piątek, 17 lipca 2026 20:51
Reklama

Morze nie jest po kolana, nie lubi dyletantów, bufonów, nieuków, hochsztaplerów

POMORZE. - W jachtingu, jak w teatrze – nie ma demokracji. Rada teatralna, złożona z członków związku zawodowego - sprzątaczki i trzeciego reżysera – nie może kierować zespołem. Tak samo na żaglowcu, rządzić musi kapitan, bo jak "przyszkwali", trzeba wykonywać jednoznaczne rozkazy, być posłusznym, wiedzieć, jak to robić.
Morze nie jest po kolana, nie lubi dyletantów, bufonów, nieuków, hochsztaplerów
Z kapitanem jachtowym, instruktorem żeglarstwa i lekarzem medycyny Mariuszem Pycz - Pyczewskim rozmawiamy o tym, jak pasją żeglowania można zarazić dzieci i młodzież niepełnosprawną intelektualnie ze Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego im. Jana Pawła II w Tczewie. To dla nich Fundacja PRAMERICA z Warszawy kupiła, a potem podarowała prawdziwy jacht.

- Jaka drogę przywiodła pana do zorganizowania tej pięknej, jedynej w Polsce, społecznej akcji?
- Z zawodu jestem lekarzem  Medycynę godziłem z jachtingiem, dużo pływałem na Bałtyku i Morzu Północnym. Byłem członkiem Yacht Klubu Polski, po latach przeszedłem do Gdańska, zostałem kapitanem na jachcie Portu Gdańskiego „Portowiec Gdański”. Odnosiłem sukcesy, byłem wielokrotnym rekordzistą trasy ze Świnoujścia do Gdańska, wygrywałem Regaty Heweliusza. Uczyłem młodych ludzi żeglarstwa, kilku tej trudnej sztuki nauczyłem. Niestety, w 1992 r. z powodu choroby, nie zawsze uleczalnej, musiałem przejść na rentę inwalidzką. Szukałem sobie miejsca, ponieważ schorzenie wykluczyło mnie z czynnego uprawiania zawodu. Interesuję się ratownictwem ludzi na morzu, ratownictwem jachtowym, ponoć nieźle manewruję.

- Dla szczura lądowego jachting to coś wspaniałego...
- W jachtingu, jak w teatrze – nie ma demokracji. Rada teatralna, złożona z członków związku zawodowego - sprzątaczki i trzeciego reżysera – nie może kierować zespołem. Tak samo na żaglowcu, rządzić musi kapitan, bo jak przyszkwali, trzeba wykonywać jednoznaczne rozkazy, być posłusznym, wiedzieć, jak to robić. Jachting morski to nie tylko szalona przyjemność, ale jednocześnie ogromny obowiązek. Morze nie jest po kolana, nie lubi dyletantów, bufonów, nieuków, hochsztaplerów.

- Jak doszło do pomocy dzieciom niepełnosprawnym intelektualnie z Tczewa?
- Podczas jednego z rejsów „Portowcem Gdańskim” miałem na pokładzie kobietę z dzieckiem po porażeniu mózgowym. Widziałem, jak dzieciak tymi ślepiami patrzył, jaki był zafascynowany żaglami, wodą, podróżą. Po pewnym czasie, może trzy lata temu, poproszono mnie, abym poprowadził rejs integracyjny dla osób ociemniałych. Myślałem, że to będą dzieci. Mam znajomego, też żeglarza, z południowej Polski, producenta wyrobów czekoladowych. Zwróciłem się do niego, czy by nie pomógł i nie podarował trochę czekolady dla tych dzieci. Podjechał pod nasz dom firmowy samochód, zjechał z niego widłowy wózek z paletą jakiegoś towaru i kierowca zapytał: „Gdzie mam to panu postawić?”. On mi przysłał... 107 kg czekolady! Przyszła żona, poprosiliśmy sąsiadkę, wnieśliśmy paczki do domu. Później dowiedziałem się, że w rejsie wezmą udział ludzie dorośli, z przyjaciółmi, przewodnikami, którzy razem zechcą sobie porozmawiać, pobawić się, może popić wódki. A więc słodycze, to ostatnia rzecz, jaka im się na wyjazd przyda.
Dowiedziałem się, że w Tczewie jest Specjalny Ośrodek Szkolno - Wychowawczy im. Jana Pawła II, że są ludzie, którzy wspaniale tam dla dzieci pracują, że placówka jest dobrze prowadzona. Ale ma jedną „wadę”: jest uboga. Więc zadzwoniłem do nich i zapytałem, czy mogę przyjechać, bo mam coś do przekazania. Podzieliliśmy czekoladę - po trzy sztuki do torebek, 400 porcji wyszło, wpakowaliśmy do samochodu i – do Tczewa. Był koniec października, a więc już prawie Mikołaj. Na miejscu obstąpiły nas dzieci, rozdaliśmy słodycze, zobaczyliśmy łzy w ich oczach. Miałem ćwiczenia z psychiatrii, z neurologii dziecięcej, ale tyle nieszczęścia na raz nie widziałem! Byłem zdumiony, zaskoczony, przestraszony! Nie przypuszczałem, że w klasie, gdzie jest czworo dzieci autystycznych, pracuje troje nauczycieli równocześnie. Ci wychowawcy wykazują podziwu godną cierpliwość, dobroć, poświecenie, miłość.

- Ale na tym kontakt z tczewskimi wychowankami się nie skończył?
- Dopiero się zaczął! Jak rozdałem czekoladę, pomyślałem co mogę jeszcze zrobić, żeby im się buzie na dłużej uśmiechały? Wpadłem na pomysł, że zrobię i przywiozę im trenażer – imitację jachtu – i będę uczył dzieci podstaw żeglowania. Zbudowałem z przyjaciółmi imitację pokładu, pomogli producenci. Piękna, duża rzecz powstała. Ale - moją intencją było pokazać im jak się żegluje nie tylko u nich, „na sucho”, ale zawieźć na prawdziwą przystań. Zorganizowałem więc wycieczkę na jacht „Antica”, z kapitanem jednostki Jurkiem Wąsowiczem lubimy i szanujemy się nawzajem. Od razu się zgodził. I tak przyjechało do Gdańska nad Motławę raz chyba piętnaścioro dzieci, następnego dnia – kolejna grupa. Te dzieci otworzyły po przyjeździe szeroko oczy. Przyjeżdżały z opiekunkami pociągiem, szły Drogą Królewską, wchodziły do Mariny. Na jachcie przyjęcie - jakaś herbata i coś do zjedzenia. Kapitan świetnie opowiada, sam odbudował kuter, co lata całe trwało, wszystko dzieci interesowało. Były zachwycone! I potem podpytywałem, jakie te dzieci są, co czują, co zapamiętały z Mariny? I się okazało, że w tej grupie czterdzieściorga dzieci - troje, czy czworo, nie było wcześniej ani razu w Gdańsku. Żadne z nich nie zwiedzało Mariny. Pierwszy raz wszyscy widzieli na żywo żaglowiec! Pobyt większości z nich w Gdańsku ograniczał się do tego, że szli na badanie diagnostyczne na ul. Tuwima do Poradni Zdrowia Psychicznego i wracali do Tczewa. Pomyślałem, może żeglarstwo byłoby sposobem na rewalidację szeroko pojętą. Nie każdego wychowanka, ale przynajmniej grupy, bo nie wszystkie jednostki chorobowe nadają się do tego rodzaju działań.

- Interesuje pana dziecko, które ma zaburzenie intelektualne?
- Dzieci z bardzo głębokim upośledzeniem wymagają bardzo troskliwej opieki i nie zrozumiałyby wszystkiego, ale te ze średnim – tak. Doszedłem do wniosku, że te dzieci wymagają dodatkowo troski i opieki, ponieważ są podwójnie upośledzone i nieszczęśliwe. Ze względu na ubóstwo ich rodziców – materialne i uczuciowe, bo tak się składa, że dziecko, które ma tego typu wady z tzw. inteligenckiej rodziny jest prędzej diagnozowane, wychwycone są nawet małe anomalia, aniżeli dzieci z maleńkiej miejscowości, np. w powiecie tczewskim. Poza tym, jeśli rodzice nie są wykształceni, zacofani, to osoby niepełnosprawne się chowa, bo to wstyd. Jeździłem pogotowiem w teren lata całe, widziałem dzieci w komórkach, starców w piwnicy. W domu są pieniądze na wiele spraw, ale „mamusia” otrzymane za frajer tzw. becikowe wyda na odtwarzacz dla konkubenta, żeby się nie nudził. Bywa, że mama wyłudza pieniądze od kolejnej instytucji, a nie ma na dowiezienie raz w miesiącu syna, czy córki, na konsultację do logopedy.

- A jak dzieci z Tczewa trafiły do Narodowego Centrum Żeglarstwa AWFiS w Górkach Zachodnich?
- Zorganizowałem tam dla nich następną wycieczkę. Zarezerwowałem jacht, weszliśmy na pokład całą grupą, ale z powodu sztormu, który szalał akurat tego dnia, mogłem z nimi popłynąć tylko po kanale, nie dalej - i na silniku – dotrzeć do ujścia Wisły. Wiatr był taki, że jacht płynął w przechyle. Ale - atrakcja i radość dla dzieciaków - niesamowite. Zaraz popłynąłem z drugą grupą wychowanków. Pomógł mi mój przyjaciel, chłopak wielkiego serca i świetny kapitan, Grześ Przybylski. A w Ośrodku zaczęto mówić: „My się domagamy, żeby pan kapitan nam załatwił taki jacht”. Dzieciaki zasmakowały, one chciały pływać! Mnie zafascynowało, że wychowankowie zaczęli mieć na uwadze wspólny interes, nie tylko o sprawy związane z codzienną egzystencją. To ważne, że pomyśleli o żeglowaniu. Jak się bardzo pragnie coś zrealizować, musi się udać. Poznałem życzliwych, chętnych do pomocy, ludzi. Marek Czaja, ogromnej klasy człowiek, z ciepłem, życzliwością podchodzi do dzieciaków, nie boi się wyzwań. Zawsze, jak  trzeba, potrafi samochód do przewozu wychowanków do Gdańska i z powrotem, jak to się mówi „wyrwać”. Dyr. SOSW Wojciech Rinc, trochę taki w cieniu, a skuteczny i pomocny, inteligentny menadżer.

- Wypadki potoczyły się dalej...
- Zaczęliśmy jeździć wczesną wiosną do Narodowego Centrum Żeglarstwa i pomagaliśmy w przygotowaniu jachtów do sezonu. A ja już zacząłem - po cichu - szukać jachtu. Najlepszy byłby duży, żeby mógł zmieścić naraz dziesięcioro dzieci. Ale zdałem sobie sprawę, że nie dam rady. Znalazłem w końcu mały jachcik holenderskiej budowy, bardzo solidny, dobrze zbudowany. Prosty, nie specjalnie zniszczony, przywieziony przez kogoś, ma chyba 30 lat, za grosze kupiony. Stał na jeziorze w Morągu. Najpierw pojechałem sam, potem - z  dziećmi, oglądaliśmy jacht. No! Jak się miał nie podobać, skoro pan kapitan powiedział, że to może być ich jacht?!

- I pan kapitan znalazł pieniądze?
- Dotarłem do sponsorów. Chodziłem, dzwoniłem, pisałem, w każdy dostępny sposób starałem się dotrzeć do osób mogących wesprzeć akcję. Decydował przypadek. Szukając jakiegoś okucia, wpadła mi w ręce reklama z nazwą Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji PRAMERICA. Okazało się, że firma jest agendą ogromnego koncernu amerykańskiego. Zadzwoniłem, poprosiłem o kogoś z marketingu i zapytałem: „Czy byście państwo w to nie weszli?”. Usłyszałem: „Proszę wysłać maila”. Za kilka dni zadzwonił telefon, ten sam pracownik, nie pytając o kwotę, powiedział: „My w to wchodzimy!”. Warto wspomnieć, kto zacz! Był to Szef Działu Marketingu PRAMERICA, człowiek stosunkowo młody. Mają FUNDACJĘ  PRAMERICA, no i przekazali na konto Fundacji Stowarzyszenia na rzecz Szkolnictwa Specjalnego z Tczewa pieniądze. Kupiłem ten jacht! Zostało jeszcze na jego transport z Morąga do Górek Zachodnich.

- Ale potrzebny był chyba remont jachtu...
- Tak. Nie miałem olinowania, poprzednie było beznadziejne, zniszczone. Potrzebne były nowe okucia. I znajdowali się sponsorzy, którzy wszystko co potrzeba, po kolei, dawali. Lin stalowych na bębnie dostałem tyle, że zostało na pół drugiego jachtu. Złożyłem jacht z moim przyjacielem, świetnym stolarzem, trochę szkutnikiem, moim załogantem, Felkiem Drobką. On włożył ogromną pracę w jacht. Bo ja wiem, co trzeba zrobić, ale brakuje mi sił. Dzieciaki przyjeżdżały z Tczewa pomagać. Czyściły, malowały jak umiały, z poświęceniem, radością. Po remoncie jacht jest jak nowy.

- I tak 29 czerwca 2011 r. na terenie Narodowego Centrum Żeglarstwa AWFiS w Górkach Zachodnich odbyło się uroczyste przekazanie, chrzest i podniesienie bandery jachtu PRAMERICA Stowarzyszeniu na rzecz Szkolnictwa Specjalnego w Tczewie...
- Trzeba było widzieć buzie tych dzieci - dumne, szczęśliwe. Bo to ich jacht! Nieważne, że nieduży. Własny! Mała jednostka spełni olbrzymią rolę w propagowaniu idei żeglarstwa bez barier. Będzie służyła dzieciom i młodzieży niepełnosprawnej. Chcę z wychowankami pływać, chcę ich uczyć. Zamierzam jacht wyposażyć jeszcze bardziej. Mam wielką satysfakcję, bo nikt w Europie nie zrobił tego, co ja z dzieciakami niepełnosprawnymi intelektualnie z Tczewa, nie rozpoczął nauki żeglowania od podstaw i nie doszedł do jachtu. Będę pomagał dalej, jako wolontariusz. Znajdę instruktora, szkoła musi się starać o pieniądze na jego opłacenie. Domyślam się, że mogą być z tym problemy... Teraz trwają wakacje, na początku września wychowankowie zaczną systematycznie korzystać z łódki. Jedna grupa pojedzie na remonty zimowe łodzi, druga weźmie udział w zajęciach z węzłów i takielunku, a trzecia przyszykuje się do pływania. One już mają harmonogram na 10 lat! Zobaczymy, jak to przyjmą. Ale - jest jeszcze jeden problem. Na tę jednostkę może wsiąść 5 osób – trójka dzieci na specjalnych smyczach i dwoje dorosłych żeglarzy do obsługi. A ja powinienem posadzić na pokład na raz dziewięcioro dzieci. Więc myślę o większym jachcie.

- Chce pan kupić jeszcze jeden jacht!?
- Nie, jest inne rozwiązanie. Nowy kadłub, już mam upatrzony. I zamierzam wybudować na tym kadłubie to, co chcę! Jestem po wstępnej rozmowie i myślę, że znajdę sponsorów, którzy kupią ten kadłub i powstanie większy jacht, oceaniczny, specjalnie przystosowany dla dzieciaków na wózkach, z porażeniami, z odpowiednim wyposażeniem pokładu, takielunkiem, układem toalet i innymi szczegółami. Nie jest to prosta sprawa, a ja czasu już mam niewiele. Biologia jest nieubłagana.

- Stale pan marzy, chce zrobić jeszcze więcej...
- Tak. A teraz, kiedy tczewskie dzieci z Ośrodka mają swój prawdziwy jacht i będą żeglować, zamierzam zarazić tą pasją dzieci upośledzone przez los przebywające w innych podobnych ośrodkach w Polsce. Stworzę zespół, będziemy jeździć do dzieciaków z niepełnosprawnością intelektualną, ktoś z gitarą będzie śpiewał szanty. Poprowadzimy zajęcia, np. o wiązaniu węzłów, budowie jachtu. Przekażemy i opowiemy wszystko to, co z żeglarstwem związane i może być ciekawe w zimie dla dziecka.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Zapraszamy na letnie seanse Kina w Parku! Na ekranie CkiS m.in. OSTATNI WIKING I BEZ WYJŚCIA Ambitne, wakacyjne kino CKiS w TczewieLetnie seanse pod gwiazdami, to już filmowa tradycja Centrum Kultury i Sztuki. W lipcu i sierpniu odwiedzicie Skandynawię za sprawą głośnej „Wartości sentymentalnej” w gwiazdorskiej obsadzie ze Stellanem Skarsgårdem oraz Elle Fanning, a także „Ostatniego wikinga” z Madsem Mikkelsenem, który wciela się w zupełnie inną rolę niż przywykliśmy. Zawitamy też do Azji za sprawą nowego filmu Park Chan- wooka pt. „Bez wyjścia”, autora głośnego „Oldboya” oraz „Służącej”. Na ostatni seans filmowy tego lata zabierzemy Was w podróż do Brazylii za sprawą „Tajnego agenta”, z Wagnerem Mourą, który dał się poznać szerszej publiczności jako Pablo Escobar w serialu „Narcos”.Na dużym ekranie zobaczycie filmy:„Wartość sentymentalna”– zdobywca Oscara w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy, z muzyką Hani Rani„Bez wyjścia” – historia pokazująca do czego posunie się człowiek chcący zdobyć pracę„Ostatni wiking” – mieszanka gatunków, ten film to udana komedia, dramat i trochę kina gangsterskiego z domieszką „Beatlesów”„Tajny agent” – głośny film brazylijski, łamiący granice gatunków thriller polityczny nagrodzony na festiwalu w Cannes 2025Jeśli kochasz kino, zapach ciepłego wieczoru i spotkania z ludźmi, którzy czują to samo – przyjdź, rozsiądź się wygodnie i pozwól się porwać emocjom. Kino w Parku – letnie seanse filmoweWartość sentymentalna reż. Joachim Trier17 lipca 2026 godz. 21.30Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 17.07, godz. 21.30 - Wartość sentymentalna reż. Joachim TrierNajnowszy film Joachima Triera, reżysera „Najgorszego człowieka na świecie”, z nominowanymi do Oscara w kategoriach aktorskich Renate Reinsve, Stellanem Skarsgårdem, Ingą Ibsdotter Lilleaas i Elle Fanning w rolach głównych. Jeden z najczęściej nagradzanych i najważniejszych filmów tego roku, z muzyką skomponowaną przez polską kompozytorkę Hanię Rani.Siostry Nora (Renate Reinsve) i Agnes (Inga Ibsdotter Lilleaas) spotykają się ze swoim dawno niewidzianym ojcem, charyzmatycznym, niegdyś wielkim reżyserem filmowym Gustavem (Stellan Skarsgård). Proponuje on Norze, aktorce teatralnej, rolę w swoim najnowszym filmie, który ma być jego powrotem do świata filmu. Gdy dziewczyna odrzuca propozycję, ten zatrudnia młodą gwiazdę Hollywood (Elle Fanning). Teraz siostry muszą poradzić sobie nie tylko ze swoją skomplikowaną sytuacją z ojcem, ale też z amerykańską gwiazdą, która zmienia ich rodzinną dynamikę.Reżyseria: Joachim TrierObsada: Renate Reinsve, Stellan Skarsgård, Inga Ibsdotter Lilleaas, Elle Fanning czas trwania: 2 godz. 15 min Nagrody:Zdobyty Oscar: Oscar kategorii Najlepszy Film MiędzynarodowyZdobyte Złote Globy: Złoty Glob - Najlepszy aktor drugoplanowy Stellan Skarsgårdzdobyte nagrody w Cannes: Grand Prix Festiwalu - Najlepszy film Joachim Trier  Kino w Parku – letnie seanse filmoweBez wyjścia reż. Park Chan-wook24 lipca 2026 godz. 21.15Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 24.07, godz. 21.15 - Bez wyjścia reż. Park Chan-wookKiedy rynek pracy jest bezlitosny, trzeba wyeliminować konkurencję. Bohater „Bez wyjścia” – nowego filmu Park Chan-wooka, twórcy „Oldboya”, „Służącej” i „Podejrzanej” – dosłownie bierze sprawy w swoje ręce. Koreański mistrz kina gatunkowego stawia niepokojąco trafną diagnozę współczesnych lęków – w swoim bezkompromisowym, autorskim stylu.Man-su (gwiazda „Squid Game”, Lee Byung-Hun) prowadzi idealne życie: stabilne zatrudnienie, rodzina, dom, dwa golden retrievery. Ale wystarczy jeden dzień, by sielanka zmieniła się w horror. Man-su traci pracę w fabryce papieru, a z nią status, męskość, tożsamość, honor i sens życia. By je odzyskać, nie cofnie się przed niczym, szczególnie że mokra robota przynosi tyle samo satysfakcji, co ta papierkowa.Choć bezlitośnie kpi z wyścigu szczurów, korporacyjnej mentalności i męskiego ego, reżyser zabiera również głos na temat współczesnego rynku pracy w dobie AI. „Bez wyjścia”, podobnie jak kultowy „Parasite”, pod warstwami czarnego humoru kryje wnikliwe obserwacje dotyczące klasowych napięć i burzliwych społecznych przemian. Pół żartem, pół serio Park Chan-wook zadaje i nam prowokacyjne pytanie: czy istnieje praca, dla której możesz zabić?Reż Park Chan-wookobsada: Lee Byung-hun, Son Ye-jin, Park Hee-soon, Lee Sung-min, Yeom Hye-ran, Cha Seung-wonprodukcja: Korea Południowa 2025czas: 139’NagrodyZłote Globy 2026Nominacje:- Najlepszy film komediowy lub musical- Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie komediowym lub musicalu (Lee Byung-hun)- Najlepszy film zagranicznyFilm pokazywany na MFF Wenecja 2025 - Konkurs Główny  Kino w Parku – letnie seanse filmoweOstatni wiking reż. Anders Thomas Jensen31 lipca 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł 31.07, godz. 21.00 - Ostatni wiking reż. Anders Thomas JensenPo czternastu latach odsiadki Anker wychodzi z więzienia z jednym celem: odzyskać zrabowaną fortunę. Problem w tym, że łup ukrył jego brat – Manfred ( Mads Mikkelsen ), który dziś przedstawia się jako John Lennon i dryfuje we własnym świecie zaburzonej tożsamości. Dla brutalnego, impulsywnego Ankera krucha psychika Manfreda to pole minowe – a zarazem jedyna droga do celu.Na tropie zaginionych pieniędzy bracia trafiają na ekipę osobliwych wyrzutków, którzy zamiast pomóc, tylko komplikują sprawy. Aby odzyskać fortunę, Anker musi reaktywować legendarny zespół The Beatles – bo tylko John Lennon zna miejsce ukrycia łupu.