sobota, 18 lipca 2026 10:52
Reklama

Akt oskarżenia przeciwko byłemu funkcjonariuszowi UB

TCZEW. Bici do utraty przytomności. Dziejowa sprawiedliwość. W 1950 r. członkowie organizacji niepodległościowej „Victoria” zostali oskarżeni o próbę zmiany przemocą ustroju polskiego państwa. 57 lat później przed sądem stanie jeden z ich oprawców...
Akt oskarżenia przeciwko byłemu funkcjonariuszowi UB

Ppor. Kazimierzowi K., dziś 81-letniemu emerytowi, za znęcanie się podczas przesłuchań (od sierpnia do września 1950 r.) nad członkiem „Victorii” Bernardem D. grozi do 10 lat więzienia. 
- Podczas wielogodzinnych nocnych i dziennych przesłuchań Kazimierz K. zmuszał poszkodowanego Bernarda D. do stania bez ruchu twarzą do ściany i jednoczesnego przytrzymywania czołem ołówka, a także bił go po twarzy skórzanymi rękawiczkami - poinformował rzecznik gdańskiego oddziału IPN Adam Chmielecki.
Kazimierz K. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Wyjaśnił, że nigdy nie stosował niedozwolonych metod śledczych, gdyż były one zabronione... przez jego przełożonych.

Nie dla „nowej” Polski
Jednak co innego, niż twierdzi były funkcjonariusz UB, wynika ze wspomnień członków „Victorii”. Między innymi te oraz inne świadectwa członków pozostałych organizacji niepodległościowych, działających w powiecie tczewskim w okresie stalinizmu, zebrał i opublikował w dwóch książkach („Przemijają lata pozostają ślady” oraz „Koszmar i gehenna”) Witold Bielecki, prezes tczewskiego koła Związku Byłych Więźniów Politycznych i Osób Represjonowanych.
- „Victoria” była najdłużej działającą organizacją niepodległościową w Tczewie – mówi Bielecki. - Powstała w 1946 r., po przekształceniu z Gwardyjskiego Klubu Sportowego „Victoria”, i działała do serii aresztowań w maju 1950 r.
Należała do niej grupa harcerzy z III Harcerskiej Drużyny Żeglarskiej im. Jana Sobieskiego, zorganizowanej w Gimnazjum Mechanicznym. Członkami, których było ok. 20-30, byli również uczniowie szkół zawodowych. Łączyło ich jedno – chęć najmniejszego choć „skruszenia” monolitu kształtującego się aparatu komunistycznej władzy. Może było to, z racji ich wieku, brawurowe i nierealistyczne marzenie, ale ci młodzi ludzie, wychowani w patriotycznej tradycji, nie widzieli dla siebie miejsca w „nowej” Polsce.
- Zebrania odbywały się w pokoiku na strychu, przy ul. Słowackiego 1 i na zalesionych terenach wojskowych pod miastem – opowiada Witold Bielecki. – Założycielem i dowódcą był Leon Markowski, pseudonim „Wiewiórka”, a jego zastępcą Józef Urban. Organizacja rozpowszechniała i sporządzała ulotki oraz plakaty o treści antyradzieckiej i antypaństwowej. Organizowano też zebrania i ćwiczenia o charakterze wojskowym – terenoznawstwo, łączność, strzelanie z broni palnej, rzucanie granatami.
Podczas rozprawy sądowej w Gdańsku zarzucono ponadto członkom „Victorii” nawoływanie do czynów skierowanych przeciwko sojuszowi państwa polskiego ze Związkiem Radzieckim. Planowano także zniszczenie pomnika ku czci żołnierzy radzieckich w Tczewie.
– Chyba dobrze, że do tego nie doszło, bo inaczej wyroki byłyby o wiele surowsze – uważa nasz rozmówca.

Bici do utraty przytomności
Od 10 do 15 maja 1950 r. organa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przeprowadziły aresztowania. Organizacja musiała być dość dobrze inwigilowana, gdyż w krótkim czasie uwięziono większość członków „Victorii”. Jej dowódcę, z zawodu operatora-mechanika w kinie „Wisła” w Tczewie, aresztowano 10 maja w dyrekcji Zarządu Kin w Gdańsku. Pozostałych aresztowano w Tczewie i Pelplinie i przetrzymywano w areszcie śledczym PUBP w Tczewie, który mieścił się na zapleczu Sądu Powiatowego, gdzie obecnie znajduje się siedziba Miejskiej Biblioteki Publicznej na ul. Dąbrowskiego. Śledztwo prowadzili również oficerowie Wojewódzkiego UBP z Gdańska. Dowódcą UB w Tczewie był wtedy ppor. Ciechanowski (lata 1949-1952).
- Największą brutalnością i aktywnością w śledztwie wykazywali się funkcjonariusze Jan Magdziarz i właśnie ppor. Kazimierz K. – mówi W. Bielecki. – Szczególnie ten drugi potrafił znęcać się nad aresztowanymi: wpychał zapałki i szpikulce pod paznokcie rąk aż do krwi, wkładał ołówki między palce rąk i ściskał je, bił kijem po stopach, co kilkakrotnie doprowadzało przesłuchiwanych do utraty przytomności.
Trzeba wspomnieć, że te brutalne przesłuchania prowadzono na młodych ludziach – najstarszy z nich, dowódca Leon Markowski, miał tylko 21 lat. Zresztą sami pracownicy UB byli nierzadko młodzi. Przykładowo późniejszy generał Milicji Obywatelskiej w Gdańsku, Jerzy Andrzejewski, gdy został p.o. kierownika UB w Tczewie (od sierpnia 1945 r. do maja 1946 r.) miał tylko 20 lat! Zresztą Kazimierz K., wtedy starszy oficer śledczy Referatu Śledczego PUBP, dzisiaj oskarżony, w trakcie „rozpracowywania” członków „Victorii” miał jedynie 24 lata – był niewiele starszy od swoich ofiar. Kto dzisiaj w tym wieku zostaje oficerem policji bez ukończenia studiów? Czym wytłumaczyć te awanse? Pracownicy bezpieki nierzadko pochodzili ze społecznych „dołów”. Można przypuszczać, że swoją neoficką wręcz gorliwością spłacali dług wdzięczności wobec dowódców, którzy pozwolili im na tak szybkie kariery, na które w innych okolicznościach historycznych raczej nie mieli by szans.

Nieudana próba ucieczki
W areszcie w Tczewie, poza przywódcami organizacji, osadzono – Wincentego Struczyńskiego, Kazimierza Fettera, Mariana Durczaka, Bernarda D. (m. in. na podstawie jego zeznań sformułowano akt oskarżenia przeciwko Kazimierzowi K.), Mariana Stojałowskiego, Eugenię Markowską, Wernera Warszyńskiego i mistrza Wybrzeża wagi muszej w boksie Stanisława Pehnke. Trójka z nich nie miała zamiaru bezradnie czekać na sądową rozprawę i 8 lipca podjęła próbę ucieczki i oswobodzenia pozostałych aresztantów. Markowski, Fetter i Urban, przy pomocy innego więźnia – Kazimierza Jóźwiuka, który nie był członkiem „Victorii”, obezwładnili oddziałowego, zajęli areszt i dyżurkę. Jednak z powodu braku w dyżurce broni zamachowcy oddali się bez walki. Po zakończeniu śledztwa aresztantów do czasu rozprawy osadzono na oddziale VI więzienia w Gdańsku.

Spotkanie z gauleiterem Gdańska
Rozprawy przeciwko członkom „Victorii” odbywały się 13 października oraz 14 listopada 1950 r.
- Trzeba zaznaczyć, że cywilów sądził Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku – podkreśla W. Bielecki.
Najsurowsze kary sąd wymierzył Leonowi Markowskiemu, Kazimierzowi Fetterowi i Józefowi Urbanowi, skazując dowódcę „Victorii” na 15 lat pozbawienia wolności, zaś dwóch pozostałych na łączne kary po 10 lat więzienia. Pozostałym członkom – Wincentemu Struczyńskiemu, Marianowi Stojałowskiemu i Stanisławowi Pehnke sąd wymierzył po 6 lat, a Wernerowi Warszyńskiemu rok więzienia. Eugenię Markowską sąd uniewinnił. Bernard D. otrzymał wyrok 7 lat więzienia. Wszyscy skazani utracili prawa obywatelskie na 3 lub 2 lata. Przepadło także ich mienie. Rozprawie przewodniczył ppłk Edward Rataj, a oskarżał prokurator WPR ppor. Ryszard Słoń.        
- Był to prawdziwy „słoń” – ociężały w wygłaszaniu mowy oskarżycielskiej i w sposobie uzasadniania wniosków – mówi W. Bielecki. – W mowie oskarżycielskiej wykrzykiwał, stękał, coś tam bełkotał o groźnej bandzie przestępczej i naruszeniu sojuszu z ZSRR. W końcu zażądał dla dowódcy „Victorii” kary śmierci, a dla członków kierownictwa dożywocia.
Po rozprawie Leona Markowskiego i Józefa Urbana przeniesiono z oddziału VI na II. Tam spotkali się ze zbrodniarzem wojennym, nazistowskim gauleiterem Gdańska Albertem Forsterem. Według ich relacji, w areszcie w Gdańsku Forster chodził w mundurze i w skórzanym płaszczu. Leon Markowski, który doskonale znał język niemiecki, próbował nawiązać z nim kontakt przy wykorzystaniu kanalizacji, lecz ten nie wyraził na to zgody. Kary więzienia członkowie „Victorii” odbywali w Gdańsku, Sztumie, Strzelcach Opolskich i cieszącym się złą sławą obozie pracy w Jaworznie. Po kilku latach wszyscy otrzymali skrócenie kary i zostali wypuszczeni z więzienia. Trzech z nich wkrótce zmarło.

Sam wyrok jest karą
Dlaczego tak młodzi ludzie decydowali się na działalność, bądź co bądź, antypaństwową?
- W tamtym czasie nikt specjalnie nie przejmował się konsekwencjami – uważa nasz rozmówca. – Dzisiaj człowiek patrzy na to trochę inaczej. Nam wszystkich zarzucano walkę z ustrojem (art. 86, par. 2 Kodeksu Karnego WP) – „Kto przemocą chce zmienić ustrój państwa polskiego podlega karze więzienia od lat 5, dożywociu albo karze śmierci.”
Witold Bielecki, jako założyciel i dowódca niepodległościowej Tajnej Organizacji Skautingu, również ma za sobą horror stalinowskich metod przesłuchań i trzyletnie więzienie m.in. w Jaworznie, byłym hitlerowskim obozie koncentracyjnym, który komuniści zaadaptowali na obóz dla swoich przeciwników politycznych, w tym dla niepokornych Ukraińców, umieszczanych tam po akcji „Wisła”. Czy warto po tylu latach sądzić jeszcze byłych ubeków, gdy sami są już starcami?
- Osobiście nie jestem za tym, żeby wsadzać ich do więzienia, ale wyroki skazujące powinny zapaść, chociażby w zawieszeniu – mówi. – Sam wyrok powinien być karą. Jednak gdybym spotkał jednego z ubeków, który mnie przesłuchiwał – Kazimierza Helomina, trudno powiedzieć co bym poczuł. On też mnie bił, ale nie był nadgorliwy. Bardziej krzyczał, żeby pokazać przełożonym jaki on jest ostry. Miałem wtedy 17 lat, on około 21.
Witold Bielecki traktuje karanie ubeków w wolnej już Polsce jako dziejową sprawiedliwość.
- Dzisiaj, po tylu latach, człowiek patrzy na to trochę inaczej, choć są i tacy członkowie Związku, którzy najlepiej by tych wszystkich oprawców wieszali – kończy.

Czy dojdzie do procesu?
Akt oskarżenia, przygotowany przez prokurator Lidię Żbikowską, jest równoznaczny z tym, że Sąd Rejonowy w Tczewie, jeśli nie zajdą okoliczności uniemożliwiające np. choroba oskarżonego, zajmie się tą sprawą.
- Akt oskarżenia został sformułowany na podstawie przeprowadzonej kwerendy archiwalnej oraz zeznań osób pokrzywdzonych – powiedział nam prok. Maciej Schulz, naczelnik gdańskiego oddziału Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. –Kazimierzowi K. grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Trudno powiedzieć, czy będzie to ewentualnie kara bezwzględnego pozbawienia wolności czy też w zawieszeniu – zależy to od wyroku Sądu. Dotychczas, w większości postępowań, sprawy zostały umarzane ze względu na śmierć oskarżonego.
Jak dotąd gdański oddział Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu skierował do sądów ponad 40 aktów oskarżenia.


Pełny akt oskarżenia przeciwko Kazimierzowi K.
W dniu 10 sierpnia 2007 roku prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku skierował do Sądu Rejonowego w Tczewie, akt oskarżenia przeciwko Kazimierzowi K., oskarżonemu o to, że w okresie od sierpnia do września 1950 roku w Tczewie jako funkcjonariusz państwa komunistycznego – starszy oficer śledczy Referatu Śledczego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Tczewie – wspólnie i w porozumieniu z innymi, nieustalonymi funkcjonariuszami w toku postępowania przygotowawczego przeciwko Bernardowi D. i innym członkom organizacji niepodległościowej „Victoria”, działając w celu uzyskania od Bernarda D. określonych wyjaśnień, a w szczególności wyjawienia przez niego szczegółów działalności organizacji, znęcał się nad nim fizycznie w ten sposób, że podczas wielogodzinnych, prowadzonych o różnych porach dnia i nocy bez przerwy na odpoczynek przesłuchań zmuszał go do długotrwałego stania bez ruchu twarzą do ściany i przetrzymywania czołem ołówka, doprowadzając do wyczerpania pokrzywdzonego oraz że kilkakrotnie uderzał go w twarz skórzanymi rękawiczkami, czym popełnił czyn stanowiący zbrodnię komunistyczną na szkodę tego pokrzywdzonego, tj. o przestępstwo z art. 246 § 1 kk w zw. z art. 2 ust.1 Ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. 

Nie chodzi o kary, ale o sprawiedliwość
 „Podejmowane po 1956 r. i w III Rzeczypospolitej próby ujawnienia zbrodni władzy popełnionych w pierwszym okresie po wyzwoleniu nie przyniósł dotychczas pożądanych efektów – pisze w swojej książce „Koszmar i gehenna” Witold Bielecki. – Już nigdy nie poniosą kary główni sprawcy polskiego piekła i zniewolenia. Na osądzenie sprawców nieszczęść i upodlenia narodu jest już za późno (…). Dzisiaj stalinowcy przywódcy stanęli już przed obliczem Boga, bądź są zgrzybiałymi starcami, którzy rzekomo nic nie pamiętają. Dlatego też drugiej Norymbergi nie będzie. Pozostaje już tylko ocena historyczna i możliwe, że kiedyś ta nauczycielka i mistrzyni życia oraz zwiastunka przeszłości zbrodnicze działania stalinowców oceni. Dokonanie tej oceny to moralny i prawny obowiązek historyków, socjologów i polityków, bowiem <<Zapomnienie zła to przyzwolenie, by ono się powtórzyło.>> Zemsty nie życzyliby sobie żołnierze drugiego podziemia, którzy życie złożyli na ołtarzu ojczyzny. Zemsty nie pragną i ci, którzy przeżyli koszmar i gehennę tamtych lat. Tu nie o zemstę i drakońskie kary chodzi, ale o sprawiedliwość”.  



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Ambitne, wakacyjne kino CKiS w TczewieLetnie seanse pod gwiazdami, to już filmowa tradycja Centrum Kultury i Sztuki. W lipcu i sierpniu odwiedzicie Skandynawię za sprawą głośnej „Wartości sentymentalnej” w gwiazdorskiej obsadzie ze Stellanem Skarsgårdem oraz Elle Fanning, a także „Ostatniego wikinga” z Madsem Mikkelsenem, który wciela się w zupełnie inną rolę niż przywykliśmy. Zawitamy też do Azji za sprawą nowego filmu Park Chan- wooka pt. „Bez wyjścia”, autora głośnego „Oldboya” oraz „Służącej”. Na ostatni seans filmowy tego lata zabierzemy Was w podróż do Brazylii za sprawą „Tajnego agenta”, z Wagnerem Mourą, który dał się poznać szerszej publiczności jako Pablo Escobar w serialu „Narcos”.Na dużym ekranie zobaczycie filmy:„Wartość sentymentalna”– zdobywca Oscara w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy, z muzyką Hani Rani„Bez wyjścia” – historia pokazująca do czego posunie się człowiek chcący zdobyć pracę„Ostatni wiking” – mieszanka gatunków, ten film to udana komedia, dramat i trochę kina gangsterskiego z domieszką „Beatlesów”„Tajny agent” – głośny film brazylijski, łamiący granice gatunków thriller polityczny nagrodzony na festiwalu w Cannes 2025Jeśli kochasz kino, zapach ciepłego wieczoru i spotkania z ludźmi, którzy czują to samo – przyjdź, rozsiądź się wygodnie i pozwól się porwać emocjom. Kino w Parku – letnie seanse filmoweWartość sentymentalna reż. Joachim Trier17 lipca 2026 godz. 21.30Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 17.07, godz. 21.30 - Wartość sentymentalna reż. Joachim TrierNajnowszy film Joachima Triera, reżysera „Najgorszego człowieka na świecie”, z nominowanymi do Oscara w kategoriach aktorskich Renate Reinsve, Stellanem Skarsgårdem, Ingą Ibsdotter Lilleaas i Elle Fanning w rolach głównych. Jeden z najczęściej nagradzanych i najważniejszych filmów tego roku, z muzyką skomponowaną przez polską kompozytorkę Hanię Rani.Siostry Nora (Renate Reinsve) i Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) spotykają się ze swoim dawno niewidzianym ojcem, charyzmatycznym, niegdyś wielkim reżyserem filmowym Gustavem (Stellan Skarsgård). Proponuje on Norze, aktorce teatralnej, rolę w swoim najnowszym filmie, który ma być jego powrotem do świata filmu. Gdy dziewczyna odrzuca propozycję, ten zatrudnia młodą gwiazdę Hollywood (Elle Fanning). Teraz siostry muszą poradzić sobie nie tylko ze swoją skomplikowaną sytuacją z ojcem, ale też z amerykańską gwiazdą, która zmienia ich rodzinną dynamikę.Reżyseria: Joachim TrierObsada: Renate Reinsve, Stellan Skarsgård, Inga Ibsdotter Lilleaas, Elle Fanning czas trwania: 2 godz. 15 min Nagrody:Zdobyty Oscar: Oscar kategorii Najlepszy Film MiędzynarodowyZdobyte Złote Globy: Złoty Glob - Najlepszy aktor drugoplanowy Stellan Skarsgårdzdobyte nagrody w Cannes: Grand Prix Festiwalu - Najlepszy film Joachim Trier  Kino w Parku – letnie seanse filmoweBez wyjścia reż. Park Chan-wook24 lipca 2026 godz. 21.15Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 24.07, godz. 21.15 - Bez wyjścia reż. Park Chan-wookKiedy rynek pracy jest bezlitosny, trzeba wyeliminować konkurencję. Bohater „Bez wyjścia” – nowego filmu Park Chan-wooka, twórcy „Oldboya”, „Służącej” i „Podejrzanej” – dosłownie bierze sprawy w swoje ręce. Koreański mistrz kina gatunkowego stawia niepokojąco trafną diagnozę współczesnych lęków – w swoim bezkompromisowym, autorskim stylu.Man-su (gwiazda „Squid Game”, Lee Byung-Hun) prowadzi idealne życie: stabilne zatrudnienie, rodzina, dom, dwa golden retrievery. Ale wystarczy jeden dzień, by sielanka zmieniła się w horror. Man-su traci pracę w fabryce papieru, a z nią status, męskość, tożsamość, honor i sens życia. By je odzyskać, nie cofnie się przed niczym, szczególnie że mokra robota przynosi tyle samo satysfakcji, co ta papierkowa.Choć bezlitośnie kpi z wyścigu szczurów, korporacyjnej mentalności i męskiego ego, reżyser zabiera również głos na temat współczesnego rynku pracy w dobie AI. „Bez wyjścia”, podobnie jak kultowy „Parasite”, pod warstwami czarnego humoru kryje wnikliwe obserwacje dotyczące klasowych napięć i burzliwych społecznych przemian. Pół żartem, pół serio Park Chan-wook zadaje i nam prowokacyjne pytanie: czy istnieje praca, dla której możesz zabić?Reż Park Chan-wookobsada: Lee Byung-hun, Son Ye-jin, Park Hee-soon, Lee Sung-min, Yeom Hye-ran, Cha Seung-wonprodukcja: Korea Południowa 2025czas: 139’NagrodyZłote Globy 2026Nominacje:- Najlepszy film komediowy lub musical- Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie komediowym lub musicalu (Lee Byung-hun)- Najlepszy film zagranicznyFilm pokazywany na MFF Wenecja 2025 - Konkurs Główny  Kino w Parku – letnie seanse filmoweOstatni wiking reż. Anders Thomas Jensen31 lipca 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 31.07, godz. 21.00 - Ostatni wiking reż. Anders Thomas JensenPo czternastu latach odsiadki Anker wychodzi z więzienia z jednym celem: odzyskać zrabowaną fortunę. Problem w tym, że łup ukrył jego brat – Manfred ( Mads Mikkelsen ), który dziś przedstawia się jako John Lennon i dryfuje we własnym świecie zaburzonej tożsamości. Dla brutalnego, impulsywnego Ankera krucha psychika Manfreda to pole minowe – a zarazem jedyna droga do celu.Na tropie zaginionych pieniędzy bracia trafiają na ekipę osobliwych wyrzutków, którzy zamiast pomóc, tylko komplikują sprawy. Aby odzyskać fortunę, Anker musi reaktywować legendarny zespół The Beatles – bo tylko John Lennon zna miejsce ukrycia łupu.„Ostatni wiking” to szalona, pełna absurdu jazda bez trzymanki przez przeszłość, popękaną psychikę, braterską lojalność i świat, w którym logika przestała obowiązywać.Nagrodzony Oscarem reżyser Anders Thomas Jensen po raz kolejny udowadnia, że w duecie z Madsem Mikkelsenem tworzy filmy kultowe. Reżyseria: Anders Thomas JensenObsada: Mads Mikkelsen, Nicolas Bro, Lars Brygmann, Nikolaj Lie Kaas, Sofie Gråbøl, Bodil JørgensenRok produkcji: 2025, Kraj produkcji: DaniaCzas trwania: 105 min  Kino w Parku – letnie seanse filmoweTajny agent reż. Kleber Mendonça Filho7 sierpnia 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł7.08, godz. 21.00 - Tajny agent reż. Kleber Mendonça Filho „Tajny agent" to jeden z najbardziej elektryzujących tytułów ostatnich lat. Nominowany do Oscara w 4 kategoriach (w tym za Najlepszy Film), zdobywca dwóch Złotych Globów, dwóch nagród w konkursie festiwalu w Cannes. Film Klebera Mendonçy Filho („Aquarius", „Bacurau"), należącego do czołówki najwybitniejszych reżyserów współczesnego kina światowego, przywołuje ducha klasycznego kina gangsterskiego. Jednocześnie brawurowo łączy wątki obyczajowe z epickim rozmachem, humor z seksapilem, nostalgię z grozą.Film Mendonçy Filho rozgrywa się w Brazylii lat 70. podczas karnawału. Zanurzone w palącym słońcu miasto Recife jest na granicy szaleństwa: w trakcie roztańczonego święta giną ludzie, gdzieś na plaży znaleziono rekina z ludzką nogą w brzuchu, a wśród tłumów krążą dwaj zabójcy z tajną misją... Kolory i radość to tylko pozory – to czasy brutalnej wojskowej dyktatury. Marcelo, bohater „Tajnego agenta", to mężczyzna przypadkowo uwikłany w sieć politycznych i kryminalnych intryg sięgających szczytów władzy. Był uczciwy, więc stał się celem skorumpowanego systemu i teraz każdy kolejny krok może kosztować go życie. Jak ocalić siebie i rodzinę w świecie brutalnej przemocy, fałszywych tożsamości, podsłuchów i kłamstw?Za rolę ostatniego sprawiedliwego w zepsutym do szpiku kości kraju Wagner Moura zdobył Złoty Glob, nagrodę w Cannes, ma też szansę na pierwszego w karierze Oscara. Znany z serialu „Narcos", „Elitarnych", czy „Civil War", aktor porusza się w labiryncie brudnych sekretów z lekkością i wdziękiem gwiazd starego Hollywood. „Tajny agent" jest hołdem dla kina Sergio Leone, Martina Scorsese i Francisa Forda Coppoli, do którego nawiązuje skalą i duchem. Mendonça Filho odświeża jednak i reinterpretuje kino gangstersko-szpiegowskie, wychodząc poza klisze i gatunkowe ramy. Widowiskowy, pasjonujący i przenikliwy, odsłania kawał prawdy nie tylko o przeszłości, ale i o naszych czasach.Reżyseria: Kleber Mendonça FilhoWystępują: Wagner Moura, Maria Fernanda Cândido, Gabriel LeoneKraj produkcji: Niemcy, Francja, Holandia, BrazyliaRok produkcji: 2025, Język oryginalny: portugalskiGatunek: dramat, thrillerCzas trwania: 161 min Nagrody:Oscary 2026: 4 nominacje: Najlepszy Film, Najlepszy Film Międzynarodowy, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Najlepszy CastingZłote Globy 2026: Najlepszy film zagraniczny, Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie dramatycznym (Wagner Moura)MFF Cannes 2025: Najlepsza Reżyseria, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Nagroda FIPRESCI Kino w Parku – letnie seanse filmoweLipiec – sierpień 2026Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł Data rozpoczęcia wydarzenia: 17.07.2026 21:30 – Data zakończenia wydarzenia: 07.08.2026 22:30
Reklama
Reklama