środa, 8 kwietnia 2026 19:45
Reklama

Poszła zagłosować z dowodem córki. A komisja...

Do naszej redakcji dotarł list Czytelniczki, w którym opisuje – jak sama nazywa – eksperyment, który w ostatnią, wyborczą niedzielę przeprowadziła w jednym z lokali wyborczych na terenie gm. Pelplin. Z przedstawionej sytuacji wynika, że kobiecie udało się złapać członka komisji wyborczej na nieuwadze i rutynowym wykonywaniu obowiązków, który mógł skutkować złamaniem prawa.
Poszła zagłosować z dowodem córki. A komisja...


„Mieszkam na terenie gminy Pelplin. W niedziele wybrałam się z córką na wybory. W drodze do lokalu wyborczego wpadłam na pomysł przeprowadzenia małego eksperymentu. Zaproponowałam, że zamienimy się dowodami, po to by sprawdzić czy członkowie komisji dobrze wykonują swoją pracę. Córka szybko podłapała moją propozycję. Przy stoliku kobieta wzięła ode mnie dowód i wskazała miejsce, gdzie mam się podpisać przez odebraniem karty. Obok widniało jednak imię mojej córki. Kiedy spytałam, dlaczego mam się podpisać w rubryce przeznaczonej dla kogoś innego, pani wyraźnie zdębiała. Na to moja córka odpaliła: „mamo, pomyliłyśmy nasze dowody!” Członkini komisji zalała się rumieńcem wstydu, bo nawet nie rzuciła okiem na zdjęcie czy PESEL, który dałby jej do myślenia. „Eksperyment” się udał, mam jednak nadzieję, że tego dnia nikt nie wykorzystał dowodu swojej babci oraz sennej atmosfery przy urnie.”
G.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

29.05.2015 18:18
dobre, dobre. Trzeba im patrzeć na ręce.

bajabongo 29.05.2015 11:40
Pobrałem dowód żony. Ona ma wąsa, ja mam wąsa, nikt się nie kapnął. Przy okazji wrzuciłem z 15 dodatkowych kart do głosowania gdzie była "trzecia budka" z Cookiesem.

mijn 29.05.2015 16:56
No i co ci to dało ? Poczułeś sie lepiej ? I tak te głosy sa niewazne , nie wiem po co tracić czas

NICK 29.05.2015 11:05
FAŁSZERSTWO,POWTÓRZYĆ WYBORY.

Reklama
Reklama
Reklama