[WYWIAD] Strażak czyli zawód i powołanie. Przeszli najtrudniejsze testy bojowe. Rozmowa z z-cą komendanta straży pożarnej

  • 29.05.2022, 10:03
  • redakcja
[WYWIAD] Strażak czyli zawód i powołanie. Przeszli najtrudniejsze testy… W. Mocny

Podziel się:

Oceń:

Międzynarodowy Dzień Strażaka przypada 4 maja, ale cały maj jest czasem, w którym dziękujemy ratownikom ze straży pożarnej – zawodowcom i druhom za ofiarną służbę w ratowaniu życia i zdrowia. Ze Zbigniewem Rzepką, zastępcą komendanta Komendy Powiatowej PSP w Tczewie rozmawiamy o najgłośniejszych akcjach minionych lat, problemach strażaków, potrzebie ciągłego szkolenia i doposażania jednostek, a z drugiej strony pasji jakim jest ten zawód.

W ostatnich latach było wiele głośnych zdarzeń. Jedno z nich, do którego doszło 19 kwietnia w 2020 r. - akcja ratowania płonącego Biebrzańskiego Parku Narodowego. Tamtejsze zastępy wspierali także strażacy z powiatu tczewskiego. Co wykazał ich udział?

- Cała akcja gaśnicza pokazała sprawność naszego systemu. Wiązała się ona z dyslokacją strażaków z jednego województwa do drugiego. Działania te były długotrwałe. Nasi funkcjonariusze zastęp – 5 strażaków pojechali tam na kilka dni w ramach konkretnego związku taktycznego – kompanii gaśniczej. Sprzęt i nasi ludzie się sprawdzili. Ale wysłaliśmy dwa samochody ratowniczo – gaśnicze i pozostał nam jeden... Dzięki temu, że mamy dobrze wyposażone jednostki OSP nie stanowiło to jednak problemu, bo mogliśmy dysponować jednostki OSP do zagrożeń. Na bazie naszej jednostki funkcjonuje grupa ratownictwa technicznego wyposażona w dźwig, ciężki samochód ratownictwa technicznego tzw. mega city, który jest przydatny w likwidacji wypadków z udziałem ciężarówek czy autobusów. W każdej chwili mogliśmy być zadysponowani do tego typu działań. Inną akcją, w której strażacy z KP PSP w Tczewie byli kierowani do prac w innym województwie była powódź. Wspieraliśmy inne województwa, a gdy do powodzi dochodziło na naszym terenie, to nas z kolei wspierano... W Suszku (pow. chojnicki/Kaszuby) podczas nawałnicy zaangażowano zastępy z naszej komendy.

Czasami konieczne było wspieranie innych powiatów np. powiślańskich, gdy przez powiat sztumski przetoczyła się trąba powietrzna, która pozrywała dachy. W powiecie elbląskim we wrześniu 2017 r. pomagaliśmy przy zwalczaniu skutków powodzi. Wszystko to pokazało, że organizacyjnie i sprzętowo jesteśmy przygotowani nawet do większych i trudniejszych logistycznie działań. Przy okazji okazało się, że należy doposażyć OSP Tczew, która funkcjonuje w Tczewie i jest ważnym wsparciem w codziennym funkcjonowaniu. np. gdy potrzebujemy dodatkowego sprzętu.

 

W Parku Biebrzańskim jako przyczynę pożaru podano podpalenie. Czy w powiecie tczewskim dochodzi czasami do podpaleń?

- Niestety to się zdarza. Zwykle wychodzi to na jaw już po interwencji, jak było podczas tragicznego pożaru na ul. Podgórnej w Tczewie (2018 r.), gdzie zginęły dwie osoby. Sprawca został osądzony i ukarany. Podpalenie było też brane pod uwagę podczas słynnego pożaru dawnego tczewskiego Retmana (16.02.2016)... To jednak pytanie do prokuratury. To były jedne z naszych większych działań, w których zaangażowano 16 jednostek z naszego powiatu. Wbrew pozorom katastrofa ta wykazała, że dysponujemy odpowiednim sprzętem. Tam wykorzystaliśmy drabinę 37 m – najnowszy sprzęt wysokościowy, podnośniki z OSP Tczew, OSP Pelplin, OSP Gniew. Dodam, że są powiaty, gdzie taki sprzęt wysokościowy jest tylko jeden. Ten sprzęt został wcześniej przekazany OSP z jednostek Państwowej Straży. W miasteczkach jak Pelplin czy Gniew jest on na co dzień wykorzystywany. Przy pożarze „Retmana” sprzęt wysokościowy pozwolił na nienarażanie życia strażaków w sytuacji, gdy było zagrożone jedynie mienie, a nie czyjeś życie.

