nie ma innej alternatywy dla szpitala w Tczewie jak przekształcenie własnościowe i znalezienie takiego inwestora, który położy pieniądze na stół. Pacjent początkowo nie zauważy, żeby po przekształceniu cokolwiek się zmieniło. Zauważy dopiero po czasie, kiedy inwestycje zostaną oddawane do użytku. Podkreślam, że nie będzie to szpital prywatny, ale z większościowym udziałem samorządu.

W. Szramowski: - Pojawia się pytanie: na ile ten szpital będzie szpitalem realizującym misję świadczenia usług na rzecz mieszkańców powiatu, a na ile będzie szpitalem, który będzie realizował misję właściciela związaną z osiąganiem konkretnych wyników finansowych? To kwestia istotna i przedmiot do dyskusji. Nasi czytelnicy powinni wiedzieć, czy w tym szpitalu będą mogli otrzymywać usługi, które do tej pory mają.

Alicja Majewska, przewodnicząca Powiatowej Społecznej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych: - Spotykając się z przedstawicielami organizacji pozarządowych to pytanie pojawiało się najczęściej: jak będzie z możliwością korzystania z usług medycznych? Ludzie są zaniepokojeni, czy będą mieli to zagwarantowane, niezależnie od zamożności. Jeżeli jest to szpital publiczny, to ludzie mają poczucie bezpieczeństwa gwarantowane choćby z racji Konstytucji. Inwestycje swoją drogą, ale przede wszystkim trzeba zapewnić bezpieczeństwo pacjentom, którzy ze szpitala korzystają. Jeżeli to ma być jeden szpital w powiecie, to nie może być sytuacji, że mieszkańcy poczują się zagrożeni.

J. Wikowski: - Model 51 proc. udziałów dla powiatu – rozumiem, że starosta chce mieć jak najmniej problemów finansowych…

W. Sosnowski: - Nie wszystkie powiaty mają szpitale. Pytaliśmy się marszałka, wojewody, przedstawicieli rządu, czy jest szansa, abyśmy w najbliższych latach otrzymali środki na infrastrukturę. Są odpowiedzi typu: pójdą na Słupsk. Tych pieniędzy nie będzie! Nie ma ich w NFZ, nie ma ich rząd, nie ma ich w starostwie. Może się okazać, że za rok lub dwa nie będzie szpitala. Czego my więc tak naprawdę chronimy?

S. Ackerman: - W ostatnich latach były 24 mln zł długu, a teraz jest 19 mln zł. Nie mówmy, że nie będzie szpitala. Będzie ciężko, ale szpital będzie dalej trwać.

W. Sosnowski: - Gdzie on będzie trwał? W jednym obiekcie? Może trwać w Starogardzie Gd., gdzie jest infrastruktura. Możemy zadłużyć szpital, wziąć kredyty, będzie 80 mln zł długów, ale będzie infrastruktura. Nam nie o to chodzi!

Roman Małecki, prezes tczewskiego oddziału Klubu Inteligencji Katolickiej w Gdańsku: - Nie ma nikogo kto jest przeciwny prywatyzacji, tylko jak to zrobić, abyśmy wszyscy nie stracili?

W. Sosnowski: - Jak będzie tak dalej szło, to szpital nie będzie w ogóle prowadził działalności.

J. Boniecki: - W nowej ustawie faktycznie 51 proc. udziałów przeznaczono dla samorządów, 15 proc. dla pracowników. Dług ma zostać w powiecie, bo taki jest projekt zamieszczony na stronie rządowej.

S. Ackerman: - Panie dyrektorze, nie wierzmy w takie coś! Nie przesadzajmy.

J. Wikowski: - Mówimy o długu. Gdyby go nie było, czy szpital może „wyżyć” i jeszcze odłożyć na inwestycje?

J. Boniecki: - Nie. Kontrakty zawierane przez szpitale z NFZ dotyczą wyłącznie świadczeń medycznych i nie można z tych środków przekazywać pieniędzy na inwestycje, remonty ani zakup sprzętu medycznego.

W. Sosnowski: - Długi szpitala spłaca starostwo. Nie ma takiej szansy, że szpitalowi z wykonania kontraktu zostają np. 3 mln zł i 2 mln zł idą na inwestycje, a milion na spłaty długu i tak co roku jest spłacany milion zł. Takiej dobrej sytuacji nie ma i nie będzie!

J. Wikowski: - Z czego w takim razie inwestor będzie czerpał zyski?

J. Boniecki: - Ze wzrostu wartości firmy.

W. Sosnowski: - Mamy szczęście, że jesteśmy położeni w bliskiej odległości od Trójmiasta, lotniska, portów i na skrzyżowaniu dróg i linii kolejowych. Każdy inwestor, który włoży złotówkę, wyliczy sobie co może zdobyć za 2-3 lata i jaka jest potrzeba usług medycznych.

J. Boniecki: - W Polsce brakuje ludzi, którzy chcą zainwestować w szpitale. My takich szukamy i namawiamy. Stawiamy poprzeczkę jednoznacznie – aby dany podmiot wszedł jako akcjonariusz do spółki muszą być zrealizowane wspomniane inwestycje.

S. Ackerman: - Jednak nie wiemy, czy inwestor nie zechce po 3-4 latach wyciągać zainwestowane pieniądze. To są nasze problemy! Tego modelu rzeczywiście nie widzimy. Mówi się, że bank się boi. A dlaczego my nie mamy się bać? Nie będzie misji, a będzie ekonomia.

J. Wikowski: - Jakie są powody, że radni nie mogą poznać struktury własnościowej przyszłej spółki?

W. Sosnowski: - Radny Mariusz Wiórek mówił mi, że nie mamy nawet umowy spółki, ale jej wzory możemy spokojnie wziąć z internetu. Umowa zostanie dokładnie przygotowana po negocjacjach z inwestorem. To nie zarząd powiatu będzie podejmował ostateczne decyzje, ale Rada Powiatu, a zgodę musi jeszcze wydać wojewoda.

S. Ackerman: - Zasada gospodarcza jest prosta – jeśli ktoś chce przejąć 51 proc. firmy, to przychodzi i próbuje przekonać drugą grupę dlaczego chce mieć te udziały, co on za nie da, jakie stworzy warunki. Myśmy jeszcze z nikim nie rozmawiali. Jak mamy być przekonani?

W. Sosnowski: - To my mamy problem, a nie inwestor. Inwestor może wydać pieniądze na giełdzie, może zainwestować na Węgrzech, w Rumuni, gdzie jest tańsza siła robocza. Musimy rozwiązać ten problem i jeśli w ciągu dwóch lat go nie rozwiążemy, to będziemy mieć inny – nie będziemy mieli w Tczewie szpitala.

J. Boniecki: - Chcemy, żeby to przekształcenie dało nam przynajmniej 20 mln zł na inwestycje w ciągu najbliższych dwóch lat. To jest nasz program. Oczywiście nie jesteśmy właścicielami, ale takie są uzgodnione oczekiwania dyrekcji i załogi. W poprzedniej kadencji te rozmowy trwały ponad dwa lata i zakończyły się niczym. Teraz też rozmawiamy ponad rok i być może zakończy się to sukcesem. Jestem optymistą.

W. Sosnowski: - Obojętnie czy znajdziemy inwestora czy nie, to powinniśmy zrobić wszystko w tym kierunku, by tego przekształcenia dokonać, nawet gdy powiat zostanie sam 100-procentowym właścicielem. Długi i tak poręcza powiat, więc dyrektor mógłby przyjść do Starostwa mówiąc: „Albo zamykam oddziały albo dajcie 20 mln zł”.

W. Szramowski: - Mam sugestię, aby nie była to dyskusja typowo techniczna. Skoncentrujmy się na tym w jaki sposób, z uwzględnieniem interesów inwestora, zrealizować interesy lokalnej społeczności. To jest punkt, na którym należy się skupić.

W. Sosnowski: - Cena sprzedawanych udziałów na pewno nie będzie niższa niż wycena majątku. Zarząd powiatu zatrudnił radcę prawnego, który będzie prowadzić razem z nami rozmowy z marszałkiem w celu połączenia obu szpitali oraz który przygotowuje projekty umów. W pierwszej kolejności musimy realizować to, co jest zapisane w uchwale kierunkowej.

J. Boniecki: - Państwo dbacie o dobro mieszkańców, natomiast są jeszcze dwa organy, które za to odpowiadają. Pierwszym jest wojewoda, który nie podejmuje decyzji o przekształceniu na zasadzie „tak mi się wydaje”, ale sprawdza czy ten projekt jest wiarygodny. Drugim organem jest NFZ. Bez jego zgody przekształcenia nie mogą być dokonane, bo – jeszcze raz podkreślam – Szpital Powiatowy ma kontrakty zawarte z NFZ. Musi być gwarancja, że dany podmiot jest w stanie zainwestować. Bo jak nie, to wojewoda oraz NFZ nie wydadzą zgody i wtedy niepotrzebnie się martwimy.

Marzena Mrozek, dyrektor Szpitala Rehabilitacyjnego i Opieki Długoterminowej w Tczewie: - Wszyscy wiemy, że nadarza się jedyna okazja, by w mieście powstał szpital z prawdziwego zdarzenia. Prywatyzacja jest słowem nie pasującym do planowanego przekształcenia, czyli zarządzania publiczną służbą zdrowia w inny sposób. Obecnie związane jest to z dużo liczbą zakazów, nie możemy zarabiać, musimy się poruszać tylko w pewnych obszarach. Co nowy podmiot miałby z innego rodzaju zarządzania? Dla przykładu powiem, że nasz szpital ma zakontraktowane 35 łóżek. A mamy jeszcze 5 łóżek wolnych. Niestety, nie mogę ich wykorzystać na zasadzie komercyjności, ale po przekształceniu będę już mogła, z korzyścią finansową dla szpitala. Po połączeniu obie placówki będą się uzupełniać różnymi walorami - rehabilitacja mogłaby być wykończeniem zabiegów, które rozpoczynałyby się w Szpitalu Powiatowym. To, że dwa organy założycielskie, które posiadają szpitale, chcą się porozumieć, to tylko cześć i chwała. Bo w Polsce czegoś takiego nie ma.

J. Wikowski: - Możemy to nazywać w tej chwili przekształceniem, a nie prywatyzacją. Ciągle wracamy do tego, że za mało wiemy. Albo mówimy o tym samym, ale innymi słowami, aby nie powiedzieć prawdy, jaki jest ten model docelowy...

W. Sosnowski: - Dlaczego zapominamy o tym, co zrobiło się dotychczas? Gdy przyjeżdżał do Tczewa dyrektor NFZ mówił konkretnie, że tczewski szpital – jeśli rozwinie swoją działalność – ma szansę na kontrakt nawet 90 mln zł. Za czasów ministra Zbigniewa Religi powstał dokument, że jesteśmy w sieci, że powinien być tu szpital. Nie wiem co mamy jeszcze zrobić. Mamy ogłosić publiczne referendum „co zrobić ze szpitalem”? Dopiero będzie zamieszanie, kiedy pozwolimy każdemu mieszkańcowi nie znającemu tematu się wypowiedzieć. W Kartuzach i Malborku tego nie zrobiono. Kiedy stworzymy spółkę akcyjną z bankiem, możemy zapytać społeczeństwo. A dziś o co mielibyśmy pytać?

S. Ackerman: - Odwróćmy to. By społeczeństwo zobaczyło, że nie ma kłótni w Radzie Powiatu, to chociaż Rada powinna poznać ten model, a Rada go nie zna. Skoro Rada nie jest przekonana, idzie w eter, że się kłócimy, to jak mamy potem wspólnie przekonać społeczeństwo, że ten model jest dobry i nam potrzebny?

R. Małecki: - Przyszedłem z przekonaniem, że przekształcenia są niezbędne i mnie przede wszystkim interesowało jak je konkretnie przeprowadzić, żeby te obawy, które ma część społeczeństwa, okazały się bezpodstawne. Jak wiemy te przekształcenia dają nowe możliwości, ale mogą rodzić nowe obawy. Dlatego ZOZ-y państwowe czy samorządowe mają ograniczone możliwości i są mniejsze obawy co do utraty majątku. Świadczeniodawcy natomiast, przy przekształceniach w spółkę prawa handlowego, mogą te obawy mieć. Wydaje mi się, że dyskusja nad tym czy wchodzić w fazę przekształcenia powinna zostać zamknięta. Mam taką propozycję dla państwa – by zgodzić się, że te przekształcenia powinny być i zacząć przygotowywać konkretne projekty. Oczywiście, zadecyduje druga strona, ale jako społeczeństwo będziemy przygotowani.

S. Ackerman: - Mamy przekazać prywatnej spółce ok. 35 mln zł. Dziwicie się państwo, że są pytania?!

W. Sosnowski: - Jak przekazać?

S. Ackerman: - Po prostu - przekazać. Powiat zostaje z długiem i przekazujemy majątek szpitala, który jest wart 14-15 mln zł…

W. Sosnowski: - Ale nie 35 mln zł.

S. Ackerman: - Powiat zostaje z długiem, plus majątek razem to daje jakąś kwotę.

W. Sosnowski: - Długu się nikomu nie przekazuje…

S. Ackerman: - Ale my będziemy go spłacać.

W. Sosnowski: - A dziś nie spłacamy?

S. Ackerman: - Ale dopóki szpital trwa, to pilnuje i oddaje nam pieniądze, a my kupujemy za to sprzęt. Wszystko się zwraca.

J. Wikowski: - Myślałem, że po przekształceniu powiat pozbędzie się garbu w postaci długu…

W. Sosnowski: - Założenie jest takie, że się pozbywa.

J. Wikowski: - Jak miałaby wyglądać struktura nowej spółki?

W. Sosnowski: - Jeżeli powstanie spółka, jej dyrektor będzie odpowiadał za jej kondycję całym majątkiem. Pojawi się też rada nadzorcza, która będzie oceniać działania i kontrolować zarząd spółki. Po jej utworzeniu znajdziemy inwestora, który kupi akcje. Owszem, możemy z tych pieniędzy spłacić zadłużenie albo wykorzystać je w drodze inwestycyjnej.

J. Boniecki: - Jeszcze jeden aspekt sprawy, który nie był poruszany. Nic nie mówiliśmy o załogach, które identyfikują się ze szpitalami. Rozmawiamy o długu, możliwościach, inwestycjach, ale zdajecie sobie państwo sprawę z tego, że jest deficyt kadry medycznej, zarówno lekarzy, jak i pielęgniarek. Jeśli nie stworzymy im dobrych warunków pracy i zarabiania to odejdą. Kto będzie cierpiał? Społeczeństwo powiatu. Lekarze nie muszą wyjeżdżać za granicę, inne ościenne szpitale mogą zaproponować lepsze warunki pracy.
Większość załogi jest za przekształceniem, bo wiąże z tym nadzieję.

S. Ackerman: - Proszę zwrócić uwagę – wszyscy tutaj obecni jesteśmy za prywatyzacją. Tylko jest wiele pytań, na które chcielibyśmy usłyszeć odpowiedzi. I co jest najważniejsze? Czas, kiedy ta prywatyzacja ma się odbyć. Czy nie warto jeszcze poczekać na wejście w życie ustaw rządu? Kiedy marszałek wyrazi zgodę, by Szpital Rehabilitacyjny połączyć się ze Szpitalem Powiatowym? Nikt tego jeszcze nie wie.

J. Boniecki: - Jeżeli poczekamy, to dokładnie będziemy mogli powiedzieć ile pieniędzy stracimy. Dokładnie to będzie, jak zrobimy umorzenie, 18,3 mln zł, jeżeli nie umorzymy to Starostwo straci 19 mln zł. Wiadomo, że długi zostają w powiecie, szpital przechodzi do marszałka. Możemy czekać w formule spółki z o.o.

M. Mrozek: - Jestem po spotkaniu z marszałkiem. Pewne rzeczy wymagają procedur, spójności działania. Marszałek czeka na pojawienie się inwestora i tę decyzję podejmie.

W. Sosnowski: - Powiedzmy sobie szczerze, że na dzień dzisiejszy będzie dużo chętnych do kupienia Szpitala Rehabilitacyjnego. Marszałek nie robi żadnego biznesu, przekazując nam ten szpital, on na tym traci. To była nasza rola, pani dyrektor i związków, żeby przekonać go, że strata mu się opłaca, bo marszałkiem też nie jest instytucją, która ma wszędzie zarabiać, ale która ma zapewniać dla społeczeństwa opiekę zdrowotną. Decyzje podejmie Zarząd i Sejmik Województwa o przekazaniu na takich, a nie innych warunkach. Według mnie marszałek pod względem finansowym traci, ale zyskuje na tym, że w naszym rejonie będzie jeden szpital o dużych szansach rozwoju.

M. Mrozek: - Chcieliśmy przekonać marszałka, że nasza droga przekształcenia jest lepsza, bo i tak w jego strategii byliśmy do tego zakwalifikowani. Wybór drogi dokonaliśmy sami, kierując się dobrem ludzi pracujących w szpitalu i pacjentów. Na dzień dzisiejszy gdybym myślała tylko o swoim „krześle” to wolałabym się porozumieć z inwestorem prywatnym, który zainwestuje.

S. Ackerman: - Pojawiła się fałszywa plotka, że część radnych jest przeciwko połączeniu szpitali. Oświadczam, że nigdy tak nie było. Mówimy o prywatyzacji, ale kiedy ją zrobić? O tym grupa radnych mówi cały czas. Nie mamy wielu informacji, które by to wyjaśniały.

M. Mrozek: - Dlatego decyzja marszałka jest związana z inwestorem, bo powiem szczerze, że nie będziemy się przekształcać dla samego przekształcenia i zmieniać właściciela.

S. Ackerman: - Nam wszystkim chodzi o to samo – o dobry szpital dla powiatu tczewskiego. To jest najważniejsze. Jak osiągniemy ten sukces, to będzie to sukces nas wszystkich.

M. Mrozek: - Na razie sugerujemy się projektami ustaw z Ministerstwa Zdrowia, które nie są jeszcze uchwalone. Nie wiem czy mamy jeszcze na to czas. Kartuzy i Malbork już się przekształcają. Jesteśmy w takim punkcie i nie wiem, czy wszystkim zależy na tym, żebyśmy się rozwinęli.

J. Wikowski: Zbliża się koniec naszej debaty. Wysłuchaliśmy już głosu władz powiatu, dyrekcji szpitali, organizacji pozarządowych. Teraz przyszedł czas na przedstawicieli pracowników szpitala.

Józef Rulewski, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Szpitalu Rehabilitacyjnym i Opieki Długoterminowej: - Z punktu widzenia związkowca wiem jedno – jeżeli miałbym być związkowcem biernym, to lepiej żebym nim w ogóle nie był. Wiem też, że trzeba wspomagać dyrektora, a nie robić „pod górkę”. Mam natomiast poważne obawy, po obecności na sesjach rady powiatu, wynikające z niedoinformowania radnych. Radny powinien mieć potrzebne informacje i wtedy dopiero może wydawać swoje opinie. Gdybyśmy te 5 łóżek mieli zagospodarowane to byłoby więcej pieniędzy dla szpitala. Pracownicy to rozumieją. Zdajemy sobie sprawę z ograniczeń wynikających z kontraktu z NFZ. Jeżeli byśmy przyjęli więcej pacjentów, bo mamy taką możliwość, to będziemy za to ukarani, bo nie ma na nich pieniędzy w kontrakcie, a koszty są i zadłużamy się świadomie.

Barbara Dittmann, pielęgniarka oddziałowa na Izbie Przyjęć (chirurgia) w Szpitalu Powiatowym, przedstawiciel Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku: - Załogi w obu szpitalach są naprawdę bardzo dobre. Pielęgniarek nie ma nigdzie takich, jak u nas. My chcemy tego przekształcenia. Jak będzie taka możliwość, chcemy zarabiać trochę więcej. Pracuję w takiej komórce, gdzie ludzie się dopytują i wręcz by chcieli zapłacić za swoje zabiegi, ale my tego obecnie nie możemy robić.

M. Mrozek: - Chciałabym zaapelować, żeby mieszkańców nie straszyć słowem prywatyzacja. Nie będziemy oddawać szpitala inwestorom na zasadzie: róbcie z tym co chcecie. Odbędzie się to na zasadzie wielu ustaleń, uzgodnień i aktów prawnych oraz gwarancji dla pracowników i utrzymania świadczeń medycznych dla społeczeństwa. Przekażmy ludziom, że nikt nie chce likwidować szpitala, dzielić pacjentów na lepszych i gorszych, płatnych i niepłatnych. Nie stawiajmy komercji na pierwszym miejscu, bo nie jest ona najważniejsza.

J. Wikowski: - Dziękujemy Państwu za przybycie, za wasze głosy. Miejmy nadzieję, że Tczew w przekształcaniu szpitala będzie wzorcem dla innych powiatów i miast, że można zrobić coś sprawnie, zgodnie z prawem i oczekiwaniami społeczeństwa.

W. Szramowski: - Istotne podsumowanie tego spotkania jest następujące – mamy do czynienia z sytuacją cystości intencji. Nie ma na tym spotkaniu osób, które by miały złe intencje. Wszyscy mają dobre zamiary, ale każdy w swoim wymiarze i perspektywie. Załoga w perspektywie rozwoju kwalifikacji, umiejętności, warunków pracy i płacy. Dyrekcja – w perspektywie finansowej przyszłości szpitala, nowoczesności bazy i starosta, który będzie walczył jak lew o to, żeby pieniędzy starczyło na pokrycie długów, jak i na inwestowanie w rozwój spółki.

Uwaga: Wypowiedzi dyskutantów nie są autoryzowane.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Ambitne, wakacyjne kino CKiS w TczewieLetnie seanse pod gwiazdami, to już filmowa tradycja Centrum Kultury i Sztuki. W lipcu i sierpniu odwiedzicie Skandynawię za sprawą głośnej „Wartości sentymentalnej” w gwiazdorskiej obsadzie ze Stellanem Skarsgårdem oraz Elle Fanning, a także „Ostatniego wikinga” z Madsem Mikkelsenem, który wciela się w zupełnie inną rolę niż przywykliśmy. Zawitamy też do Azji za sprawą nowego filmu Park Chan- wooka pt. „Bez wyjścia”, autora głośnego „Oldboya” oraz „Służącej”. Na ostatni seans filmowy tego lata zabierzemy Was w podróż do Brazylii za sprawą „Tajnego agenta”, z Wagnerem Mourą, który dał się poznać szerszej publiczności jako Pablo Escobar w serialu „Narcos”.Na dużym ekranie zobaczycie filmy:„Wartość sentymentalna”– zdobywca Oscara w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy, z muzyką Hani Rani„Bez wyjścia” – historia pokazująca do czego posunie się człowiek chcący zdobyć pracę„Ostatni wiking” – mieszanka gatunków, ten film to udana komedia, dramat i trochę kina gangsterskiego z domieszką „Beatlesów”„Tajny agent” – głośny film brazylijski, łamiący granice gatunków thriller polityczny nagrodzony na festiwalu w Cannes 2025Jeśli kochasz kino, zapach ciepłego wieczoru i spotkania z ludźmi, którzy czują to samo – przyjdź, rozsiądź się wygodnie i pozwól się porwać emocjom. Kino w Parku – letnie seanse filmoweWartość sentymentalna reż. Joachim Trier17 lipca 2026 godz. 21.30Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 17.07, godz. 21.30 - Wartość sentymentalna reż. Joachim TrierNajnowszy film Joachima Triera, reżysera „Najgorszego człowieka na świecie”, z nominowanymi do Oscara w kategoriach aktorskich Renate Reinsve, Stellanem Skarsgårdem, Ingą Ibsdotter Lilleaas i Elle Fanning w rolach głównych. Jeden z najczęściej nagradzanych i najważniejszych filmów tego roku, z muzyką skomponowaną przez polską kompozytorkę Hanię Rani.Siostry Nora (Renate Reinsve) i Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) spotykają się ze swoim dawno niewidzianym ojcem, charyzmatycznym, niegdyś wielkim reżyserem filmowym Gustavem (Stellan Skarsgård). Proponuje on Norze, aktorce teatralnej, rolę w swoim najnowszym filmie, który ma być jego powrotem do świata filmu. Gdy dziewczyna odrzuca propozycję, ten zatrudnia młodą gwiazdę Hollywood (Elle Fanning). Teraz siostry muszą poradzić sobie nie tylko ze swoją skomplikowaną sytuacją z ojcem, ale też z amerykańską gwiazdą, która zmienia ich rodzinną dynamikę.Reżyseria: Joachim TrierObsada: Renate Reinsve, Stellan Skarsgård, Inga Ibsdotter Lilleaas, Elle Fanning czas trwania: 2 godz. 15 min Nagrody:Zdobyty Oscar: Oscar kategorii Najlepszy Film MiędzynarodowyZdobyte Złote Globy: Złoty Glob - Najlepszy aktor drugoplanowy Stellan Skarsgårdzdobyte nagrody w Cannes: Grand Prix Festiwalu - Najlepszy film Joachim Trier  Kino w Parku – letnie seanse filmoweBez wyjścia reż. Park Chan-wook24 lipca 2026 godz. 21.15Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 24.07, godz. 21.15 - Bez wyjścia reż. Park Chan-wookKiedy rynek pracy jest bezlitosny, trzeba wyeliminować konkurencję. Bohater „Bez wyjścia” – nowego filmu Park Chan-wooka, twórcy „Oldboya”, „Służącej” i „Podejrzanej” – dosłownie bierze sprawy w swoje ręce. Koreański mistrz kina gatunkowego stawia niepokojąco trafną diagnozę współczesnych lęków – w swoim bezkompromisowym, autorskim stylu.Man-su (gwiazda „Squid Game”, Lee Byung-Hun) prowadzi idealne życie: stabilne zatrudnienie, rodzina, dom, dwa golden retrievery. Ale wystarczy jeden dzień, by sielanka zmieniła się w horror. Man-su traci pracę w fabryce papieru, a z nią status, męskość, tożsamość, honor i sens życia. By je odzyskać, nie cofnie się przed niczym, szczególnie że mokra robota przynosi tyle samo satysfakcji, co ta papierkowa.Choć bezlitośnie kpi z wyścigu szczurów, korporacyjnej mentalności i męskiego ego, reżyser zabiera również głos na temat współczesnego rynku pracy w dobie AI. „Bez wyjścia”, podobnie jak kultowy „Parasite”, pod warstwami czarnego humoru kryje wnikliwe obserwacje dotyczące klasowych napięć i burzliwych społecznych przemian. Pół żartem, pół serio Park Chan-wook zadaje i nam prowokacyjne pytanie: czy istnieje praca, dla której możesz zabić?Reż Park Chan-wookobsada: Lee Byung-hun, Son Ye-jin, Park Hee-soon, Lee Sung-min, Yeom Hye-ran, Cha Seung-wonprodukcja: Korea Południowa 2025czas: 139’NagrodyZłote Globy 