czwartek, 9 kwietnia 2026 20:33
Reklama

„Zatruliśmy się kurczakiem!” Sanepid: ta smażalnia nie budzi zastrzeżeń

Czy w jednej z tczewskich smażalni kurczaków sprzedawane jest nieświeże mięso? Tak twierdzą nasi Czytelnicy, którzy uważają, że zakupiony kurczak był przyczyną kilkudniowego, bardzo uciążliwego zatrucia pokarmowego. Tymczasem pracownicy smażalni oraz tczewski Sanepid twierdzą, że sprzedawane w tym miejscu mięso nie budzi zastrzeżeń.
„Zatruliśmy się kurczakiem!” Sanepid: ta smażalnia nie budzi zastrzeżeń

– 23 stycznia ok. godz. 18 kupiliśmy z żoną jednego kurczaka z rożna – mówi pan Zbigniew. – Tego samego wieczoru zjadłem swoją połowę, a żona tylko mały kawałek. Krótko po posiłku źle się poczułem. Zaczął mnie boleć brzuch. Pojawiła się silna biegunka i wymioty. Wówczas jeszcze nie podejrzewałem, że może to być efekt uboczny zjedzenia kurczaka. – Ja pierwszego dnia zjadłam tylko mały kawałek i nic mi nie było – wspomina pani Paulina. – Swoją porcję dokończyłam kolejnego dnia. Wówczas również i u mnie zaczęły się dolegliwości. Podobnie jak mój mąż musiałam co pięć minut biegać do toalety, a wymioty były intensywne niczym fontanna. I tak przez kolejne 3 dni.

 

Udaliśmy się do punktu gastronomicznego, na który skarżą się Czytelnicy. Właściciel lokalu przebywa za granicą, więc rozmowę przeprowadziliśmy z pracownikami.

– Zapewniamy, że sprzedajemy tylko i wyłącznie świeże kurczaki – mówią ekspedientki. – Nie ma mowy o sytuacji, w której mielibyśmy komuś sprzedać kurczaka z dnia poprzedniego.

Więcej na ten temat przeczytasz w papierowym wydaniu Gazety Tczewskiej! 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

mijn 19.02.2015 06:51
Lepiej mcdonalda w Tczewie niech sanepid odwiedzi bo dają stare bułki i kechup .... kto wie co oni tam jeszcze robią

wojciech 29.09.2015 10:31
jak chcesz byc zadowolony nie jedz w szybkozerniach!!!

Reklama
Reklama
Reklama