sobota, 7 listopada 2026 05:30
Reklama

Powrót do Ojczyzny pod okiem sowieckich żołdaków. Wspomnienia rodziny Weiss (2)

Przedstawiamy drugą ostatnią, wojenną część losów rodziny Weiss dotyczącą powrotu z robót przymusowych w III Rzeszy do Polski. Tym razem rodzina borykała się nie tylko z prześladowaniami rasistowskimi, co z brakującą żywnością, chaosem ostatnich dni wojny i nieprzewidywalnymi sowieckimi żołdakami, rabującymi co popadnie. Najgorsze było jedna zetknięcie się z UB-owcami po powrocie do Tczewa.
Powrót do Ojczyzny pod okiem sowieckich żołdaków. Wspomnienia rodziny Weiss (2)

Autor: wikipedia.pl

„Działania wojenne zakończyły się 8 maja 1945 r., a nasza rodzina wciąż tkwiła w Stralzundzie w upadającej III Rzeszy. Na początku sierpnia otrzymaliśmy wiadomość, że przygotowuje się transport Polaków do Ojczyzny.

 

Mama chowaną przez nas gęś z młodymi zamieniła na przetwory - weki, które złożone zostały do skrzyni z maszyną do szycia (wolna przestrzeń między blatem a pedałem). Z całym bagażem zostaliśmy przewiezieni na stację kolejową Schwerin i załadowani do wagonu - węglarki. Do pilnowania tego transportu wyznaczony został podoficer Starszyna. Transport zatrzymał się na stacji Neubrandenburg, blisko Odry i odstawiony na boczny tor. Nadeszła noc. Przez stację przemieszczały się co chwila transporty z wojskami pancernymi i wystarczyło, że któryś z transportów na chwilę się zatrzymał i mieliśmy „odwiedziny” żołnierzy, z których jeden siadał w szczycie wagonu z bardzo dużą latarką a dwaj inni zajmowali się penetracją wagonu w poszukiwaniu zdobyczy. Od matki zażądał oddania pierścionka grożąc, że utnie jej palec. Skończyło się na tym, że zagarnęli cztery rowery twierdząc, że to germańskie. Opiekun naszego transportu - jakby go nie było, palił sobie papierosa. Zaczęło świtać. Ojciec zdobył się na odwagę i poszedł do komendanta stacji. Ten wysłał patrol i ten Starszyna musiał oddać pas z bronią i został odprowadzony do aresztu.

 

W Szczecinie transport ponownie został wyłączony ze składu i postawiony do rozładowania, ponieważ wagon był potrzebny dla wojska. Bagaż rozłożyliśmy u podnóża skarpy. Niedaleko rozciągało się pole poorane licznymi lejami po pociskach i spalonymi czołgami T-34. Naszym bagażem zaczęli interesować się żołnierze rosyjscy i ojciec nie czekając na wydarzenia pofatygował się do Polskiej Komendy Wojskowej (dodam, że ty zawiodła informacja pozioma). Ci przysłali do pilnowania żołnierzy polskich. Tu miałem okazję zobaczyć polskiego żołnierza z pepeszą z okrągłym magazynkiem. Rosjanie na taki widok nie odważyli się podejść do nas.

 

Rano komenda wojskowa przysłała pojazdy wojskowe i przewiozła nas do punktu etapowego - Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, mieszczącego się w zamku szczecińskim. Był 8 sierpnia 1945 r.

Następny etap to ponowne przewiezienie bagażu do dworca Sztetin Scheune - Szczecin Dąbie do pociągu Szczecin - Bydgoszcz. Naszą skrzynię z maszyną trudno było umieścić w wagonie 2-3 klasy przedwojennej i przekazaliśmy ją do wagonu bagażowego (wagon towarowy 2-osiowy) pod opiekę pracownika kolejowego. Do stacji Bydgoszcz Główna dotarliśmy w godzinach popołudniowych trasą przez Krzyż (trasa przez Nakło była wówczas jeszcze nieczynna). Zostaliśmy zaprowiantowani z noclegiem w budynku drużyn konduktorskich. Następnego dnia kontynuowaliśmy naszą podróż w wagonie, w którym umieszczona była maszyna do szycia. Wagon ten doczepiono do składu Bydgoszcz - Gdynia.

W Tczewie zostaliśmy podstawieni do rozładunku pod rampę do załadunku żywca. Było to po południu - 15 sierpnia. Po 5 latach i 10-ciu miesiącach skończyła się wymuszona przez wroga rozłąka i szczęśliwi wróciliśmy do Tczewa. Niestety z mocnym uszczerbkiem na zdrowiu ojca, którego starszy już wiekiem działacz bojówek SA uderzył prętem w twarz wybijając zęby...

 

Gdy wróciliśmy do domu nasze mieszkanie było zajęte i z konieczności trafiliśmy do punktu repatriacyjnego przy ul. Lecha - murowanego baraku z sanitariatami.

 

Rano komenda wojskowa przysłała wozy wojskowe i przewiozła nas do punktu etapowego - Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, mieszczącego się w zamku szczecińskim. Był 8 sierpnia 1945 r.

 

W listopadzie ojciec otrzymał wezwanie do Urzędu Bezpieczeństwa, mieszczącego się w budynku przy ul. 30 Stycznia - naprzeciw szpitala. Było popołudnie a ojciec nie wracał, więc mama zaniepokojona poszła do UB z zapytaniem o powód przetrzymywania. Otrzymała odpowiedź, że już żywy nie wróci. Szok! Wracała na ul. Lecha szlochając z rozpaczy. Na wysokości cmentarza ewangelickiego zainteresowali się nią przechodzący tczewianie pytając co się stało.

Ruszyła lawina ludzi, którzy znali rodziców jeszcze przed wojną, w tym piekarz - Antoni Kurek, który przebywał na przymusowych robotach w Niemczech i zakończył pobyt w obozie Stutthof. W wyniku ich interwencji ojciec został wypuszczony. Okazało się, że ci młodzi pracownicy UB pochodzili z Gorzędzieja - miejscowości za Bałdowem i nie znali tczewian z ich aktywności w życiu publicznym.

 

Święta Bożego Narodzenia obchodziliśmy już w mieszkaniu, które musieliśmy opuścić w listopadzie 1939 r. Były to święta bardzo skromne, ale tu, jak zwykle, pomysły mamusi zaowocowały tym, że każdy coś na talerzu otrzymał. Co by nie powiedzieć - do kawy nie zabrakło drożdżówki z kruszonką.”

 

Opr. (tomm)/Zenon Weiss



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Tczewianin 08.08.2021 11:37
Gdyby mialy bandziory czerwone i czarne wypłacić za wszystkie zniszczenia i wykorzystywanie ludzi, to te komuchy i faszyści nigdy by się nie wyplacili... !!

Aloes. 11.08.2021 14:38
Oczywiście masz na myśli czarną zarazę, czyli kler....

do czerwonego aloesa 11.08.2021 17:26
sowiecki pachołku już lepiej nic nie pisz.

Reklama
Waldemar Malicki - Naga Prawda o Klasyce |REWELACJA MIESIĄCA] Waldemar Malicki - Naga Prawda o Klasyce |REWELACJA MIESIĄCA] „Rewelacja miesiąca” to cykl koncertów, podczas którego zabierzemy Was w pełną emocji i muzycznych wzruszeń podróż przez największe przeboje oraz niezapomniane sceniczne spotkania. W programie znajdą się koncerty i występy wybitnych artystów polskiej sceny muzycznej i estradowej m.in. Jacek Cygan, Michał Bajor, Grażyna Brodzińska, Waldemar Malicki, Grupa MoCarta, czy Izabela Trojanowska.Cykl „Rewelacja miesiąca” jest propozycją dla wszystkich miłośników dobrej muzyki, eleganckiego humoru i ponadczasowych melodii, które od lat poruszają kolejne pokolenia słuchaczy. Na złość konwenansom i przekraczając wszelkie granice kontynuujemy przygodę z programem „Naga prawda o klasyce”. Zapraszamy na pełne pozytywnej energii koncertowe show w takt melodii wygrywanych przez charyzmatycznego wirtuoza Waldemara Malickiego. Nasz manifest brzmi następująco:jak najwięcej → oszałamiającej pianistyki Waldemara Malickiego, muzyka igrającego pomiędzy poważnymi klasycznymi brzmieniami a lekkością popkultury i komizmem rzeczywistości;jak najwięcej → dramatycznych brzmień sopranu Anity Rywalskiej, mistrzyni wokalistyki i rozbrajających żartów;jak najwięcej → obezwładniającego tenoru Marcina Pomykały, fascynującego świetnym głosem i zmysłem aktorskim;jak najwięcej → pięknej i frenetycznej wiolonczelistki Małgorzaty Krzyżanowicz, hipnotyzującej połączeniem wdzięku, profesjonalizmu i znakomitego poczucia humoru. Pełen seksapilu czteroosobowy zespół zaprasza na niezapomniane muzyczne spotkanie obfitujące w abstrakcyjny humor, krótkie obserwacje obyczajowe oraz mnóstwo dystansu do samego siebie i otaczającego nas świata. To inteligentna rozrywka, gdzie skecze muzyczne zderzają się z aktualnymi anegdotami, żartobliwie komentującymi naszą rzeczywistość, a bezinteresowna zabawa z poważniejszą refleksją i chwilą głębokiego wzruszenia.Niespotykana nigdzie indziej forma artystyczna nie tylko zagwarantuje mnóstwo oczyszczającego śmiechu, ale także zachwyci wybitną pianistyką, różnorodnością subtelnych klimatów i mnóstwem energetycznych utworów, m.in. Pucciniego, Bramsa, Verdi’ego czy Bizeta, które zaskoczą swoim brzmieniem niczym przeboje napisane współcześnie.W trakcie naszego dynamicznego widowiska będziemy zaskakiwać, poruszać, a nawet lewitować nad sceną. Słowem, zrobimy wszystko, by unieść Was ponad fotelami, lub zachwycić, tak, byście z rozkoszą zatopili się w brzmieniach i dali się ponieść pozytywnym emocjom. Nie może Was zabraknąć! Scenariusz i reżyseria Jacek Kęcik [*]Występują:Fortepian - Waldemar MalickiWiolonczela - Małgorzata KrzyżanowiczSopran - Anita RywalskaTenor - Marcin PomykałaCzas trwania: 100 minKoncert pod patronatem Prezydenta Miasta Tczewa Łukasza Brządkowskiego.  Kiedy: 07.11.2026, Godz. 18:00Sala widowiskowa CKiSBilety: 180 zł, 160 zł z Kartą Mieszkańca Tczewa dostępne w kasie CKIS oraz online na stronie: bilety24.pl Data rozpoczęcia wydarzenia: 07.11.2026 18:00 – Data zakończenia wydarzenia: 07.11.2026 20:00
Reklama
Reklama

Temperatura: 7°C Miasto: Tczew

Ciśnienie: 1030 hPa
Wiatr: 7 km/h

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama