piątek, 30 października 2026 05:49
Reklama

Wysoka cena za wolność - gorzkie wspomnienia kobiet z okresu stanu wojennego

POMORZE. Postrzelona w szyję. Cela „z widokiem na morze”. Ponosiły różne konsekwencje – były internowane, więzione, szykanowane. Większość pozostała na wolności, ale wówczas musiały nauczyć się żyć w ekstremalnie trudnych warunkach, z ciężarem niepewności o los najbliższych.
Wysoka cena za wolność - gorzkie wspomnienia kobiet z okresu stanu wojennego
Wprowadzenie stanu wojennego, mimo różnych sygnałów docierających do członków i przywódców „Solidarności”, zaskoczyło całe społeczeństwo. Brutalna rzeczywistość dotknęła nie tylko mężczyzn, ale i kobiety. Te, które w latach 70. i 80. decydowały się na działalność opozycyjną płaciły podobną – a nieraz nawet wyższą – cenę.

Więzili, aby złamać
Wprowadzenie stanu wojennego sprawiło, że struktury „Solidarności” zeszły do podziemia.
- To był bardzo trudny czas - mówi Edyta Wutkowska, pracowniczka PKS w Tczewie. - Nie zaprzestaliśmy naszych spotkań. Dla zmylenia tropiących nas służb widywaliśmy się w różnych miejscach, np. w altankach na działce, w prywatnych mieszkaniach, kaplicach, salach sportowych, a najczęściej na terenie parafii pw. NMP Matki Kościoła. Potem zaczęły się aresztowania strajkujących i działaczy „Solidarności” - na skutek donosów. Pierwszym zatrzymanym był Andrzej Bonikowski; w celu wypuszczenia go z aresztu zebrałam kilkadziesiąt podpisów. Petycję tę złożyłam w dyrekcji.
O mojej działalności dowiedziała się Służba Bezpieczeństwa. W trakcie jednego ze spotkań dowiedzieliśmy się, że „ubecja” poszukuje Romka Gałkowskiego i Zdzisława Stachowicza. Postanowiłam przetrzymać ich w swoim mieszkaniu. 5 stycznia 1982 r., poszłam jak zwykle do pracy. Po jakimś czasie przy moim biurku stanęło trzech cywili z zarządzającym zakładem wojskowym. Jeden z nich powiedział: - Pani pójdzie z nami. Tzw. „suką”, zostałam przewieziona do Komendy Milicji Obywatelskiej w Tczewie. Przesłuchujący mnie mężczyźni żądali podania nazwisk oraz wskazania miejsca, w którym znajdują się inni poszukiwani działacze „S”. Nie spełniłam ich żądań. Po przymusowym przebraniu się w roboczy, męski drelich zostałam wpędzona do celi. Następnego dnia w trybie przyspieszonym zrobiono mi kolegium i ukarano karą grzywny w wysokości 5000 zł. Karą zastępczą było 50 dni aresztu. Byli pewni, że zostanę zatrzymana. Ale tak się nie stało, dzięki przypadkowej obecności zięcia, który wniósł opłatę, w Urzędzie Miejskim.

Cela „z widokiem na morze”
- W pracy byłam szykanowana, zwolniono mnie z kierowniczego stanowiska - kontynuuje Edyta Wutkowska. - To było bolesne doświadczenie, ale starałam się nie okazywać emocji na zewnątrz. Nadal działałam w podziemnych strukturach „Solidarności”. 24 marca 1982 r. ponownie zostałam zatrzymana. Znowu żądano ode mnie podania nazwisk osób biorących udział w podziemiu „S’. Namawiano do współdziałania z SB. Zapewniono mnie, że jeżeli wyrażę zgodę, przywrócą mi poprzednie stanowisko pracy, które bardzo lubiłam. Nie przystałam na ich propozycję. Tradycyjnie noc spędziłam w celi piwnicznej, według ich określenia „z widokiem na morze”. Dla pewnego poniżenia podłożono mi - jako papier toaletowy - tygodnik „Solidarność”. Dyżurnego poprosiłam o... „Trybunę Ludu”. Później dowiedziałam się, że ekipa śledcza SB splądrowała mi mieszkanie, poszukując materiałów nawet pod zwałami węgla. Płaczące maleństwo wyciągali z łóżeczka, żeby przetrzepać materacyk. Dziś mogę poinformować, że ważne materiały znajdowały się na korytarzu na belce sufitowej...