 

Ma pan 43 lata i trochę czasu upłynęło już na służbie... A kiedy zakiełkowała myśl u młodego chłopaka: „zostanę strażakiem”.

- Chciałem już nim być w szkole podstawowej. Mój tata był strażakiem ochotnikiem i gdzieś od początku szkoły podstawowej takie myśli były, które później coraz bardziej się formowały. W szkole średniej zdecydowałem się na szkołę mundurową wiedząc, że będą testy sprawnościowe. Konieczne było przygotowanie do testów fizycznych i przedmiotowych. Gdy starałem się o miejsce w szkole kadetów (aspirantów w Krakowie) było 13 osób na jedno miejsce.

 

A kiedy zapadła decyzje, że będzie pan służył w Tczewie?

- Kończąc tę szkołę przed jej opuszczeniem zostałem skierowany przez Komendę Główną do pełnienia służby w województwie pomorskim. Nie była to zatem moja decyzja, tylko ówczesnego Pomorskiego Komendanta Wojewódzkiego na podstawie zapotrzebowań, które zgłaszały komendy. Wówczas dużo absolwentów pochodziło z południa Polski. I tak 20 lat pracuje już w Tczewie. Mogę powiedzieć, że podoba mi się w Tczewie (śmiech). Zdobyłem tu kwalifikacje zawodowe. Mieszkając w Tczewie ukończyłem dwa kierunki studiów. Poza tym z przyjemnością się pracuje jeśli praca jest pasją i ją się lubi, chociaż wymaga poświęceń o czym najwięcej może powiedzieć rodzina.

 

Jakby mógł Pan wymienić trzy największe akcję w ciągu tych 20 lat służby...

- Największą i najdłużej trwającą akcją była powódź w 2010 r. Przechodził fala powodziowa przez powiat tczewski, pożar „Retmana”, o którym mówiliśmy, pożar firmie Alma - Color (zakład produkujący farb i lakierów) w Gniewie. Zapadł mi w pamięć wypadek na obwodnicy Pelplina, w którym zderzył się bus z samochodem osobowym. Wówczas konieczne było lądowanie trzech śmigłowców medycznych.

 

A jakby pan ocenił stan systemu ratowniczo – gaśniczego w powiecie tczewskim i stan wyposażenia technicznego naszych jednostek?

- Stan wyposażenia jest na dobrym poziomie. 30-lecie skłania do refleksji o tym jak to wszystko wyglądało 30 lat temu, a jak jest obecnie. Państwowa Straż Pożarna i cały Krajowy System Ratowniczo – Gaśniczy i jednostki Ochotniczych Straży Pożarnych sukcesywnie poprawiają swoje wyposażenie – nie tylko w sprzęt gaśniczy i coraz lepsze samochody, ale także w zakresie środków ochrony indywidualnej strażaków. Jednostki inwestują w wyszkolenie funkcjonariuszy i druhów. Wszystko to ulega poprawie i nie mamy się czego wstydzić, równocześnie pamiętając że potrzeby są i będą. Dowodzi tego fakt, że jednostki są rozwijane, bo niestety istnieje zapotrzebowanie.

 

Jeszcze 10 lat temu często słychać było od strażaków OSP, że jeżdżą starymi samochodami i pracują na leciwym sprzęcie. W okresie pandemii otrzymywaliśmy sygnały, że potrzebne jest doposażenie.

- Oczywiście niektórym OSP brakuje sprzętu. Różny jest też ich poziom wyposażenia. Dla nas najważniejsze są jednostki ujęte w KSRG, które tworzą jedną sieć. Minimum 2 jednostki KSRG powinny znajdować się w danej gminie. W naszym powiecie są gminy, w których jednostek KSRG są 4: gmina Tczew, gmina Gniew i gmina Pelplin. W gminie Tczew są 4 jednostki KSRG i oprócz tego wspierane są one przez 5 jednostek poza tym systemem. Biorąc pod uwagę sieć jednostek KSRG w Polsce mogę powiedzieć, że na naszym terenie nie jest źle. Mamy ich więcej niż jest zalecane w przepisach. Na samorządach ciążą koszty dofinansowania jednostek OSP. Muszę powiedzieć, że nakłady są ponoszone na różne aspekty służby od doposażenia poprzez szkolenia młodych ochotników po dbanie o tych druhów, którzy przechodzą na emeryturę.

 

A czy obecnie młodzież garnie się do służby w OSP?

- Z tym jest różnie. Są jednostki, gdzie garną się, a nawet powstają Młodzieżowe Drużyny Pożarnicze, a są i takie gdzie jest z tym problem. Niestety tendencja jest spadkowa. Aktualnie prowadzimy nabór do służby w PSP. Na naszej stronie można znaleźć ogłoszenie. Widać wyraźnie – kiedyś było więcej kandydatów na jedno miejsce. Nie oznacza to, że dajemy taryfę ulgową. Wszystko odbywa się zgodnie z ustawą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Kandydat musi przejść testy sprawnościowe, rozmowę kwalifikacyjną i szereg badań lekarskich MSWiA. Wymagania wciąż są spore i nie każdy jest w stanie im podołać. Strażak musi stale utrzymywać formę i stan zdrowia. Trzeba przecież podołać działaniom ratowniczym o bardzo różnym stopniu trudności. Ważne są też predyspozycje psychiczne i odporność na stres. W PSP często mamy do czynienia z traumatycznymi przeżyciami, które wymagają pewnej odporności.

 

Zapewne chodzi o interwencje, gdzie niestety zdarzają się ofiary śmiertelne... Na pewno te widoki pozostają w pamięci na długo po zdarzeniu... Czy wielu strażaków ma z tym problemy?

- Po tego typu zdarzeniach mamy możliwość korzystania z pomocy psychologicznej. W Komendzie Wojewódzkiej PSP w Gdańsku jest zatrudniony psycholog i tam możemy poprosić o pomoc. Taka pomoc była potrzebna po pożarze w Starogardzie Gdańskim. Dla uczestników tego poważnego zdarzenia pomoc po wypadku, w którym zginęła trójka dzieci była szczególnie ważna. 30 lat temu strażacy nie otrzymywali zbyt wielkiego wsparcia psychologicznego. Po prostu nie było do naszej dyspozycji tylu specjalistów co teraz. Kiedyś strażacy nie przyznawali się, że mają problem. Obecnie wiedza o tym, że czasem potrzebne jest wsparcie psychologiczne jest powszechna, co wiąże się też z wpływami Zachodu, jaki też ze wzrostu świadomości innych ryzyk związanych z naszym zawodem np. zachorowań na raka. Obecnie większy nacisk kładzie się na umondurowanie, odzież ochronną ich czyszczenie. Ubrania te są białe. Nie tylko odbijają energię cieplną, lepsze są membrany chroniące przed wysoką temperaturą, ale widać też zanieczyszczenia, które powstają po akcji. Mobilizuje to, by częściej je czyścić z substancji trujących, by ograniczyć ryzyko chorób nowotworowych.

 

A jak pan jako dowódca ocenia przygotowanie młodych osób, czy też kandydatów do służby?

- Podczas testów kwalifikacyjnych wychodzi, że gros osób jest nieprzygotowanych fizycznie. Czy te osoby są słabsze od tych, które starały się o kwalifikację 20 -30 lat temu? Trudno powiedzieć. Niestety okazuje się, że są po prostu przeciętnie przygotowani. A tu trzeba być sportowcem, a do tego utrzymywać formę przez przynajmniej 20-25 lat. Jeżeli teraz kandydat jest słaby, to co będzie za 25 lat? Z drugiej strony po szkołach otrzymujemy absolwentów ze szkoły pożarniczej kadetów. Są trzy takie szkoły – 2-letnie policealne studium Szkoła Główna Służby Pożarniczej oraz studia inżynierskie I stopnia trwające 4 lata. Takich absolwentów przyjmujemy 2 w ciągu roku (oficerowie aspiranci), a 4 bezpośrednio z naboru w Tczewie (stażyści). Kandydaci są osobami w okolicach 20 lat.

 

Niedawno zaprosili Państwo media na wyruszenie konwoju ze sprzętem na Ukrainę...

- To było kilkadziesiąt palet ze sprzętem i kilkanaście samochodów. Do naszej komendy trafił cały ten sprzęt z całego woj. pomorskiego. U nas był także przygotowany do transportu do woj. lubelskiego (Lublin) i podkarpackiego (Nisk). Logistyczne przygotowanie konwoju (pogrupowanie, oznaczenie, wykonanie list przewozowych, załadunek) Te dwa konwoje wymagały pracy całej komendy powiatowej i strażaków OSP. Teraz sprzęt z całego świata dla walczącej Ukrainy sprowadzany jest z całego świat przez Polskę, która stała się hubem tej pomocy. Nasi strażacy np. z OSP Morzeszczyn przeszkalali kolegów z Ukrainy. Strażacy z woj. pomorskiego przewozili tez niejednokrotnie uchodźców z Ukrainy autobusami. Ta pomoc w dalszym ciągu jest świadczona.

 

Pojawiają się też głosy typu: „mają za dużo więc oddają”...

- Przekazywanie sprzętu nie odbyło się na zasadzie: „oddajemy cały nasz sprzęt”. Mamy zapas magazynowy (rezerwowy). Zawsze jeden sprzęt jest w gotowości, a inne są przygotowywane do kolejnych zadań (czyszczone, naprawiane). Strażacy mają obowiązek mieć dwa rodzaje ubrań stare i nowe i np. te starsze umundurowanie zostało przekazane na Ukrainę. Społeczeństwo nie powinno się martwić mimo udzielonego wsparcia mamy wystarczające zasoby do działań. Strażacy ukraińscy są wdzięczni za okazaną pomoc. Specjalnie eksponują emblematy jednostek z Polski podczas relacji medialnych z ich akcji.

 

Maj to czas, w którym dziękujemy strażakom za ich ofiarną służbę. W minionych latach było szereg głośnych akcji. Czy któryś ze strażaków w sposób szczególny wyróżniał się na nich?

- W maju wręczamy odznaczenia i wyróżnienia na podstawie wniosków przełożonych, którzy wyróżniają się nie tylko podczas jednej akcji, ale wielu ciężkich, w których narażają swoje życie i zdrowie. Często zapomina się o tym, że wielu z nich boryka się potem z wieloma chorobami m.in. rakiem, których nabawiają się na skutek kontaktu z trującymi oparami. Dzień Strażaka jest okazją, by docenić to poświęcenie. W 1991 r. uchwalono ustawę o Państwowej Straży Pożarnej z 1 stycznia 1992 r. W tym roku obchodzimy 30-lecie naszej służby. 6 maja odbyły się centralne obchody Dnia Strażaka. Uczestniczyłem też w Wojewódzkich Obchodach Dnia Strażaka w filharmonii po mszy w katedrze w Gdańskiej. W Tczewie z kolei 4 maja odbyła się uroczysta msza święta w Farze. W gminach naszego powiatu uroczystości odbywały się zwykle 6 maja (piątek), by druhowie z OSP mogli pogodzić je z pracą.

 

Z okazji Dnia Strażaka czego chciałby Pan życzyć swoim ludziom?

- Tradycyjnie – tyle samo powrotów co wyjazdów, ale przede wszystkim zdrowia. Mieliśmy trudny czas związany z pandemią COVID-19. Zdrowie w naszym fachu jest szczególnie ważne... Zarówno ta fizyczna, jak i psychiczna. Życzyłbym też byśmy mieli satysfakcję z pełnionej służby, a nasze rodziny nie musiały się o nas martwić.

 

Rozmawiał

Wawrzyniec Mocny

 

Apla1

Zbigniew Rzepka, z-ca komendanta KP PSP w Tczewie

Ur. 9.06.1979 r. w Kraśniku. Służbę na rzecz ochrony przeciwpożarowej rozpoczął w 2000 r., jako kadet w Szkole Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie. Po ukończeniu szkoły aspiranckiej skierowany został do pełnienia służby w Komendzie Powiatowej PSP w Tczewie. W następnych latach służbę pełnił na kolejnych stanowiskach służbowych w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Tczewie. W 2006 roku ukończył studia inżynierskie na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie na kierunku „Ochrona Środowiska”, a następnie w tej samej uczelni złożył i obronił w czerwcu 2007 roku pracę magisterską uzyskał stopień naukowy magistra inżyniera. W 2011 roku ukończył studia oficerskie w Szkole Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie uzyskując tytuł inżyniera pożarnictwa, a następnie w 2017 roku studia podyplomowe pt. „Zapobieganie Pożarom i Awariom”.

W latach 2002-2012 zajmował stanowiska służbowe w Wydziale Operacyjno-Szkoleniowym oraz Sekcji ds. Kontrolno-Rozpoznawczych w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Tczewie. Z dniem 01 czerwca 2012 roku został powołany przez Pomorskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej na stanowisko Zastępcy Komendanta Powiatowego PSP w Tczewie. Jako Zastępca Komendanta Powiatowego wykonuje czynności kierownictwa wobec: Wydziału Operacyjno-Szkoleniowego, Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej, Sekcji ds. Kontrolno-Rozpoznawczych oraz Sekcji ds. Kwatermistrzowsko-Technicznych.

Odznaczony m. in.: Złotym Medalem za Zasługi dla Pożarnictwa – 2013 r., Srebrnym Medalem za Zasługi dla Pożarnictwa – 2008 r., Brązowym Medalem za Zasługi dla Pożarnictwa – 1999 r., Srebrną Odznaką Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej – 2019 r., Brązową Odznaką Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej – 2012 r., Medal Brązowy za Długoletnią Służbę – 2014 r.

 

 

html_redakcja

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu tczewska.pl z siedzibą w Tczewie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe