Rząd planuje powołanie sędziów, czy ich powołanie może odbyć się drogą rozporządzenia, uchwały sejmowej mimo braku podpisu Prezydenta RP?
- KRS liczy 15 sędziów. Obecnie kończy się ich 4-letnia kadencja. Zgodnie z ustawą przyjętą przez PiS 2017 r. Obecnie nie dokonano żadnej zmiany. Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę uchwalona przez Koalicję 13 grudnia , co powoduje, że obowiązuje ustawa z 2017 r. Dodajmy, że bez nominacji prezydenckiej nie ma sędziego. To wyraźne, konstytucyjne uprawnienie – prezydent mianuje sędziego na poszczególne szczeble. Projekt prezydencki przewiduje, że jeżeli sędzia występuje przeciwko aktualnemu stanowi prawnemu (kwestionuje go i status innego sędziego), to prezydent takiej osoby nigdy nie awansuje. Według obowiązującej procedury, marszałek Czarzasty już rozpoczął procedurę naboru sędziów do KRS według naszej ustawy. Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek dąży do tego, by sędziowie sami się wybierali bez udziału Sejmu (sami spośród siebie).
Prawnie oba rozwiązania są zgodne z konstytucją. Problem w tym, że ich rozwiązanie nie jest ustawowe – Żurek poprzez IUSTITIA Stowarzyszenie Sędziów Polskich, które sprzyja rządowi – ma chęć zdominowania wyboru sędziów KRS. Wówczas cała „piętnastka” byłaby wybrana politycznie.
To wedle jakiej procedury potoczy się proces wybory sędziów KRS?
- Obecnie po wecie trwa procedura według „naszej” ustawy. Sędzia aby wziąć udział w głosowaniu do KRS musi zdobyć 25 podpisów sędziów albo 2 tys. podpisów obywateli, albo to i to. Obecnie marszałek ma 15 nazwisk sędziów, którzy zebrali podpisy u innych sędziów (są związani ze stowarzyszeniami popierającymi rząd) oraz ponad 40 nazwisk sędziów, którzy zdobyli poparcie sędziów mi in że . Stow. Sędziów RP, Stow. Prawnicy dla Polski i podpisy obywatelskie, niektórzy po kilkadziesiąt tysięcy. Obecnie trwa procedura marszałkowska sprawdzania tych list poparcia. Marszałek przekazał je do PKW, po sprawdzeniu te nazwiska wpłyną do Sejmu i organ ten rozpocznie procedurę. Zgodnie z regulaminem Sejmu, każdy klub ma zagwarantowane, że jeden sędzie przez niego wskazany będzie wybrany. Czyli 13 sędziów wybierze Koalicja z 13 grudnia, jednego sędziego będą musieli wybrać wskazanego przez nas i jednego wskazanego przez Konfederację. Po wecie ustawy Sejm nadal wybiera, a nie zatwierdza. Najciekawsze jest, że rząd i koalicja rządząca realizują procedurę wedle ustawy, o której uważają, że jest niekonstytucyjna. Dotychczas sędziowie rekomendowani przez KRS, to byli „neosędziowie”, a teraz wybrani w tej procedurze już nie będą „neosędziami”. To czysta schizofrenia bez żadnej podstawy prawnej. Warto też zwrócić uwagę, że TSUE (Trybunał Europejski), Komisja Wenecka, Helesińska Fundacja Praw Człowieka – zmieniły narrację o tym. To już nie są niekonstytucyjni neosędziowie i neoKRS. W lipcu br. jeden ze składów Sądu Najwyższego zakwestionował fakt, że jest jeden neosędzia.
A jak pan ocenia ostatnie ślubowanie sędziów aspirujących do Trybunału Konstytucyjnego przed marszałkiem sejmu zamiast przed prezydentem RP?
- Pokazuje to faktyczne podejście tej władzy do konstytucji i praworządności. Ustawa o TK stanowi jednoznacznie że sędziowie składają ślubowanie wobec prezydenta, a nie wobec marszałka sejmu, notariusza czy na odległość wobec prezydenta. Jest to tak jednoznaczny przepis, że nie trzeba być profesorem prawa żeby go rozumieć.
To nie koniec, bo jeszcze w tym roku większość parlamentarna powoła kolejnych dwóch sędziów TK i będą mieli większość bo 8 na 15 sędziów. Wtedy zgodnie z uchwałą sejmu uznają, że prezes Świeczkowski nie jest prezesem trybunału i powołają nowego prezesa, którego Prezydent zgodnie kompetencją nie powoła i będzie dwóch prezesów i dwa trybunały. Wszystko po to żeby jeszcze bardziej zniszczyć podstawy funkcjonowania państwa polskiego i w końcu stwierdzić: skoro polskie instytucje państwowe nie działają to może je zastąpić tylko unijne łącznie z walutą euro.
Co Pan sądzi na temat zapowiedzi premiera Donalda Tuska, z których wynikają plany zaciągnięcia pożyczki SAFE, drogą uchwały, mimo weta Prezydenta RP - Karola Nawrockiego?
- Stan prawny w sprawie tej pożyczki jest taki, że prezydent zawetował ustawę przyjętą przez Sejm w zakresie SAFE. Zjednoczona Prawica powołała Instrument Wsparcia Sił Zbrojnych, funkcjonujący w Banku Gospodarstwa Krajowego. Na podstawie tego funduszu bank zaciąga zobowiązania, emituje obligacje i z tego funduszu dokonywane są zakupy. Ustawa sejmowa wprowadzała nowy instrument wsparcia SAFE - Security Action for Europe (Działanie na rzecz Bezpieczeństwa w Europie), nie tylko sił zbrojnych, ale także policji, straży granicznej i infrastruktury. SAFE jest próbą stworzenia nowego modelu funkcjonowania przemysłu obronnego w UE, opartego o nowy model finansowy (wszyscy kupują w Europie). Rząd przyszedł do Sejmu z projektem ustawy, który wprowadza w życie rozporządzenie unijne w zakresie SAFE, stwierdzając że polskie przepisy zobowiązują rząd do uzyskania ratyfikacji, bo zgodnie z konstytucją tak znaczące obciążenie budżetu wymaga ratyfikacji. Dlatego rząd zwrócił się do Sejmu. Do tej pory w historii Polski nie było tak wielkiego zobowiązania, wobec zagranicy (dlatego wymaga ustawy i ratyfikacji). Pod koniec lutego kładziono nacisk, by szybko procedować stosowną ustawę. Do marca miała być zawarta umowa z UE.
Dlaczego czekano tak długo, skoro rząd ustalił już wszystko z Unią w listopadzie?
- Tego nie wiem. Prawdopodobnie chodziło o postawienie wszystkich pod ścianą, by nic nie dało się przedyskutować czy zakwestionować. Prezydent Nawrocki postawił jednak weto. Następnego dnia po zawetowaniu rząd podjął uchwałę (widać z tego, że zastosowano przygotowany wcześniej „plan B”), która powraca do pierwotnego projektu – bank w ramach Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (nie tego nowego z policją, strażą graniczną i infrastrukturą), obejmującego tylko wojsko, upoważniono dwóch ministrów: obrony narodowej i finansów, by zawarli taką umowę z Komisją Europejską. I oni stwierdzili, że to zrobią. Twierdzą, że na przełomie marca i kwietnia ma być zawarta umowa pożyczki. Bardzo dokładnie analizowałem tę umowę, łącznie z tajnymi dokumentami i wynika z niej – z rozporządzenia i tych naszych dokumentów, że aby wydać te pieniądze w Polsce, musimy zawrzeć umowę na zakup sprzętu do 30 maja 2026 r. Możemy wydać 89 proc. - ok. 170 EUR. Czy to jest realne, by w ciągu dwóch miesięcy zakontraktować w polskim przemyśle zbrojeniowym umowy na 170 mld zł? To jest niemożliwe! Tym bardziej to, że te pieniądze zostaną wydane w Polsce! Oznacza raczej, że będą wydawane w Europie. Jedyny silny przemysł obronny mają Francuzi i Niemcy, zatem tam będziemy kupować. I tak BGK w ramach funduszu będzie emitował obligacje. Tym samym weto prezydenckie będzie ominięte, dlatego moim zdaniem działania rządu są bezprawne. Z konstytucji RP wprost wynika: tego typu zobowiązania muszą być przyjęte ustawą i być ratyfikowane. Dowodzi tego fakt, że rząd wcześniej „przyszedł” z tym do Sejmu.
To oznacza w przyszłości odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu. W zakresie prawnym, nasi prawnicy uważają, że te działania stanowią naruszenie traktatów unijnych, bo UE nie ma możliwości samodzielnego zadłużania się. Zrobiono to raz, w drodze wyjątku podczas pandemii COVID-19. Teraz w UE jest bardzo dużo sprzeciwu przeciwko takim działaniom. „Allgemeine Zeitung” napisała o zakwestionowaniu przez rząd niemiecki zaciągania takich pożyczek przez Komisję Europejską.
A jaki jest ten kluczowy mechanizm SAFE? Mówi się, że „Polska zaciąga pożyczkę w SAFE”, a jest to skrót myślowy, bo ma zrobić to w naszym imieniu Komisja Europejska...
- UE najpierw musi wyemitować obligacje na stosowną kwotę. Polski rząd twierdzi, że ma uzgodniony pakiet polskich zakupów (to 90 proc. naszego SAFE), dlatego w żadnym projekcie nie ma zapisów o trzech procentach. KE musi wyemitować obligacje Europejskiego Banku Centralnego, mając pewien procent obsługi tego działania, następnie firmy (kilkadziesiąt różnych firm i banków europejskich francuskich i niemieckich, które będą obsługiwały emisję tych obligacji dla każdego kraju). My nawet nie wiemy na jaki procent będą emitowane te obligacje! To okaże się po emisji. Otrzymamy 15 proc. zaliczki na wydatki. Musimy coś zakontraktować i wydać pieniądze, a potem zwrócić się do KE o zwrot. UE 15 proc. nam daje, ale później zażąda możliwości emisji kolejnych obligacji za 10 mld EUR. Wcześniej będzie jeszcze ocena, czy wydano pieniądze zgodnie z rozporządzeniem. Jeżeli będzie to niezgodne z „kryterium warunkowości”, to zwrotu nie będzie, a przeznaczenie wydatków utajniono.
SAFE to także tzw. „kryterium kwalifikowalności produktu”...
- Produkt, który ma być kupiony nie może mieć elementów (podzespołów sprzętowych) spoza UE więcej jak 35 proc. Nawet jeżeli pewne elementy będziemy chcieli zakupić w Polsce, a będą miały więcej niż 35 proc. nie będziemy mogli ich kupić, bo mają obce komponenty amerykańskie, koreańskie czy izraelskie. Może to dotyczyć np. AHS KRAB (armartohaubice), Borsuka (Bojowy Wóz Piechoty) i wielu innych sprzętów krajowych. Weźmy pod uwagę, że UE nie produkuje najnowocześniejszego sprzętu bojowego. Produkują go kraje, które wymieniłem, dlatego rząd Zjednoczonej Prawicy kupował je w tych państwach. Do tego wszystkiego dochodzi informacja, że Niemcy ponad 50 proc. swoich wydatków na zbrojenia planują dokonać w USA (słynne F-35 oraz m.in. pociski balistyczne). My nie mamy w swoich planach wydatkowych zakupów pocisków balistycznych, a Niemcy tak. My mamy kupić czołgi oraz innego rodzaju sprzęt, który będzie z nas czynił mięso armatnie. Niemcy natomiast zyskają szansę rakietowej odpowiedzi. Niemiecki Rheinmetall odnotował spadek wartości akcji tuż po wecie w sprawie SAFE Karola Nawrockiego. W pierwszej setce największych firm zbrojeniowych świata są 23 firmy z UE, ale w pierwszej dziesiątce jest tylko jedna brytyjska firma oraz Airbus. W drugiej dziesiątce jest z kolei prywatny Rheinmetall. A w czołówce są: USA, Chiny, Japonia, Rosja, Korea. SAFE zmusza Polskę do szybkiego wydania pieniędzy pożyczkowych, nawet na przestarzały sprzęt na wiele lat. Przy tym UE będzie decydowała o wydatkach zbrojeniowych. Nie będzie można wydać pożyczki np. na projekt broni, której np. nie ma na rynku. Zauważmy, że w tym roku rząd polski wyemitował na zbrojenia obligacje skarbowe na kwotę 5 mld zl (5-letnie na 2,964 proc., a 10-letnie na 3,40 proc.).
Czy zatem powinniśmy brać pożyczkę SAFE? Jakie jest pana zdanie?
- Absolutnie nie powinniśmy jej brać! Mamy własne zdolności kredytowe, związane z NBP i zasobami złota. Możemy przeksięgować wartość złota i wypłacić z niego zysk do budżetu państwa (podobny proces zastosowało już państwo niemieckie). Możemy wyemitować własne obligacje wewnątrzkrajowe – Polacy mają ponad bilion złotych oszczędności w bankach. Jest zatem możliwość emisji obligacji np. o wartości 200-300 mld zł jako obligacji obronnych, nawet poniżej 3 proc. Finlandia pobrała tylko 1 mld EUR. Pożyczkę SAFE można było o wiele lepiej wynegocjować m.in. na dużo krótszy czas i mniejszą kwotę.
Rozmawiał Wawrzyniec Mocny
Kazimierz Smoliński, jest posłem PiS. Byłym sędzią KRS, prawnikiem (dawniej adwokatem). Jest ekspertem m.in. z zakresu spraw gospodarczo - prawnych.










Napisz komentarz
Komentarze