sobota, 18 lipca 2026 11:00
Reklama

Masakra po dyskotece „Pod Muzami”

TCZEW. Funkcjonariusze z pałkami brutalnie pobili ok. 80. młodych tczewian. Bili w taki sposób, że po uderzeniu pała zaginała się wokół głowy o 180 stopni. Dwie dziewczyny schowały się na półpiętrze w toalecie. Wyciągnęli je za ubranie. Wielu doznało poważnych urazów wewnętrznych.
Masakra po dyskotece „Pod Muzami”

Było to 1 września 1982 r. -  tragiczna data w historii Tczewa. Tego dnia oddział ZOMO wdarł się do kawiarni „Pod Muzami” przy ul. Kołłątaja i dotkliwie pobił bawiącą się tam grupę ok. 80 młodych ludzi. Nie oszczędzono dziewczyn!
Wkrótce potem mocno zatłoczona więźniarka (ciężarówka star) zabrała - według jednej z ofiar - ok. 40 chłopców na komendę MO, gdzie czekało ich bicie i brutalne przesłuchania. Wielu doznało wtedy poważnych urazów wewnętrznych.

- Nie mieliśmy nic wspólnego z podziemiem – wspomina Henryk H., 1 września 1982 r. bestialsko pobity przez ZOMO wraz z grupą znajomymi. – Nie roznosiliśmy żadnych ulotek. Dzień wcześniej na patriotyczną manifestację tczewian trafiłem przez przypadek, z ciekawości. A 1 września do kawiarni „Pod Muzami” przyszliśmy jedynie się pobawić. Przecież właśnie zaczynał się rok szkolny...
Stan wojenny do tej pory nie odkrył wszystkich swoich tajemnic i pewnie nigdy tak się nie stanie. Jest jednak szansa, że chociaż o niektórych zdarzeniach będziemy pamiętać.

Rewanż ludowej władzy
31 sierpnia mija 25. rocznica pamiętnej manifestacji mieszkańców Tczewa, przeciwników stanu wojennego. Chcieli tylko uczcić zawarte, dwa lata wcześniej, Porozumienia Sierpniowe.
Niestety, za patriotyczne wystąpienie obywateli (według relacji „Solidarności” w manifestacji udział wzięło ok. 3 tys. osób) władza ludowa postanowiła wziąć rewanż. Dzień później grupa ok. 80 młodych ludzi (mniej więcej po połowie - dziewczyn i chłopaków) bawiło się na dyskotece w kawiarni „Pod muzami” (przy ul. Kołłątaja, późniejszy Tczewski Dom Kultury). Nagle podczas zabawy do kawiarni weszli w pełnym rynsztunku funkcjonariusze tczewskiego ZOMO, uzbrojeni w długie szturmowe pały. Chwilę wcześniej budynek został szczelnie otoczony, a pod drzwiami stanął policyjny wóz do transportu zatrzymanych. Uczniów przegnano wzdłuż szpaleru zomowców, bezlitośnie bijąc. Nie oszczędzali nikogo. Z takim samym zapałem wymierzano razy dziewczynom, jak i chłopakom.
„Więźniarka” okazała się na wszystkich za mała, dlatego na ul. Kasprowicza do komendy MO zabrano grupę chłopców, których tam potwornie zbito raz jeszcze.

Z pokojowej w bojową
- Dzień wcześniej była w Tczewie manifestacja – mówi Henryk H., jeden z pobitych „Pod Muzami” nastolatków, dziś 44-letni mężczyzna. – Wraz z moją paczką, tzn. trzema kolegami, z ciekawości zaczęliśmy zobaczyć co się dzieje. Według mnie, tak na oko, było wtedy ok. 1200 - 1500 osób. MO najpierw starało się namawiać ludzi do rozejścia się, ale w miarę jak sytuacja zaczęła się „zagęszczać”, tłum nie wytrzymał i ruszył w miasto. Pobiegliśmy za nim. Obok poczty milicja zaczęła strzelać z gazów łzawiących, potem wszystko przeniosło się pod Wieżę Ciśnień. Grupy ludzi zmierzały w kierunku komendy MO. Chwilę przedtem kilka osób przeciągnęło na skrzyżowanie barakowóz, stojący przy LO im. Marii Skłodowskiej-Curie. Po zajściach w centrum rozruchy przeniosły się w okolice Nowego Miasta. Ludzie powychodzili na balkony, byli oburzeni tym co widzą. Zdarzało się, że ktoś cisnął doniczką, wówczas ZOMO strzelało w te mieszkania z gazów łzawiących.
Zdarzenia te potwierdzili nam: Ryszard Graczyk, jeden z organizatorów tej - w założeniu pokojowej - manifestacji oraz Mieczysław Śliwka, znany w środowisku działaczy kolporter materiałów podziemnych, więziony za przekonania.

Pałki szturmowe w ruch
- 31 sierpnia po południu trwała w Tczewie regularna akcja pacyfikacyjna – opowiada Mieczysław Śliwka. – Nasza manifestacja miała m.in. przypomnieć władzy o tym, że domagamy się uwolnienia więźniów politycznych. Kiedy miała się już ku końcowi ZOMO zaczęło przemierzać ulice miasta i łapać wszystkich młodych, co do których powstały jakieś podejrzenia. Np. sprawdzano czy ktoś ma brudne ręce (oznaczało to, że osoba ta rzucała kamieniami w służby - przyp. red.). Przedtem tłum zebrał się pod Radą Miasta, stamtąd przeszedł na pl. Wolności (dzisiejszy pl. Hallera). Manifestanci nie mieścili się na chodnikach. Padały okrzyki: „Uwolnić Lecha, zamknąć Wojciecha”. Po pół godzinie przyjechała policyjna nysa, z której zaczęto nadawać komunikaty: „Rozejść się, manifestacja jest nielegalna”. Gdy tłum nie posłuchał, milicja wjechała w niego przy włączonych głośnikach. Zapanowało wzburzenie i ludzie ruszyli na nich. Nyska zaczęła odjeżdżać w kierunku Rady Narodowej. A ludzie za nimi... W stronę MO padały kamienie, okrzyki i wyzwiska. I tak aż pod komendę, gdzie milicja zaczęła do nas strzelać z gazów wzawiących.
Początkowo zomowcom nie udawało się rozpędzić manifestantów. Sytuacja zmieniła się o zasadniczo, gdy przyjechały dwie dodatkowe grupy sił porządkowych – jedna od strony „Polmo”, druga od strony dawnego kina. Służbiści nie tracili czasu, w ruch od razu szły pałki szturmowe.
Mieczysław Śliwka zapamiętał, że jedna osoba w tłumie robiła zdjęcia. Jego kolega Heniek, „tęgi chłop”, wyrwał ten aparat i rozbił o jezdnię. Potem okazało się, że „fotograf” to esbek. Po jakimś czasie Heniek miał w domu rewizję. Na szczęście nic podejrzanego nie znaleźli, ale on rozpoznał tego esbeka.

Zamieszki jeszcze po północy
- Kiedy ZOMO stało się zbyt liczne, dalszy opór nie miał już sensu – kontynuuje M. Śliwka. - Protestujący zaczęli uciekać. Jednak jednostek szturmowych z minuty na minutę robiło się coraz więcej. Była godzina między 16 a 17. W międzyczasie ok. setka młodzieży udała się na mszę św. na Suchostrzygi do ks. Cieniewicza. Po niej znowu poszli się bić.
Z czasem zamieszki zaczęły słabnąć, aż do całkowitej ciszy ok. godz. 2 w nocy. W akcie oskarżenia przeciwko Tadeuszowi G., śp. Franciszkowi Hennigowi (zmarł z powodu odniesionych ran cztery lata później), Jarosławowi L. i Markowi P. - oskarżonymi o udział w zbiorowisku publicznym - czytamy, że w wyniku starć PGK i MO poniosły straty w kwocie 114 407 tys. dawnych zł. Uszkodzono trzy pojazdy MO i inny sprzęt o wartości ok. 20 tys. zł.   

Zgarniali młodych po kinie
Pobicie „Pod Muzami” było tylko jedną z akcji „uspakajania” niepokornej młodzieży. Twierdzą tak wszyscy nasi rozmówcy, m.in. Mieczysław Śliwka, Roman Graczyk i Henryk H. Przypominają sobie, że 1 września MO wyłapało grupę „młodych” po jednym z seansów w kinie „Wisła”.
- Gdy dowiedziałem się o zmasakrowaniu młodych ludzi, zaprotestowałem przeciwko temu podczas przesłuchań w swoim zakładzie w „Polmo” – relacjonuje Mieczysław Śliwka. – Co ciekawe podczas akcji ZOMO przez pomyłkę spałowano także syna miejscowego pułkownika z kontroli wojskowej naszego zakładu. Gdy zauważyli to, od razu go wypuścili.
M. Śliwka właśnie w 1982 r. zaczął zbierać materiały o manifestacji i represjach. Dlatego dwukrotnie „odwiedziło” go SB - w 1983 r. i 1988 r.

Bicie w szpalerze
- Dyskoteka „Pod Muzami” trwała zawsze od godz. 17 do 21 – wspomina Henryk H. – Bawiliśmy się spokojnie, gdy nagle weszła milicja. Zdążyliśmy podbiec do okien i zauważyć pełno milicjantów wokół budynku. Nie zdawałem sobie sprawy z zagrożenia. Ja i moi koledzy nie należeliśmy do żadnych struktur podziemnych. Spokojnie tańczyłem z dziewczyną, gdy dostałem pierwszy raz przez plecy długą pałą. Wtedy zdałem sobie sprawę, że to nie jest sen, tylko scena niemal jak z filmu o łapance z II wojny światowej.
Pan Henryk uważa, że służbiści musieli być pod wpływem środków dopingujących. Widać to było po ich twarzach i po niespożytej sile z jaką walili na oślep, gdzie popadnie, jakby się nie kontrolowali.
- Stali szpalerem od wejścia do budynku po drzwi dyskoteki. Niektórzy bili już na parkiecie. Nie było szansy, by się bronić. Bili w taki sposób, że po uderzeniu pała zaginała się wokół głowy o 180 stopni. Dwie dziewczyny schowały się na półpiętrze w toalecie. Wyciągnęli je za ubranie. Były przerażone. Potem zaczęli nas upychać do stara przed budynkiem. W życiu nie przypuszczałbym, że do tej przyczepy można wepchnąć tyle osób. Gdy zabrakło miejsca tłukli po plecach i wcisnęli jeszcze parę osób. Było nas, upchniętych jak śledzie, około 40.

Przesłuchania na komendzie
- Jeszcze w trakcie bicia zauważyłem, że parę osób zomowcy wypuścili – uzupełnia Henryk H.. - Słyszałem tylko: „Co ty tu robisz, spier...”. Byli to ich znajomi. Jednemu chłopakowi udało się uciec spod dyskoteki do parku. Ruszyli za nim i go złapali. Dostał potem podwójnie. Wydawało się nam, że wywiozą nas do lasu. Jeszcze raz zleją i wpuszczą. A oni przewieźli nas na komendę. Tam stał kolejny szpaler. Bili pojedynczo i dokładniej. Szpaler prowadził do holu i na spacerownik. Na nim zatrzymali nas na 4-5 godzin. W tym czasie brali nas pojedynczo na przesłuchania. Tam próbowali zastraszyć. Mnie przesłuchiwało trzech zomowców i jeden milicjant w mundurze. Ten ostatni uderzył mnie nagle z całej siły szturmową pałą w splot słoneczny. Poczułem jakby ziemia się pode mną urwała. Uderzali w najbardziej czułe miejsca. Przy tym ostro wyzywali. Gdy mnie bili, po syna piekarzy z piekarni „Bona” przyszedł dziadek. Usłyszałem tylko: „Przestań go bić, ktoś idzie”.

Przyznajcie się, wszystko wiemy!
Przy okazji badali kto z młodych pracuje, a kto nie. Starali się wymusić przyznanie się do udziału w manifestacji, chcieli by podawać nazwiska. Twierdzili, że mają zdjęcia i wszystko wiedzą... Pan Henryk nie przyznał się. Po 5 godzinach zwolnili go do domu.
Areszt opuścili z nim także koledzy z dyskoteki: Kazik W., Grzegorz G., Wojtek R., Krzysztof N. i Władek N. Wszyscy mieli po 19 lat, nikt się nie przyznał.
- Później uskarżałem się na obite nerki – przyznaje Henryk H. – Na drugi dzień poszedłem do lekarza. Obawiałem się czy nie mam uszkodzeń wewnętrznych. Lekarz powiedział mi: „Jeżeli chce pan być wyleczony, zapraszam na komendę”. Bał się i mi nie pomógł. A mój kolega Wojtek miał od obicia całe granatowe ciało.
Dzisiaj ofiary tego zdarzenia podejrzewają, że ktoś musiał donieść, że „Pod Muzami” odbywa się młodzieżowe zebranie „Solidarności”, co było nieprawdą.

Przestępstwo bez kary
Zmasakrowanie tczewskiej młodzieży ćwierć wieku temu, mimo że nosi znamiona zbrodni komunistycznej (przyczyniła się do śmierci lub trwałego okaleczenia wielu ludzi), nigdy nie zostało rozliczone. Przez tyle lat nie doszło do żadnego śledztwa, ani tym bardziej rozprawy sądowej. Mimo, że są świadkowie, ofiary i kaci. Dopiero w tym roku zaczeło się pierwsze prokuratorskie śledztwo IPN w tej sprawie. Okazuje się, że są nawet dokumenty...
Prawdopodobnie motywem, jaki doprowadził do pałowania młodych ludzi była zemsta milicji, która nie dość szybko rozpędziła manifestację z 31 sierpnia 1982 r. Milicjanci zostali wtedy poturbowani, niektórzy byli lekko ranni. Do rozpędzenia protestu musiano użyć dodatkowe siły ze Słupska, Gdańska i Szczytna (ZOMO, ORMO). Służbistów mogła też rozsierdzić beztroska zabawa młodych w dzień po manifestacji. Wiadomo też, że Tczew został uznany za prężny ośrodek opozycyjny. Przeciwko działaczom „Solidarności” prowadzono tu na szeroką skalę tajną operację SB mającą na celu zniszczenie tczewskiego podziemia.

Manifestacja i przesłuchania
Ryszard Graczyk, jeden z przywódców tczewskiej „Solidarności”:
- Pamiętną manifestację sprzed 25 lat zorganizowalismy w 6 osób. Na powielaczu nadaliśmy informację, że spotykamy się o godz. 16 przed Radą Miasta. Tłum przeszedł ul. Ogrodową, Wąską, Dąbrowskiego, Obrońców Westerplatte, Kościuszki i stanął na pl. Wolności. Potem wszystko przeszło nasze oczekiwania. Przed kinem zauważyliśmy, że manifestacja jest filmowana z budynku Rady Narodowej. W okolicach Wieży Ciśnień zamieszki trwały już na dobre.
1 września trafiłem na milicyjny dołek na komendzie przy ul. Kasprowicza. Słyszałem jęki bitej młodzieży. Nie spodziewałem się, że człowiek może wydawać takie przerażające odgłosy. Do 2 września trwały przesłuchania i bicie. Siedziałem na dołku z paroma chłopakami, których wywoływano pojedynczo. Młodzi - posiniaczeni i zakrwawieni - opierali się o ściany, by schłodzić rany.
Do zakładu w Starogardzie Gd. wywieziono mnie wraz z działaczami z innych miast. Przed zamknięciem w celi kazali się nam rozebrać. U młodych (również u zmarłego później  Henniga) widać było rany i sińce na całym ciele.     

Druga śmiertelna ofiara
Znany tczewski lekarz (pragnie pozostać anonimowy) przypomina sobie, że oprócz Franciszka Henniga jeszcze co najmniej jedna osoba poniosła śmierć na skutek odniesionych 25 lat temu obrażeń (uraz genitaliów).
- Już 1 września 1982 r. trafiała do mnie zmaltretowana młodzież. Miała ewidentne ślady od pał w najbardziej bolesnych miejscach. Sprawdzałam czy nie mieli wstrząsu mózgu. Pomocy udzielali nawet lekarze o lewicowych poglądach. Nie znam nikogo z naszych lekarzy, który byłby nastawiony negatywnie do ludzi, którzy ucierpieli na skutek agresji SB i ZOMO.

Po ćwierć wieku - śledztwo IPN
Prokurator gdańskiego oddziału IPN Maciej Shulz:
- 23 maja br. zostało wszczęte śledztwo w sprawie pobicia młodzieży w kawiarni „Pod muzami” 1 września 1982 r. Po 25 latach rozpoczęliśmy przesłuchania świadków. Relacje osób, które do nas dotarły różnią się od siebie. Nasi archiwiści dokonują szczegółowej kwerendy (przeszukują dokumenty). Znaleźliśmy część materiałów, z których można odtworzyć przebieg zdarzenia. Najwięcej i najciekawsze znalazły się w gdańskim archiwum IPN. Organizacje bezpieczeństwa i MO pisały sprawozdania o tym ile osób i dlaczego zostały zatrzymane. Dane te mają jednak charakter szczątkowy. Są często w formie brudnopisu lub notatek służbowych. Musimy zweryfikować czy te dane są prawdziwe. Obecnie ustaliliśmy, że „Pod Muzami” zatrzymano co najmniej 27 osób, cześć aresztowano, a trzy osoby miały sprawę w kolegium. Dziewczęta spisano i wypuszczono. Niestety, dane dotyczące liczby zatrzymanych są sprzeczne. Na tym etapie sprawy trudno mi przewidzieć, jaka jest szansa na przedstawienie zarzutów sprawcom pobicia.

Jeśli coś wiesz...
Jeżeli ktoś posiada informacje na temat tamtych tragicznych zdarzeń - prosimy o kontakt (adres internetowy:
[email protected]). Zwracamy się także do osób, które były bite „Pod Muzami”, aby spróbowały opowiedzieć jak wyglądała ta akcja ich oczami.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Hanus 30.03.2018 21:44
Moze Graczyk opowie jak kapowal na SB.

