środa, 28 października 2026 11:21
Reklama

Nikt nie jest w stanie opisać tego strachu. Jak Armia Czerwona wkraczała do Tczewa

TCZEW. 12 marca mija 66 lat od zajęcia Tczewa przez Armię Czerwoną. Atmosferę zbliżającego się frontu, lutowe bombardowanie miasta przez radzieckie lotnictwo oraz zdobycie Tczewa 12 marca 1945 r. przez krasnoarmiejców wspomina tczewianin Tadeusz Wrycza.
Nikt nie jest w stanie opisać tego strachu. Jak Armia Czerwona wkraczała do Tczewa
Na początku 1945 r. Tczew liczył około 27,5 tysiąca mieszkańców, o dwa tysiące więcej niż w dniu wybuchu II wojny światowej (wysiedlonych Polaków zastąpili niemieccy przesiedleńcy). Tymczasem zbliżał się front. Choć porażka III Rzeszy była tylko kwestią czasu, Niemcy nie zamierzali tanio sprzedać skóry. Tczew stał się ważnym ogniwem w systemie obrony Gdańska. Generał Walter Weiss, dowódca 2. armii niemieckiej, zapewniał, że miasto jest nie do zdobycia. W listopadzie i grudniu 1944 r. zamknięto wszystkie szkoły i zamieniono je na szpitale wojskowe. Tczew, zgodnie z „Eva – Plan”, stał się centrum ewakuacyjnym dla ludności cywilnej z trzech powiatów. Pierwsi uchodźcy z Prus Wschodnich pojawili się w mieście 16 stycznia. Liczyli na ucieczkę koleją, toteż wielu z nich nocowało na dworcu, jednak od 22 stycznia cywile nie mogli korzystać z pociągów. Z masy uciekinierów żandarmeria wojskowa wyłapywała mężczyzn do 65. roku życia i wcielała ich siłą do Volksturmu.

Tadeusz Wrycza (ur. 1932 r.): - Na początku 1945 r. miałem 12 lat. Mieszkaliśmy wówczas w domku przy ul. Gdańskiej, za dzisiejszym Domem św. Józefa. Tata miał radio, którego często przychodzili słuchać jego koledzy. „Tu mówi Londyn…” - oznajmiał głos po ustawieniu gałką fali. To z radia wiedzieliśmy, że zbliża się front. Już od stycznia 1945 r. nie odbywały się w szkołach żadne zajęcia. Uczyli nas nauczyciele sprowadzeni z Niemiec. Byli bardzo surowi, bili nas, ale wraz ze zbliżaniem się frontu łagodnieli. Potem całe to towarzystwo uciekło.

Niemcy byli przekonani, że Armia Czerwona rozpocznie szturm na miasto od strony Wisły, jednak wkrótce okazało się, że Sowieci będą próbowali zająć Tczew podchodząc od południa. W okolicach ul. Bałdowskiej i 30 Stycznia zbudowano zapory przeciwczołgowe, pola minowe oraz barykady ze stanowiskami z karabinami maszynowymi i działami przeciwpancernymi. Na ulicach ustawiono też przeszkody ze ściętych drzew. W tym celu wycięto połowę parkowego drzewostanu. Sytuacja w mieście stawała się coraz bardziej napięta. 20 lutego Niemcy zostawili na rynku zwłoki zastrzelonego mieszkańca z tabliczką „Ty psie, ty nie będziesz więcej chleba kradł”. Tego dnia, w samo południe, nadleciały dwupłatowe kukuruźniki

Tadeusz Wrycza: - Tata poprosił mnie i brata, abyśmy poszli do sklepu metalowego Klemensa Kiedrowskiego przy ul. Mickiewicza po części potrzebne do budowy uli. Tata był pszczelarzem. To hobby było dość popularne wśród kolejarzy. Było około godz. 12.00. Powietrze ciężkie, front zbliżał się z każdą chwilą. Tuż przed wyjściem usłyszałem samolot i zobaczyłem nad miastem dym. Mówię do taty, że bombardują Tczew. Najpierw pomyślał, że żartuję, ale gdy spadły pierwsze bomby, kazał nam położyć się płasko na ziemi. Byliśmy akurat w naszym ogrodzie. Bomba wybuchła gdzieś blisko, bo fala uderzeniowa ścięła nasze grusze. Tacie już odechciało się wysyłać nas do sklepu. Uciekliśmy do piwnicy sąsiedniego domu przy ul. Sobieskiego 5. Nikt się nie spodziewał się bombardowania.

Naloty radzieckich bombowców trwały trzy dni, do 22 lutego. Niemiecka obrona przeciwlotnicza nie była w stanie im się przeciwstawić. Działka przeciwlotnicze ustawiono m. in. na dachu szkoły przy ul. Obrońców Westerplatte (oraz po drugiej stronie Kanonki, gdzie dzisiaj stoi Sportowa Szkoła Podstawowa nr 2), na dawnej siedzibie starostwa przy ul. Dąbrowskiego, na wieżyczkach mostu drogowego, w Piotrowie, Szpęgawie i Zajączkowie. Karabin maszynowy ustawiono też na rogu boiska przy ul. Bałdowskiej, a na kominie cegielni w Czyżykowie było stanowisko strzelca wyborowego.

Tadeusz Wrycza: - Nikt nie jest wstanie opisać tych przeżyć, tego strachu. W całym mieście obowiązywało zaciemnienie, bo w nocy dwupłatowce krążyły nad domami. Gdy tylko zobaczyli światełko od razu rzucali bombę. Przez te dni siedzieliśmy w piwnicy kamienicy przy ul. Sobieskiego. Potem tata wysłał nas na Kozen (os. Zatorze), do rodziny swojego kolegi z pracy, niemieckiego kolejarza Siegerta, który został zmobilizowany i przebywał na terenie Niemiec. Przy ul. Elżbiety mieszkali sprowadzeni z Rzeszy kolejarze. To byli dobrzy ludzie, na pewno nie można ich nazwać hitlerowcami. Nie można wszystkich Niemców wrzucać do jednego worka. Siegertowie mieli nastoletnią córkę i małego chłopca. Tata z dziadkiem pilnowali domu przy ul. Gdańskiej, a ja z rodzeństwem i mamą mieliśmy iść na ul. Elżbiety, bo tamte domy – zbudowane przez Niemców po zajęciu Tczewa – miały w piwnicach bunkry z metalowymi drzwiami.

Podczas nalotów zginęło 147 mieszkańców miasta. Dużo więcej było rannych. Jak wynika z raportu niemieckiej policji z 6 marca większość z nich była Polakami. Radzieckie bomby spadły na 28 budynków i miejsc. Zniszczeniu uległy gazownia, elektrownia, budynki wodociągów. Zrzucone ładunki wybuchowe uszkodziły też dworzec, most kolejowy oraz fabrykę „Arkona”, gdzie produkowano sprzęt wojskowy. Każda z ofiar bombardowania to osobna historia, osobna tragedia. Jedna z bomb fosforowych trafiła w nieistniejący już dom na rogu ul. Chopina i Okrzei. Jedna osoba spłonęła żywcem, druga zmarła dzień później w wyniku poparzeń, a trzecia już po wyzwoleniu, na niedrożność dróg oddechowych, spowodowaną oparami z płonącego fosforu. Te trzy ofiary były siostrami. W sąsiedniej piwnicy zginął ich brat...

Tadeusz Wrycza: - Na rogu ul. Gdańskiej i Południowej mieszkała rodzina Szymańskich. Mieli siedmiu synów, ale czterech wcześnie zmarło. Tadeusz był wcielony do Kriegsmarine, dwóch – Zygmunt i Stanisław – pozostało w Tczewie. Stasiu był moim najlepszym przyjacielem. Bomba trafiła w ich budynek, po którym nic nie pozostało. Rodzice zdążyli wejść do piwnicy. Bracia zginęli na miejscu. Po wyzwoleniu rodzice mieszkali przy ul. Kruczej, ale po stracie wszystkich synów załamali się psychicznie. Tadeusz nie wrócił z wojny. Nawet nie wiadomo co się z nim stało.

8 marca Niemcy wysadzili tczewskie mosty przez Wisłę. Zanim uciekli z Tczewa, tak samo zrobili z wiaduktami przy ul. Wojska Polskiego, 30 Stycznia, w ul. Gdańskiej oraz łączącym Strzelnicę z terenami dzisiejszego Eatona. Wywieźli też wyposażenie zakładów przemysłowych i artykuły żywnościowe.

Tadeusz Wrycza: - Mój dziadek Jan Dunajski pracował jako kolejarz na dworcu. Widział minowanie mostów przez Niemców. Most był dobrze widoczny z górki koło naszego domu, na której stoi dzisiaj szkoła sportowa. Nie chodząc wtedy do szkoły wychodziłem na nią codziennie, bo dziadek uprzedzał, że w końcu Niemcy mosty wysadzą. Chciałem to zobaczyć. Jednego pięknego słonecznego dnia widzę w pewnym momencie dym przy moście, jego dwa przęsła uniosły się w powietrze, potem huknęło i wszystko spadło do rzeki.

Walki o Tczew trwały cztery dni. 11 marca Sowieci śmiałym wypadem, pod osłoną nocy, weszli do słabo chronionej wschodniej części miasta i okrążyli Niemców. Dzień później do Tczewa weszły 242 i 372 dywizja 2. Armii Uderzeniowej Frontu Białoruskiego. Dzień 12 marca do 1989 r. był obchodzony jako święto miasta. W walkach o Tczew zginęło 224 żołnierzy radzieckich. 20 marca Niemcy podjęli próbę odbicia miasta. Gdy większość sił radzieckich rzucono do walk o Gdańsk, Niemcy na brzegu Wisły wysadzili nocą desant i weszli do Tczewa. Podpalili budynki przy ul. Sambora i Zamkowej oraz szpital z rannymi żołnierzami radzieckimi. Walki trwały całą noc. W końcu Niemców wypchnęły z miasta oddziały Armii Czerwonej przybyłe ze Starogardu. W wyniku działań wojennych zniszczono całkowicie 35 budynków, 453 uszkodzono. Nie wiadomo dokładnie w jakich okolicznościach spłonął dworzec kolejowy. Ten sam los spotkał młyn na rogu ul. Sambora i 1 Maja. Okoliczni mieszkańcy wykopywali ze zgliszcz worki z ziarnem, dzięki czemu mieli co jeść.

Tadeusz Wrycza: - Samych walk o Tczew za bardzo nie pamiętam. W pamięci utkwiło mi za to, jak w domu przy ul. Elżbiety wchodziliśmy na strych, skąd było widać jedną wielką łunę – płonący, bombardowany Gdańsk. 12 marca przez okienko w piwnicy zobaczyliśmy na ulicy radzieckich żołnierzy, którzy penetrowali budynki. Weszli też do naszego. Następnego dnia – wszystkie mieszkania oprócz naszego były wolne – zainstalował się w domu jakiś sztab. Dzięki obecności radzieckich oficerów, budynku unikali zwykli żołnierze i byliśmy bezpieczni. Trwało to tydzień, może 10 dni. Potem wróciliśmy na ul. Gdańską.

Po zajęciu Pomorza przez Armię Czerwoną zaczęły się wywózki mienia, morderstwa, gwałty na kobietach, rabunki i deportacje miejscowej ludności do ZSRR. Ziemie polskie wcielone do III Rzeszy w 1939 r. traktowano jako rdzennie niemieckie. Sowieci dokonywali nawet napadów z bronią w ręku, po konie i bydło. Tczewianin Michał Misiorny, we wspomnieniach „Miała wrócić Polska”, pisze o okrzykach „Dawaj czasy” i słowach radzieckich żołnierzy, że przecież są w Germanii i mogą robić co chcą. Byli zdziwieni, że słyszą słowiańską mowę. Meldunki Delegatury Rządu na Kraj informowały o plądrujących miasta i wsie żołnierzach, o umieszczaniu ludności w obozach pracy, łapankach na ulicach w stylu niemieckim (młodych mężczyzn zmuszano do odbudowy dróg i mostów), o gwałtach i zarażaniu kobiet chorobami wenerycznymi. O zaistniałej na Pomorzu sytuacji, z niepokojem wielokrotnie informowali Warszawę nawet przedstawiciele lokalnych komunistycznych władz. 27 marca burmistrz Tczewa, na skutek informacji o podejrzanych osobnikach dokonujących w imieniu armii rekwizycji w mieszkaniach i sklepach, przypominał na łamach „Głosu Pomorskiego”, iż do rekwizycji upoważnieni są jedynie urzędnicy Zarządu Miejskiego (Wydział Rekwizycyjny).

Tadeusz Wrycza: - Wiedzieliśmy z radia i innych źródeł, że Sowieci zabierają zegarki, rowery, krowy, że grabią i gwałcą, i to wszystko się potwierdziło. Zanim wróciliśmy na ul. Gdańską, Rosjanie też tam przyszli. Dziadek miał zegarek pozłacany na dewizce, jak to kolejarz, tata też. Obaj pędzili bimber i chcieli nim Rosjan przekupić. Ci, gdy zobaczyli te zegarki, przyłożyli im pistolety do głowy, zerwali je i sobie poszli. Brali też pierścionki i bransoletki. Rekwirowali konie i krowy, bez gadania. Jednak najgorsze były informacje o gwałtach. Najbardziej zagrożone były młode dziewczyny. W kuchni mieliśmy małą piwniczkę na ziemniaki z klapą w podłodze. Siegertów zabraliśmy z ul. Elżbiety ze sobą, a ich nastoletnia córka przez cały dzień dla bezpieczeństwa siedziała w tej piwnicy, ukrytej pod dywanikiem i krzesłem. Po wojnie zamieszkaliśmy z Siegertami w Subkowach. Ich ojciec odnalazł swoją rodzinę po roku i sprowadził do Niemiec. Nie mieliśmy już z nimi kontaktu.

W powiecie tczewskim Armia Czerwona zarekwirowała w marcu 1945 r. 71 różnego typu przedsiębiorstw (młyny, cegielnie, gorzelnie, mleczarnie, rzeźnie itd.). Starostwo przyjęło je protokolarnie w sierpniu 1945 r. Przyjmuje się, że w 1945 r. z powiatu deportowano – dane zaniżone – 700 osób, wrogów politycznych i klasowych. Część z nich powróciła z zesłania do połowy 1946 r. W marcu 1945 r. miasto liczyło 14 700 osób. Komendantura radziecka i stacjonująca w okolicach jednostka wojskowa opuściły Tczew w kwietniu 1946 r. 22 lipca 1970 r. komendant wojenny miasta kapitan Jemieljan D. Tiszczenko został honorowym obywatelem Tczewa.

Źródła i podziękowania
Podczas pisania artykułu korzystałem z prac Witolda Bieleckiego, Wiesława Długokęckiego, Józefa Golickiego, Mirosława Golona, Romana Landowskiego, Stefana Linowskiego, Edmunda Kosiarza, Mieczysława Izydorka i Joachima Flisikowskiego. Za pomoc i cenne sugestie dziękuję Małgorzacie Kruk z Miejskiej Biblioteki Publicznej, Krzysztofowi Kordzie ze Zrzeszenia Kaszubsko Pomorskiego Oddział Kociewski w Tczewie oraz forumowiczom portalu dawnytczew.pl.


Na zdjęciu historycznym
Fotografia wykonana w lipcu 1945 r. podczas uroczystości na pl. Hallera (ówczesnym pl. Wolności), z okazji wręczenia pierwszych aktów własności ziemskiej rolnikom, po przeprowadzeniu reformy rolnej. Na zdjęciu od lewej: starosta Pucek, Adolf Galant, kpt. Tiszczenko i dwie nieznane osoby. Z tyłu widać wybite okna zniszczonych mieszkań rynkowych kamienic. Fot. Józef Dylkiewicz/zbiory MBP Tczew


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

szymon 31.01.2021 22:39
Mój pradziadek Franciszek Kubicki, który był tczewskim kolejarzem przeżył prawie całą wojnę... prawie. Zmarł 3 marca 1945. W trakcie opisanego w tych wspomnieniach bombardowania Tczewa został trafiony odłamkiem na ul. Wąskiej 4. Dom stojący w tym miejscu został odbudowany.

jan 15.03.2011 08:09
Tez tak uwazam bilans zbrodni jest wiekszy po stronie Niemcow Nasi czesto mordowali lub wydawali Niemcom i to swoich a teraz stawia im sie pomiki

Reklama
Tczewski Bal Świętych 2026 z jubileuszem Biedronek i Gabi Gąsior czyli POZWÓL ZABRAĆ SIĘ DO NIEBA! Tczewski Bal Świętych 2026 z jubileuszem Biedronek i Gabi Gąsior czyli POZWÓL ZABRAĆ SIĘ DO NIEBA! Mieszkańcy Tczewa po raz czternasty spotkają się, aby w radosnej i rodzinnej atmosferze wziąć udział w Tczewskim Balu Świętych. Wydarzenie odbędzie się w sobotę, 31 października 2026 roku. Wszystko rozpocznie się o godzinie 16.00 pod kościołem św. Józefa, skąd wyruszy barwny i rozśpiewany Korowód Świętych i Aniołów.Organizatorzy gorąco zachęcają uczestników – szczególnie tych najmłodszych – do przygotowania strojów oraz transparentów promujących wartości wiary i świętości.Finał wydarzenia zaplanowano w tym roku w parku za Centrum Kultury i Sztuki. Na scenie odbędzie się wyjątkowy Koncert Jubileuszowy z okazji 35-lecia Chóru Dziecięcego Biedronki. Wyjątkową oprawę muzyczną zapewnią goście specjalni: Gabi i Wojciech Gąsior – cenieni artyści oraz znane postacie polskiej sceny muzyki chrześcijańskiej. Na uczestników czekają również wspólne tańce i poczęstunek w postaci tradycyjnej zupy z dyni.Wydarzenie odbywa się pod hasłem: „Pozwól zabrać się do nieba, tam karnawał wiecznie trwa!”.Patronat honorowy: Prezydent Miasta Tczewa Łukasz Brządkowski, Starosta Tczewski Mirosław Augustyn.Sponsorzy i partnerzy: Miasto Tczew, Powiat Tczewski, ZUOS Tczew, ZWiK Tczew, ZUK Tczew, Zespół Szkół Katolickich w Tczewie, Powołani do Miłości, CKiS Tczew, Restauracja Piaskowa, CKZ Nauka, ZUP Starówka. Wydarzenie objęte jest patronatem Gazety Tczewskiej portalu Tczewska.pl   31.10.2026 godz. 16.00Tczewski Bal Świętych 2026Wymarsz spod kościoła św. Józefa  Data rozpoczęcia wydarzenia: 31.10.2026 16:00 – Data zakończenia wydarzenia: 31.10.2026 19:00
Zaduszki Jazzowe| Usein Bekirov Quintet i Big Four – koncert Zaduszki Jazzowe| Usein Bekirov Quintet i Big Four – koncert Są takie wieczory, kiedy muzyka wybrzmiewa mocniej. Kiedy między dźwiękami pojawiają się wspomnienia, emocje i przestrzeń na spotkanie. Zaduszki Jazzowe to właśnie taki czas, w którym jazz spotyka się z refleksją, energią improwizacji i radością wspólnego słuchania.Na scenie Centrum Kultury i Sztuki w Tczewie pojawią się dwa zespoły, reprezentujące różne oblicza współczesnego jazzu: Usein Bekirov Quintet oraz Big Four.Usein Bekirov Quintet to zespół, którego liderem wybitnego pianistę, klawiszowca, kompozytora i aranżera Usein Rіzaiovych Bekirov. Jego muzyka czerpie z jazzu fusion, funku i ethno-jazzu, a autorskie kompozycje przenikają wpływy muzyki Tatarów krymskich, Ukrainy, Azerbejdżanu i Bałkanów. Artysta był trzykrotnie nominowany do nagrody Grammy.Kwintet wystąpi w składzie:Usein Bekirov - p, keys, leaderViktor Pavelko - saxesYaroslav Kazmirchuk - tpIvan Lokhmaniuk - bass-guitar Arthur Frolov – drums Big Four to zespół prowadzony przez Stana Breckenridge’a, amerykańskiego wokalistę, pianistę jazzowego, kompozytora i muzykologa, którego artystyczna droga prowadzi przez sceny i festiwale na całym świecie. Inspirację do tworzenia kompozycji czerpie z  soulu, bluesa, standardów jazzowych, muzyki klasycznej i muzyki światowej. Sprawia to, że jego słuchacze mogą odkrywać niekończący się świat muzyki.Zespół wystąpi w składzieStan Breckenrige - vocal, pianoAdam Wendt - sax tenorJózef Eliasz - drumsKonrad Żołnierek - bassTuż po koncertach przeniesiemy się do Klubu Muzycznego CKiS, gdzie rozpocznie się prawdziwe święto improwizacji. Na dobry początek Jam Session zagrają Adam Wendt & Józef Eliasz, a później scena będzie otwarta dla kolejnych muzycznych spotkań.Idąc za słowami Stana Breckenridge’a: „Wspólnie wyruszamy w podróż poprzez krainę niezwykłych myśli, emocji, uczuć i pięknych wspomnień, które tkwią gdzieś głęboko w naszej duszy”. UWAGA PROMOCJA!Jeśli kupisz jednocześnie bilety na koncerty Doroty i Henryka Miśkiewiczów “Nasza miłość” oraz Zaduszki Jazzowe zapłacisz 120 zł. Bilety w promocyjnej cenie dostępne tylko w Kasie CKiS. W trakcie wydarzenia w godzinach 17.00 - 24.00 będzie czynna nasza, nowa kawiarnia BLISKO (Poziom -1)***Więcej o wykonawcach:Usein Bekirov QuintetUsein Rіzaiovych Bekirov jest pianistą, klawiszowcem, skrzypkiem, kompozytorem, aranżerem i liderem zespołu. Jako absolwent Narodowej Akademii Muzycznej im. Piotra Czajkowskiego na Ukrainie eksperymentuje głównie ze stylami jazz fusion, funk i ethno-jazz. Na jego autorskie kompozycje duży wpływ ma muzyka ludowa Tatarów krymskich, Ukrainy, Azerbejdżanu i Bałkanów. Artysta był trzykrotnie nominowany do nagrody Grammy. Na początku lat 90. rodzina Bekirova powróciła z Fergany w Uzbekistanie do swojej ojczyzny na Krymie na Ukrainie. W 1997 roku Bekirov rozpoczął występy z wieloma uznanymi muzykami jazzowymi i brał udział w kilku międzynarodowych festiwalach jazzowych, wykazując się umiejętnością współpracy z różnorodnymi muzykami i zespołami. W 2016 roku Bekirov wydał swój debiutancki album, „taterrium”. W 2019 roku Bekirov nagrał swój drugi album, „Inspiration”, na którym obok wielu kompozycji jazzowych znalazł się koncert na fortepian z orkiestrą, 10 miniatur na orkiestrę symfoniczną oraz 10 etiud jazzowych na fortepian.Skład:Usein Bekirov - p, keys, leaderViktor Pavelko - saxesYaroslav Kazmirchuk - tpIvan Lokhmaniuk - bass-guitar Arthur Frolov – drums Big FourLiderem projektu jest Stan Breckenridge – amerykański wokalista, pianista jazzowy i soulowy, kompozytor, autor tekstów oraz muzykolog. Jest doktorem muzykologii Uniwersytetu Claremont w Kalifornii i uznanym wykładowcą akademickim, związanym między innymi z Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz programem Fulbright Scholar. Jego działalność artystyczna obejmuje koncerty na najważniejszych scenach Stanów Zjednoczonych i wielu krajów świata – od Hollywood Bowl i Dorothy Chandler Pavilion po festiwale oraz sale koncertowe Europy, Azji i Afryki. Współpracował z wybitnymi artystami muzyki jazzowej, soulowej i rozrywkowej, a jego dorobek obejmuje dwanaście autorskich albumów oraz liczne kompozycje wykonywane na międzynarodowych scenach. Za szczególny wkład w rozwój relacji polsko-amerykańskich został uhonorowany wyróżnieniem Amicus Poloniae, a także jako pierwszy Amerykanin otrzymał Pierścień Stulecia Niepodległości Polski. Jest również jednym z wyróżnionych absolwentów programu Fulbright Scholar, których działalność wywarła trwały wpływ na rozwój światowej kultury i sztuki.Skład:Stan Breckenrige - vocal, pianoAdam Wendt - sax tenorJózef Eliasz - drumsKonrad Żołnierek - bass Zaduszki Jazzowe| Usein Bekirov Quintet i Big Four – koncert31.10.2026, 18:00Sala widowiskowa CKiSul. Kard. St, Wyszyńskiego 10Tczew Bilety: 90 zł,75 zł z Kartą Mieszkańca Tczewadostępne w kasie CKIS oraz online na stronie: bilety24.plUWAGA PROMOCJA!Jeśli kupisz jednocześnie bilety na koncerty Doroty i Henryka Miśkiewiczów “Nasza miłość” oraz Zaduszki Jazzowe zapłacisz 120 zł. Bilety w promocyjnej cenie dostępne tylko w Kasie CKiS. Data rozpoczęcia wydarzenia: 31.10.2026 18:00 – Data zakończenia wydarzenia: 31.10.2026 21:00
Reklama
Reklama

Temperatura: 8°C Miasto: Tczew

Ciśnienie: 1023 hPa
Wiatr: 11 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama