sobota, 18 lipca 2026 06:56
Reklama

Dlaczego jest tak, jak jest? Otworzyć ludziom oczy

NASZA ROZMOWA. - Uważam, że drzewa powinny rosnąć tam, gdzie mają korzenie, a nie tam, gdzie świeci więcej słońca. Moje miejsce jest tu. Wiele rzeczy może się nam wciąż nie podobać, ale coraz więcej podobać się powinno – mówi prof. Kołodko.
Dlaczego jest tak, jak jest? Otworzyć ludziom oczy
Rozmowa z prof. Grzegorzem W. Kołodko, wicepremierem i ministrem finansów RP w latach 1994-97 oraz 2002-03, współautorem polskich reform gospodarczych, autorem 38 książek i ponad 300 artykułów, tczewianinem z urodzenia.

- Pana pasją jest podróżowanie. Co Pana ciągnie w świat?
- Uwielbiam podróżować i od czasu jak wyjechałem z Tczewa 40 lat temu, przenosząc się na studia, wędruję nieustannie. Byłem w ponad 130 krajach, zjeżdżając prawie wszystkie z nich „od spodu”, żyjąc częstokroć wśród miejscowej ludności. Prawie zawsze podróżuję indywidualnie, czasami z żoną i córkami, ale najczęściej sam, dlatego, że wtedy człowiek najpełniej chłonie to, co ogląda. Podróżowanie to porównywanie, a kto porównuje, ten rozumie, ten wie. Podróże traktuję jako uzupełnienie moich studiów. Sposób zdobywania informacji o tym świecie i jego interpretacja są nie tylko pasjonujące i intrygujące same w sobie. Skłaniają także do nieustannego zadawania sobie pytania dlaczego tak jest, dlaczego ludzie tam gdzieś akurat tak się zachowują, co do tego doprowadziło, dlaczego jedne regiony i kraje potrafią rozwiązywać swoje problemy, a innym to się nie udaje. Podróżuję najczęściej z miejscową ludnością, lokalnymi środkami lokomocji i czasami jest to równie kształcące, jak dyskutowanie z profesorami z czołowych uniwersytetów czy politykami tych dalekich krajów. Nie ważne czy są to południowe wybrzeża Pacyfiku, peruwiańskie Andy, amazońska dżungla, pas Sahelu czy afrykańskie równiny. Podróże kształcą, zaspokajają ludzką – w moim przypadku jest ona wielka – ciekawość świata. Bez podróżowania nie mógłbym żyć.

- Ma Pan swoje ulubione miejsce na Ziemi?
- Nie mam takiego jednego miejsca. Są miejsca fascynujące, do niektórych chciałoby się wracać, ale kusi, aby pojechać w nieznane, tam gdzie jeszcze nie byłem. Zostało jeszcze trochę takich miejsc… Dla mnie najpiękniejsze miejsca na Ziemi to z jednej strony Arktyka i Antarktyka, a więc ekstremalne warunki polarne, a z drugiej pustynie, z najpiękniejszą z nich Saharą, choć Gobi i Kalahari też są śliczne. Co ciekawe, wspólny mianownik, który łączy jedno z drugim przy tak wielkim zróżnicowaniu, to cisza i spokój, ogromna przestrzeń, dużo natury i mało ludzi. To zderzenie kształtów i kolorów z ciszą i szelestem wiatru, innego wśród lodów, innego na piaskach, jest niebywale piękne. Człowiek jest wtedy tak blisko natury, jak tylko można być.

- Podróżując, pomyślał Pan kiedyś o emigracji?
- Nie. Uważam, że drzewa powinny rosnąć tam, gdzie mają korzenie, a nie tam, gdzie świeci więcej słońca. Moje miejsce jest tu, jestem z Polską bardzo emocjonalnie związany. Wiele rzeczy może się nam wciąż nie podobać, ale coraz więcej podobać się powinno. Starałem się w swojej aktywności politycznej, będąc po dwakroć wicepremierem i ministrem finansów, a wcześniej siedząc przy Okrągłym Stole prawie 20 już lat temu, staram się nadal wszelkimi formami aktywności publicznej i intelektualnej przyczyniać się do tego, aby Polska zmieniała się na lepsze – i to nie tylko w sferze ekonomicznej, co w dużym stopniu się udało, choć niech to ocenią inni. Mając możliwość podróżowania po świecie absolutnie nie kusi mnie, by Polskę opuścić na zawsze. Chętnie z kraju wyjeżdżam, żeby zobaczyć coś nowego, ale równie chętnie do niego wracam, by także tutaj zobaczyć coś ciekawego i zrobić coś pożytecznego.

- Najbliższa wyprawa?
- Zastanawiam się jeszcze; będzie to Nepal i Bhutan albo Kolumbia i Wenezuela. Zupełnie najbliższa to kolejny wyjazd, na krótko, do Helsinek na konferencję na temat rozwoju światowej gospodarki, na której przedstawiam referat w doborowym gronie ekonomistów z całego świata. I zaraz potem gdzieś w świecie – też jeszcze nie przesądzone gdzie – kolejny, trzeci już w tym roku, maraton.

- Celem Pana dzisiejszej wizyty w Miejskiej Bibliotece Publicznej jest promocja najnowszej publikacji pt. „Wędrujący świat”. Dokąd nasz świat zmierza?
- Jest to książka interdyscyplinarna, napisana w stylu beletrystyki naukowej, po to, żeby jak najszersze rzesze czytelników zechciały ją przeczytać i zrozumiały, o co chodzi. Gdy zastanawiałem się, co napisać, ktoś mi powiedział: panie profesorze, niech pan napisze książkę dla ludzi i odpowie im na pytanie, dlaczego jest tak, jak jest. Było to chyba najtrudniejsze pytanie, jakie mi w życiu zadano. I ta książka odpowiada ludziom w sposób zrozumiały i fascynujący, dlaczego jest tak, jak jest, dlaczego ten świat jest tak zróżnicowany, jak do tego doszło, a przede wszystkim – co z tego wynika.

- Najdłuższy z rozdziałów książki, ostatni - dziesiąty, nosi tytuł „Niepewna przyszłość”...
- Tak. Pokazuję w nim, jakie obiektywne prawa i prawidłowości rządzić będą w przyszłości procesami szeroko rozumianego rozwoju – kulturowego, politycznego, społecznego, nie tylko gospodarczego. Wskazuję, w jakim stopniu można wpływać na kształt przyszłości. Piszę tam o dwunastu tzw. Wielkich Sprawach Przyszłości, o procesach pozytywnych – jak wzmacnianie się gospodarki opartej na wiedzy, o procesach, które mogą mieć bardzo różne konsekwencje – jak wymykająca się w coraz większym stopniu spod kontroli państw migracja ludności, a także o procesach, które zdecydowanie mogą zakłócić rozwój i spowodować znowu olbrzymie koszty, które już niejednokrotnie ludzkość w swoich dziejach ponosiła – jak chociażby wojny albo wielkie kryzysy gospodarcze. Przyszłość będzie bardzo różna, ale ta propozycja, którą przedstawiam – zarówno od strony naukowej interpretacji dziejowego procesu rozwoju, jak i pozytywnej propozycji co robić, żeby było lepiej – pokazuje, że w rzeczy samej zdecydowanie więcej zależy od nas, niż to się nam wydaje. Ta książka jest może niepoprawna politycznie, ale na pewno jest obiektywna i otwiera oczy – pokazuje prawdę o świecie i polityce, o ludziach i procesach, mówi, jak jest. Zaeksperymentowałem na sąsiedzie, który sam o sobie mówi, że nie jest żadnym ekonomistą, tylko normalnym człowiekiem, a jest fizykoterapeutą. Przeczytał i powiada, że wszystko zrozumiał, choć nad pewnymi fragmentami musiał się bardziej skoncentrować, i przyznał, że była to tak fascynująca lektura, że oderwać się od niej można tylko przy pomocy granatu.

- Która z recenzji „Wędrującego świata” ucieszyła Pana bardziej – czy Józefa Hena, który docenia pisarski styl, czy może Francisa Fukuyamy, który chwali za przenikliwość naukowca?
- Zadał mi pan trudne pytanie w stylu tego, którego nie lubiliśmy w dzieciństwie: kogo kochasz bardziej – mamusię czy tatusia? Szanuję zarówno Hena, za jego znakomite pióro i kunszt literacki, jak i Fukuyamę, za głębokość i szerokość jego spojrzenia na świat. Ten drugi podkreśla moją – jak mówi – wielką przenikliwość w obserwacji tego, co dzieje się na świecie, jeśli chodzi o megatrendy. Natomiast Hen chwali za piękno języka. Cieszy mnie tak jedna, jak i druga opinia. Sądzę, że obie przyciągają czytelników. Przecież treść i forma stanowią całość.

- Pewnie cieszy także opinia Yifu Lina, nowego wiceprezydenta Banku Światowego, który określił książkę jako arcydzieło.
- Oczywiście. I cieszy to, że książka tak szybko stała się bestsellerem. Ktoś inny powiedział mi: napisz książkę wielce uczoną, w której będzie masa wzorów, tak żeby nikt niczego nie zrozumiał. Postanowiłem uczynić na opak – napisałem książkę na pewno wielce uczoną, ale w sposób tak przystępny, bez żadnego wzoru, żeby prawie wszyscy – ludzie myślący i ciekawi tego świata, prawie wszystko zrozumieli. Ta książka to taki świat na wyciągnięcie myśli. Reakcje na spotkaniach z czytelnikami, w Internecie, w recenzjach, wskazują, że jej lektura zaiste otwiera oczy i pokazuje ludziom co, od czego zależy. O to mi chodziło. Chciałbym, by aktywność ludzka – indywidualna i społeczna – była w coraz większym stopniu racjonalna, abyśmy nie robili głupstw ani w życiu osobistym, ani jako społeczeństwo, ani jako ludzkość. Tych głupstw już w dziejach sporo zrobiliśmy i palnięcie jeszcze niejednego nam grozi. Jak tego unikać, pokazuję właśnie w „Wędrujący świecie”.

- Jak wspomina Pan „tczewskie lata” w swojej biografii?
- Z wielka sympatią. Mam te lata dobrze zachowane w pamięci. Mając chwilę czasu przespacerowałem się po mieście rzucając okiem w prawo, na miejsce, gdzie na ul. Parkowej 1 była kiedyś moja szkoła podstawowa, i kawałek dalej w lewo, gdzie zdawałem w budynku dawnej Szkoły Morskiej maturę. A potem jeszcze z rozrzewnieniem spojrzałem na dawne kino „Wisła”, którego już nie ma. Nawet wstąpiłem do fary św. Krzyża, w której 42 lata temu – aż strach pomyśleć, jak to było dawno! – w obecności tłumu ludzi miałem wystąpienie na temat historii tegoż zabytku zerowej klasy, pięknego obiektu gotyku nadwiślańskiego. Było to w ostatnim dniu szkolnych zajęć, w końcu czerwca 1966 r., gdy obchodziliśmy tysiąclecie państwa polskiego. Wszedłem także do kawiarni „Mocca”, która jest dla mnie miejscem kultowym. Ubolewam, że już nie ma drugiej kawiarni, „Marago” na ul. Mickiewicza, gdzie po części się wychowywałem, spędzając tam mnóstwo czasu z przyjaciółmi, debatując nad sprawami, które wtedy wydawały nam się ważne i najważniejsze. Bo były. Wspominam tamte czasy z wielką sympatią, czasami z łezką w oku – dzieciństwo, lata szkolne, lata licealne, a także ostatni rok, kiedy jeszcze mieszkałem w Tczewie, ale pracowałem, dojeżdżając codziennie, w Gdańsku jako niewykwalifikowany robotnik budowlany.

- Jak Tczew zmienia się w Pana oczach?
- Tak jak go widzę teraz, nie zmienia się na ładniejsze miasto. Tczew jest zapaćkany dezinformującymi ludzi reklamami. Cały parter, od parku aż do centrum, jest ciągiem sklepów i punktów sprzedaży. Natomiast to co wyżej – na piętrze pierwszym i drugim, bo rzadko tu mamy trzecie – jest zaniedbane, tak jak by nie starczało nie tylko środków, ale wydaje mi się, że czasami także chęci. Za to miasto rozbudowuje się wszerz – peryferia Tczewa są coraz dalej od tego, co „wycieraliśmy” wędrując od domu na rynek i z powrotem. Przez rynek rozumiem plac Hallera, bo pamiętam czasy, kiedy nie było na nim ani jednego samochodu, za to było targowisko. Są pewne fragmenty miasta, które wyglądają ładniej, są też takie, o które dobrze by było trochę zadbać. Natomiast cieszy to, że tczewian jest tak dużo jak nigdy dotąd, bo słyszę, że już ponad 60 tys. Pamiętam jeszcze ten Tczew z czasów, kiedy dobijaliśmy się bez skutku do 40 tys.

- W tym roku mija 60 lat od powstania Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie. Jest Pan, obok Grzegorza Ciechowskiego, najsłynniejszym absolwentem tej szkoły. Ale z liderem Republiki w liceum chyba Pan się nie spotkał…
- Spotykaliśmy się dopiero po zakończeniu liceum. Widzieliśmy się także podczas wcześniejszego jubileuszu. Ostatnio byłem na zjeździe absolwentów w 2002 r., gdzie była okazja spotkania się z nauczycielami, których bardzo miło wspominam i którym wiele zawdzięczam. Moja ciekawość świata, zamiłowanie do przyrody i kultury, moja polszczyzna, precyzja i logika w rozumowaniu, która bardzo pomaga mi pracach naukowych – to wszystko ma swoje początki w szkole podstawowej i średniej. Jestem dumny z LO im. Marii Curie-Skłodowskiej i cieszę się, że – jak słyszę – ta szkoła jest także dumna ze mnie jako z jednego ze swoich absolwentów.

- Planuje Pan przyjazd na tegoroczny jubileusz?
- Jeśli tylko uda mi się skrócić pobyt na międzynarodowej konferencji naukowej, którą akurat w tych samych dniach mam we Włoszech – a mam tam wygłosić główny referat na temat rozwoju – to przyjadę z największą przyjemnością, bo rzadka to okazja, by spotkać się w takim miejscu i powspominać dobre i ciekawe czasy.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

VV 01.06.2008 19:16
postarzal sie chlop ale jest ok

Reklama
Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Ambitne, wakacyjne kino CKiS w TczewieLetnie seanse pod gwiazdami, to już filmowa tradycja Centrum Kultury i Sztuki. W lipcu i sierpniu odwiedzicie Skandynawię za sprawą głośnej „Wartości sentymentalnej” w gwiazdorskiej obsadzie ze Stellanem Skarsgårdem oraz Elle Fanning, a także „Ostatniego wikinga” z Madsem Mikkelsenem, który wciela się w zupełnie inną rolę niż przywykliśmy. Zawitamy też do Azji za sprawą nowego filmu Park Chan- wooka pt. „Bez wyjścia”, autora głośnego „Oldboya” oraz „Służącej”. Na ostatni seans filmowy tego lata zabierzemy Was w podróż do Brazylii za sprawą „Tajnego agenta”, z Wagnerem Mourą, który dał się poznać szerszej publiczności jako Pablo Escobar w serialu „Narcos”.Na dużym ekranie zobaczycie filmy:„Wartość sentymentalna”– zdobywca Oscara w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy, z muzyką Hani Rani„Bez wyjścia” – historia pokazująca do czego posunie się człowiek chcący zdobyć pracę„Ostatni wiking” – mieszanka gatunków, ten film to udana komedia, dramat i trochę kina gangsterskiego z domieszką „Beatlesów”„Tajny agent” – głośny film brazylijski, łamiący granice gatunków thriller polityczny nagrodzony na festiwalu w Cannes 2025Jeśli kochasz kino, zapach ciepłego wieczoru i spotkania z ludźmi, którzy czują to samo – przyjdź, rozsiądź się wygodnie i pozwól się porwać emocjom. Kino w Parku – letnie seanse filmoweWartość sentymentalna reż. Joachim Trier17 lipca 2026 godz. 21.30Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 17.07, godz. 21.30 - Wartość sentymentalna reż. Joachim TrierNajnowszy film Joachima Triera, reżysera „Najgorszego człowieka na świecie”, z nominowanymi do Oscara w kategoriach aktorskich Renate Reinsve, Stellanem Skarsgårdem, Ingą Ibsdotter Lilleaas i Elle Fanning w rolach głównych. Jeden z najczęściej nagradzanych i najważniejszych filmów tego roku, z muzyką skomponowaną przez polską kompozytorkę Hanię Rani.Siostry Nora (Renate Reinsve) i Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) spotykają się ze swoim dawno niewidzianym ojcem, charyzmatycznym, niegdyś wielkim reżyserem filmowym Gustavem (Stellan Skarsgård). Proponuje on Norze, aktorce teatralnej, rolę w swoim najnowszym filmie, który ma być jego powrotem do świata filmu. Gdy dziewczyna odrzuca propozycję, ten zatrudnia młodą gwiazdę Hollywood (Elle Fanning). Teraz siostry muszą poradzić sobie nie tylko ze swoją skomplikowaną sytuacją z ojcem, ale też z amerykańską gwiazdą, która zmienia ich rodzinną dynamikę.Reżyseria: Joachim TrierObsada: Renate Reinsve, Stellan Skarsgård, Inga Ibsdotter Lilleaas, Elle Fanning czas trwania: 2 godz. 15 min Nagrody:Zdobyty Oscar: Oscar kategorii Najlepszy Film MiędzynarodowyZdobyte Złote Globy: Złoty Glob - Najlepszy aktor drugoplanowy Stellan Skarsgårdzdobyte nagrody w Cannes: Grand Prix Festiwalu - Najlepszy film Joachim Trier  Kino w Parku – letnie seanse filmoweBez wyjścia reż. Park Chan-wook24 lipca 2026 godz. 21.15Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 24.07, godz. 21.15 - Bez wyjścia reż. Park Chan-wookKiedy rynek pracy jest bezlitosny, trzeba wyeliminować konkurencję. Bohater „Bez wyjścia” – nowego filmu Park Chan-wooka, twórcy „Oldboya”, „Służącej” i „Podejrzanej” – dosłownie bierze sprawy w swoje ręce. Koreański mistrz kina gatunkowego stawia niepokojąco trafną diagnozę współczesnych lęków – w swoim bezkompromisowym, autorskim stylu.Man-su (gwiazda „Squid Game”, Lee Byung-Hun) prowadzi idealne życie: stabilne zatrudnienie, rodzina, dom, dwa golden retrievery. Ale wystarczy jeden dzień, by sielanka zmieniła się w horror. Man-su traci pracę w fabryce papieru, a z nią status, męskość, tożsamość, honor i sens życia. By je odzyskać, nie cofnie się przed niczym, szczególnie że mokra robota przynosi tyle samo satysfakcji, co ta papierkowa.Choć bezlitośnie kpi z wyścigu szczurów, korporacyjnej mentalności i męskiego ego, reżyser zabiera również głos na temat współczesnego rynku pracy w dobie AI. „Bez wyjścia”, podobnie jak kultowy „Parasite”, pod warstwami czarnego humoru kryje wnikliwe obserwacje dotyczące klasowych napięć i burzliwych społecznych przemian. Pół żartem, pół serio Park Chan-wook zadaje i nam prowokacyjne pytanie: czy istnieje praca, dla której możesz zabić?Reż Park Chan-wookobsada: Lee Byung-hun, Son Ye-jin, Park Hee-soon, Lee Sung-min, Yeom Hye-ran, Cha Seung-wonprodukcja: Korea Południowa 2025czas: 139’NagrodyZłote Globy 2026Nominacje:- Najlepszy film komediowy lub musical- Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie komediowym lub musicalu (Lee Byung-hun)- Najlepszy film zagranicznyFilm pokazywany na MFF Wenecja 2025 - Konkurs Główny  Kino w Parku – letnie seanse filmoweOstatni wiking reż. Anders Thomas Jensen31 lipca 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 31.07, godz. 21.00 - Ostatni wiking reż. Anders Thomas JensenPo czternastu latach odsiadki Anker wychodzi z więzienia z jednym celem: odzyskać zrabowaną fortunę. Problem w tym, że łup ukrył jego brat – Manfred ( Mads Mikkelsen ), który dziś przedstawia się jako John Lennon i dryfuje we własnym świecie zaburzonej tożsamości. Dla brutalnego, impulsywnego Ankera krucha psychika Manfreda to pole minowe – a zarazem jedyna droga do celu.Na tropie zaginionych pieniędzy bracia trafiają na ekipę osobliwych wyrzutków, którzy zamiast pomóc, tylko komplikują sprawy. Aby odzyskać fortunę, Anker musi reaktywować legendarny zespół The Beatles – bo tylko John Lennon zna miejsce ukrycia łupu.„Ostatni wiking” to szalona, pełna absurdu jazda bez trzymanki przez przeszłość, popękaną psychikę, braterską lojalność i świat, w którym logika przestała obowiązywać.Nagrodzony Oscarem reżyser Anders Thomas Jensen po raz kolejny udowadnia, że w duecie z Madsem Mikkelsenem tworzy filmy kultowe. Reżyseria: Anders Thomas JensenObsada: Mads Mikkelsen, Nicolas Bro, Lars Brygmann, Nikolaj Lie Kaas, Sofie Gråbøl, Bodil JørgensenRok produkcji: 2025, Kraj produkcji: DaniaCzas trwania: 105 min  Kino w Parku – letnie seanse filmoweTajny agent reż. Kleber Mendonça Filho7 sierpnia 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł7.08, godz. 21.00 - Tajny agent reż. Kleber Mendonça Filho „Tajny agent" to jeden z najbardziej elektryzujących tytułów ostatnich lat. Nominowany do Oscara w 4 kategoriach (w tym za Najlepszy Film), zdobywca dwóch Złotych Globów, dwóch nagród w konkursie festiwalu w Cannes. Film Klebera Mendonçy Filho („Aquarius", „Bacurau"), należącego do czołówki najwybitniejszych reżyserów współczesnego kina światowego, przywołuje ducha klasycznego kina gangsterskiego. Jednocześnie brawurowo łączy wątki obyczajowe z epickim rozmachem, humor z seksapilem, nostalgię z grozą.Film Mendonçy Filho rozgrywa się w Brazylii lat 70. podczas karnawału. Zanurzone w palącym słońcu miasto Recife jest na granicy szaleństwa: w trakcie roztańczonego święta giną ludzie, gdzieś na plaży znaleziono rekina z ludzką nogą w brzuchu, a wśród tłumów krążą dwaj zabójcy z tajną misją... Kolory i radość to tylko pozory – to czasy brutalnej wojskowej dyktatury. Marcelo, bohater „Tajnego agenta", to mężczyzna przypadkowo uwikłany w sieć politycznych i kryminalnych intryg sięgających szczytów władzy. Był uczciwy, więc stał się celem skorumpowanego systemu i teraz każdy kolejny krok może kosztować go życie. Jak ocalić siebie i rodzinę w świecie brutalnej przemocy, fałszywych tożsamości, podsłuchów i kłamstw?Za rolę ostatniego sprawiedliwego w zepsutym do szpiku kości kraju Wagner Moura zdobył Złoty Glob, nagrodę w Cannes, ma też szansę na pierwszego w karierze Oscara. Znany z serialu „Narcos", „Elitarnych", czy „Civil War", aktor porusza się w labiryncie brudnych sekretów z lekkością i wdziękiem gwiazd starego Hollywood. „Tajny agent" jest hołdem dla kina Sergio Leone, Martina Scorsese i Francisa Forda Coppoli, do którego nawiązuje skalą i duchem. Mendonça Filho odświeża jednak i reinterpretuje kino gangstersko-szpiegowskie, wychodząc poza klisze i gatunkowe ramy. Widowiskowy, pasjonujący i przenikliwy, odsłania kawał prawdy nie tylko o przeszłości, ale i o naszych czasach.Reżyseria: Kleber Mendonça FilhoWystępują: Wagner Moura, Maria Fernanda Cândido, Gabriel LeoneKraj produkcji: Niemcy, Francja, Holandia, BrazyliaRok produkcji: 2025, Język oryginalny: portugalskiGatunek: dramat, thrillerCzas trwania: 161 min Nagrody:Oscary 2026: 4 nominacje: Najlepszy Film, Najlepszy Film Międzynarodowy, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Najlepszy CastingZłote Globy 2026: Najlepszy film zagraniczny, Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie dramatycznym (Wagner Moura)MFF Cannes 2025: Najlepsza Reżyseria, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Nagroda FIPRESCI Kino w Parku – letnie seanse filmoweLipiec – sierpień 2026Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł Data rozpoczęcia wydarzenia: 17.07.2026 21:30 – Data zakończenia wydarzenia: 07.08.2026 22:30
Reklama
Reklama