Ciągły strach
- W okresie stanu wojennego pracowałam jako siostra Polskiego Czerwonego Krzyża w
Tczewie – opowiada Zofia Petka. – W tym czasie mój syn pracował w Stoczni Gdańskiej, nie udzielałam się więc w działaniach solidarnościowych, gdyż bałam się o jego zdrowie i życie. Dzień pracy zaczynał się dla mnie o godzinie 8 i trwał do ok. 18. Nie wiedziałam nawet, że nocą wprowadzono stan wojenny. Kiedy wracałam z mężem z pracy ku naszemu zdziwieniu zaczepili nas funkcjonariusze ZOMO i poprosili o wylegitymowanie się. Od sąsiadki usłyszałam o wojskowym zamachu stanu. Najgorszy był strach. O wszystkich – męża, dzieci, znajomych. Takie życie w ciągłym strachu wypalało. Nieraz słyszałam jak ktoś rzucał petardą w pobliżu mojego domu, sąsiadowi wybili szybę, innemu ktoś dywan podpalił. Niejednokrotnie słyszałam też strzały. Ze względu na charakter pracy miałam przepustkę i mogłam wracać w nocy, jednak na widok zomowców serce stawało mi w gardle.
- Żyłam jakby w dwóch światach – jako siostra PCK obcowałam z chorymi, umierającymi, którzy często nie byli świadomi tego jak po przemówieniu gen. Jaruzelskiego zmieniło się życie Polaków - relacjonuje pani Zofia. - Drugi świat to opancerzone wozy, uzbrojone w kałasznikowy grupy mundurowych patrolujących ulice… Podczas stanu wojennego przez trzy kadencje byłam wybierana w pracy tzw. mężem zaufania. Któregoś dnia z koleżanką zostałyśmy oddelegowane z PCK w Tczewie na spotkanie ze znaną opozycjonistką Anną Walentynowicz, w celu przekazania pieniędzy dla potrzebujących. Trafiłyśmy na wiec solidarnościowy, rozentuzjazmowani mężczyźni porwali Lecha Wałęsę na ręce, a on krzyknął „Jakem ja Wałęsa nie opuszczę ani kęsa”.  Ten okrzyk pamiętam do dziś. W ten podniecony tłum wstąpiła jakaś otucha, nadzieja, ludzi ogarnęło wielkie wzruszenie! Tymczasem my bałyśmy się wejść do środka budynku, bo nie można było nikomu ufać … Mówiłyśmy, że jesteśmy delegacją z PCK, pokazałyśmy legitymację. Gdy weszłyśmy do środka Anna Walentynowicz zachowała się oschle. Może sama się bała? Ten wszechobecny strach udzielał się każdemu...

Postrzelona w szyję
- Skutki tamtych wydarzeń odczuwam do dzisiaj - wspomina Elżbieta Grott, poszkodowana w wyniku nieszczęśliwego wypadku. – 17 grudnia 1970 r. w drodze do pracy, dojeżdżałam z Tczewa do Gdyni, udałam się na dworzec w kierunku Oksywia. Miałam wówczas 16 lat. Szłam pieszo, gdyż nie kursowały żadne środki lokomocji. Po dojściu do przystanku PKP Gdynia Stocznia zauważyłam tłum ludzi stojących na ulicy i pomoście. Blokowali ulice Marchlewskiego i  Czechosłowacką. Na moich oczach oddziały MO zastrzeliły człowieka. Kiedy już byłam przy wiadukcie poczułam ból szyi w okolicy lewego ucha. Straciłam przytomność, odwieziono mnie do szpitala. Leżałam tam do 24 grudnia. Miałam koszmary, nie mogłam spać, wciąż wydawało mi się, że mnie rozstrzeliwują. Lekarz dawał mi tabletki na uspokojenie. Po powrocie do domu, ktoś zadzwonił do drzwi. Jacyś mężczyźni dali mamie 10 000 zł i paczkę dla mnie. Podejrzewam, że były to osoby z partii, których ruszyło sumienie.

