sobota, 18 lipca 2026 06:36
Reklama

Przejechał 3302 km i... jeździ dalej

TCZEW. W trasę wyjechał 9 maja, do Tczewa powrócił 8 czerwca. O jego podróży pisaliśmy na naszych łamach. Krzysztof Szlagowski, naczelnik Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu Urzędu Miejskiego w Tczewie, a prywatnie miłośnik dwóch kółek, dotarł na swoim rowerze do Izraela (Lev Hasharon).
Przejechał 3302 km i... jeździ dalej
W ciągu czterech tygodni pokonał dokładnie 3302 km. Na tak długim odcinku przeżył wiele ciekawych przygód...

- Wrócił pan do domu z ogromną ulgą czy mógłby pan jechać dalej?
- Nie jestem zmęczony. Byłem już nawet na kilku krótkich przejażdżkach, a poza tym codziennie dojeżdżam rowerem do pracy. Jazdą zmęczony nie jest jestem, ponieważ mój organizm przyzwyczaił się do takiego wysiłku. Pewnie - mógłbym pokonać kolejny tysiąc kilometrów, jednak musiałbym wcześniej zrobić przerwę, ale bardziej psychiczną.
- Gdyby jechał pan dalej, kto wie, ile by pana potem z powrotem wróciło...
- Po powrocie ważyłem 75,3 kg, tyle ile w czasach kiedy uczyłem się w ogólniaku. Obecnie, po tygodniu pobytu w domu, ważę już 76,5 kg. Wszystkie diety cud można wrzucić do kosza - grunt to jazda na rowerze!
- W swojej korespondencji wspominał pan o ludziach, którzy ofiarowali pomoc, pozdrawiali pana z jadących samochodów, oferowali noclegi itp.
- Najmilej wspominam chwile spędzone w Turcji, być może dlatego, że spędziłem tam najwięcej czasu. Zresztą w Polsce i na Ukrainie również miałem wiele sympatycznych chwil - u księży w parafiach czy u sióstr w domach zakonnych. Wszędzie dostawałem łóżko i posiłek, a w mojej intencji było nawet odprawione nabożeństwo majowe. A Turcy byli do tego stopnia przyjaźni, że pozwalali mi spać w swoich domach, oferowali łóżko i dzielili się ze mną kolacją. Spałem m.in. u studentów, którzy oddali mi swoje rzeczy: pasek (powiedzieli, że spadają mi spodnie), zegarek (bo mój był obdrapany) oraz bluzę, by było mi cieplej. Miło wspominam również izraelskiego odpowiednika naszego szefa biura promocji, który poza tym, że odebrał mnie z lotniska, to również oprowadził po Jerozolimie. Okazało się, że jest przewodnikiem. Przez ok. 6 godzin chodziliśmy po miejscach w ogóle nie przewidzianych w standardowych trasach wycieczkowych. Dzięki niemu mogłem odwiedzić wszystkie najważniejsze miejsca, m.in. Bazylikę Świętego Grobu. Wiele dowiedziałem się na temat historii i rozwoju Izraela.
- A czy spotkał pan też osoby, którym w jakiś sposób się pan naraził, którzy zamiast butelki wody podarowali panu butelkę... octu?
- Negatywnie na pewno mogę wyrazić się na temat kierowców tirów, którzy mijając mnie - dosłownie na wysokości ucha! - złośliwie trąbili dając mi znać, żebym usunął się z drogi.
- Przydarzyły się panu również zapewne jakieś śmieszne przygody…
- Długo będę wspominał m.in. spotkanie ze studentami. To bardzo ciekawa grupa społeczna, mają bardzo ciekawe pomysły i bardzo fajne podejście do życia. Warto się od nich uczyć trzeźwego spojrzenia na świat. Jeszcze sprawa spożywania alkoholu. W Turcji nie wolno się z tym afiszować. Piwo można wypić w restauracji, ale już nie w ogródku piwnym na powietrzu - takich tam po prostu nie ma. Pije się raczej w wąskich, zamkniętych gronach. Student, który pomógł znaleźć mi Internet i zaproponował nocleg w akademiku, powiedział, że zaprowadzi mnie później na piwo. Po kolacji dwóch innych studentów zapytało mnie czy piłem już turecką rakę i czy bym się z nimi nie napił. Nie piłem, ale czemu nie - spróbuję. Pojechaliśmy do tamtejszego parku miejskiego, gdzie wszystko było już przygotowane: koc, naczynia, zakąski… Sama rake okazała się być niczym innym, jak anyżówką. Ale lepiej nie mówić przy Turku, że ouzo smakuje tak samo - Turek potrafi się w takiej sytuacji obrazić, bo przecież „rake to jest jedna jedyna i niepowtarzalna wódka”.
Inny śmieszny moment, ale to się chyba nie nadaje do publikacji (oczywiście, że się nadaje! - dop. KD) - w pewnym momencie studenci zapytali się czy jestem żonaty. Od razu domyśliłem się o co im chodzi. Powiedzieli mi, że jakbym chciał, to 20 km dalej jest duże miasto, że żona się nie dowie, żebym się nie martwił, że jakbym chciał skorzystać, to dziewczyny tam są bardzo ładne itp. Grzecznie odmówiłem...
I jeszcze ciekawostka - jeden ze studentów, w ramach swojej pracy magisterskiej, zrobił… fiata 126p z klimatyzacją! Samochód stał przed uczelnią, pokazali mi go kiedy wracaliśmy z imprezy w parku. Nie wiem czy klimatyzacja działała, ale z zewnątrz prezentował się elegancko.
- W trakcie wyprawy odwiedził pan w sumie 5 krajów. Który okazał się najbardziej przyjazny rowerzystom?
- Nie jeździłem rowerem w Izraelu, ale jestem przekonany, że tam - patrząc na jakość dróg - jeździłoby się najlepiej. Nie istnieje tam jednak coś takiego, jak turystyka rowerowa. W miarę bezpiecznie można jeździć po Izraelu rowerem jedynie w szabat (w sobotę), kiedy drogi są raczej puste. Pozostałe szlaki, którymi jeździłem, przypominały w zasadzie te polskie (a często były nawet gorsze).
- Który z odwiedzonych krajów okazał się najciekawszy pod względem kuchni? Jakie było najsmaczniejsze danie, które miał pan okazję skosztować?
- Zdecydowanie przypadła mi do gustu kuchnia turecka. Nie wymienię nazwy tego dania, ale był to zestaw, na który składał się ryż (a raczej coś pomiędzy ryżem, a kuskusem) podany z papryką chili, a na drugie danie kabaczki, papryka i cebula zasmażane w głębokiej oliwie. Posiłek zapijało się tureckim odpowiednikiem polskiego kefiru. Ajran (bo tak się to nazywało) był przyprawiany czosnkiem i świeżo pokrojoną miętą. Wszystko to zagryzało się pieczywem - odpowiednikiem naszej bułki paryskiej. Dodatkową atrakcją była świeża cebulowa zamaczana w soli. Nie były to jakieś egzotyczne potrawy, a raczej inaczej podane, przygotowywane i doprawiane.
- Co najbardziej przeszkadzało w codziennej jeździe? Upały, wiatr czy odległości?
- Najbardziej przeszkadzało upalne słońce. Były tak nieznośne, że po godz. 12.00 jechało się już bardzo ciężko. Kręciłem, ale organizm szybko się odwadniał. Musiałem pilnować tego, aby robić częste postoje, wypijać rozpuszczone w wodzie witaminy. Odwodnienie jest dla rowerzysty czymś bardzo niebezpiecznym. Dlatego starałem się zawsze wcześnie wstawać i do południa, do tych największych upałów (35 i więcej stopni) przejechać 80-100 km. Nie spodziewałem się słońca przez tyle dni!
- Najcięższy fragment trasy…
- Najtrudniejszy był przejazd przez Stambuł. 30 km i 3 godziny jazdy - szybciej się nie dało. W centrum, gdzie w zasadzie nie obowiązują zasady ruchu drogowego, trzeba bardzo uważać, by ktoś na ciebie nie najechał oraz abyś ty nie najechał na kogoś. W Stambule drogą poruszają się wszyscy: rowerzyści, rikszarze, motocykliści, piesi…
- Czy w trakcie podróży dopadały pana chwile słabości? Rzucał pan rower, kopał dla lepszego efektu, siadał w przydrożnym barze, zamawiał piwo i mówił: „Koniec, nie jadę dalej, wracam”?
- Nie, nie miewam aż takich napadów desperacji. Bywało natomiast tak, że zsiadałem z roweru, ponieważ stwierdzałem, że dalsza jazda pod górę, której nie widać końca, może się skończyć dla mnie tym, że co prawda zaoszczędzę z 5 minut na czasie, ale kiedy już dojadę na szczyt będę taki zmęczony, że dalej nie dam rady jechać. Wolałem więc zejść i podprowadzić rower. Kiedyś tego nie robiłem, ale wyczytałem w Internecie, że lepiej oszczędzić organizm, a także rower, który podczas jazdy ostrymi wzniesieniami łatwiej może się zepsuć.
- Niedzielny rowerzysta podołałby takiej trasie?
- Myślę że nie. Musiałby wcześnie długo trenować. Organizm znosi pewne obciążenia, ale tylko do pewnego momentu. Później następuje uwalnianie - jak to nazywam - „ukrytej energii”. Ma ją każdy, jednak aby móc skorzystać z jej rezerw, należy wytrenować organizm do tego stopnia, że będzie on wiedział, że z tych rezerw ma korzystać. Dla niedzielnego rowerzysty taka wyprawa, w takim upale, skończyłaby się na pewno nieprzyjemnie.
- Jakieś wskazówki dla tych, którzy chcieliby w przyszłości pokonać ustalone przez pana rekordy...
- Przede wszystkim systematyczna jazda. Warto wskakiwać na rower w chwilach, kiedy ma się czas wolny. Zaczynamy - 3 razy w tygodniu, później staramy się zwiększać obciążenia, odległości - jeździmy tyle, ile kto ma czasu. Organizm przygotowywany jest do wysiłku w trakcie systematycznej jazdy.
- Długo przygotowuje się pan do swoich wyjazdów? Treningi, specjalne diety?
- Moje przygotowania do kolejnej wyprawy zaczynają się po ok. dwóch tygodniach od zakończenia poprzedniej - przede wszystkim pod kątem logistyki, układania trasy, rezerwacji noclegów, wyszukiwania połączeń itp. Przygotowuję się również podczas codziennych przejażdżek rowerem, którego nie odkładam tylko dlatego, że przejechałem nim ponad 3000 km i na najbliższy rok mam już go dosyć. Nie, ja traktuję rower jako środek transportu. W wolnych chwilach jeżdżę też po okolicach Tczewa, aby mój organizm nie odzwyczaił się od wysiłku. To, że jednego dnia obciążenie jest maksymalne, a drugiego zerowe, nie jest dla organizmu dobre. Nie oznacza to, że codziennie muszę przejeżdżać 100 km - chodzi o to, by poddawać organizm stałemu obciążeniu.
- Za rok wyprawa do ostatniego miasta partnerskiego Tczewa - Iliczjowsk na Ukrainie. Co dalej?
- Na pewno nie odstawię roweru. Chciałbym odwiedzić m.in. Skandynawię, która jest bardzo przyjazna rowerzystom, może również Hiszpanię. Będą to jednak typowo indywidualne wyprawy i na pewno nie tak męczące jak ta, z której wróciłem, ponieważ chciałbym wciągnąć w to także moją rodzinę, może znajomych. Inne tempo, inny cel, ale w dalszym ciągu „pod banderą” Tczewa. Uważam, że gdzie tylko można, tam warto promować nasze miasto.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

sąsiad 18.06.2008 22:33
z tego co wiem to w ramach urlopu

goSciu 18.06.2008 17:24
Tylko chwalić takie wyczyny mam pytanko czy ten gościu robi te wycieczki w ramach swojego urlopu czy jest delegowany przez urząd żeby powiedział co zrobił dla tczewskiej oswiaty

Reklama
Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Ambitne, wakacyjne kino CKiS w TczewieLetnie seanse pod gwiazdami, to już filmowa tradycja Centrum Kultury i Sztuki. W lipcu i sierpniu odwiedzicie Skandynawię za sprawą głośnej „Wartości sentymentalnej” w gwiazdorskiej obsadzie ze Stellanem Skarsgårdem oraz Elle Fanning, a także „Ostatniego wikinga” z Madsem Mikkelsenem, który wciela się w zupełnie inną rolę niż przywykliśmy. Zawitamy też do Azji za sprawą nowego filmu Park Chan- wooka pt. „Bez wyjścia”, autora głośnego „Oldboya” oraz „Służącej”. Na ostatni seans filmowy tego lata zabierzemy Was w podróż do Brazylii za sprawą „Tajnego agenta”, z Wagnerem Mourą, który dał się poznać szerszej publiczności jako Pablo Escobar w serialu „Narcos”.Na dużym ekranie zobaczycie filmy:„Wartość sentymentalna”– zdobywca Oscara w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy, z muzyką Hani Rani„Bez wyjścia” – historia pokazująca do czego posunie się człowiek chcący zdobyć pracę„Ostatni wiking” – mieszanka gatunków, ten film to udana komedia, dramat i trochę kina gangsterskiego z domieszką „Beatlesów”„Tajny agent” – głośny film brazylijski, łamiący granice gatunków thriller polityczny nagrodzony na festiwalu w Cannes 2025Jeśli kochasz kino, zapach ciepłego wieczoru i spotkania z ludźmi, którzy czują to samo – przyjdź, rozsiądź się wygodnie i pozwól się porwać emocjom. Kino w Parku – letnie seanse filmoweWartość sentymentalna reż. Joachim Trier17 lipca 2026 godz. 21.30Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 17.07, godz. 21.30 - Wartość sentymentalna reż. Joachim TrierNajnowszy film Joachima Triera, reżysera „Najgorszego człowieka na świecie”, z nominowanymi do Oscara w kategoriach aktorskich Renate Reinsve, Stellanem Skarsgårdem, Ingą Ibsdotter Lilleaas i Elle Fanning w rolach głównych. Jeden z najczęściej nagradzanych i najważniejszych filmów tego roku, z muzyką skomponowaną przez polską kompozytorkę Hanię Rani.Siostry Nora (Renate Reinsve) i Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) spotykają się ze swoim dawno niewidzianym ojcem, charyzmatycznym, niegdyś wielkim reżyserem filmowym Gustavem (Stellan Skarsgård). Proponuje on Norze, aktorce teatralnej, rolę w swoim najnowszym filmie, który ma być jego powrotem do świata filmu. Gdy dziewczyna odrzuca propozycję, ten zatrudnia młodą gwiazdę Hollywood (Elle Fanning). Teraz siostry muszą poradzić sobie nie tylko ze swoją skomplikowaną sytuacją z ojcem, ale też z amerykańską gwiazdą, która zmienia ich rodzinną dynamikę.Reżyseria: Joachim TrierObsada: Renate Reinsve, Stellan Skarsgård, Inga Ibsdotter Lilleaas, Elle Fanning czas trwania: 2 godz. 15 min Nagrody:Zdobyty Oscar: Oscar kategorii Najlepszy Film MiędzynarodowyZdobyte Złote Globy: Złoty Glob - Najlepszy aktor drugoplanowy Stellan Skarsgårdzdobyte nagrody w Cannes: Grand Prix Festiwalu - Najlepszy film Joachim Trier  Kino w Parku – letnie seanse filmoweBez wyjścia reż. Park Chan-wook24 lipca 2026 godz. 21.15Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 24.07, godz. 21.15 - Bez wyjścia reż. Park Chan-wookKiedy rynek pracy jest bezlitosny, trzeba wyeliminować konkurencję. Bohater „Bez wyjścia” – nowego filmu Park Chan-wooka, twórcy „Oldboya”, „Służącej” i „Podejrzanej” – dosłownie bierze sprawy w swoje ręce. Koreański mistrz kina gatunkowego stawia niepokojąco trafną diagnozę współczesnych lęków – w swoim bezkompromisowym, autorskim stylu.Man-su (gwiazda „Squid Game”, Lee Byung-Hun) prowadzi idealne życie: stabilne zatrudnienie, rodzina, dom, dwa golden retrievery. Ale wystarczy jeden dzień, by sielanka zmieniła się w horror. Man-su traci pracę w fabryce papieru, a z nią status, męskość, tożsamość, honor i sens życia. By je odzyskać, nie cofnie się przed niczym, szczególnie że mokra robota przynosi tyle samo satysfakcji, co ta papierkowa.Choć bezlitośnie kpi z wyścigu szczurów, korporacyjnej mentalności i męskiego ego, reżyser zabiera również głos na temat współczesnego rynku pracy w dobie AI. „Bez wyjścia”, podobnie jak kultowy „Parasite”, pod warstwami czarnego humoru kryje wnikliwe obserwacje dotyczące klasowych napięć i burzliwych społecznych przemian. Pół żartem, pół serio Park Chan-wook zadaje i nam prowokacyjne pytanie: czy istnieje praca, dla której możesz zabić?Reż Park Chan-wookobsada: Lee Byung-hun, Son Ye-jin, Park Hee-soon, Lee Sung-min, Yeom Hye-ran, Cha Seung-wonprodukcja: Korea Południowa 2025czas: 139’NagrodyZłote Globy 2026Nominacje:- Najlepszy film komediowy lub musical- Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie komediowym lub musicalu (Lee Byung-hun)- Najlepszy film zagranicznyFilm pokazywany na MFF Wenecja 2025 - Konkurs Główny  Kino w Parku – letnie seanse filmoweOstatni wiking reż. Anders Thomas Jensen31 lipca 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 31.07, godz. 21.00 - Ostatni wiking reż. Anders Thomas JensenPo czternastu latach odsiadki Anker wychodzi z więzienia z jednym celem: odzyskać zrabowaną fortunę. Problem w tym, że łup ukrył jego brat – Manfred ( Mads Mikkelsen ), który dziś przedstawia się jako John Lennon i dryfuje we własnym świecie zaburzonej tożsamości. Dla brutalnego, impulsywnego Ankera krucha psychika Manfreda to pole minowe – a zarazem jedyna droga do celu.Na tropie zaginionych pieniędzy bracia trafiają na ekipę osobliwych wyrzutków, którzy zamiast pomóc, tylko komplikują sprawy. Aby odzyskać fortunę, Anker musi reaktywować legendarny zespół The Beatles – bo tylko John Lennon zna miejsce ukrycia łupu.„Ostatni wiking” to szalona, pełna absurdu jazda bez trzymanki przez przeszłość, popękaną psychikę, braterską lojalność i świat, w którym logika przestała obowiązywać.Nagrodzony Oscarem reżyser Anders Thomas Jensen po raz kolejny udowadnia, że w duecie z Madsem Mikkelsenem tworzy filmy kultowe. Reżyseria: Anders Thomas JensenObsada: Mads Mikkelsen, Nicolas Bro, Lars Brygmann, Nikolaj Lie Kaas, Sofie Gråbøl, Bodil JørgensenRok produkcji: 2025, Kraj produkcji: DaniaCzas trwania: 105 min  Kino w Parku – letnie seanse filmoweTajny agent reż. Kleber Mendonça Filho7 sierpnia 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł7.08, godz. 21.00 - Tajny agent reż. Kleber Mendonça Filho „Tajny agent" to jeden z najbardziej elektryzujących tytułów ostatnich lat. Nominowany do Oscara w 4 kategoriach (w tym za Najlepszy Film), zdobywca dwóch Złotych Globów, dwóch nagród w konkursie festiwalu w Cannes. Film Klebera Mendonçy Filho („Aquarius", „Bacurau"), należącego do czołówki najwybitniejszych reżyserów współczesnego kina światowego, przywołuje ducha klasycznego kina gangsterskiego. Jednocześnie brawurowo łączy wątki obyczajowe z epickim rozmachem, humor z seksapilem, nostalgię z grozą.Film Mendonçy Filho rozgrywa się w Brazylii lat 70. podczas karnawału. Zanurzone w palącym słońcu miasto Recife jest na granicy szaleństwa: w trakcie roztańczonego święta giną ludzie, gdzieś na plaży znaleziono rekina z ludzką nogą w brzuchu, a wśród tłumów krążą dwaj zabójcy z tajną misją... Kolory i radość to tylko pozory – to czasy brutalnej wojskowej dyktatury. Marcelo, bohater „Tajnego agenta", to mężczyzna przypadkowo uwikłany w sieć politycznych i kryminalnych intryg sięgających szczytów władzy. Był uczciwy, więc stał się celem skorumpowanego systemu i teraz każdy kolejny krok może kosztować go życie. Jak ocalić siebie i rodzinę w świecie brutalnej przemocy, fałszywych tożsamości, podsłuchów i kłamstw?Za rolę ostatniego sprawiedliwego w zepsutym do szpiku kości kraju Wagner Moura zdobył Złoty Glob, nagrodę w Cannes, ma też szansę na pierwszego w karierze Oscara. Znany z serialu „Narcos", „Elitarnych", czy „Civil War", aktor porusza się w labiryncie brudnych sekretów z lekkością i wdziękiem gwiazd starego Hollywood. „Tajny agent" jest hołdem dla kina Sergio Leone, Martina Scorsese i Francisa Forda Coppoli, do którego nawiązuje skalą i duchem. Mendonça Filho odświeża jednak i reinterpretuje kino gangstersko-szpiegowskie, wychodząc poza klisze i gatunkowe ramy. Widowiskowy, pasjonujący i przenikliwy, odsłania kawał prawdy nie tylko o przeszłości, ale i o naszych czasach.Reżyseria: Kleber Mendonça FilhoWystępują: Wagner Moura, Maria Fernanda Cândido, Gabriel LeoneKraj produkcji: Niemcy, Francja, Holandia, BrazyliaRok produkcji: 2025, Język oryginalny: portugalskiGatunek: dramat, thrillerCzas trwania: 161 min Nagrody:Oscary 2026: 4 nominacje: Najlepszy Film, Najlepszy Film Międzynarodowy, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Najlepszy CastingZłote Globy 2026: Najlepszy film zagraniczny, Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie dramatycznym (Wagner Moura)MFF Cannes 2025: Najlepsza Reżyseria, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Nagroda FIPRESCI Kino w Parku – letnie seanse filmoweLipiec – sierpień 2026Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł Data rozpoczęcia wydarzenia: 17.07.2026 21:30 – Data zakończenia wydarzenia: 07.08.2026 22:30
Reklama
Reklama