czwartek, 26 marca 2026 23:21
Reklama

Dramatyczna sytuacja rodziny. Konflikt przez niepełnosprawność…

Brak akceptacji czy niezrozumienie choroby może być przyczyną konfliktów rodzinnych i sąsiedzkich. Historia pani Sylwii z Gniewu i jej autystycznego syna Eryka jest takim przypadkiem.
Dramatyczna sytuacja rodziny. Konflikt przez niepełnosprawność…

Autor: (MW)

Dwa tygodnie temu obchodziliśmy Światowy Dzień Godności Osób Niepełnosprawnych, dziś przedstawiamy historię pani Sylwii Wlazło, matki 14-letniego Eryka, chłopca chorego na autyzm.

Konflikt przez chorobę

Sylwia Wlazło mieszka razem z matką w niewielkim mieszkaniu. Matka nie wiedząc, gdzie ma uciekać przed wnukiem Erykiem przebywa na co dzień w kuchni, z której korzysta również córka i wnuk. Eryk miewa napady agresji i bywa niebezpieczny, często kończy się to na siniakach i pogryzieniach. Pani Sylwia nie wie, jak ma wtedy postąpić. Eryk jest pod opieką Poradni dla osób z autyzmem, w której jest leczony. Jak na razie nie wynaleziono leku na autyzm i nie ma farmaceutyku bezpośrednio uderzającego w problem. Jakby tego było mało, matka dziecka choruje na niedoczynność tarczycy i cukrzycę, która ma inne skutki uboczne np. rozkojarzenie. Babcia chłopca jest po udarze i przeszkadza jej hałas i agresja wnuka. Rodzina ma założoną niebieska kartę przez niekończące się waśnie. Starsza kobieta nie wytrzymuje i często interweniuje na policji, jak i ośrodku pomocy społecznej szukając ratunku. Sąsiedzi nie rozumiejąc sytuacji rodziny również dzwonią do służb. (...)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ja 20.05.2017 20:28
autyzm potrzebuje zrozumienia dziecko autystyczne musi miec spokój i opanowanie nie wolno rodzicowi czy opiekunowi w momencie jego agresji przeciwstawiać się naprowadzać na inny tok i spokojem to tonować.

marika 19.05.2017 10:43
Można wszystko pisać o rodzinie, bo są różne opinie na jej temat, ale autyzm to poważna choroba. Nie ma żadnej edukacji w tym zakresie. Ludzie nie wiedzą jak podejść czy w ogóle podejść do takiej osoby. Konflikty trzeba łagodzić a społeczeństwo uczulać i edukować jakie mamy choroby i co się z nimi wiąże. Wtedy może będzie łatwiej nam razem żyć.

gość 19.05.2017 08:15
Rozumiem obie strony a co do poradni to nie wiem czy oni co kolwiek robią w temacie. Mam nadzieję że chłopiec jest też pod opieką terapeutów i ma na bierząco prowadzone terapie wspomagające które mogły by pomóc zarówno mamie jak i chłopcu a takrze jego otoczeniu. Najbardziej współczuję mamie bo nie dość że sama musi zmagać się z niełatwą chorobą to jeszcze opieka nad synem i problemy z otoczeniem .

Reklama
Reklama
Reklama