Reklama
Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Ambitne, wakacyjne kino CKiS w TczewieLetnie seanse pod gwiazdami, to już filmowa tradycja Centrum Kultury i Sztuki. W lipcu i sierpniu odwiedzicie Skandynawię za sprawą głośnej „Wartości sentymentalnej” w gwiazdorskiej obsadzie ze Stellanem Skarsgårdem oraz Elle Fanning, a także „Ostatniego wikinga” z Madsem Mikkelsenem, który wciela się w zupełnie inną rolę niż przywykliśmy. Zawitamy też do Azji za sprawą nowego filmu Park Chan- wooka pt. „Bez wyjścia”, autora głośnego „Oldboya” oraz „Służącej”. Na ostatni seans filmowy tego lata zabierzemy Was w podróż do Brazylii za sprawą „Tajnego agenta”, z Wagnerem Mourą, który dał się poznać szerszej publiczności jako Pablo Escobar w serialu „Narcos”.Na dużym ekranie zobaczycie filmy:„Wartość sentymentalna”– zdobywca Oscara w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy, z muzyką Hani Rani„Bez wyjścia” – historia pokazująca do czego posunie się człowiek chcący zdobyć pracę„Ostatni wiking” – mieszanka gatunków, ten film to udana komedia, dramat i trochę kina gangsterskiego z domieszką „Beatlesów”„Tajny agent” – głośny film brazylijski, łamiący granice gatunków thriller polityczny nagrodzony na festiwalu w Cannes 2025Jeśli kochasz kino, zapach ciepłego wieczoru i spotkania z ludźmi, którzy czują to samo – przyjdź, rozsiądź się wygodnie i pozwól się porwać emocjom. Kino w Parku – letnie seanse filmoweWartość sentymentalna reż. Joachim Trier17 lipca 2026 godz. 21.30Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 17.07, godz. 21.30 - Wartość sentymentalna reż. Joachim TrierNajnowszy film Joachima Triera, reżysera „Najgorszego człowieka na świecie”, z nominowanymi do Oscara w kategoriach aktorskich Renate Reinsve, Stellanem Skarsgårdem, Ingą Ibsdotter Lilleaas i Elle Fanning w rolach głównych. Jeden z najczęściej nagradzanych i najważniejszych filmów tego roku, z muzyką skomponowaną przez polską kompozytorkę Hanię Rani.Siostry Nora (Renate Reinsve) i Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) spotykają się ze swoim dawno niewidzianym ojcem, charyzmatycznym, niegdyś wielkim reżyserem filmowym Gustavem (Stellan Skarsgård). Proponuje on Norze, aktorce teatralnej, rolę w swoim najnowszym filmie, który ma być jego powrotem do świata filmu. Gdy dziewczyna odrzuca propozycję, ten zatrudnia młodą gwiazdę Hollywood (Elle Fanning). Teraz siostry muszą poradzić sobie nie tylko ze swoją skomplikowaną sytuacją z ojcem, ale też z amerykańską gwiazdą, która zmienia ich rodzinną dynamikę.Reżyseria: Joachim TrierObsada: Renate Reinsve, Stellan Skarsgård, Inga Ibsdotter Lilleaas, Elle Fanning czas trwania: 2 godz. 15 min Nagrody:Zdobyty Oscar: Oscar kategorii Najlepszy Film MiędzynarodowyZdobyte Złote Globy: Złoty Glob - Najlepszy aktor drugoplanowy Stellan Skarsgårdzdobyte nagrody w Cannes: Grand Prix Festiwalu - Najlepszy film Joachim Trier  Kino w Parku – letnie seanse filmoweBez wyjścia reż. Park Chan-wook24 lipca 2026 godz. 21.15Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 24.07, godz. 21.15 - Bez wyjścia reż. Park Chan-wookKiedy rynek pracy jest bezlitosny, trzeba wyeliminować konkurencję. Bohater „Bez wyjścia” – nowego filmu Park Chan-wooka, twórcy „Oldboya”, „Służącej” i „Podejrzanej” – dosłownie bierze sprawy w swoje ręce. Koreański mistrz kina gatunkowego stawia niepokojąco trafną diagnozę współczesnych lęków – w swoim bezkompromisowym, autorskim stylu.Man-su (gwiazda „Squid Game”, Lee Byung-Hun) prowadzi idealne życie: stabilne zatrudnienie, rodzina, dom, dwa golden retrievery. Ale wystarczy jeden dzień, by sielanka zmieniła się w horror. Man-su traci pracę w fabryce papieru, a z nią status, męskość, tożsamość, honor i sens życia. By je odzyskać, nie cofnie się przed niczym, szczególnie że mokra robota przynosi tyle samo satysfakcji, co ta papierkowa.Choć bezlitośnie kpi z wyścigu szczurów, korporacyjnej mentalności i męskiego ego, reżyser zabiera również głos na temat współczesnego rynku pracy w dobie AI. „Bez wyjścia”, podobnie jak kultowy „Parasite”, pod warstwami czarnego humoru kryje wnikliwe obserwacje dotyczące klasowych napięć i burzliwych społecznych przemian. Pół żartem, pół serio Park Chan-wook zadaje i nam prowokacyjne pytanie: czy istnieje praca, dla której możesz zabić?Reż Park Chan-wookobsada: Lee Byung-hun, Son Ye-jin, Park Hee-soon, Lee Sung-min, Yeom Hye-ran, Cha Seung-wonprodukcja: Korea Południowa 2025czas: 139’NagrodyZłote Globy 2026Nominacje:- Najlepszy film komediowy lub musical- Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie komediowym lub musicalu (Lee Byung-hun)- Najlepszy film zagranicznyFilm pokazywany na MFF Wenecja 2025 - Konkurs Główny  Kino w Parku – letnie seanse filmoweOstatni wiking reż. Anders Thomas Jensen31 lipca 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 31.07, godz. 21.00 - Ostatni wiking reż. Anders Thomas JensenPo czternastu latach odsiadki Anker wychodzi z więzienia z jednym celem: odzyskać zrabowaną fortunę. Problem w tym, że łup ukrył jego brat – Manfred ( Mads Mikkelsen ), który dziś przedstawia się jako John Lennon i dryfuje we własnym świecie zaburzonej tożsamości. Dla brutalnego, impulsywnego Ankera krucha psychika Manfreda to pole minowe – a zarazem jedyna droga do celu.Na tropie zaginionych pieniędzy bracia trafiają na ekipę osobliwych wyrzutków, którzy zamiast pomóc, tylko komplikują sprawy. Aby odzyskać fortunę, Anker musi reaktywować legendarny zespół The Beatles – bo tylko John Lennon zna miejsce ukrycia łupu.„Ostatni wiking” to szalona, pełna absurdu jazda bez trzymanki przez przeszłość, popękaną psychikę, braterską lojalność i świat, w którym logika przestała obowiązywać.Nagrodzony Oscarem reżyser Anders Thomas Jensen po raz kolejny udowadnia, że w duecie z Madsem Mikkelsenem tworzy filmy kultowe. Reżyseria: Anders Thomas JensenObsada: Mads Mikkelsen, Nicolas Bro, Lars Brygmann, Nikolaj Lie Kaas, Sofie Gråbøl, Bodil JørgensenRok produkcji: 2025, Kraj produkcji: DaniaCzas trwania: 105 min  Kino w Parku – letnie seanse filmoweTajny agent reż. Kleber Mendonça Filho7 sierpnia 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł7.08, godz. 21.00 - Tajny agent reż. Kleber Mendonça Filho „Tajny agent" to jeden z najbardziej elektryzujących tytułów ostatnich lat. Nominowany do Oscara w 4 kategoriach (w tym za Najlepszy Film), zdobywca dwóch Złotych Globów, dwóch nagród w konkursie festiwalu w Cannes. Film Klebera Mendonçy Filho („Aquarius", „Bacurau"), należącego do czołówki najwybitniejszych reżyserów współczesnego kina światowego, przywołuje ducha klasycznego kina gangsterskiego. Jednocześnie brawurowo łączy wątki obyczajowe z epickim rozmachem, humor z seksapilem, nostalgię z grozą.Film Mendonçy Filho rozgrywa się w Brazylii lat 70. podczas karnawału. Zanurzone w palącym słońcu miasto Recife jest na granicy szaleństwa: w trakcie roztańczonego święta giną ludzie, gdzieś na plaży znaleziono rekina z ludzką nogą w brzuchu, a wśród tłumów krążą dwaj zabójcy z tajną misją... Kolory i radość to tylko pozory – to czasy brutalnej wojskowej dyktatury. Marcelo, bohater „Tajnego agenta", to mężczyzna przypadkowo uwikłany w sieć politycznych i kryminalnych intryg sięgających szczytów władzy. Był uczciwy, więc stał się celem skorumpowanego systemu i teraz każdy kolejny krok może kosztować go życie. Jak ocalić siebie i rodzinę w świecie brutalnej przemocy, fałszywych tożsamości, podsłuchów i kłamstw?Za rolę ostatniego sprawiedliwego w zepsutym do szpiku kości kraju Wagner Moura zdobył Złoty Glob, nagrodę w Cannes, ma też szansę na pierwszego w karierze Oscara. Znany z serialu „Narcos", „Elitarnych", czy „Civil War", aktor porusza się w labiryncie brudnych sekretów z lekkością i wdziękiem gwiazd starego Hollywood. „Tajny agent" jest hołdem dla kina Sergio Leone, Martina Scorsese i Francisa Forda Coppoli, do którego nawiązuje skalą i duchem. Mendonça Filho odświeża jednak i reinterpretuje kino gangstersko-szpiegowskie, wychodząc poza klisze i gatunkowe ramy. Widowiskowy, pasjonujący i przenikliwy, odsłania kawał prawdy nie tylko o przeszłości, ale i o naszych czasach.Reżyseria: Kleber Mendonça FilhoWystępują: Wagner Moura, Maria Fernanda Cândido, Gabriel LeoneKraj produkcji: Niemcy, Francja, Holandia, BrazyliaRok produkcji: 2025, Język oryginalny: portugalskiGatunek: dramat, thrillerCzas trwania: 161 min Nagrody:Oscary 2026: 4 nominacje: Najlepszy Film, Najlepszy Film Międzynarodowy, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Najlepszy CastingZłote Globy 2026: Najlepszy film zagraniczny, Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie dramatycznym (Wagner Moura)MFF Cannes 2025: Najlepsza Reżyseria, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Nagroda FIPRESCI Kino w Parku – letnie seanse filmoweLipiec – sierpień 2026Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł Data rozpoczęcia wydarzenia: 17.07.2026 21:30 – Data zakończenia wydarzenia: 07.08.2026 22:30
Reklama
Reklama