2026Nominacje:- Najlepszy film komediowy lub musical- Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie komediowym lub musicalu (Lee Byung-hun)- Najlepszy film zagranicznyFilm pokazywany na MFF Wenecja 2025 - Konkurs Główny  Kino w Parku – letnie seanse filmoweOstatni wiking reż. Anders Thomas Jensen31 lipca 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 31.07, godz. 21.00 - Ostatni wiking reż. Anders Thomas JensenPo czternastu latach odsiadki Anker wychodzi z więzienia z jednym celem: odzyskać zrabowaną fortunę. Problem w tym, że łup ukrył jego brat – Manfred ( Mads Mikkelsen ), który dziś przedstawia się jako John Lennon i dryfuje we własnym świecie zaburzonej tożsamości. Dla brutalnego, impulsywnego Ankera krucha psychika Manfreda to pole minowe – a zarazem jedyna droga do celu.Na tropie zaginionych pieniędzy bracia trafiają na ekipę osobliwych wyrzutków, którzy zamiast pomóc, tylko komplikują sprawy. Aby odzyskać fortunę, Anker musi reaktywować legendarny zespół The Beatles – bo tylko John Lennon zna miejsce ukrycia łupu.„Ostatni wiking” to szalona, pełna absurdu jazda bez trzymanki przez przeszłość, popękaną psychikę, braterską lojalność i świat, w którym logika przestała obowiązywać.Nagrodzony Oscarem reżyser Anders Thomas Jensen po raz kolejny udowadnia, że w duecie z Madsem Mikkelsenem tworzy filmy kultowe. Reżyseria: Anders Thomas JensenObsada: Mads Mikkelsen, Nicolas Bro, Lars Brygmann, Nikolaj Lie Kaas, Sofie Gråbøl, Bodil JørgensenRok produkcji: 2025, Kraj produkcji: DaniaCzas trwania: 105 min  Kino w Parku – letnie seanse filmoweTajny agent reż. Kleber Mendonça Filho7 sierpnia 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł7.08, godz. 21.00 - Tajny agent reż. Kleber Mendonça Filho „Tajny agent" to jeden z najbardziej elektryzujących tytułów ostatnich lat. Nominowany do Oscara w 4 kategoriach (w tym za Najlepszy Film), zdobywca dwóch Złotych Globów, dwóch nagród w konkursie festiwalu w Cannes. Film Klebera Mendonçy Filho („Aquarius", „Bacurau"), należącego do czołówki najwybitniejszych reżyserów współczesnego kina światowego, przywołuje ducha klasycznego kina gangsterskiego. Jednocześnie brawurowo łączy wątki obyczajowe z epickim rozmachem, humor z seksapilem, nostalgię z grozą.Film Mendonçy Filho rozgrywa się w Brazylii lat 70. podczas karnawału. Zanurzone w palącym słońcu miasto Recife jest na granicy szaleństwa: w trakcie roztańczonego święta giną ludzie, gdzieś na plaży znaleziono rekina z ludzką nogą w brzuchu, a wśród tłumów krążą dwaj zabójcy z tajną misją... Kolory i radość to tylko pozory – to czasy brutalnej wojskowej dyktatury. Marcelo, bohater „Tajnego agenta", to mężczyzna przypadkowo uwikłany w sieć politycznych i kryminalnych intryg sięgających szczytów władzy. Był uczciwy, więc stał się celem skorumpowanego systemu i teraz każdy kolejny krok może kosztować go życie. Jak ocalić siebie i rodzinę w świecie brutalnej przemocy, fałszywych tożsamości, podsłuchów i kłamstw?Za rolę ostatniego sprawiedliwego w zepsutym do szpiku kości kraju Wagner Moura zdobył Złoty Glob, nagrodę w Cannes, ma też szansę na pierwszego w karierze Oscara. Znany z serialu „Narcos", „Elitarnych", czy „Civil War", aktor porusza się w labiryncie brudnych sekretów z lekkością i wdziękiem gwiazd starego Hollywood. „Tajny agent" jest hołdem dla kina Sergio Leone, Martina Scorsese i Francisa Forda Coppoli, do którego nawiązuje skalą i duchem. Mendonça Filho odświeża jednak i reinterpretuje kino gangstersko-szpiegowskie, wychodząc poza klisze i gatunkowe ramy. Widowiskowy, pasjonujący i przenikliwy, odsłania kawał prawdy nie tylko o przeszłości, ale i o naszych czasach.Reżyseria: Kleber Mendonça FilhoWystępują: Wagner Moura, Maria Fernanda Cândido, Gabriel LeoneKraj produkcji: Niemcy, Francja, Holandia, BrazyliaRok produkcji: 2025, Język oryginalny: portugalskiGatunek: dramat, thrillerCzas trwania: 161 min Nagrody:Oscary 2026: 4 nominacje: Najlepszy Film, Najlepszy Film Międzynarodowy, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Najlepszy CastingZłote Globy 2026: Najlepszy film zagraniczny, Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie dramatycznym (Wagner Moura)MFF Cannes 2025: Najlepsza Reżyseria, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Nagroda FIPRESCI Kino w Parku – letnie seanse filmoweLipiec – sierpień 2026Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł Data rozpoczęcia wydarzenia: 17.07.2026 21:30 – Data zakończenia wydarzenia: 07.08.2026 22:30
Reklama
Reklama