„Ostatni wiking” to szalona, pełna absurdu jazda bez trzymanki przez przeszłość, popękaną psychikę, braterską lojalność i świat, w którym logika przestała obowiązywać.Nagrodzony Oscarem reżyser Anders Thomas Jensen po raz kolejny udowadnia, że w duecie z Madsem Mikkelsenem tworzy filmy kultowe. Reżyseria: Anders Thomas JensenObsada: Mads Mikkelsen, Nicolas Bro, Lars Brygmann, Nikolaj Lie Kaas, Sofie Gråbøl, Bodil JørgensenRok produkcji: 2025, Kraj produkcji: DaniaCzas trwania: 105 min  Kino w Parku – letnie seanse filmoweTajny agent reż. Kleber Mendonça Filho7 sierpnia 2026 godz. 21.00Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł7.08, godz. 21.00 - Tajny agent reż. Kleber Mendonça Filho „Tajny agent" to jeden z najbardziej elektryzujących tytułów ostatnich lat. Nominowany do Oscara w 4 kategoriach (w tym za Najlepszy Film), zdobywca dwóch Złotych Globów, dwóch nagród w konkursie festiwalu w Cannes. Film Klebera Mendonçy Filho („Aquarius", „Bacurau"), należącego do czołówki najwybitniejszych reżyserów współczesnego kina światowego, przywołuje ducha klasycznego kina gangsterskiego. Jednocześnie brawurowo łączy wątki obyczajowe z epickim rozmachem, humor z seksapilem, nostalgię z grozą.Film Mendonçy Filho rozgrywa się w Brazylii lat 70. podczas karnawału. Zanurzone w palącym słońcu miasto Recife jest na granicy szaleństwa: w trakcie roztańczonego święta giną ludzie, gdzieś na plaży znaleziono rekina z ludzką nogą w brzuchu, a wśród tłumów krążą dwaj zabójcy z tajną misją... Kolory i radość to tylko pozory – to czasy brutalnej wojskowej dyktatury. Marcelo, bohater „Tajnego agenta", to mężczyzna przypadkowo uwikłany w sieć politycznych i kryminalnych intryg sięgających szczytów władzy. Był uczciwy, więc stał się celem skorumpowanego systemu i teraz każdy kolejny krok może kosztować go życie. Jak ocalić siebie i rodzinę w świecie brutalnej przemocy, fałszywych tożsamości, podsłuchów i kłamstw?Za rolę ostatniego sprawiedliwego w zepsutym do szpiku kości kraju Wagner Moura zdobył Złoty Glob, nagrodę w Cannes, ma też szansę na pierwszego w karierze Oscara. Znany z serialu „Narcos", „Elitarnych", czy „Civil War", aktor porusza się w labiryncie brudnych sekretów z lekkością i wdziękiem gwiazd starego Hollywood. „Tajny agent" jest hołdem dla kina Sergio Leone, Martina Scorsese i Francisa Forda Coppoli, do którego nawiązuje skalą i duchem. Mendonça Filho odświeża jednak i reinterpretuje kino gangstersko-szpiegowskie, wychodząc poza klisze i gatunkowe ramy. Widowiskowy, pasjonujący i przenikliwy, odsłania kawał prawdy nie tylko o przeszłości, ale i o naszych czasach.Reżyseria: Kleber Mendonça FilhoWystępują: Wagner Moura, Maria Fernanda Cândido, Gabriel LeoneKraj produkcji: Niemcy, Francja, Holandia, BrazyliaRok produkcji: 2025, Język oryginalny: portugalskiGatunek: dramat, thrillerCzas trwania: 161 min Nagrody:Oscary 2026: 4 nominacje: Najlepszy Film, Najlepszy Film Międzynarodowy, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Najlepszy CastingZłote Globy 2026: Najlepszy film zagraniczny, Najlepszy aktor pierwszoplanowy w filmie dramatycznym (Wagner Moura)MFF Cannes 2025: Najlepsza Reżyseria, Najlepszy Aktor (Wagner Moura), Nagroda FIPRESCI Kino w Parku – letnie seanse filmoweLipiec – sierpień 2026Park za Centrum Kultury i Sztuki, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 15 zł Data rozpoczęcia wydarzenia: 17.07.2026 21:30 – Data zakończenia wydarzenia: 07.08.2026 22:30
Reklama
Reklama