Uraz pozostał
Grudzień 1981 roku nie był dla mnie lepszy. O godz. 22 była godzina policyjna. Jak ktoś był w tym czasie poza domem łapali go, zamykali w areszcie i katowali jak psa. Wtedy byłam w czwartym miesiącu ciąży. Gdy wracałam z pracy do Tczewa wraz z grupą znajomych złapała nas milicja. Mnie wzięli na pogotowie, by stwierdzić, czy mogę siedzieć w więzieniu. Nie mieli litości nawet dla ciężarnych kobiet. Zamknęli mnie w areszcie na 48 godzin. Warunki w celi były okropne: minus 2 stopnie C, smród pijanych kobiet. Nawet papieru toaletowego nie było… Czułam się fatalnie. Po wpłaceniu kaucji w wysokości 6200 zł przez kolegę wypuścili nas. Jednak uraz pozostał do dziś. Gdy 28 stycznia 2008 r. razem z mężem pojechałam do Warszawy zeznawać przeciwko Wojciechowi Jaruzelskiemu miałam okazję spotkać się z nim osobiście. Zapytałam go, dlaczego wprowadził stan wojenny… Odparł, że gdyby nie podjął takiej decyzji, z Polską i Polakami byłoby jeszcze gorzej. Wybrał mniejsze zło…

Trudne lata matek i żon
- Stan wojenny był trudnym czasem nie tylko dla mężczyzn, ale także dla nas, kobiet – mówi Zofia Petka. – Byłyśmy żonami, którym aresztowano mężów (czasami wywlekanych o północy z domu), matkami bojącymi się o swe dzieci, sanitariuszkami opatrującymi rany skatowanych bez powodu. Historia dopisała niektórym z nas także inne role – kolporterek zakazanych ulotek, aktywnych bojowniczek o wolność, której tak pragnęłyśmy dla naszych dzieci.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Jim Ortal 30.12.2009 20:40
Co brałeś? Podziel się!!!

Wir 30.12.2009 19:22
Dopóki sę nie rozliczy wszystkich zbrodniarzy i aparatczyków komunistycznych z agenturą, dopóty nasza Ojczyzna nie będzie krajem wolnym i suwerennym. Wszystkich, którzy za ten stan odpowiadają Naród już niedługo rozliczy!

Polszewik 28.12.2009 16:14
gdy garstka byłych opozycjonistów składała kwiaty przed tablicą upamiętniającą tę datę,prezydent miasta się nie pofatygował.Szczęściarz-nie tylko,że nie dostawał wp.....l w tamtych czasach to jeszcze ma w d.... takich jak te trzy panie. Ale on wiedział gdzie stanąc i do jakiego pociągu wsiąśc. A za parę lat dostanie medal za "umacnianie demokracji".Tak jak komunistyczny prezydent "Pro Domo Trsowiencis"-co się wykłada -'Zasłużony dla miasta Tczewa".PRL ma się całkiem dobrze- w Tczewie też.

art 28.12.2009 11:15
wstyd 3 rzeczypospolito

Reklama
Tczewski Bal Świętych 2026 z jubileuszem Biedronek i Gabi Gąsior czyli POZWÓL ZABRAĆ SIĘ DO NIEBA! Tczewski Bal Świętych 2026 z jubileuszem Biedronek i Gabi Gąsior czyli POZWÓL ZABRAĆ SIĘ DO NIEBA! Mieszkańcy Tczewa po raz czternasty spotkają się, aby w radosnej i rodzinnej atmosferze wziąć udział w Tczewskim Balu Świętych. Wydarzenie odbędzie się w sobotę, 31 października 2026 roku. Wszystko rozpocznie się o godzinie 16.00 pod kościołem św. Józefa, skąd wyruszy barwny i rozśpiewany Korowód Świętych i Aniołów.Organizatorzy gorąco zachęcają uczestników – szczególnie tych najmłodszych – do przygotowania strojów oraz transparentów promujących wartości wiary i świętości.Finał wydarzenia zaplanowano w tym roku w parku za Centrum Kultury i Sztuki. Na scenie odbędzie się wyjątkowy Koncert Jubileuszowy z okazji 35-lecia Chóru Dziecięcego Biedronki. Wyjątkową oprawę muzyczną zapewnią goście specjalni: Gabi i Wojciech Gąsior – cenieni artyści oraz znane postacie polskiej sceny muzyki chrześcijańskiej. Na uczestników czekają również wspólne tańce i poczęstunek w postaci tradycyjnej zupy z dyni.Wydarzenie odbywa się pod hasłem: „Pozwól zabrać się do nieba, tam karnawał wiecznie trwa!”.Patronat honorowy: Prezydent Miasta Tczewa Łukasz Brządkowski, Starosta Tczewski Mirosław Augustyn.Sponsorzy i partnerzy: Miasto Tczew, Powiat Tczewski, ZUOS Tczew, ZWiK Tczew, ZUK Tczew, Zespół Szkół Katolickich w Tczewie, Powołani do Miłości, CKiS Tczew, Restauracja Piaskowa, CKZ Nauka, ZUP Starówka. Wydarzenie objęte jest patronatem Gazety Tczewskiej portalu Tczewska.pl   31.10.2026 godz. 16.00Tczewski Bal Świętych 2026Wymarsz spod kościoła św. Józefa  Data rozpoczęcia wydarzenia: 31.10.2026 16:00 – Data zakończenia wydarzenia: 31.10.2026 19:00
Zaduszki Jazzowe| Usein Bekirov Quintet i Big Four – koncert Zaduszki Jazzowe| Usein Bekirov Quintet i Big Four – koncert Są takie wieczory, kiedy muzyka wybrzmiewa mocniej. Kiedy między dźwiękami pojawiają się wspomnienia, emocje i przestrzeń na spotkanie. Zaduszki Jazzowe to właśnie taki czas, w którym jazz spotyka się z refleksją, energią improwizacji i radością wspólnego słuchania.Na scenie Centrum Kultury i Sztuki w Tczewie pojawią się dwa zespoły, reprezentujące różne oblicza współczesnego jazzu: Usein Bekirov Quintet oraz Big Four.Usein Bekirov Quintet to zespół, którego liderem wybitnego pianistę, klawiszowca, kompozytora i aranżera Usein Rіzaiovych Bekirov. Jego muzyka czerpie z jazzu fusion, funku i ethno-jazzu, a autorskie kompozycje przenikają wpływy muzyki Tatarów krymskich, Ukrainy, Azerbejdżanu i Bałkanów. Artysta był trzykrotnie nominowany do nagrody Grammy.Kwintet wystąpi w składzie:Usein Bekirov - p, keys, leaderViktor Pavelko - saxesYaroslav Kazmirchuk - tpIvan Lokhmaniuk - bass-guitar Arthur Frolov – drums Big Four to zespół prowadzony przez Stana Breckenridge’a, amerykańskiego wokalistę, pianistę jazzowego, kompozytora i muzykologa, którego artystyczna droga prowadzi przez sceny i festiwale na całym świecie. Inspirację do tworzenia kompozycji czerpie z  soulu, bluesa, standardów jazzowych, muzyki klasycznej i muzyki światowej. Sprawia to, że jego słuchacze mogą odkrywać niekończący się świat muzyki.Zespół wystąpi w składzieStan Breckenrige - vocal, pianoAdam Wendt - sax tenorJózef Eliasz - drumsKonrad Żołnierek - bassTuż po koncertach przeniesiemy się do Klubu Muzycznego CKiS, gdzie rozpocznie się prawdziwe święto improwizacji. Na dobry początek Jam Session zagrają Adam Wendt & Józef Eliasz, a później scena będzie otwarta dla kolejnych muzycznych spotkań.Idąc za słowami Stana Breckenridge’a: „Wspólnie wyruszamy w podróż poprzez krainę niezwykłych myśli, emocji, uczuć i pięknych wspomnień, które tkwią gdzieś głęboko w naszej duszy”. UWAGA PROMOCJA!Jeśli kupisz jednocześnie bilety na koncerty Doroty i Henryka Miśkiewiczów “Nasza miłość” oraz Zaduszki Jazzowe zapłacisz 120 zł. Bilety w promocyjnej cenie dostępne tylko w Kasie CKiS. W trakcie wydarzenia w godzinach 17.00 - 24.00 będzie czynna nasza, nowa kawiarnia BLISKO (Poziom -1)***Więcej o wykonawcach:Usein Bekirov QuintetUsein Rіzaiovych Bekirov jest pianistą, klawiszowcem, skrzypkiem, kompozytorem, aranżerem i liderem zespołu. Jako absolwent Narodowej Akademii Muzycznej im. Piotra Czajkowskiego na Ukrainie eksperymentuje głównie ze stylami jazz fusion, funk i ethno-jazz. Na jego autorskie kompozycje duży wpływ ma muzyka ludowa Tatarów krymskich, Ukrainy, Azerbejdżanu i Bałkanów. Artysta był trzykrotnie nominowany do nagrody Grammy. Na początku lat 90. rodzina Bekirova powróciła z Fergany w Uzbekistanie do swojej ojczyzny na Krymie na Ukrainie. W 1997 roku Bekirov rozpoczął występy z wieloma uznanymi muzykami jazzowymi i brał udział w kilku międzynarodowych festiwalach jazzowych, wykazując się umiejętnością współpracy z różnorodnymi muzykami i zespołami. W 2016 roku Bekirov wydał swój debiutancki album, „taterrium”. W 2019 roku Bekirov nagrał swój drugi album, „Inspiration”, na którym obok wielu kompozycji jazzowych znalazł się koncert na fortepian z orkiestrą, 10 miniatur na orkiestrę symfoniczną oraz 10 etiud jazzowych na fortepian.Skład:Usein Bekirov - p, keys, leaderViktor Pavelko - saxesYaroslav Kazmirchuk - tpIvan Lokhmaniuk - bass-guitar Arthur Frolov – drums Big FourLiderem projektu jest Stan Breckenridge – amerykański wokalista, pianista jazzowy i soulowy, kompozytor, autor tekstów oraz muzykolog. Jest doktorem muzykologii Uniwersytetu Claremont w Kalifornii i uznanym wykładowcą akademickim, związanym między innymi z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz programem Fulbright Scholar. Jego działalność artystyczna obejmuje koncerty na najważniejszych scenach Stanów Zjednoczonych i wielu krajów świata – od Hollywood Bowl i Dorothy Chandler Pavilion po festiwale oraz sale koncertowe Europy, Azji i Afryki. Współpracował z wybitnymi artystami muzyki jazzowej, soulowej i rozrywkowej, a jego dorobek obejmuje dwanaście autorskich albumów oraz liczne kompozycje wykonywane na międzynarodowych scenach. Za szczególny wkład w rozwój relacji polsko-amerykańskich został uhonorowany wyróżnieniem Amicus Poloniae, a także jako pierwszy Amerykanin otrzymał Pierścień Stulecia Niepodległości Polski. Jest również jednym z wyróżnionych absolwentów programu Fulbright Scholar, których działalność wywarła trwały wpływ na rozwój światowej kultury i sztuki.Skład:Stan Breckenrige - vocal, pianoAdam Wendt - sax tenorJózef Eliasz - drumsKonrad Żołnierek - bass Zaduszki Jazzowe| Usein Bekirov Quintet i Big Four – koncert31.10.2026, 18:00Sala widowiskowa CKiSul. Kard. St, Wyszyńskiego 10Tczew Bilety: 90 zł,75 zł z Kartą Mieszkańca Tczewadostępne w kasie CKIS oraz online na stronie: bilety24.plUWAGA PROMOCJA!Jeśli kupisz jednocześnie bilety na koncerty Doroty i Henryka Miśkiewiczów “Nasza miłość” oraz Zaduszki Jazzowe zapłacisz 120 zł. Bilety w promocyjnej cenie dostępne tylko w Kasie CKiS. Data rozpoczęcia wydarzenia: 31.10.2026 18:00 – Data zakończenia wydarzenia: 31.10.2026 21:00
Reklama
Reklama

Temperatura: 9°C Miasto: Tczew

Ciśnienie: 1028 hPa
Wiatr: 9 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama