niedziela, 3 maja 2026 11:05
Reklama

Na skrzyżowaniu - w staruszkę uderzył samochód, a ona wstała i poszła na zakupy...

TCZEW. Anna wyhamowała, aby na pasach przepuścić starszą panią. Pani uśmiechem podziękowała i weszła na przejście. Jednakże jadący za nią samochód nie zdążył wyhamować. Nastąpiło mocne uderzenie. Astra Anny została pchnięta na przejście - w staruszkę. Starsza pani „spłynęła” po masce samochodu...
Na skrzyżowaniu - w staruszkę uderzył samochód, a ona wstała i poszła na zakupy...
Anna wolno jechała swoją astrą ul. Gdańską. Zmierzała na Stare Miasto, odebrać swoje wyniki badań i wypis ze Szpitala Powiatowego. Ten grudniowy czwartek był wyjątkowo pogodny. Mimo ostrego mrozu, śnieg nie padał i ulice były dość dobrze odśnieżone. Anna była w pogodnym nastroju, choć grudnia nigdy nie lubiła. Zawsze w tym miesiącu wydarzało się coś niedobrego. Gdy już myślała, że oto ten grudzień jest najgorszy ze wszystkich, następny okazywał się jeszcze koszmarniejszy. W ubiegłym roku (2009) zmarła jej ukochana babcia Helenka. W tym roku odszedł przyjaciel, doktor nauk weterynaryjnych. Także czworonożny przyjaciel, ukochany doberman. Jednak miała dziwne przeczucie, że to jeszcze nie koniec nieszczęść w tym paskudnym dla niej grudniu. Miesiącu, w którym z reguły ludzie się cieszą i wyczekują z niecierpliwością Bożego Narodzenia i Sylwestra...
Zawsze lubiła prowadzić auto. Dbała o nie przykładnie: remonty bieżące, wymiany opon itp. Jeździła od 20 lat. Nieraz była w trudnych sytuacjach, klnąc na brak myślenia innych kierowców. Swoje motto, „Jak nie potrafisz jeździć zimą - nie siadaj za kierownicą”, powtarzała często, wiedząc co może spowodować brak wyobraźni i wiedzy o zachowywaniu się samochodu w trudnych warunkach - śniegu, błota i lodu. Bo nawet najlepsza wiedza i umiejętności nie pomogą uciec przed nieuniknionym, gdy inny kierowca tych umiejętności przewidywania swoich poczynań nie posiada.

Zgubna uprzejmość
Sunąc powoli Anna rzadko wrzucała „trójkę” jeżdżąc po mieście, w myśl zasady: lepiej wolniej, ale do celu. Przy prędkości ok. 30 km/godz. dojeżdżała do cukierni, którą miała po prawej stronie. Zobaczyła przy przejściu dla pieszych drobną postać kobiety, która czekała na możliwość przejścia na drugą stronę ul. Gdańskiej, tuż za skrzyżowaniem z ul. Jedności Narodu, w stronę marketu Netto. Jak zwykle, postanowiła przepuścić człowieka. Zerknąwszy w lusterko wsteczne, lekko nacisnęła na stop, by zasygnalizować innym kierowcom, że hamuje. Po czym dalej hamowała, by łagodnie zatrzymać się przed pasami. Pokazała starszej pani, żeby bezpiecznie przeszła przez pasy. Pani uśmiechem podziękowała i weszła na przejście.
W tym momencie czas się zatrzymał, Anna kątem oka zauważyła z tyłu przy swoim samochodzie białe auto; błyskawiczna myśl: „walnie we mnie”. Po czym nastąpiło mocne uderzenie - głowa Anny odskoczyła od zagłówka, z mocą uderzyła w przód wozu, aż połamała się klamra na włosach. Astra wjechała pchnięciem tamtego auta na przejście. Ciemno przed oczyma; następny obraz - starsza pani dosłownie „spływa” po masce samochodu i znika z pola widzenia. Astra po uderzeniu wjechała w kobietę, jakby ją odepchnęła.

Czas koszmaru
Annie nigdy jeszcze tak koszmarnie nie dłużył się czas. Sekundy wlokły się niemiłosiernie; były potrzebne na wyłączenie silnika i zaciągnięcie ręcznego hamulca. Przytomnie zabezpieczyła samochód, by ten samoczynnie nie pojechał do przodu, potem odpięcie pasów bezpieczeństwa, otwarcie drzwi i dotarcie przed przednią maskę. W głowie myśl - czy kobieta żyje i obraz - człowiek leżący na masce jej samochodu. Czy można z tego wyjść bez szwanku?
Wyskakując z auta, dostrzegła sprawczynię wypadku stojącą bezradnie i powtarzającą, że ona nie chciała, że to nie jej wina. Anna wykrzyczała, że nie ma telefonu, że tamta ma natychmiast zadzwonić po pogotowie i policję! Jacyś ludzie krzyczeli: ja widziałam, ja będę świadkiem, ja widziałam jak ona wjechała w tę kobietę! Jakiś mężczyzna zatrzymał samochód i krzyczał na Annę, że to ona przejechała staruszkę! W tym czasie Anna była już przy starszej pani i nie wierzyła swoim oczom, bo ta - cała - siedziała na jezdni. Babcia - jak ją nazwała - po pierwszym szoku starała się wstać. Anna starała się uspokoić staruszkę prosząc, by ta się nie ruszała, bo na pewno ma coś połamane, że zaraz przyjedzie karetka. Ale starsza pani nie dawała się przekonać. Sama próbowała wstać, więc Anna nie pozwoliła, by tym razem kobieta się przewróciła. Pomogła jej podnieść się, trzymając pod rękę. Inni tylko stali i krzyczeli. Niektórzy chyba mieli ochotę Annę zlinczować...

Szok i niedowierzanie
Co z samochodem? Nieważne, liczyła się tylko Babcia. Minuty oczekiwania na karetkę i policję dłużyły się w nieskończoność, a staruszkę trudno było zatrzymać. Przemaszerowała przez pasy na drugą stronę ulicy, za nic mając prośby Anny by się nie ruszała. Stwierdziła, że nic jej nie jest, nikt nie zawinił, i że musi pójść... zrobić zakupy do Netto. Wyrwała się i poszła do sklepu. Do Anny nagle dotarło, że woła ją policja.
- To pani samochód? Tak, a tamten pani? – spytali sprawczynię wypadku funkcjonariusze. - Sytuacja jest jasna, musimy odblokować skrzyżowanie, trzeba zjechać na parking, najlepiej do Netto. Zaraz, świadkowie mówią o jakiejś potraconej staruszce. Gdzie ona jest?
- Ta pani..., poszła..., jest na zakupach – wyjąkała Anna.
Policjanci pytali z niedowierzaniem:
- Poszła do sklepu? Czyli nic się nie stało?
Anna zaciągnęła policjanta do sklepu sądząc, że staruszka była w szoku, adrenalina zrobiła swoje, a teraz w sklepie na pewno zemdlała. Funkcjonariusz udał się z Anną do sklepu, a ta nerwowo rozglądała się za swoją „ofiarą”. Zobaczyła ją przy stoisku z warzywami, podbiegła do niej, pytając po raz setny, jak się czuje, czy na pewno nie zgodzi się na wezwanie karetki. Policjant usłyszał, że faktycznie w panią wjechał samochód:
- Ale ta pani nie chciała we mnie wjechać, ona chciała mnie przepuścić przez pasy. To tamta pani w nią uderzyła, ale tamta pani też na pewno nie chciała, tylko że trochę za szybko jechała – tak (jak się okazało) pani Halinka - przytomnie relacjonowała policjantowi zdarzenie. I z uporem odmawiała przyjęcia jakiejkolwiek pomocy mówiąc, że teraz to ona się martwi o Annę... Annie pierwszy raz przeszło przez myśl: to był cud, grudniowy cud. Opatrzność, jakaś wyższa siła, może Bóg. Ktoś na pewno ochronił tę kobietę.
Starsza pani obiecała, że jak zrobi zakupy dla wnuczki, to podejdzie do radiowozu.

Pierwszy raz policyjnym wozem
Anna wyszła z policjantem, samochody przestawiono na parking, sporządzano notatki, przeglądano dokumenty. W tym czasie pani Halina wyszła ze sklepu i skierowała się w stronę radiowozu. Po raz kolejny mówiła, że nic jej nie jest. Anna ciągle miała przed oczyma obraz człowieka leżącego na masce jej samochodu... Nie mogła się uspokoić i nie dowierzała, że na pewno wszystko jest w porządku. To było nie do wiary dla każdego, kto ten wypadek widział. Poprosiła policjanta, by zabrał ze sobą straszą panią do jej mieszkania. Ten odpowiedział: „To niech pani ją zawiezie”. Oprzytomniała w jednej sekundzie.
-  Co pan mówi? Mam rozwalone auto, nie wiem, czy mogę nim jeździć, w jakim jest stanie po tym zderzeniu, przed chwilą wjechałam nim w tę panią, a teraz mam ją poprosić by wsiadła spokojnie do mojego samochodu , bo mam ją zwieźć do domu?
Annie opadły ręce, pomyślała, że wezwie babci taksówkę, gdy drugi z policjantów zreflektował się za kolegę i powiedział, że oczywiście zabiorą panią Halinkę do jej mieszkania. Pani z humorem powiedziała, że w całym życiu nigdy nie miała okazji jechać policyjnym samochodem. Uśmiechnięta wsiadła do pojazdu! Anna zaś poprosiła pogotowie, by pojechało do starszej pani i upewniło się, że naprawdę NIC jej nie jest.

Szpital, zastrzyki i ból
A jak się okazało szkody przewyższały wartość pojazdu Anny. Tak bardzo dbała o swoją astrę: ciągłe remonty, naprawy blach, wymiana silnika, skrzyni biegów, nawet tapicerki. Cóż,  to tylko auto, choć kupione dużymi wyrzeczeniami i każdy remont spłacany w ratach. Głowa, szyja i plecy zaczęły dawać znać o sobie rwącym bólem. Pogotowie, zastrzyki. Następnego dnia trudno było jej unieść głowę. Szpital, kołnierz usztywniający. Pozostało leczenie i ból...

Ona tego nie chciała...
Anna nawet nie wściekła się na sprawczynię wypadku, bo co można zrobić? Prawdą jest, że czasem zimą nawet najlepsze umiejętności nie pomogą uniknąć wypadku, że kobieta, która spowodowała zderzenie, na pewno nie chciała tego, co się stało.
* * *
Grudzień to miesiąc magiczny, pełen cudów. Większość z nas obchodzi święta Bożego Narodzenia - wyjątkowe, przeżywane w duchu dobroci. Stajemy się wówczas bardziej czuli na potrzeby innych ludzi (także zwierząt), jesteśmy bardziej skorzy do pomocy. Narodzenie Jezuska w stajence - cud czczony każdego roku w naszych rodzinach.

Już samo oczekiwanie na niego i grudniowe przygotowania niosą ze sobą ogromny ładunek ciepła w ludzkich sercach. Jednak są i tacy, którzy nie wierzą. Racjonalnie nie potrafią uwierzyć w żadne cuda. Do czasu gdy ma miejsce coś takiego, jak zdarzenie na jednej z tczewskich ulic w grudniowy dzień...


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ola 05.01.2011 13:28
To zasłużona dziennikarka miała stłuczkę opisała to i wszystko. Wiemy z tego artykułu jak się czuje taka osoba w traumie. Trzeba współczuć jej - przeżyła trudną sytuację szczęście że ta babci nic się nie stało

michu 05.01.2011 12:11
jest ładne opowiadanie. Czy redaktorki z tczewskiej nie potrafią pisać stylem artykułów??

jaro 04.01.2011 13:09
to, co wam jadowici obywatele umknęło-ona nie musiała ostro hamować, bo staruszka nie wtargnęła jej przed samochód na jezdnię, po prostu chciała ją przepuścić. raz jeszcze-są świadkowie, więc uwaga z tymi oszczerstwami. Ale wy wiecie lepiej, co? wstyd.

jaro 04.01.2011 12:47
eh chłopcy skąd w was tyle zawiści? co? jakieś kompleksy? odwalcie się od tekstu, bo dobrze się go czyta i jest w sam raz ciekawy. policja była, to nie ta co przepuszczała pieszego ostro hamowała a tamta zasuwała tak, że nie wyrobiła są świadkowie, wiec przestańcie pieprzyć., bo aż zal czytać te wasze komentarze.

papik 03.01.2011 23:51
Komentarz zablokowany

arnold 03.01.2011 23:48
tak się wzruszyłem ,że aż mi się tipsy odkleiły . Ten reportaż jest lepszy od tańca z gwiazdami

from Trsow 03.01.2011 19:19
Odległość zachowuje się uwzględniając prędkość i warunki.

x 03.01.2011 18:14
Masz zawsze zachować bezpieczną odległość przed poprzedzającym pojazdem. Nawet w przypadku ostrego hamowania pojazdu poprzedzającego należy zachować taką odległość aby nie wylądować na czyjejś d....ie

Karol 03.01.2011 13:24
Za ostro hamowała i ten opel nie wyrobił. Teraz się wybiela pisząc taki pseuoreportazyk o swoim PRZEŻYWANIU. Trzeba ostrozniej jeździć. Miała babka szczęście ze staruszka wytrzymała uderzenie.

klan 03.01.2011 11:36
Walnęła staruszkę???

Mnieszko 03.01.2011 10:17
A czy ta astra była koloru czerwień meksykańska?

Reklama
Występ EP Seweryna Klubie Muzycznym CKiS w Tczeie już 8.05.2026 Występ EP Seweryna Klubie Muzycznym CKiS w Tczeie już 8.05.2026 Przyszła wiosna, a razem z nią nowa EP Seweryna "fajne takie, do pośpiewania". To idealny czas na pierwszy w historii koncert Seweryna z zespołem w Tczewie! Zespół przyjedzie z nowym materiałem i klasycznymi hitami, które premierowo wykona w Klubie Muzycznym Tczewskiego CKiS!Zapraszajcie znajomych, rodzinę i widzimy się na cudownym koncercie pełnym wspólnego doświadczania!Posłuchaj nowej EP Seweryna i zobacz klipy:"fajne takie, do pośpiewania": https://nextmusic.ffm.to/fajnetakiedopospiewania"banał" ft. Młody Budda: https://www.youtube.com/watch?v=qJ271W1x24c"takata" ft. nath: https://www.youtube.com/watch?v=ePiYaPRYGcw"posłuszny: https://www.youtube.com/watch?v=SHjKwsohX9ESeweryn z zespołem live at Inside Seaside 2025: https://www.youtube.com/watch?v=ZAoz1HWnADo&t=3s Seweryn z zespołemSeweryn z zespołem to trójmiejski skład zainicjowany przez Seweryna Łysia, rozwijający oryginalną strukturę jego twórczości o bogate energetycznie aranżacje. Na koncertach zaprasza do wspólnego przeżywania w otulonej reverbem aurze kameralnego teatru. Melancholijne opowieści Seweryna w połączeniu z uroczą nieporadnością i harmonią panującą między muzykami, napawają ciepłem i nadzieją.Seweryn z zespołem to:Emilia Gołos - instrumenty klawiszoweStefan Głośnik - perkusjaAntoni Dias - basSeweryn Łyś - wokal, gitaraSeweryn czerpie ze stylistyki lo-fi indie i narzędzi homerecordingu. Najnowsze EP “fajne takie, do pośpiewania” to pierwszy w historii projekt Seweryna współtworzony z gośćmi. Wspólnym mianownikiem piosenek jest zgoda na zagubienie i to, że ich wspólny sens wydobywa się z ich odrębności. EP’ka to manifest w którym Seweryn podkreśla swoje oddanie muzyce, niezależnie od tego jakie emocje w sobie niesie, lub do jakiego gatunku można ją zaklasyfikować. Fajne takie, do pośpiewania, do poskakania, do potańczenia... SEWERYN Z ZESPOŁEM - koncert8 maja 2026 godz. 18.00Klub Muzyczny CKiS, ul. Wyszyńskiego 10, TczewBilety: 40 zł dostępne w kasie CKIS orazonline na stronie: bilety24.pl Data rozpoczęcia wydarzenia: 08.05.2026 18:00 – Data zakończenia wydarzenia: 08.05.2026 21:00
Reklama
Reklama