sobota, 31 października 2026 22:30
Reklama

Życie aktora jest śmieszne i straszne zarazem

TCZEW. - Nazywam się Artur Barciś - przywitał się z tczewską publicznością aktor. - Mówię o tym nie bez powodu. Od dobrych kilku lat, jak idę ulicą, to za plecami słyszę zupełnie inne nazwiska.
Życie aktora jest śmieszne i straszne zarazem
Nic dziwnego - lepiej niż Artura Barcisia znamy przecież Tadeusza Norka i Czerpacha. Ten niewysoki, choć charakterystyczny aktor wcielił się jednak w setki innych ról, często wybitnych, choć przez „niedzielnych” telewidzów zupełnie niedocenionych. Ale może to i dobrze, ponieważ kto wie, jak wołaliby za nim na ulicy przechodnie, gdyby wiedzieli, że na swoim koncie ma m.in. kreację Hitlera.
Popularny aktor gościł w zeszłym tygodniu w „Ogrodach Sztuk”. Na spotkanie zaprosiło mieszkańców Towarzystwo Kulturalne „Brama” oraz Samorząd Miejski.

Jak dobrze mieć kolegów...
O aktorstwie, scenicznych wpadkach oraz o własnym życiu opowiedział tczewskiej publiczności bohater wieczoru.
- Chciałbym was zabrać do teatru, za kulisy. Chciałbym wam opowiedzieć o życiu aktora, o tym jakie jest ono śmieszne i straszne zarazem. Ale najpierw proszę was, abyście poćwiczyli ze mną dykcję. Aktor, aby rozgrzać mięśnie twarzy, wielokrotnie powtarza jakieś trudne zdanie. Jedno z najtrudniejszych wiąże się z Tczewem: „Pocztmistrz z Tczewa”. Proszę bardzo, próbujemy!
Rozgrzani widzowie wysłuchali kilku „prawd” na temat sceny i aktorstwa. Szarobury i dołujący świat teatru w opowieściach Barcisia nabrał nagle barw. Bo kto by np. pomyślał jak dowcipni potrafią być pracujący przy spektaklach pomocnicy?
- Tragiczna scena, umarła matka bohatera - nakreśla obraz aktor. - Bohater otwiera trumnę, a tam „świerszczyki” albo kartka z napisem „pocałuj mnie w d…”. I jak tu zachować powagę?! Inny przykład - scena, kiedy bohater ma wstać z łóżka, założyć kapcie i iść do łazienki. Możecie być absolutnie pewni, że podczas któregoś z kolei przedstawienia „życzliwi” koledzy przybiją te kapcie gwoździami do sceny. I wtedy aktor leci jak długi na deski, publiczność nie wie o co chodzi, a za sceną wielki ubaw!

Wybił się ponad poziomy
Możecie w to wierzyć lub nie, ale Artur Barciś był kiedyś mały (- Naprawdę! Teraz to ja jestem już ho ho!). Z powodu wzrostu spotykało go w szkole wiele przykrości.
- Byłem najmniejszy w klasie i z tego powodu bardzo biedny. Pewnego razu zapisałem się jednak do chóru szkolnego, w którym zostałem solistą. I nagle zrozumiałem, że scena jest najcudowniejszym miejscem w tej szkole! Nie dość, że nie byłem już najmniejszy (mogłem patrzeć na wszystkich z góry, ha!), to jeszcze kiedy kończyłem mówić wiersz albo śpiewać piosenkę, to wszyscy moi prześladowcy, ci sami którzy popychali mnie na korytarzach, bili mi brawo! Postanowiłem więc, że zostanę aktorem…
W liceum, gdzie nikt go już nie bił, zaczął odnosić pierwsze aktorsko-recytatorskie sukcesy.
- Wygrałem nawet ogólnopolski konkurs recytatorski! Szkoła była ze mnie dumna. Po ukończeniu liceum wystarczyło tylko dostać się do szkoły aktorskiej. I tu pojawił się problem: do krakowskiej uczelni nawet nie próbowałem startować, ponieważ słyszałem od znajomego, że przyjmują tam dopiero od 1,75 m wzwyż. Aby dostać się do Warszawy trzeba było najpierw odbębnić jakieś kursy przygotowawcze albo odbyć prywatne lekcje z aktorami - bez szans. Ale dowiedziałem się, że Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna w Łodzi będzie przyjmowała nienormalnych. Nietypowych znaczy się - nie pięknych i wysokich, ale takich, którzy mają osobowość. Szkoła szukała więc charakterystycznych aktorów. Uznałem, że jestem bardzo charakterystyczny. Okazało się, że za bardzo…
Pomimo kilku problemów z aparycją, Arturowi Barcisiowi udało się - za młodu popychadło, dziś gwiazda. Morał dodajcie sobie sami. Kurtyna!

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Spotkanie z Krzysztofem Piersą – 3 listopada Spotkanie z Krzysztofem Piersą – 3 listopada Miłośnicy literatury, fantastyki i mrocznych opowieści będą mieli okazję spotkać się z Krzysztofem Piersą! 3 listopada o godz. 18:00 Miejska Biblioteka Publiczna w Tczewie zaprasza na spotkanie poświęcone literaturze, inspiracjom historycznym oraz niezwykłym historiom, które można odnaleźć w naszym regionie.Podczas wydarzenia uczestnicy przyjrzą się temu, co łączy fantasy i thriller oraz dlaczego te dwa gatunki literackie mogą tworzyć wyjątkowo interesujące połączenie. Nie zabraknie również rozmowy o historii jako źródle inspiracji do tworzenia niesamowitych opowieści. Przeszłość pełna tajemnic, niezwykłych wydarzeń i nieoczywistych wątków może stać się doskonałym punktem wyjścia dla literackiej wyobraźni.Szczególne miejsce w rozmowie zajmie Pomorze – region, którego historia, krajobrazy i lokalne tajemnice mogą stanowić znakomite tło dla opowieści z pogranicza fantastyki i thrillera. To właśnie tutaj rzeczywistość może spotkać się z fikcją, a znane miejsca zyskać zupełnie nowe, niekiedy mroczne oblicze.Spotkanie będzie okazją do poznania kulis powstawania niezwykłych historii, odkrycia literackich inspiracji oraz wspólnej rozmowy o tym, jak historia i lokalne dziedzictwo pobudzają wyobraźnię twórców. Serdecznie zapraszamy wszystkich miłośników literatury i opowieści, w których historia, tajemnica i fantazja łączą się w jedną fascynującą całość! Szczegóły wydarzenia3 listopada, godz. 18.00 Filia nr 8 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tczewie ul. Tadeusza Kościuszki 2, Stare Miasto   Data rozpoczęcia wydarzenia: 03.11.2026 18:00 – Data zakończenia wydarzenia: 03.11.2026 20:00
Reklama
Reklama

Temperatura: 7°C Miasto: Tczew

Ciśnienie: 1030 hPa
Wiatr: 9 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama