„Nie wiemy, dlaczego miasto chce zmieniać granice”
Najmocniej wybrzmiał zarzut braku merytorycznej argumentacji. Jak podkreślano podczas sesji, od ponad trzech miesięcy gmina nie otrzymała żadnych ekspertyz, analiz ani formalnego wniosku, który zgodnie z ustawą powinien zostać skierowany do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji za pośrednictwem wojewody, a następnie przekazany do zaopiniowania radzie gminy.
Zamiast tego - jak wskazywano - do gminy trafiły dwa jednostronicowe dokumenty: pismo prezydenta miasta oraz uchwała intencyjna Rady Miejskiej. Zdaniem władz gminy dokumenty te są nie tylko lakoniczne, ale zawierają błędy rachunkowe i nieścisłości dotyczące powierzchni obrębów oraz liczby działek.
Radni zwracali uwagę, że przy tak poważnym procesie jak zmiana granic administracyjnych nie można pozwolić sobie na nieprecyzyjne dane, różne sumy powierzchni w różnych dokumentach czy zapisy w rodzaju „część działki” bez jednoznacznego wskazania, o jaki obszar chodzi.
Konsultacje społeczne – skuteczne w gminie, wątpliwe w mieście?
Jednym z kluczowych punktów sesji była ocena konsultacji społecznych.
W gminie - jak podano - wzięło w nich udział ponad 6 tysięcy mieszkańców, co stanowi blisko 50 proc. frekwencji. Około 96 proc. głosujących opowiedziało się przeciw zmianie granic. W samych Rokitkach i Bałdowie wynik oscylował wokół 90 proc.
W mieście frekwencja była znacznie niższa - udział wzięło około tysiąca osób, z czego nieco ponad połowa poparła zmianę.
Podczas sesji podniesiono również kwestie formalne dotyczące sposobu przeprowadzenia konsultacji przez miasto - rozbieżności w powierzchni wskazywanej w pytaniach, brak jasności co do podstawy prawnej procedury oraz różnice między treścią uchwały a praktyką przeprowadzenia ankiet internetowych.
W ocenie władz gminy tak istotny proces nie może być traktowany jako „formalność do odhaczenia”.
Finanse: 84 miliony złotych w tle
Najbardziej konkretne liczby padły w kontekście skutków finansowych.
Gmina zleciła ekspertyzy dotyczące konsekwencji budżetowych i wpływu zmian na spółkę komunalną GTOM. Według przedstawionych wyliczeń skutki dla budżetu gminy w latach 2027-2030 mogą wynieść nawet 84 mln zł.
Spółka komunalna, która obecnie przynosi dochód i wypłaca dywidendę, po zmianie granic - według jednego z wariantów - mogłaby generować nawet do 5 mln zł straty rocznie. W grę wchodzi także wzrost taryf za wodę - szacowany nawet na około 20 proc.
Podnoszono również ryzyko destabilizacji systemu komunikacji publicznej, który w gminie funkcjonuje dzięki wielomilionowemu dofinansowaniu z funduszu rozwoju przewozów autobusowych. Utrata najbardziej rentownych tras - jak wskazywano - mogłaby wymusić budowę systemu od nowa.
Inwestycje pod znakiem zapytania
Szczególnie emocjonalnie wybrzmiał wątek inwestycji oświatowych - budowy przedszkola w Stanisławiu oraz rozbudowy szkoły w Lubiszewie. To projekty o łącznej wartości ponad 20 mln zł, z czego ponad 16 mln stanowi dofinansowanie.
Zdaniem władz gminy, gdyby doszło do zmiany granic bez wcześniejszego uprzedzenia, inwestycje te mogą stracić sens, a zerwanie umów oznaczałoby wielomilionowe kary i konieczność zwrotu dotacji. W najczarniejszym scenariuszu mogłoby to prowadzić do likwidacji jednej z gminnych szkół.
Rozwój miasta – pytania bez odpowiedzi
W przestrzeni publicznej prezydent miasta argumentuje potrzebę zmian koniecznością rozwoju. Podczas sesji podważano jednak tę narrację, wskazując, że na terenach objętych planowaną zmianą nie ma wolnych gruntów publicznych pod miejskie inwestycje - dominują działki prywatne.
Zwracano też uwagę, że miasto w ostatnim czasie sprzedawało atrakcyjne grunty w swoich granicach, co - zdaniem przedstawicieli gminy - osłabia argument o „braku przestrzeni do rozwoju”.
Padło także pytanie, czy proces ten służy interesowi publicznemu, czy prywatnemu.
Nastroje wobec prezydenta
Choć ton wypowiedzi był rzeczowy, nie brakowało mocnych słów o chaosie, pośpiechu i braku lojalnej współpracy między samorządami. Podkreślano, że gmina została poinformowana o planach miasta na dwa dni przed podjęciem uchwały - najpierw poprzez media społecznościowe.
Nie kwestionowano samego prawa miasta do wystąpienia o zmianę granic. Krytykowano jednak sposób prowadzenia procesu - bez wcześniejszych rozmów, bez przekazania pełnej dokumentacji, bez wspólnego stołu negocjacyjnego.
Silny opór społeczny
W trakcie sesji przypomniano również o marszu sprzeciwu, w którym uczestniczyło ponad 600 mieszkańców, oraz o stanowiskach kół gospodyń wiejskich, rad rodziców, jednostek OSP i organizacji samorządowych. W gminie widać wyraźną mobilizację społeczną i solidarność w tej sprawie.
Komentarz redakcji
Sesja była krótka, ale niezwykle intensywna. Emocje – choć wyczuwalne - ustępowały miejsca argumentom, wyliczeniom i odniesieniom do konkretnych przepisów. Niezależnie od tego, jak zakończy się procedura administracyjna, jedno jest pewne: temat zmiany granic nie jest jedynie sporem politycznym. To sprawa, która realnie dotyczy tysięcy mieszkańców, milionów złotych z publicznych środków i przyszłości lokalnych inwestycji.
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebna jest nie eskalacja, lecz rzetelna debata oparta na dokumentach, liczbach i wzajemnym szacunku. Mieszkańcy - po obu stronach granicy - mają prawo oczekiwać właśnie takiego standardu rozmowy.







![[FOTO, FILM] Pozbawił wolności, zabił, ukrył i spalił zwłoki! Policjanci zatrzymali trzy osoby [FOTO, FILM] Pozbawił wolności, zabił, ukrył i spalił zwłoki! Policjanci zatrzymali trzy osoby](https://static2.tczewska.pl/data/articles/sm-4x3-foto-film-pozbawil-wolnosci-zabil-ukryl-i-spalil-zwloki-policjanci-zatrzymali-trzy-osoby-1771235835.png)


Napisz komentarz
Komentarze